
Kumpel od nauki 2
Autorzy
Lektury
1,2M
Rozdziały
35
Rozdział 1
ZEKE
Zeke obudził się wcześnie rano z włosami Amelii rozrzuconymi na jego piersi i jej ciałem wtulonym w niego. Miała na sobie cienką bawełnianą koszulkę.
Leżeli tak w jej łóżku i niemal zapomniał, że miała chłopaka. Chciał myśleć, że cała ta historia z Samem się nie wydarzyła. Tak mu się przynajmniej zdawało.
Bawił się kosmykiem jej włosów. Słuchał jej miarowego oddechu, wpatrując się w sufit.
Musiał przygotować się na mecz, który miał odbyć się w południe i spakować rzeczy na później. Po meczu jechali do domu jego rodziców. Żołądek ścisnął mu się na samą myśl o tym. Czuł, że nie jest na to gotowy.
Jego rodzice zamierzali jej zadośćuczynić. Po wszystkim, co między nimi zaszło, trochę się denerwował, jak na to zareaguje.
Miał nadzieję, że wszystko będzie dobrze, choć wiedział, że mogą z tego wyniknąć kłopoty. Nie cierpiał tej myśli, tym bardziej gdy właśnie ją odzyskał.
Miał dość udawania, że nic między nimi nie ma.
Nie obchodziło go, czy któraś z dziewczyn, z którymi sypiał, miała chłopaka czy sypiała z innymi. Nawet nie obchodziło go, jak się nazywały. Z Amelią czuł inaczej.
Może zachowywał się nierozsądnie. Zastanawiał się, co by się stało, gdyby po prostu się poddał i poprosił ją, żeby była jego partnerką. Nie chciał wszystkiego zepsuć, zanim sprawy wróciły do normy.
Lubił tę normalność. Nie była wymuszona ani irytująca.
O nic go nie prosiła. Akceptowała wszystkie jego humory i zachowania. To czyniło ją wyjątkową, nawet bez pozostałych cech, które w niej lubił.
Zeke zerknął w dół i pocałował ją w czubek głowy. Wymknął się z łóżka i poszedł wziąć prysznic.
Musiał przygotować się na mecz.
Chciał grać. Chciał poczuć ekscytację. Chciał wygrać. Nie chciał jedynie widzieć Fabiana.
Ten dupek był przyjacielem Sama. Zeke był pewien, że to właśnie dzięki jego pomocy Sam dowiedział się o Amelii.
Zeke wyszedł spod prysznica. Owinął ręcznik wokół bioder i wrócił do pokoju.
Amelia właśnie się przebudzała. Uśmiechnął się, gdy przetarła oczy i sięgnęła do miejsca, w którym wcześniej leżał. Jej oczy otworzyły się szeroko, gdy go tam nie znalazła. Szybko się uspokoiła i uśmiechnęła do niego sennie.
„Szykujesz się na mecz?” zapytała.
„Tak, przyjdziesz?”
Wzruszyła ramionami i wtuliła się w kołdrę.
„Nie jestem pewna. Chyba muszę trochę popracować”. Uśmiechnęła się drwiąco. To spojrzenie w jej oczach mówiło mu, że zdecydowanie nie chodziło jej o książki.
Zeke wspiął się na nią. Przygwoździł ją pod kołdrą, gdy chichotała. Pocałował ją w nos, w policzek, potem w usta. Nie spieszył się, by pogłębić pocałunek.
Zeke puścił jedną jej rękę. Owinęła ją wokół jego szyi i zaplątała palce w jego włosach.
Przytrzymał bok jej twarzy. Jego ciało zareagowało na to, jak cicho jęknęła przy jego ustach.
Zeke przycisnął się do niej mocniej. Przygwoździł ją do łóżka, gdy podniosła nogi, by objąć jego biodra.
Frustrowało go, że jeszcze nie poczuł jej skóry ocierającej się o jego. Odepchnął kołdrę i ułożył się między jej nogami.
Nie zareagowała. Nawet gdy przycisnął się do jej cienkich majtek swoim przyrodzeniem.
To zagotowało krew Zeka. Pogłębił pocałunek. Zdjął jej bluzkę, a następnie ściągnął jej bieliznę. Amelia na wszystko mu pozwoliła.
Chwycił jej piersi. Pochylił się, by wziąć jej sutki w usta. Przygryzł delikatnie jeden, zanim znów wrócił do jej ust. Rozchyliła nogi szerzej. Jęknęła, ściskając jego biodra.
„Zeke” wyszeptała. Ten dźwięk sprawił, że jego kutas stwardniał. Pulsował pożądaniem między jej nogami.
„Wiem, motylku. Dałem się ponieść” wyszeptał pomiędzy ciężkimi oddechami.
Uśmiechnęła się i pokręciła głową. „Lubię, gdy dajesz się ponieść” powiedziała cicho. Jej policzki były czerwone od jego dotyku.
Przesunął kciukiem po rumieńcu. Pochylił się, by pocałować ją delikatnie.
„W takim razie to idealny moment, żeby przypomnieć ci o naszej umowie” zażartował, całując jej szyję.
Zaśmiała się z trudem, gdy przesunął się w dół do jej piersi. Polizał miejsce wokół sutka, który był twardy i czekał na więcej.
„Jakiej umowie?” Udawała, że nie wie. Uwielbiał to.
Zeke się uśmiechnął. Musnął językiem sutek. Jego kciuk przesunął się po drugim. To sprawiło, że nagle wciągnęła powietrze.
„Tej, w której mam zobaczyć, jak «pracujesz»”. Całował jej piękne ciało. Przesunął językiem wokół jej pępka. „Jeśli zaliczę”.
„Zaliczyłeś?”
„Tak”.
„Kiedy?”
Uśmiechnął się i spojrzał w dół na jej czerwoną twarz.
„Wczoraj się dowiedziałem” powiedział i wzruszył ramionami.
„Dlaczego nie powiedziałeś mi od razu?” zapytała. Nie chciał sprawić, żeby w jej oczach pojawił się smutek. Pochylił się i pocałował ją, by go odpędzić.
„Chciałem dać ci szansę z Samem. Zgodziliśmy się przerwać to, co jest między nami. Nie było sensu o tym wspominać” wyjaśnił.
Uśmiechnęła się. Bawiła się włosami na jego karku. Spojrzała na niego słodkimi, dużymi oczami.
„Nie wiem, jak doszło do tego, że jesteśmy teraz blisko, ale jestem za to wdzięczna” powiedziała cicho. Jej policzki zaczerwieniły się. Pocałował oba. Nie chciał, żeby się wstydziła.
Zeke przesunął palce po jej ciele. Wsunął je między jej nogi i poczuł jak ciasna i mokra jest Amelia.
„Jestem wdzięczny, że cię poznałem, motylku”. Pocałował ją i wsunął w nią palce.
Jej oczy się rozszerzyły, a plecy wygięły na łóżku. Wbiła paznokcie w jego ramię. Jej oddech uwolnił się, gdy szybciej poruszała biodrami.
Delikatnie głaskał ją palcami. Był łagodny, dając jej odrobinę rozkoszy, której chciała. Szarpnęła biodrami z frustracji, zanim przyciągnęła go bliżej, by pocałować jego usta.
Odwzajemnił pocałunek. Tkwili tak w pocałunku do momentu aż przygryzła jego wargę.
„Zeke” zajęczała, a on się roześmiał. Sięgnął po jej rękę. Chwycił ją i skierował do jej cipki.
„Umowa to umowa” wyszeptał jej do ucha, a ona zadrżała.
Jej ręka przesunęła się między nich. Jej palce wsunęły się w nią, gdy wciąż trzymał jej dłoń. Pochylił się nad nią. Jęknął na ten widok.
Cofnął się, by na nią patrzeć, gdy wsuwała i wysuwała palce. Naciskała na jego członka za każdym razem, gdy to robiła.
Była cholernie seksowna. Rumieniła się. Jej włosy były rozsypane na poduszce. Jej senne oczy sprawiły, że pulsowanie w jego kutasie bolało.
Westchnęła, gdy kołysała biodrami. Drugą ręką sięgnęła do ręcznika wokół jego bioder. Szarpnęła go na tyle mocno, że opadł na podłogę. Zeke oblizał wargi. Spojrzał na nią, gdy uśmiechnęła się nieśmiało. Jej usta były rozchylone.
Spojrzał między jej twarzą a jej dłonią między nimi. Jej palce musnęły jego nabrzmiały czubek, zanim użyła na nim trochę śliny. Był na skraju rozkoszy.
„Kurwa, motylku” wyszeptał. Jego dłonie zacisnęły się w pięści, gdy usiadł. Obserwował, jak się dotyka.
Uśmiechnęła się drwiąco. Przygryzła wargę, zanim przesunęła opuszkami palców po swoim sutku. Pociągnęła za czubek. Jej oczy zamrugały, gdy jęknęła.
Spojrzała na niego z powrotem, gdy on wpatrywał się w nią w zachwycie. Cholernie seksowna.
Trzymał dłoń przed jej twarzą.
„Liż” rozkazał, a ona przesunęła językiem po jego dłoni.
To, jak była posłuszna, sprawiło, że jego krew zawrzała. Jego penis niemal eksplodował.
Chwycił swojego członka mokrą dłonią. Drgnął od razu przy kontakcie. Robił sobie dobrze. Obserwował ją, gdy robiła sobie to samo.
To było szalone połączenie. Nie dotykali się, ale byli na tyle blisko, że czuł ciepło bijące z jej ciała. Jej biodra były tak blisko dłoni, którą się tasował.
Obserwowała go. Jej oczy skierowały się z jego twarzy na jego fiuta. Kontynuował. Pochylił się nad nią. Pocałował ją mocno. Pragnął więcej kontaktu fizycznego.
Zerknął w dół i znowu zobaczył jej palce wsuwające się w jej cipkę. Jęknął, gdy zaczął robić sobie dobrze jeszcze szybciej.
Przyłożył palec do jej cipki. Drażnił jej łechtaczkę rytmicznymi ruchami.
„Tak, motylku, pomyśl, że mój kutas jest w tobie. Wypełniłbym cię całą, zerżnął tak mocno, że nie mogłabyś chodzić” wyszeptał do niej. Zawisł nad nią.
Podtrzymywał się jedną ręką, a drugą się onanizował. Ocierał się o wejście jej cipki. Uderzał w jej knykcie, gdy pracowała palcami w sobie.
Jej tempo przyspieszyło na jego słowa. Jej stęknięcia zamieniły się w jęki, gdy pchnęła biodrami w jego stronę.
Zeke dalej do niej szeptał. Uwielbiał, jak reagowała na jego głos. „Chcę cię, motylku – twojej ciasnej, różowej cipki, która pochłania mojego kutasa. Twoich rąk, które wbijają w moje plecy paznokcie”.
Amelia krzyknęła, gdy pochylił się i chwycił ustami jej sutek. Jej palce poruszały się szybciej, zanim jej biodra zadrżały pod wpływem orgazmu.
Zacisnęła oczy. Chwyciła prześcieradła obok siebie. Wygięła plecy. Jej piersi podskakiwały pod naciskiem jego ciężaru na niej.
Zeke chłonął ten obraz. To była najlepsza rzecz, jaką widział w życiu.
Fakt, że podnieciła się tak mocno na samą myśl o tym, co by jej zrobił to ekscytujące uczucie.
Odnalazł jej usta i pocałował ją mocno. Uwolnił głębokie jęknięcie gdzieś głęboko w piersi, zanim jego kutas wystrzelił gorące nasienie na jej odsłonięte ciało.
Wylądowało na jej brzuchu i jej piersiach. To, jak ciężko oddychała, to, że jej dłonie były mokre od jej soków sprawiło, że eksplodował jeszcze mocniej.
Sperma wylądowała na jej drugiej dłoni, która spoczywała na talii. Uśmiechnęła się i podniosła ją do ust. Zlizała wszystko.
Zeke zmrużył oczy na ten ruch. Potem uśmiechnął się i pocałował ją.
Odwzajemniła pocałunek. To był gorący pocałunek, który zatrzymał ich w tej chwili, dopóki Amelia się nagle nie odezwała.
„Gratulacje dobrej oceny. Oby tak dalej, a twoja średnia będzie wystarczająco wysoka, by otrzymać stypendium” powiedziała z zadowoleniem.
Zeke uśmiechnął się i padł obok niej.
„Powinienem ci coś wyznać” powiedział, robiąc poważną minę.
Zamarła. Odwróciła się do niego z szeroko otwartymi oczami. Czekała na wyznanie.
„Co?” zapytała, jakby bała się odpowiedzi.
Nie był pewien, czy to dobry pomysł. Ale już zdecydował się z nią podroczyć, więc powiedział.
„Dostałem trzy z minusem” powiedział, chichocząc.
Ulga rozlała się po jej twarzy. Jej usta rozluźniły się w uśmiechu, zanim pchnęła go żartobliwie i wstała z łóżka.
Pociągnął ją z powrotem do siebie i pocałował.
Spojrzał na jej twarz. Odsunął włosy, które zakrywały jej oczy. Jej śmiech złagodniał, gdy wpatrywała się w niego.
„To wystarczy, motylku” wyszeptał, a ona szeroko otworzyła oczy. Nawet on był zaskoczony tym, co powiedział.
„Co masz na myśli?” wyjąkała. Przełknął ciężko. Walczył z myślami, czy na pewno chce to powiedzieć.
„Jesteśmy wystarczający. Jesteś wystarczająca. Nie obchodzi mnie, co się stanie po studiach. Wiem, że cię pragnę. Nie chcę, by pojawił się ktoś, kto spróbuje mi cię zabrać. Zabrać to, co należy do mnie”.
Całował ją wzdłuż jej ust, aż w końcu odwzajemniła pocałunek.
Gdy cofnął się, by na nią spojrzeć, w jej oczach pojawiły się łzy. Miał nadzieję, że to łzy szczęścia.
„Prosisz mnie, żebym poszła z tobą na randkę, Zeke Evans?” Uśmiechnęła się, a on pokręcił głową. Utrzymał uśmiech, żeby wiedziała, że nadchodzi żart.
„Nie proszę, motylku”.
















































