
Związana z Vasilijem
Autorzy
Kiara Colón
Lektury
1,5M
Rozdziały
64
Rozdział 1.
UNKNOWN
William Moore od lat był ważną postacią w Chicago. Jako wielki biznesmen, poszedł w ślady swojego ojca. Był niezwykle bogaty i wpływowy, a dla miasta - nieoceniony.
Stał na czele firmy Moore's Tech, produkującej części komputerowe do samolotów. Dla sukcesu swojej firmy był gotów na wszystko, nawet na przekupywanie ludzi.
Tego popołudnia, z kieliszkiem brandy w dłoni, spoglądał przez okno swojego gabinetu. Czekało go ważne spotkanie z najlepszym przyjacielem, Andreiem Vasilievem. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Andrei wkrótce będzie jego wspólnikiem.
– Cieszę się, że mogłeś przyjść, Andrei – powiedział, siadając w skórzanym fotelu. Założył nogę na nogę i upił łyk brandy. – Mam nadzieję, że ta propozycja otworzy nowy rozdział.
William budził respekt. Wysoki, z czarnymi włosami przyprószonymi siwizną, niebieskimi oczami i ciemnym wąsem. Często wzbudzał w ludziach lęk.
– Andrei, twój telefon brzmiał pilnie, więc wskoczyłem w pierwszy samolot – odparł niski, pucołowaty Rosjanin z mocnym akcentem. Usadowił się w fotelu naprzeciw biurka Williama.
– Zapewniam cię, Andrei, że będzie to korzystne dla ciebie. Przyniesie nam obu korzyści na długo. A przynajmniej na rok. – Uśmiechnął się i pociągnął kolejny łyk brandy, zanim odstawił kieliszek. – Czekamy jeszcze tylko na jedną osobę.
W tym momencie asystent Williama wprowadził mężczyznę w eleganckim garniturze. Mężczyzna wyglądał na zdezorientowanego, nie rozumiejąc, dlaczego został wezwany do gabinetu przyszłego teścia.
Miał umówioną randkę z narzeczoną, a ona nie znosiła spóźnialskich.
– Eric, proszę, usiądź obok Andreia. Mam propozycję nie do odrzucenia – rzekł bez ogródek William, wskazując na wolny fotel.
– Panie Moore, muszę odebrać pańską córkę na naszą randkę, a jeśli się spóźnię, będzie wściekła – powiedział Eric, brzmiąc nieco nerwowo. Taki efekt William wywierał na ludziach.
Eric García pracował w firmie od trzech lat. Zakochał się w córce szefa i zaczął się z nią spotykać, mimo dezaprobaty Williama.
Ale dziś William dostrzegł szansę, by oddalić Erica od swojej córki. – Obiecuję, że to nie potrwa długo. Chcę, żebyś przekazał mojej córce pewną wiadomość.
Eric usiadł, patrząc na Williama, ale świadomy obecności Andreia. Czuł, że wisi w powietrzu coś niedobrego. Czekał jednak, aż William będzie kontynuował.
– Teraz, gdy wszyscy jesteśmy, mogę przedstawić wam oferty – powiedział William, wyciągając teczkę pełną dokumentów i podając jeden Ericowi. Oczy Erica rozszerzyły się, gdy przeczytał nagłówek.
– Oficjalna umowa o zerwaniu? To jakiś żart? Co pan knuje? – zapytał, rzucając papiery z powrotem na biurko, oburzony sugestią Williama.
– Powinieneś przeczytać całość. W grę wchodzi spora suma pieniędzy. – William zwrócił się do Andreia. – Twój syn nadal nie jest żonaty, prawda?
Andrei skinął głową, zaintrygowany pytaniem.
– Zgadza się. Chłopak nie chce się żenić. Nie jest typem, który często się umawia, ale jest bardzo wybredny.
William zaśmiał się i uniósł kieliszek w geście toastu, kiwając głową do Andreia.
Eric wyglądał na przygnębionego, czytając umowę. Nawet ogromna suma pieniędzy, którą mu oferowano, nie poprawiła mu humoru.
– No więc, Eric. Co o tym myślisz? Złamałbyś serce mojej córki za taką kwotę?
Zaśmiał się gorzko, rzucając papiery z powrotem na biurko i wstając. – Nie zrobię tego jej. Pańska córka znaczy dla mnie bardzo wiele i nie pozwolę panu zmusić mnie do odejścia od niej.
– W porządku. – William wyciągnął czarną teczkę z szuflady i podał ją Ericowi. Jego uśmiech zdradzał poczucie władzy.
– To są dość kompromitujące zdjęcia. Gdyby moja córka je zobaczyła, jestem pewien, że żałowałbyś, że nie przyjąłeś oferty. Wolałbym być znienawidzony za zerwanie z nią niż za zdradę.
Oczy Erica rozszerzyły się, gdy spojrzał na zdjęcia. Został przyłapany, i bez względu na to, jak ostrożny był, William Moore go przechytrzył.
– Nie może pan tego zrobić, panie Moore. Strata Gianny bardzo mnie zrani.
– Przestań gadać, panie García. Te zdjęcia nie pokazują cię jako wiernego partnera. Więc albo podpiszesz umowę, albo dopilnuję, by te zdjęcia dotarły do niej w szpitalu. Wiesz, że ma problemy z koncentracją, gdy jest zdenerwowana.
– Nie, proszę pana – powiedział Eric, czując się pokonany. Sięgnął po długopis. William, czując się zwycięzcą, podał mu swoje najlepsze pióro.
Eric zawahał się przez chwilę, zanim w końcu złożył podpis, rezygnując ze swojej przyszłości z kobietą, którą „kochał”.
– Dobra robota, młody człowieku – powiedział Andrei, czytając swoją część umowy. Umowy, która nie była dla niego, ale dla jego syna, który miał przejąć jego firmę.
Eric nawet nie spojrzał na żadnego z nich, gdy szybko ruszył do drzwi. Ale głęboki głos Williama zatrzymał go.
– Upewnij się, że powiesz mojej córce, że ją zostawiasz. I nie waż się wspominać o tym. Ta oferta dziesięciu milionów dolarów się nie powtórzy.
Z tym Eric opuścił pokój, czując się bardzo przygnębiony i zdenerwowany. Jak miał powiedzieć Giannie, że nie mogą być razem?
Po wyjściu Erica, William zwrócił się do Andreia. Obaj mężczyźni mieli dumne uśmiechy. Andrei odłożył umowę na biurko, oparł się w fotelu i powoli sączył brandy.
– Więc co powiesz swojej córce? – zapytał Andrei z ciekawością. William spojrzał na niego, z błyskiem w oczach.
– To samo, co ty powiesz swojemu synowi. Jest umowa do podpisania i ślub do zaplanowania.














































