
Wojny wilków - walentynkowe wydanie specjalne
Autorzy
Michelle Torlot
Lektury
91,4K
Rozdziały
9
Rozdział 1
Ellie
Patrzę przez okno na piętrze na ziemię poniżej. Jest piękna, naprawdę. Dokładnie taka, jak sobie wyobrażałam, gdy po raz pierwszy zgodziłam się na plany nowego budynku.
Nasz dom i dom ludzi, którzy tu pracują. Ludzie i wilkołaki pracują razem. Pracują dla swojego króla i królowej.
Oczywiście czasami zdarzają się problemy, ale zazwyczaj zajmuje się nimi alfa danej watahy albo przywódca ludzi.
Seth i ja jesteśmy niewiele więcej niż przywódcami tylko z nazwy. Proszą nas o pomoc tylko wtedy, gdy alfowie nie mogą sobie poradzić z problemem lub gdy chodzi o sprawy między ludźmi a wilkołakami.
To zupełnie inna sytuacja niż wtedy, gdy ludzie i wilkołaki dzielili świat. Jeśli wilkołak odkryje, że jego partnerem jest człowiek, teraz wszystko jest otwarcie omawiane z ich rodzinami.
Nigdy więcej nie będzie wojny, bo ludzie myślą, że zabiera się im córki lub synów, ponieważ są partnerami wilkołaka. Minął rok od zakończenia wojny. Powinnam być szczęśliwa, ale czuję, że czegoś mi brakuje.
Patrzę na mały ogród i słyszę krzyki szczeniaków, które gonią się nawzajem, śmiejąc się i bawiąc.
Wypuszczam ciężko powietrze. Może nie jestem wystarczająco cierpliwa, ale zawsze jest ta myśl gdzieś z tyłu głowy.
A co, jeśli Seth i ja nigdy nie będziemy mieli szczeniaków? Co, jeśli dlatego, że nie byliśmy partnerami od pierwszej szansy, nigdy nie będziemy mogli mieć dzieci?
Moje myśli wracają do dziadka. Ostatnie słowa, które wypowiedział, zanim zatruty miecz go zabił.
„Ostatni dar twojej babci. Użyj go mądrze”.
Czy byłoby samolubne użyć go dla siebie, żeby pozwolić nam mieć dziecko?
Nie sądzę. Olivia zaszła w ciążę niemal natychmiast po tym, jak Murdoch ją naznaczył.
Teraz ma dwóch pięknych chłopców.
Jestem tak zagubiona w myślach, że dowiaduję się o obecności Setha dopiero wtedy, gdy jego silne ramiona owijają się wokół mnie i przyciągają mnie do jego piersi.
Gryzie mnie w naznaczenie na szyi, a ja jęczę, natychmiast odpędzając złe myśli, które dręczą mój umysł.
Spogląda w dół na ogród.
„Może powinniśmy na razie zamknąć prywatne ogrody?” mówi.
Wie dokładnie, co czuję. Czuje to przez więź.
Dlatego nagle się pojawia, znikąd, gdy moje myśli błądzą. Kręcę głową.
„Lubię patrzeć, jak się bawią. Po prostu...”
Nie mam czasu dokończyć zdania, bo obraca mnie w swoich ramionach.
Seth przesuwa palce przez moje włosy, a potem jego usta mocno przyciskają się do moich w silnym pocałunku. Jęczę, gdy jego palce wsuwają się pod moją koszulkę.
Małe dreszcze podążają tam, gdzie mnie dotyka, i nagle czuję, jakbym płonęła.
Wydaję z siebie cichy okrzyk, a gdy otwieram usta, wykorzystuje okazję, by wsunąć język do moich ust.
Nie mogę się najeść jego smaku, gdy odwzajemniam pocałunek równie głodnie. Zawsze tak jest, gdy mnie dotyka. Więź partnerska jest tak silna jak zawsze. W tej chwili zapominam o wszelkich zmartwieniach, które mogą przechodzić przez mój umysł.
Uwielbiam, że próbuje odwrócić moje myśli od problemów, ale kiedy przestaniemy, zmartwienie i smutek wrócą. Strach, że może nigdy nie będę w stanie dać Sethowi dziecka, którego pragnie.
Wiem, że chce dziecka. Czuję to przez więź partnerską. Tak samo jak on czuje mój smutek z powodu tego, że nie mogłam mu go dać.
Może coś jest ze mną nie tak. Myślę o Olivii i jej dwóch chłopcach. To nie wydaje się sprawiedliwe, że ona ma dwoje szczeniaków, a ja nie mogę mieć nawet jednego.
Wiem, że nie powinnam, nie przy wszystkim, co mam, ale czuję się trochę zazdrosna o Olivię. Czego bym nie dała, żeby mieć dwa małe szczeniaki biegające dookoła.
Często nas odwiedza i uwielbiam widywać moich chrześniaków, ale to nie to samo. Nie to samo co posiadanie własnych. Seth powoli się odsuwa.
„Naprawdę powinniśmy się przygotować” mówi mi.
Uśmiecham się, a tym razem nie jest to wymuszone.
***
Minęło sześć miesięcy, odkąd ostatnio widziałam tatę. Lata, odkąd byłam z powrotem w stado, które mnie po raz pierwszy przyjęło.
Seth nigdy nie widział stada mojego taty i jestem podekscytowana, żeby pokazać mu to miejsce.
Chcę, żeby zobaczył, gdzie spędziłam te nieliczne chwile szczęścia w moim dzieciństwie.
Ładny dom mojego taty, gdzie siadywałam w kuchni, gdy robił mi naleśniki z kawałkami czekolady. Albo jeśli nie on, to Millie.
Zastanawiam się, czy z Millie wszystko w porządku. Czuję się trochę winna, że o nią nie pytałam. Nie znałam jej długo, ale zawsze była miła.
Powinnam była zapytać go ostatnim razem, gdy tu był, ale to było podczas naszej ceremonii kojarzenia i koronacji. Wszystko było tak zajęte, że nie miałam okazji.
Mój tata nie wie, że przyjeżdżamy. Jedną z dobrych rzeczy związanych z byciem królową i królem jest to, że możesz składać niespodziewane wizyty w każdym ze stad.
W zeszłym miesiącu odwiedziliśmy Claytona. Wyraz jego twarzy, gdy pojawiliśmy się w jego biurze – najpierw był szok, a potem radość.
Wiem, że Clayton tęskni za Sethem, a Seth tęskni za Claytonem równie mocno. Byli bardzo szczęśliwi, że się zobaczyli.
Jestem pewna, że mój tata poczuje dokładnie to samo.
„Udało ci się namówić Arvida?”
Seth patrzy na mnie i śmieje się.
„Trochę to zajęło, ale tak. Pojedzie samochodem z bagażami.”
Uśmiecham się bardzo szeroko.
Seth i ja będziemy podróżować w naszych wilczych formach. Przy wszystkim, co się wydarzyło, nasze wilki nigdy tak naprawdę nie miały szansy się zbliżyć.
Czasami biegamy razem, gdy mamy okazję, ale ta podróż będzie najdłuższym czasem, jaki nasze wilki spędzą razem.
Mogą biegać i bawić się. Być sobą choć raz i zapomnieć o swoich obowiązkach króla i królowej, tak jak Seth i ja będziemy mogli.














































