
Kowboje ze Stillwell Książka 2
Autorzy
Lektury
332K
Rozdziały
35
Rozdział 1
Księga 2: Kowboj Casanova
CAMI
Wślizgnęłam się przez drzwi z moskitierą. Weszłam zaledwie do połowy schodów, gdy moja matka wyszła z kuchni.
„Dokąd to się wymykasz, młoda damo?” zapytała.
„Idę na górę do swojego pokoju” powiedziałam. Przeklęłam pod nosem jej dobry słuch i te stare, skrzypiące schody. „Nie mam nastroju na towarzystwo. Dlatego nie weszłam do kuchni, żeby się przywitać.”
„Gdzie byłaś przez cały dzień?”
„Skoro musisz wiedzieć, pomagałam Ethanowi odzyskać dziewczynę.”
„Dlaczego poprosił o pomoc akurat ciebie?”
„To był mój pomysł.”
„Musisz iść naprzód, Cami” powiedziała. „Zapomnij o tym mężczyźnie.”
„Pomogłam mu odzyskać jego ciężarną dziewczynę. Oczywiste jest, że już nic do niego nie czuję.”
„Martwię się o ciebie, dziecko.”
„Nie jestem dzieckiem, mamo.” Westchnęłam. „Mam dwadzieścia pięć lat.”
„Przeszłaś przez trudny czas, kochanie.”
„Przeżyję. Jestem twarda.”
Poszłam dalej po schodach. Nie chciałam, żeby zaczęła jedno ze swoich matczynych kazań. Przez ostatnie kilka tygodni miałam ich tyle, że wystarczy mi na całe życie.
Wyprowadziłam dzikiego ogiera.
Nie mężczyznę.
Konia.
Takiego, na którym w ogóle nie powinnam jeździć. Wiedziałam też, że mnie nie lubi.
Byłam zdenerwowana. Moje głupie zachowanie prawie kosztowało mnie utratę macicy, nie wspominając o moim życiu.
Koń mnie zrzucił. Straciłam dziecko, o którym nawet nie wiedziałam. Lekarze prawie musieli wyciąć mi macicę, żeby zatrzymać krwawienie i mnie uratować.
Ale wyszłam z tego z moją supermacicą w jednym kawałku. Skończyło się tylko na złamanej ręce i kilku pękniętych żebrach.
Jedynym trwałym urazem było moje złamane serce. Straciłam mężczyznę, w którym byłam zakochana od zawsze. Straciłam też jego dziecko.
Przeszłam szybko przez korytarz. Zamknęłam za sobą mocno drzwi do sypialni. Zrobiłam to na wypadek, gdyby moja matka postanowiła dalej mi marudzić.
Moja mama była wspaniała, ale tylko w małych dawkach. Bycie uwięzioną z nią w domu podczas mojego powrotu do zdrowia to było zbyt wiele.
Tak bardzo się cieszyłam, że znowu mogę prowadzić samochód.
Szkoda tylko, że nie miałam dokąd pojechać.
Zwolnili mnie z pracy niani.
Tak to zwykle bywa. Zwłaszcza, gdy sypiasz ze swoim szefem i próbujesz go uwięzić za pomocą ciąży.
„Śpię, mamo!” krzyknęłam, gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
Drzwi się otworzyły, ale to nie była moja matka. Moja najlepsza przyjaciółka i szwagierka w jednym stała w progu, czekając na zaproszenie.
„Hej.” Dani westchnęła.
„Co się stało?”
„Mogę wejść?”
„Czy to Blue Curaçao?” zapytałam. Spojrzałam na szyjkę butelki, która wystawała z torby na zakupy w jej dłoni.
„Ta.”
„Możesz wejść.”
Zajęła się wykładaniem zawartości swojej torby na moją komodę.
„Domyślam się, że dzisiaj nie poszło dobrze” stwierdziłam. Obserwowałam, jak miesza naszego ulubionego drinka z naszych szalonych nastoletnich lat.
Nic nie przebije Błękitnej Laguny. Nie było takiego nastoletniego kryzysu, którego nie zmyłoby to pyszne połączenie wódki, lemoniady i Blue Curaçao. Jednak to nie było wystarczająco mocne, żeby rozwiązać problemy dorosłych kobiet.
Podała mi szklankę. Oparłyśmy się plecami o wezgłowie łóżka i popijałyśmy w ciszy.
„Jak ci dzisiaj poszło?” zapytała.
Przechyliłam szklankę do tyłu, opróżniając ją jednym łykiem.
„Aż tak dobrze, co?”
„Ethan wrócił do matki swojego dziecka. Wszyscy są tam szczęśliwi jak świnie w błocie na tym ich pieczeniu prosiaka.”
„To świetnie dla nich.” Prychnęła. „Dolać ci?”
„Jeszcze jak” odpowiedziałam, wyciągając szklankę. „Zgaduję, że skoro pijesz, to wizyta u specjalisty od płodności w Calgary nie poszła dobrze?”
„Nie.”
„Co się stało?”
„Torturowali mnie przez dwa pieprzone dni. Potem powiedzieli mi, że to moja wina, że nie zachodzę w ciążę, a Clay ma doskonałe plemniki.”
„Jestem pewna, że nie powiedzieli, że to tylko twoja wina, Dani.”
„Powiedzieli, że mam zniekształconą macicę i wrogi śluz szyjkowy. Do tego mam od cholery tkanki bliznowatej po pęknięciu wyrostka.”
„Tylko tyle?”
„Bardzo śmieszne, Cami” mruknęła.
„Przepraszam” szepnęłam. Szturchnęłam ją w ramię. „Znasz mnie, Dani. Zawsze mówię coś nie tak.”
„Stillwellowie nie zaprosili cię, żebyś została na imprezie?”
„Nie.” Zaśmiałam się. „I tak bym nie chciała. Jasper podwiózł mnie do domu.”
„Jasper jest seksowny.”
„Wszyscy mężczyźni z rodziny Stillwellów są seksowni, Dani.”
„Wiem. Ale Jasper wygląda jak taki gorący kowboj. Wystarczy, że kiwnie palcem, a dziewczyny ustawiają się w kolejce, żeby rozłożyć przed nim nogi.”
„Ale nie ja.”
„Co zamierzasz teraz zrobić ze swoim życiem?”
„Nie mam pojęcia” westchnęłam. „Spędziłam ostatnie sześć lat opiekując się cudzą rodziną. Teraz już mnie nie potrzebują.”
„Dlaczego nie pójdziesz na studia?” zasugerowała, chwytając butelkę wódki z komody.
Wyciągnęłam szklankę, a ona dolała mi drinka.
„Nie za bardzo interesuje mnie nauka” odpowiedziałam.
„Nie możesz siedzieć w tym domu i nic nie robić przez resztę życia, Cami.”
„Ostrożnie, Dani” ostrzegłam ją. „Zaczynasz brzmieć jak mama.”
„Chcesz, żebym wsadziła ci tę butelkę tam, gdzie słońce nie dochodzi?”
„To był żart.” Zaśmiałam się. „Nie ma potrzeby wpychania butelek w miejsca, do których nie należą.”
Pociągnęła łyk wódki prosto z butelki. Potem mi ją podała. „Clay gdzieś wyszedł, jak tylko wróciliśmy.”
„Co za dupek.”
„Taa.”
„Będę sama przez resztę mojego życia” jęknęłam.
„Wcale nie” warknęła. „Przestań marudzić.”
„Nigdy nie zapomnę o Ethanie. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek mogła kochać innego mężczyznę tak jak jego.”
„Wykorzystał cię, Cami.”
„Wcale nie.”
„Opiekowałaś się jego umierającą żoną przez pięć lat. Byłaś matką dla jego dzieci. Ogrzewałaś mu łóżko. A co on zrobił? Pieprzył inną kobietę i zrobił jej dziecko.”
„Właściwie to zrobił Jillian dziecko, zanim związał się ze mną.”
„Wiedział, że jesteś w nim zakochana, Cami. A on nie czuł tego samego. Nie miał zamiaru się z tobą żenić. Ale i tak cię pieprzył. Dla mnie to czyni go skończonym kutasem.”
„Może” westchnęłam. „Ale nadal go kocham.”
„Myślisz, że Clay mnie zostawi?”
„Nigdy, Dani. Mój brat cię kocha.”
„Nie mogę dać mu dzieci.”
„Możecie adoptować.”
„Może” powiedziała, wzruszając ramionami.
„Albo moglibyście wynająć surogatkę. Sławne kobiety często to ostatnio robią” zasugerowałam.
„Nie mamy takich pieniędzy.”
„Ja mogłabym to zrobić.”
„Co?”
„Mogłabym urodzić wam dziecko.”
„Mówisz jak szalona, Cami Cartwright.”
„Dlaczego?”
„Dlaczego miałabyś chcieć narażać na to swoje ciało?”
„Nie mam nic innego do roboty.”
„Byłaś już w trzech ciążach” powiedziała. „Daj odpocząć swojej macicy, dopóki nie pojawi się ten właściwy facet.”
„On już się pojawił, ale się mnie pozbył. Nigdy nie będę miała własnych dzieci, Dani. Po co moja supermacica ma się marnować? Mogę urodzić wszystkie wasze dzieci.”
„Jesteś pijana.” Zaśmiała się.
„Nie będę się z tym kłócić” prychnęłam.
„Jak to jest być w ciąży?”
„Nie wiem. Nigdy nie byłam w tym stanie na tyle długo, żeby móc dużo o tym powiedzieć.”
„Twoja rodzina nie wie o twojej aborcji?”
„Tylko moja mama.”
„Myślę, że teraz nie ma sensu im o tym mówić” westchnęła. „Twój tata był taki wściekły, kiedy poroniłaś.”
„Którym razem?”
„Cóż, za oboma razami, rzecz jasna. Ale mówiłam o tym, kiedy miałaś dziewiętnaście lat i nie chciałaś mu powiedzieć, kto był ojcem.”
Dopiero zaczynałam pracę jako niania dla Ethana i jego zmarłej żony, Lisy. Ona przechodziła wtedy chemioterapię. Musieli jeździć do Calgary na leczenie.
Zatrudnili mnie do opieki nad ich sześcioma córkami. Nawet nie wiedziałam, że jestem w ciąży. Ale kiedy zaczęłam krwawić, Lisa zabrała mnie do szpitala.
„Wiesz, dlaczego mu nie powiedzielam, Dani.”
„Nadal nie wiem, jak to się stało” powiedziała. „Obaj faceci mieli prezerwatywy.”
„Oczywiste jest, że niewiele mi trzeba, żeby zajść w ciążę.”
„Nie wiedzą, dlaczego straciłaś tamto dziecko?”
„Nie. Lekarz powiedział, że to całkiem normalne. Kobiety czasem tak mają bez powodu na wczesnym etapie. Myślę, że to był dopiero trzeci albo czwarty tydzień. Prawie wcale nie byłam w ciąży.
Po tym, jak spadłam z konia, dokładnie mnie zbadali w środku. Wszystko było w porządku. Kiedy poszłam na wizytę kontrolną w zeszłym tygodniu, ginekolog powiedziała mi, że jestem w dobrym stanie. Przynajmniej jeśli chodzi o macicę.
Żadnych uszkodzeń. Nie mam nawet żadnej tkanki bliznowatej ani niczego w tym stylu. To niesamowite. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, przez co przeszła moja biedna macica w ciągu ostatnich kilku lat.”
„Nie mogę uwierzyć w niektóre rzeczy, które wtedy robiłyśmy.” Westchnęła i potrząsnęła głową. „O czym my myślałyśmy?”
„Byłyśmy trochę szalone” przyznałam. Wyciągnęłam rękę i objęłam moją przyjaciółkę. „Gdyby mój brat kiedykolwiek dowiedział się, co zrobiłyśmy tamtej nocy, chyba by go szlag trafił.”
„Więc upewnijmy się, że nigdy mu nie powiemy” oświadczyła.
„Wyobrażasz sobie?” Zachichotałam, wyrywając jej butelkę z wódką. „Chyba jestem pijana, Dani.”
„Ja też” szepnęła.
„Hej, Clay.” Zaśmiałam się. „Pewnego razu twoja żona i ja uprawiałyśmy czworokąt z dwoma starszymi facetami. Poderwałyśmy ich w barze w Red Deer.”
„Ciii!” syknęła.
„Widziałam, jak cipka twojej żony jest pieprzona przez wielkiego kutasa.”
„Ci faceci mieli ogromne fiuty” wypaliła. Jej głęboki głos odbił się echem w pokoju. „Nie mogłam usiąść przez tydzień!”
„Ciii!” Zaśmiałam się.
Wzięłam kolejny łyk z butelki. Rzuciłam ją w stronę końca łóżka, gdy wpadłyśmy w napad śmiechu.
„Ciii!” Zachichotała, naciągając koc na nasze głowy. „Jesteś za głośno.”
„To byłaś ty, Dani.”
„Och, racja.”
„Słyszałaś to?” szepnęłam.
„Zabrzmiało, jakby ktoś otwierał drzwi.”
„O-oł.” Prychnęła, gdy usłyszałyśmy zbliżające się ciężkie kroki. „To nie jest twoja mama.”
„Nie, to nie ona” oznajmił Clay. Odrzucił koce na bok. „Co tu się, kurwa, dzieje?”
„Nic” warknęła Dani.
„Moja żona i moja siostra są pijane.”
„I co z tego?” wyzwała go.
„I to z tego, że jesteście bardzo głośno, pani Cartwright” zauważył. „Mam wielką nadzieję, że te ogromne fiuty zdarzyły się, zanim się ze sobą zeszliśmy.”
„Oczywiście, Clay” westchnęła. „Nigdy cię nie zdradziłam.”
„Ja też nie” powiedziałam.
„Bardzo śmieszne, Cami.”
„Co jeszcze słyszałeś?” zapytałam.
„Rzeczy, których wolałbym nie słyszeć. Chociaż niestety wcale mnie nie zaskakują.”
„Co masz na myśli, Clayton?”
„Nic.”
„Nazywasz mnie dziwką?”
„Nie. Po prostu zostaw to.”
„Twój mąż uważa, że jestem dziwką, Dani” jęknęłam.
„Wcale nie.”
Zebrał butelki po alkoholu i skierował się do drzwi. „Lepiej się wyśpijcie przed kolacją, bo inaczej mama się wkurzy.”
„Jesteś takim dobrym mężem, Clay!” zawołała Dani.
„Masz kurwa rację, Dani.”
„Kocham cię, kochanie!”
„Ja ciebie też kocham” powiedział. Wrócił na brzeg łóżka. Pocałował ją w czoło. „Porozmawiamy później. Wszystko będzie dobrze. Jakoś to rozwiążemy.”
„Masz tyle szczęścia” westchnęłam, gdy mój brat wyszedł z pokoju. „Chciałabym mieć mężczyznę, który kochałby mnie tak, jak Clay kocha ciebie.”
„Zamienię się z tobą” powiedziała. „Ty weźmiesz kochającego męża, a ja twoją macicę.”
„Nie mówisz poważnie.” Zaśmiałam się. „I fuj! Nie chcę wychodzić za mojego brata!”
„Nie miałam na myśli jego, głuptasie.” Zachichotała i wyciągnęła rękę, żeby złapać mnie za cycka. „Je też chcę, w ramach wymiany.”
„Możesz je sobie wziąć” wymamrotałam. Moje oczy powoli się zamykały. „Wtedy może znalazłabym mężczyznę, który chciałby mnie za to, kim jestem, a nie dla moich wielkich cycków.”














































