
Korepetytorzy
Autorzy
Kimi Blackrose
Lektury
542K
Rozdziały
31
Rozdział pierwszy
ROXIE
. . . . Znowu biegłam korytarzem. To stało się moją codziennością przez ostatnie kilka miesięcy. Jeszcze tylko kilka miesięcy i w końcu będę wolna od tego miejsca.
Cztery lata liceum okazały się trudniejsze, niż kiedykolwiek myślałam. Cieszyłam się, że to już prawie koniec. Jedyną rzeczą, która poszła zgodnie z planem, była moja kariera cheerleaderki.
Przyjaciół, których poznałam w pierwszej klasie, już nie było w moim życiu. Blisko byłam tylko z kilkoma dziewczynami z zespołu. Byłam sympatyczna, ale nie aż tak towarzyska, jak można by oczekiwać od głównej cheerleaderki.
Ale to już nie miało znaczenia. To był mój ostatni rok, a osiemnastkę skończyłam na początku roku. Odliczałam dni do końca.
Spojrzałam na smartwatch i zobaczyłam, że była 8:06. Cholera! Znowu się spóźniłam na pierwszą lekcję, mimo że bardzo się starałam.
Powinnam była wziąć szybki prysznic po treningu. Pani Joseph na pewno mi przyłoży.
To był już drugi raz w tym tygodniu. Pierwszym razem spóźniłam się, bo byłam wykończona po ćwiczeniach z nowymi dziewczynami z zespołu i potrzebowałam kawy, żeby przetrwać dzień.
Poranne treningi bardzo mnie męczyły, ale zostały tylko trzy miesiące do zawodów i pięć miesięcy do końca szkoły.
Kiedy skończą się dwa treningi dziennie, będę mogła odpocząć przed college'em. Miałam plan i musiałam się go trzymać.
Weszłam na lekcję angielskiego pani Joseph, starając się na nią nie patrzeć. Zawsze wszystkich męczyła, zwłaszcza mnie.
„Miło, że do nas dołączyłaś, Roxie” – powiedziała pani Joseph, przewracając oczami. Ja też przewróciłam oczami, ale mnie nie widziała.
„Usiądź i zostań po lekcji na krótką rozmowę” – dodała.
Starając się nie przewrócić znowu oczami, podeszłam do swojego miejsca i usiadłam.
Nari, dziewczyna siedząca z przodu klasy, spojrzała na mnie, ale szybko odwróciła wzrok. Typowe. Przewróciłam oczami na jej plecy. Jeśli miała coś do powiedzenia, powinna po prostu to powiedzieć.
Nie byłam dziś w nastroju na dodatkowe dramaty. Wystarczyło mi tego z panią Joseph.
Kiedyś byłyśmy z Nari przyjaciółkami, ale coś się stało w pierwszej klasie i wszystko się zmieniło. Po tym nie wiedziałyśmy, jak się przy sobie zachowywać.
Więc trzymałam się od niej z daleka i znalazłam nowych przyjaciół przez cheerleading. Łatwo było mi nawiązywać znajomości, ale nie Nari. Ona nie zbliżała się do wielu osób po tamtym.
Często po prostu na mnie patrzyła, przewracała oczami i odwracała wzrok. Wkrótce potem zaczęła spotykać się z Kai. Byli jednymi z najmądrzejszych w klasie i w kilku innych też.
Głównie trzymali się razem, choć wiedziałam, że Kai miał kilku przyjaciół. Prawdopodobnie mogłabym policzyć na palcach jednej ręki, na ilu imprezach ich widziałam.
Godzina angielskiego minęła szybko, bo byłam zagubiona w myślach, i wkrótce zadzwonił dzwonek. Dzięki Bogu.
Chciałam szybko wyjść, ale wiedziałam, że to tylko pogorszy sprawę z panią Joseph.
Powoli wstałam i zaczęłam pakować torbę, kiedy usłyszałam, jak pani Joseph mówi:
„Nari i Kai, czy wy dwoje też możecie zostać?”
Oboje się zgodzili. Nie miałam pojęcia, po co miałaby ich prosić o zostanie, kiedy miałyśmy rozmawiać.
Wzięłam głęboki oddech, żeby przygotować się na rozmowę. Co ona mogła chcieć od nas trojga? Co planowała?
Odwróciłam się i podeszłam do przodu klasy, stając obok Nari. Spojrzałam na Kai, a on patrzył na Nari, jakby czekał na jej reakcję.
Kiedy ona nie odrywała wzroku od nauczycielki, odwrócił wzrok. Co ciekawe, nie gapił się na mnie jak większość facetów w szkole.
Wyglądał na dobrego chłopaka, co było rzadkością w tych stronach. Był trochę cichy, ale wciąż atrakcyjny.
Widziałam, że pod luźnymi ubraniami ma mocne ciało, a jego oczy były takie, że kazały ci mówić „tak” na wszystko, o co poprosił.
Miał około metra osiemdziesięciu wzrostu, więc trzeba było podnieść wzrok, żeby spojrzeć mu w oczy.
Nie miałam chłopaka od trzeciej klasy. Kyle Jameson, szkolny rozgrywający, był ostatnim facetem, któremu pozwoliłam złamać mi serce. Przyłapałam go w łóżku z dwiema dziewczynami z drużyny siatkówki.
Kiedy ich znalazłam, miał czelność zapytać, czy do nich dołączę. Nie czekałam, żeby go wyrzucić.
Wiedziałam, że Kai nigdy by tego nie zrobił Nari. Może kiedyś będę miała chłopaka, który będzie patrzył na mnie tak, jak Kai patrzył na Nari.
„Nari i Kai, czy nadal jesteście zainteresowani dodatkowymi punktami, o które prosiliście dziś rano?” – zapytała pani Joseph, przerywając moje myśli.
Serio? Myślała, że zmienią zdanie w ciągu godziny? Przewróciłam oczami. Nie mogłam zrozumieć, po co komuś dodatkowe punkty do przedmiotu, który i tak zdaje.
Nari odpowiedziała za nich oboje:
„Tak.”
„Dobrze. Chciałabym, żebyście na zmianę udzielali korepetycji Roxie, ponieważ spóźniała się na moją lekcję co najmniej dwa razy w tygodniu przez ostatnie dwa miesiące.”
„Chcę się upewnić, że nadrabia to, co opuszcza.” – Przygryzłam język, żeby się nie odezwać.
Spóźniałam się, ale wiedziała, że nie opuściłam ani jednego zadania. Nie zaryzykowałabym ostatniego roku. Byłam zbyt blisko celu.
„Co do ciebie, Roxie, chodź na wszystkie korepetycje, a ukończysz szkołę na czas. Koniec dyskusji.” – Nie zostawiła miejsca na sprzeciw.
Nie miałam siły się kłócić, więc tylko skinęłam głową. Wciąż byłam zmęczona porannym treningiem, a moje myśli ciągle wracały do moich planów. Poszłam za Kai i Nari, kiedy wychodzili z klasy.
„Niech ktoś wyśle mi adres. Chyba zobaczymy się dziś wieczorem.” – Nie czekałam na odpowiedź, przepychając się obok nich i przewracając oczami.
Uśmieszek Nari zaskoczył mnie. To było najwięcej emocji, jakie widziałam u niej od lat.
O co jej chodziło? Zastanawiałam się. Jak ktoś może tak szybko przechodzić od gorąca do zimna?
Wiedziałam, że muszę wymyślić plan ucieczki. Jeśli miałam być ze sobą szczera, nie sądziłam, żebym dała radę wytrzymać całą godzinę sam na sam z Nari. Było między nami napięcie, którego nie do końca rozumiałam.
Raz przewracała oczami, za chwilę zachowywała się, jakby jej to nie obchodziło. Obie postawy mnie irytowały. Kai jednak był inną historią. Miły dla oka.
Może gdybym z nim pofirtowała, Nari by odpuściła i pozwoliła mi wyjść z tych niepotrzebnych korepetycji.
Tak czy inaczej, nie mogłam dodać tego do i tak już pełnego grafiku. Korepetycje musiały zniknąć.














































