
Klubowe Noce
Autorzy
Lektury
346K
Rozdziały
20
Rozdział 1
PRESLEY
„Prawie skończyłam, Tally. Zabieram tylko resztę moich rzeczy. Nie będzie go w domu przez kolejną godzinę, a do tego czasu będę już daleko”, powiedziała Presley, wciskając torbę na tylne siedzenie samochodu. „Zadzwonię do ciebie za trzydzieści minut. Jeśli tego nie zrobię, wiesz, co robić”.
„Jeśli nie zadzwonisz za trzydzieści minut, ja zadzwonię do ciebie. Jeśli nie odbierzesz, zadzwonię na policję, żeby sprawdzili, czy jesteś bezpieczna”. Tally westchnęła. „Tak mi przykro, że nie mogłam wyjść ze spotkania, żeby ci pomóc. Obiecaj mi, że wejdziesz i wyjdziesz tak szybko, jak to możliwe”.
„Obiecuję. Zabieram tylko moje rzeczy z łazienki i czajnik. Zadzwonię za chwilę. Kocham cię”.
„Też cię kocham, Press. Uważaj na siebie!”
Presley rozłączyła się, wzięła z bagażnika puste pudełko i wbiegła po schodach do mieszkania, które dzieliła ze swoim chłopakiem, Abelem. Poszła prosto do łazienki, nie zawracając sobie głowy zamykaniem drzwi wejściowych.
Wyjęła swoje rzeczy z szafki na leki i wrzuciła zawartość szuflady z kosmetykami do pudełka. Jej sprzęt do włosów był już w koszyku, dzięki czemu łatwo było położyć go na samej górze. Chwyciła swój koszyk z przyborami pod prysznic i wcisnęła go z boku.
Podnosząc pudełko, rozejrzała się jeszcze raz, by sprawdzić, czy zabrała wszystko. Jej szlafrok wisiał na haczyku z tyłu drzwi, a gdy go ściągała, usłyszała dobrze znane skrzypienie zawiasów, a po nim kliknięcie zasuwy w zamku.
Serce podeszło jej do gardła, gdy próbowała zaczerpnąć tchu. Nakazała sobie nie panikować, słuchając kroków zbliżających się korytarzem i mocno przyciskając pudełko ze swoimi rzeczami do piersi. Abel pojawił się w drzwiach i przeniósł wzrok z niej na pudełko.
„Press? Co tu się dzieje?”, zapytał Abel ostrym głosem.
Patrzył na nią w przerażającej ciszy, a jego klatka piersiowa zaczęła szybko unosić się i opadać. Presley znała znaki ostrzegawcze zwiastujące jego wybuch gniewu. Musiała uciekać. Natychmiast.
Zrobił krok do przodu, a ona cofnęła się, by utrzymać dystans między nimi.
„Zadałem ci pytanie, Presley”, warknął. „Odpowiedz mi, ty głupia dziwko. Wiem, że wolno myślisz, ale to jest proste pytanie”.
Milczenie zazwyczaj było jej najlepszą obroną, bo sam dźwięk jej głosu mógł go rozzłościć, ale gdy zauważyła jego zaciśnięte szczęki, zrozumiała, że teraz jej to nie pomoże. Wzięła drżący oddech, próbując uspokoić pędzące serce.
„Abel...”
„Mów głośniej!”, krzyknął, pstrykając palcami tuż przed jej twarzą.
„Odchodzę”, powiedziała stanowczo Presley, utrzymując z nim kontakt wzrokowy. „Przyszłam zabrać swoje rzeczy i oddać ci klucz”.
Słyszała w głowie głos Tally, który kazał jej nie ustępować. Próbowała go wyminąć, ale ramię Abla wystrzeliło w bok, by zagrodzić jej drogę.
„Więc próbowałaś się wymknąć? Chciałaś, żebym wrócił do domu, a twoich rzeczy by już tu nie było? Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem, ty bezczelna mała suko”.
Nie widziała nadlatującej dłoni, ale siła uderzenia powaliła ją na podłogę. Pudełko upadło, a jej rzeczy rozsypały się po kafelkach.
Abel pochylił się nad nią, a jego twarz znalazła się zaledwie centymetry od jej twarzy. Podwinął rękawy, ale ona potrafiła skupić się tylko na jego kołyszącym się krawacie.
„Podoba ci się robienie ze mnie dupka, prawda?”, zapytał, strzelając kostkami u rąk. „Sama się o to prosiłaś, myśląc, że możesz ode mnie po prostu odejść”.
Cios był tak szybki, że nie była pewna, czy to się w ogóle stało, dopóki nie poczuła smaku krwi. Z rozciętej wargi po jej brodzie spłynęła kropla.
„Próbujesz zostawić mnie? Jestem najlepszym, co cię w życiu spotka”, warknął, po czym plunął jej w twarz.
Presley próbowała się chronić, ale on odepchnął jej ręce i uderzył ją wierzchem dłoni. Grzbiet nosa zapiekł ją w miejscu, w którym jego sygnet rozciął jej skórę.
Zwijając się w kłębek, próbowała skupić się na czymś innym niż ból i spadające na nią pięści. Zasługiwała na miłość, a nie na coś takiego. Podniósł ją z podłogi za włosy, zaciągając do toaletki z umywalką.
„Spójrz na siebie! Wstawaj i spójrz w to pieprzone lustro!”
Krzyknęła, zaciskając palce na jego dłoni. „Przestań! Błagam, Abel!”
„Nie masz do powiedzenia nic zabawnego?”, wściekał się, potrząsając nią jak lalką. „Przestań, Abel. Błagam, Abel. Ile, kurwa, razy mówiłem ci, żebyś skończyła z tymi głupimi żartami? Albo żebyś włożyła trochę pieprzonego wysiłku w sypialni? Co?”
Jej zęby zadzwoniły, gdy nią potrząsnął. Jego dłoń spoczywała z tyłu jej głowy, mocno zaciskając się na garści włosów. Próbowała wbić paznokcie w jego skórę, ale on uderzył ją ponownie, zanim z całej siły wcisnął jej twarz w umywalkę. Jej broda przyjęła największy cios, ale głową uderzyła mocno o kran.
Łapiąc gwałtownie powietrze, gdy znów ją podniósł, ledwie miała czas zareagować na ból, nim przycisnął jej twarz do lustra, rozmazując na nim krew i smarki.
„Muszę przyznać, że teraz, kiedy dobrze się przyjrzałem tej twojej brzydkiej gębie, widzę wyraźną poprawę”. Zaśmiał się gorzko. „Nigdy nie znajdziesz nikogo lepszego ode mnie, Presley”.
Presley usłyszała dzwonek swojego telefonu; to był dzwonek Tally. Jej serce przyspieszyło, gdy telefon umilkł, bo wiedziała, że jej najlepsza przyjaciółka natychmiast wezwie policję. Musiała tylko przetrwać jeszcze trochę.
Abel rzucił ją na podłogę. Krew kapała na jej dżinsy, gdy opierała się o szafkę.
„Narobiłaś tu pieprzonego bałaganu. Posprzątaj to, zanim zostaną plamy. Nie chcę przez ciebie stracić kaucji”, syknął, po czym wymaszerował z pokoju, głośno tupiąc.
Usłyszała włączający się telewizor, a chwilę później dźwięk uruchamianej mikrofalówki. Podciągając kolana do piersi, rozpłakała się.
Tym razem było najgorzej, ale wiedziała, że to tylko kwestia czasu, zanim posunie się za daleko. Nie była tu bezpieczna i właściwie nie była pewna, czy kiedykolwiek tu była.
Przestraszyło ją głośne walenie do drzwi. To musieli być gliniarze, prawda? Usłyszała, jak Abel przeklina i syczy, by była cicho. Walenie rozległo się ponownie.
„Policja, otwierać!”













































