
Born Regal Książka 3: Bezwstydni od urodzenia
Autorzy
Lektury
169K
Rozdziały
31
Skazana
Księga 3: Urodzona Bezwstydna
W szoku patrzyłam na radę, która decydowała o moim losie. Byłam tam tylko po to, by zobaczyć z góry ustaloną przyszłość. Mój świat rozpadał się w ułamku sekundy.
Dla nich byłam tylko rzeczą, zagubionym dzieckiem w oczach tych starożytnych królowych wampirów. Nikt nie stanął w mojej obronie. Nikt się nie ruszył, zanim uderzył sędziowski młotek.
Jednogłośnie postanowiono, że zmuszą mnie do spędzenia wieczności w cieniu innej królowej.
Oto cena za moje czyny, pomyślałam. Przypomniałam sobie, jak mama błagała mnie, bym nie wychodziła sama po nocach. Czułam, jakby w moje życie wkradła się mroczna pustka, gdy tylko sprzeciwiłam się matce. W jej miejsce pojawiła się ta podła rada zębatych sobowtórów złej macochy.
Gdybym tylko była dobrą córką. Gdybym tylko jej posłuchała. Może żyłabym jako człowiek już na zawsze, gdybym nie posmakowała wampirzej krwi.
Krew. Seks. Wampiry. Te rzeczy wydawały się takie kuszące, gdy po raz pierwszy zostałam przemieniona po krótkich namowach. Nie trzeba było mnie długo przekonywać ze względu na to, jak bardzo moje ciało się zmieniało. Z każdym dniem było coraz gorzej.
Czułam wtedy, że kontroluję swoją przyszłość, chociaż to nie była droga, o jakiej początkowo marzyłam.
A teraz?
Teraz czułam się jak niewolnica licytowana na aukcji dla królowej wampirów. Miała mnie zmusić do wymiany krwi i ulepić na swoje podobieństwo. Chciała wymazać moje ludzkie wspomnienia i zastąpić je nowym życiem.
Życiem, które wydawało się tak fałszywe w porównaniu z tym, w którym dorastałam. Wszystko w tej sali sprawiało, że tęskniłam za przeszłością, która już do mnie nie należała.
Zamierzali wepchnąć w moje życie nową matkę. Co gorsza, chcieli mnie zmusić do wymiany krwi, czyli do wieczności u boku nieznajomego.
Trzy miesiące temu wsiadłam do samolotu z zamiarem zamieszkania w akademiku. Myślałam, że w przerwie między zajęciami poznam miłego chłopaka, skończę studia i stworzę super grę albo dostanę pracę w świetnej firmie.
Może nawet miałabym dzieci. Mama na pewno ucieszyłaby się z bycia babcią.
Ale ta przeszłość została za mną z powodu moich własnych wyborów. Kroczyłam teraz ścieżką, której wcale nie byłam pewna.
„Dlaczego Nonus ich nie powstrzymał?”
Spojrzałam na niego przez chwilę, po czym zamknęłam oczy. Próbowałam zachować spokój. Walczyłam, by nie wybuchnąć płaczem. Cała moja wampirza rodzina, oprócz mnie, siedziała w bezruchu i słuchała.
„Druga sprawa to dość nietypowy przypadek. Wymaga oficjalnego głosowania, by zdecydować o egzekucji lub... uwolnieniu.”
Kiedy otworzyły się drzwi na końcu sali, rozległy się szepty. Pomieszczenie wypełnił szum, gdy istota zbliżała się do nas. To, co zobaczyłam, mocno mnie zaskoczyło.
Z braku lepszego słowa, to stworzenie wyglądało nieludzko mimo swojej ludzkiej sylwetki. Zapadnięte policzki, przekrwione oczy i kredowoszara skóra sprawiały wrażenie, jakby zżerał go jakiś wewnętrzny mrok.
Jego nawiedzone, głodne spojrzenie zdawało się palić każdego w sali. Moje serce zaczęło bić jak oszalałe, aż z trudem przełykałam ślinę. Nawet w tym stanie, gdyby go wypuszczono, mógłby rozszarpać tu każdego wampira.
Prawdziwy potwór.
Stworzenie ruszyło naprzód. Jego łańcuchy z czystego srebra brzęczały tak głośno, że słyszeliśmy ich syk na jego ciele. Nawet dobrze odżywione wampiry były na to wrażliwe.
Trzej strażnicy brutalnie pchnęli go na podłogę pośrodku sali rady. Nagle zrozumiałam, dlaczego betonowa płyta miała odpływy. Aż przeszły mnie dreszcze.
Żołądek ścisnął mi się na widok tego nieszczęśnika w dole. Zrozumiałam, że ich prawa nie są tak litościwe jak ludzkie. Zastanawiałam się, kto zasłużył na takie okrucieństwo i czy właśnie dziś przekonam się, do czego naprawdę zdolny jest Czerwony Dwór.
Dopiero w tej chwili dotarło do mnie, że to właśnie tutaj zapadają takie wyroki. Sędzia, ława przysięgłych i kat.
„Tego wampira bronił obiektywny prawnik, który dobrze zna nasze prawa oraz te spoza naszej jurysdykcji. Takiego obrońcy zażądali ci, którzy go złapali i wydali. Teraz wyrok leży w rękach tej rady. Mamy na to trzy tygodnie od jego skazania w poprzednim sądzie.
„Został skazany za pięć przypadków zabójstwa różnych królowych. Trzy z nich ten sąd wcześniej odrzucił przez naturę konfliktu, ale teraz zmieniono decyzję. Ma na koncie dwadzieścia osiem morderstw drugiego stopnia na osobach związanych z królową, siedemdziesiąt sześć przypadków nieumyślnego spowodowania śmierci ludzi i przyznał się do próby umyślnego zabójstwa Anyi Chase—”
Gdy Claudia wypowiedziała moje imię, w uszach nagle zaczęło mi dzwonić. Był nie do poznania. Miał brudne włosy i podarte ubrania. Bestia. Wyglądał na dzikiego i wygłodniałego.
Odwrócił się z obnażonymi kłami, jakby mnie szukał. Jakby w końcu dotarło do niego, kim jest. A potem jego wzrok spoczął na mnie.
„Benjamin.”
Zaparło mi dech w piersiach. Patrzyłam na niego i nie mogłam oderwać wzroku.
Spojrzenie w jego oczy było jak wyglądanie przez otwarte okno. Czułam cały ten potworny ból, który dręczył go w pokoju pełnym krwi i królowych.
Pieczenie we własnym gardle wręcz mnie dusiło.
„Wypij ich krew.” Pij, aż nic nie zostanie. To uczucie go pochłaniało i zaczynało pochłaniać też mnie. To było szaleństwo.
Musiałam użyć całej siły, by odwrócić wzrok, ale ta potrzeba nie mijała. Nigdy nie czułam takiego głodu. Nigdy też nie pragnęłam tak bardzo komuś pomóc, jednocześnie bojąc się na niego spojrzeć.
Moje ciało drżało, zmuszając mnie do objęcia się ramionami.
Byłam pewna, że zaraz zwymiotuję. W głowie mi się kręciło, a żołądek dygotał. Odwróciłam się od rady, gotowa zerwać się z krzesła.
To Khalid mnie uspokoił. Delikatnie gładził mnie po plecach, podając pusty kosz na śmieci. Nasza więź stłumiła moje dzikie emocje i wielkie pragnienie, gdy w żołądku znowu mi się przewróciło.
Nagła zmiana uczuć bardzo mnie wyciszyła. Żołądek jeszcze raz podskoczył, zanim wszystko w końcu wróciło do normy.
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego to wszystko się dzieje!? Mój umysł desperacko szukał odpowiedzi.
Reszta mojej wampirzej rodziny siedziała lub stała spokojnie. Tylko Nonus emanował nutką ekscytacji, kiedy moje emocje opadły. Jakby to on znał odpowiedź. Wcale nie próbowałam jej poznać, ale samo zastanawianie się jakoś ułatwiało wyczucie jego nastroju.
Aby odkryć to, co ukryte, gdy czułam mniej.
Prawda była taka, że to wszystko zostało ukartowane. Cel, sposób czy powód wciąż były dla mnie zagadką. Nonus jednak nie umiał tego ukryć. Zdradzał go lekki dreszczyk na plecach i jego myśli w tle, które nagle wychwyciłam.
„Nie można go normalnie skazać, chociaż większość królowych ma naszą ochronę. Poprzednia decyzja sądu o jego majątku zostaje w mocy przez prawa uznawane na całym świecie. Finanse tego wampira przechodzą teraz na Anyę Chase przed jego śmiercią jako rekompensata za zdradę.
„Dopóki Anya oficjalnie nie zostanie uznana za matkę Czerwonego Dworu, ten sąd musi zdecydować o jego egzekucji ze względu na to, że nie ma ona jeszcze własnej rodziny.”
Claudia zrobiła przerwę. Przebiegła wzrokiem po sali, a potem spojrzała prosto na mnie.
„Jego prawnik upiera się, że powinien zostać puszczony wolno. W końcu żadne prawo nie mówi, że trzeba go dłużej trzymać, zwłaszcza że w pełni spłacił swoje długi, finansowo i nie tylko. Ale sąd ma inne zdanie.
„Uwolnienie tego związanego krwią samca może zagrażać życiu, zwłaszcza w przypadku niezwiązanej krwią królowej. Znamy przecież jego mroczną przeszłość z innymi władczyniami.
„Bez królowej, która chętnie by go karmiła, stanowi on wielkie zagrożenie dla naszej społeczności. Z taką rzeczywistością się zmagamy.” Claudia znów zamilkła. Przebiegła wzrokiem po sali, aż w końcu spojrzała na mnie.
Czułam, jakby mówiła tylko do mnie. Chciała, żebym zrozumiała powagę decyzji sądu.
„Chyba że Królowa Anya weźmie go pod swoje skrzydła i weźmie na siebie odpowiedzialność do czasu procesu, do czego ma pełne prawo. Jeśli nie, zostanie on w naszym lochu w oczekiwaniu na ostateczny wyrok. Będzie utrzymywany w świadomości na kolejne przesłuchania, ale poza tym pozostanie w zamknięciu i bez jedzenia.”










































