Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Na wagę złota

Na wagę złota

Autorzy
Vivienne Wren
Lektury
15,1K
Rozdziały
61
Autorzy
Vivienne Wren
Lektury
15,1K
Rozdziały
61
💕Romantyczne💰Miliarderzy🔒Wymuszona bliskość🏙️Współczesne🥵Erotyka🤑Miliarderzy

Kiedy Iris gubi luksusowy zegarek nieznajomego, nawet nie podejrzewa, że należy on do bezwzględnego dyrektora generalnego. Conrad jest jednak nie tylko potężny – jest precyzyjny, zdyscyplinowany i nagle… bardzo nią zainteresowany. Postawiona przed niemożliwym wyborem – spłata gotówką lub odpracowanie długu – Iris zostaje jego tymczasową asystentką. Jej plan? Przetrwać ten chaos. Jego plan? Zachować kontrolę.

Jednak między nocnymi przekomarzaniami, ukradkowymi spojrzeniami i o jednym niedoszłym pocałunkiem za dużo, kontrola zaczyna szybko wymykać się z rąk. Gdy Iris wywraca jego uporządkowany świat do góry nogami, powraca jedno pytanie – kto tu teraz naprawdę rządzi?

Rozdział 1: Pożyczony czas

„Przysięgam, że zazwyczaj nie jestem taka niezdarna”.
Przekąski zachwiały się na tacy, gdy próbowałam utrzymać równowagę. Gość mnie nie usłyszał albo tylko udawał, więc zacisnęłam palce na tacy, wycofując się chwiejnym krokiem na kafelki obok fontanny.
Z trudem powstrzymałam ochotę, by wrzucić tacę do wody i uciec. Na moją obronę, to nie był mój pomysł. Sarah mnie w to wciągnęła.
W firmie jej taty brakowało kelnerki na bardzo ważnym przyjęciu, a jej stała zastępczyni, nasza przyjaciółka Eliza, nie miała dziś czasu. Więc tu byłyśmy.
Trzy minuty po przyjeździe zapędzono mnie do środka, wciśnięto w zbyt ciasną sukienkę i zrobiono mi szybki kurs „obsługi bogatych ludzi”. Moją torebkę zamknięto w jakimś tajemniczym pokoju na zapleczu, identycznie ubrane dziewczyny dostały swoje rewiry z wojskową precyzją, a mój, oczywiście, był najdłuższy.
Od fontanny aż po żywopłoty, a cała ścieżka była wysypana białymi kamykami. Miałam spędzić noc, podając przekąski i napoje, no i oczywiście przydzielono mi też święty obowiązek podawania szampana: równo co godzinę.
Sarah ostrzegała mnie, że jej tata bardzo pilnuje tych zasad. „Lepiej trzymaj się ich co do joty” – powiedziała.
Przerażające. Bez telefonu ani zegarka było to trudne do spełnienia. Wracałam już do środka cztery razy, by sprawdzić czas, ale kosztowało mnie to tylko cenne minuty, które mogłam spędzić na zbieraniu pustych kieliszków i obsłudze niewdzięcznych senatorów oraz ich żon z nadmiarem botoksu.
Większość gości nawet na mnie nie spojrzała ani nie przerwała rozmowy, gdy brali napoje lub przekąski z mojej tacy.
Poszłam chwiejnym krokiem do baru, gdzie czterech chłopaków w białych koszulach i czarnych spodniach robiło drinki i układało je na tacach. Zegar nad drzwiami do kuchni wskazywał w pół do ósmej, więc miałam około dwudziestu pięciu minut, zanim będę musiała tu wrócić po kolejną porcję szampana.
Wzięłam pustą tacę z baru i wyszłam pozbierać puste kieliszki rozrzucone wszędzie. Posprzątałam stoliki od fontanny aż do żywopłotów, zostawiając tylko mały zakątek na samym końcu ogrodu.
Wróciłam, żeby oddać puste kieliszki, po czym skierowałam się do żywopłotów na samym końcu posesji. Miałam właśnie położyć kieliszki na tacy, kiedy nagle przypomniałam sobie o szampanie.
Cholera. Która była godzina? Przypomniałam sobie o wieży zegarowej, którą mijałyśmy z Sarah po drodze. Może zdołam ją zobaczyć, jeśli tylko…
Rozejrzałam się, a upewniwszy się, że nikt na mnie nie patrzy, weszłam na brzeg dużej, kamiennej donicy i podciągnęłam się, żeby wyjrzeć ponad żywopłotem.
„Planujesz ucieczkę?” – odezwał się niski głos za moimi plecami.
Przestraszyłam się tak bardzo, że straciłam równowagę. Silne dłonie złapały mnie za talię i przytrzymały. Odwróciłam się gwałtownie, napotykając spojrzenie jednego z barmanów, który stał z uniesioną brwią i dłońmi wciąż spoczywającymi na moim ciele. Wstrzymałam oddech, gdy spojrzałam na jego twarz.
Jak mogłam go wcześniej nie zauważyć? To był chyba najprzystojniejszy facet, jakiego widziałam od lat, a może i w całym życiu. Jego ciemne włosy były swobodnie zaczesane do tyłu, miał gładko ogoloną, ostro zarysowaną szczękę i usta, od których nie sposób było oderwać wzroku.
Odchrząknęłam niezgrabnie, delikatnie odsunęłam jego dłonie od mojej talii i ostrożnie zeszłam na ziemię.
„Tylko sprawdzam godzinę” – mruknęłam. Moje policzki płonęły ze wstydu.
Posłał mi długie spojrzenie, przenosząc wzrok na donicę, a potem z powrotem na mnie, wyraźnie oceniając moją poczytalność.
„Wieża zegarowa” – wyjaśniłam. „Myślałam, że stąd ją zobaczę”.
Skinął powoli głową, po czym zdjął swój zegarek i zapiął go na moim nadgarstku, a jego palce zatrzymały się na mojej skórze o sekundę za długo. „Żebyś nie skręciła karku” – mruknął. „Przynieś mi go z powrotem przed końcem nocy”.
Spojrzałam na zegarek. Nie wyglądał na wyjątkowo drogi. Tarcza była misternie wykonana, może nawet w stylu vintage, ale pasek był skórzany, a marka nic mi nie mówiła. To na pewno nie był Rolex; to było oczywiste.
„Jak masz na imię?” – zapytałam, przesuwając zegarek wyżej na przedramię, żeby lepiej leżał.
„Conrad” – odpowiedział.
„Dzięki, Conrad”. Sprawdziłam czas. „Muszę iść po szampana, ale jeśli tu poczekasz, przyniosę ci kieliszek. Zaraz, czy ty w ogóle możesz pić w pracy?”
Lekko zmarszczył brwi, a potem odchylił głowę. „Myślę, że jeden nie zaszkodzi”.
Szybko odwróciłam się, by ukryć rumieniec na policzkach, i pospieszyłam po szampana. Z powrotem w barze wzięłam tacę z kieliszkami i ostrożnie ruszyłam do mojego sektora.
Gdy podałam kieliszek siwowłosej kobiecie w granatowej sukni, jej mąż nagle złapał mnie za nadgarstek.
„Czy to zegarek Jaeger-LeCoultre?” – zapytał, wykręcając mi rękę, żeby lepiej mu się przyjrzeć. Prawie upuściłam tacę, ale wymusiłam uprzejmy uśmiech, wyrywając ramię z jego uścisku.
„Dobry gust” – mruknął i odwrócił się z powrotem do żony.
Poszłam dalej, ukradkiem zerkając na zegarek. Jaeger-LeCoultre… Nigdy o tym nie słyszałam. Zanim wróciłam do Conrada, usłyszałam jeszcze co najmniej trzy komplementy na jego temat.
„Twój zegarek przyciąga uwagę” – powiedziałam, wręczając mu kieliszek. „Chyba podoba się tym wszystkim bogaczom”.
Conrad zachichotał. „Naprawdę?” – zapytał, biorąc łyk bez zrywania kontaktu wzrokowego, co wywołało niepożądane przyspieszenie mojego pulsu.
„Nie powinieneś wracać do pracy?” – zapytałam. Skinęłam głową w stronę baru, jakbym wcale się w niego nie wpatrywała.
Podążył za moim wzrokiem i przytaknął. „Tak, koniec przerwy. Do zobaczenia”.
Patrzyłam, jak odchodzi: szerokie ramiona, swobodny krok, mięśnie pracujące pod elegancką, białą koszulą. Wróciłam do rzeczywistości i dokończyłam obchód.
Minęły kolejne dwie wlokące się godziny, a ja byłam zdumiona, jak dużo alkoholu potrafią wypić ci bogaci ludzie bez żadnego wysiłku. Zobaczyłam Sarah tylko raz; radziła sobie świetnie, pewnie dlatego, że w jej sektorze był normalny chodnik, a nie te głupie, wykręcające kostki kamyki.
Za każdym razem, gdy wracałam do baru, rozglądałam się za Conradem, ale więcej go nie zobaczyłam. Musiał pracować przy drugim barze.
Kiedy zbierałam kieliszki, obok mnie pojawiła się inna kelnerka.
„Jesteś Iris?” – zapytała z troską w wielkich oczach.
Przytaknęłam. „Tak, dlaczego pytasz?”
„Twoja przyjaciółka Sarah miała mały wypadek. Pyta o ciebie”.
Żołądek podszedł mi do gardła. Odłożyłam tacę i poszłam za nią tak szybko, na ile pozwalały mi głupie obcasy. Znalazłam Sarah siedzącą na stołku barowym, dociskającą ręcznik do dłoni, z której po ramieniu spływała krew.
„Trzymaj rękę w górze” – poinstruowałam ją. „Pokaż mi to”.
Wyciągnęła dłoń, a ja szybko obejrzałam ranę. „Potrzebujesz szwów” – powiedziałam, patrząc na głębokie rozcięcie. „Co się stało?”
„Zbierałam potłuczone szkło” – wycedziła Sarah przez zaciśnięte zęby. „Możesz mnie zawieźć na pogotowie?”
Skinęłam głową, pobiegłam do szafek, zabrałam nasze torebki i zaprowadziłam ją do samochodu. Jej tata nie wyglądał na zachwyconego stratą dwóch kelnerek, ale jedno spojrzenie na dłoń córki sprawiło, że zmiękł i pozwolił nam jechać.
Na pogotowiu był tłum. Siedziałyśmy w poczekalni w takich samych sukienkach i niewygodnych obcasach, a czas nieubłaganie mijał. Wątpiłam, by lekarz przyjął nas przed końcem przyjęcia.
Spojrzałam na zegarek. Cholera, zegarek. Szturchnęłam Sarah, by zwrócić jej uwagę.
„Miałam dzisiaj oddać ten zegarek barmanowi” – szepnęłam, patrząc na tarczę.
Sarah spojrzała na niego. „Znasz jego imię?”
„Conrad” – odpowiedziałam, próbując się nie zarumienić. Uspokój się, Iris.
„Poproszę tatę o jego numer” – powiedziała. „Możesz mu go oddać jutro”.
Obejrzałyśmy prawie cały film na moim telefonie, dzieląc się jedną parą słuchawek, zanim w końcu wezwali Sarah do gabinetu. Szycie nie trwało długo, ale kiedy wyszłyśmy na zewnątrz, przyjęcie już dawno się skończyło.
Odwiozłam ją do domu, a potem w końcu dowlekłam się do własnego mieszkania. Gdy tylko wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka, napisałam do Elizy.
Iris
Słyszałaś kiedyś o Jaeger-LeCoultre?
Eliza
Nie, ale właśnie wygooglowałam. Wygląda na coś luksusowego! Dlaczego pytasz?
Iris
Nieważne. Jak ci minął wieczór?
Eliza
Super! Opowiem ci wszystko jutro na kolacji. Jak tam przyjęcie?
Iris
Wyczerpująco. Wylądowałam z Sarah na pogotowiu.
Eliza
Wszystko z wami w porządku??
Iris
Sarah potrzebowała szwów. Wyjaśnię wszystko jutro. Jestem wykończona.
Eliza
OK! Śpij. Dobranoc ❤️
Iris
Dobranoc :)
Podłączyłam telefon do ładowarki i schowałam się pod kocem. Zamknęłam oczy i czekałam na sen, ale on nie nadchodził. Moje myśli wciąż wracały do Conrada, znów i znów, przez co kręciłam się niespokojnie.
Co się ze mną działo? Nie miałam w zwyczaju obsesyjnie myśleć o facecie, którego ledwo znałam. To pewnie tylko przez ten zegarek, który, w końcu, nadal miałam. Pewnie zastanawiał się, gdzie on jest, a może nawet myślał, że go ukradłam.
Miałam nadzieję, że ktoś mu powiedział, co się stało.
Znowu wzięłam telefon i wyszukałam firmę cateringową ojca Sarah, po czym przejrzałam stronę z pracownikami. Żadnego Conrada. Starałam się tym nie przejmować; pewnie był tylko pracownikiem dorywczym, tak jak ja. Powinnam po prostu poczekać, aż tata Sarah zdobędzie dla mnie jego namiary.
Odłożyłam telefon i zamknęłam oczy. W pokoju panowała cisza, przerywana tylko cichym tykaniem zegarka na szafce nocnej, a ja mogłabym przysiąc, że to tykanie szeptało jego imię. Con-rad. Con-rad. Con-rad…

Odkryj Galateę

Jej brat przybranyUtracona królowaObiekt badań Księga 2Sięgając gwiazdBanging the Beasts Tom 1: Banging the Beasts

Najnowsze publikacje

Związani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocWrzące żądzeNa cienkim lodzie

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74

Czekające

by Martita

liczba książek: 11