
Podwójne kłopoty
Autorzy
Alex Fox
Lektury
377K
Rozdziały
2
Rozdział 1
Podwójne kłopoty
Aurora skrzywiła się, a Rowan się roześmiał. Ja też się uśmiechnęłam.
Seth prowadził ćwiczenia z większością stada. Cole sprzątał w kuchni, żebym mogła położyć dzieci spać. Ale sprawy nie szły tak, jak chciałam.
„Co to w ogóle znaczy, że ją porwał? A potem ona po prostu godzi się być jego żoną? To jest równie złe jak Piękna i Bestia z tą całą nierealistyczną historią miłosną o więźniarce!” wrzasnęła Aurora.
Zdecydowanie nie szło tak, jak chciałam.
„Nie możesz po prostu posłuchać dobrej historii miłosnej?” zapytał Rowan, uśmiechając się jak szczęśliwy głupek.
Dziś wieczorem znowu opowiadałam dzieciom historie o bóstwach. Często rozmawialiśmy o różnych bogach z wielu zakątków świata.
Aurora zazwyczaj prosiła o historie o Nyx, Anubisie, Ra lub czasami o Trzech Mojrach. Rowan lubił historie prawie o każdym bogu śmierci. Ale bogowie Azteków byli jego ulubionymi.
Dziś wieczorem poprosił o historię o Hadesie. Myślałam, że Aurora też może ją polubić, skoro Persefona stała się jedną z moich ulubionych bogiń po spotkaniu z Lindą.
Chociaż większość zdolności Lindy do przewidywania przyszłości pochodziła z zaklęcia, które nałożył na nią jej sabat, wydawało się, że wciąż ma odrobinę tej mocy. Mocy, której ja nie miałam, mimo że byłam Królową Czarownic.
Oczywiście dzielenie się ważnymi historiami, które czarownice przekazują sobie nawzajem, z moimi dziećmi było bezużyteczne, jeśli ciągle się kłóciły lub czepiały takich szczegółów. Tych historii nie można było znaleźć w książkach.
Persefona była chyba złym wyborem na początek.
„Była dziewicą wiosny. Historia jest inna w zależności od wersji, którą słyszysz, ale wszystkie mówią, że spotkali się w ogrodzie, a on zabrał ją do Podziemi.”
„Ale to nie tak, że nie mogła odejść. Były zasady, które pozwalały jej wyjść, tylko zawsze musiała wracać do Podziemi po określonym czasie. Więc nie można naprawdę powiedzieć, że to porwanie” powiedział Rowan.
Aurora wciąż nie była zadowolona. Zdecydowała, że Hades musi być złym facetem. Mimo że miała tylko osiem lat, już wydawała się nie przepadać za chłopcami. Ta historia nie pomagała.
„Jeśli był dla niej taki okrutny i chciał dla niej złych rzeczy, dlaczego dałby jej pierścień ochronny?” zapytałam cicho. Moje słowa sprawiły, że oboje spojrzeli na mnie.
„Pierścień ochronny?” Cole wszedł do salonu i usłyszał, co powiedziałam.
Poczułam, jak twarz mi płonie.
Nawet po kilku latach małżeństwa i wielu rozmowach trudno było dzielić się rzeczami, które miały pozostać między czarownicami.
Wciąż były rzeczy, których nigdy nie powiedziałabym na głos. Ale nawet dzielenie się codziennymi sprawami z kimś, kto nie dorastał w naszej społeczności, było inne i czasami bardzo trudne.
„Tego nie ma w książkach” powiedziałam, starając się nie wyglądać na zirytowaną, gdy usiadł na oparciu sofy.
Cole nie był tak duży jak Seth, ale był wystarczająco ciężki, żeby znowu złamać całe oparcie swoim ciężarem. Tym razem jednak zmuszę ich, żeby zapłacili za wymianę, zamiast używać magii.
Używanie magii dla samolubnych powodów, gdy po prostu się nie uczyli, było marnotrawstwem energii na tyle sposobów.
„Kiedy Persefona po raz pierwszy przybyła do Podziemi, Hades obawiał się o jej bezpieczeństwo. Więc stworzył pierścień, który chroniłby ją, gdziekolwiek podróżowałaby w Zaświatach.”
Cole przekrzywił głowę, wyglądając na zdezorientowanego. Skrzywił się w sposób, który dobrze rozumiałam.
Kiedy mówiłam mu o Nadświecie, Zaświatach i Nigdyświecie, myślał o nich jak o trzech różnych miejscach plus Podziemia. Rzecz w tym, że tak naprawdę nie mieliśmy pojęcia, jak są połączone.
Świat nimf i bogów był trudny do zrozumienia, ponieważ był krainą fantazji i magii, która tylko dotykała powierzchni naszego świata. Karmiliśmy go, a on karmił nas. Nasza magia była inna, ale też podobna.
To było miejsce, gdzie czas był czasami nieskończony i gdzie ziemia i terytorium mogły się tak bardzo zmieniać z jednego kroku na drugi, że było to jak przechodzenie przez portal w grze.
„Tata myśli, że kłamiesz” powiedziała Aurora. Nic jej nie umykało. Zawsze zwracała baczną uwagę na mój związek z obojgiem jej ojców, począwszy od mniej więcej piątego roku życia.
Obserwowała uważnie, zauważając, jak nasz związek bardzo różnił się od związków innych ludzi.
Przewróciłam oczami. Wstałam i podeszłam do regału, który trzymałam w salonie. Był wypełniony moimi starymi księgami zaklęć.
Wybrałam jedną. Należała do mojej matki i w końcu dostałam ją od niej około tydzień temu. Trudno było ciągle mówić nie Królowej Czarownic, jeśli chodziło o rodzinne skarby takie jak ten.
Wciąż jednak nie przyszła zobaczyć swoich wnuków. Nikt z mojej rodziny nie przyszedł... Ale tak było lepiej.
Księga miała rysunek pierścienia. Był wykonany z czarnego materiału i wyglądał bardzo podobnie do pnącza lub węzła ze szkieletowymi palcami trzymającymi klejnot. Klejnot był rubinem. Rysunek był datowany na 635 rok n.e. i po prostu zatytułowany „Pierścień Persefony”.
„To musi być fałszywe” powiedział Cole z zachwytem. Zszedł z kanapy, żeby przyjrzeć się bliżej. Nawet Aurora i Rowan już podeszli, żeby na to spojrzeć.
„Czy to w ogóle właściwa oś czasu? To znaczy, kiedy zaczęli ją czcić?” zapytał Cole.
Westchnęłam i zamknęłam książkę. Nie chciałam nawet rozmawiać o osiach czasu i bogach. Cole był największym niedowiarkiem, podczas gdy Seth łatwiej w rzeczy wierzył.
Próba wyjaśnienia Cole'owi, że jeśli bogowie są bogami, są poza czasem, i przekonanie go, jak mogło to później zostać oznaczone za to, czym według nich było... Cóż.
Bez martwych czarownic wracających do życia zajęłoby to zbyt wiele energii, żeby próbować udowodnić niedowiarkowi, że się myli. Więc zachowałam swoją historię na inny raz. Czasami po prostu lepiej było odpuścić.
„W porządku. Pora spać” powiedziałam. Cole się roześmiał. Doskonale wiedział, jak bardzo jestem zirytowana.
Rowan jęknął. Chciał tylko słuchać dalej, żeby nie iść spać. Ale Aurora już podskakiwała w stronę swojej sypialni na końcu domu.
Zanim wyszli z pokoju, ramiona Cole'a owinęły się wokół moich bioder, gdy bezpiecznie odkładałam książkę. „Jesteś na mnie zła?”
„Nie mogę być zła. Zadajesz pytania. Pytania są dobre” przyznałam, już trochę mniej zła, gdy zaczął całować moje ramię w górę i w dół.
„Wciąż chcę usłyszeć twoją historię.”
„Mhmm” odpowiedziałam, zamykając gablotę, gdy owinęłam drugą rękę wokół niego, żeby wsunąć dłoń pod jego koszulę i do paska spodni.
Przyciągnęłam go bliżej. „Myślę, że kłamiesz.”
„Och, zdecydowanie kłamię. W tej chwili nie obchodzi mnie żadna inna kobieta.”
„Seth jest w domu?”
„W lesie” odpowiedział Cole, przygryzając mój płatek ucha. „Mam na myśli zabawną grę. Chcesz zagrać?”
To poruszyło moją wewnętrzną wilczycę. Przez większość czasu siedziała cicho.
Wydawała się cieszyć byciem czarownicą i matką tak samo jak ja. Była szczęśliwa, mogąc zostać w środku i opiekować się innymi. Takie chwile jak ta jednak brzmiały jak wyzwanie. „Co masz na myśli?”
„Jest w drodze do domu. Jeśli zdążysz do niego dobiec na czas, obaj cię wyruchamy.”
„Na czas?” zapytałam zdezorientowana. Odwróciłam się, wyswobadzając się z jego ramion.
Oczy Cole'a już się zmieniały. Wilk w nim zaczynał się wyłaniać, gdy uśmiechnął się do mnie.
„Biegnij, biegnij, biegnij, mała wilczyco, zanim przyjdę cię pierwszy pożreć.”













































