Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Przekomarzanki z dandysem

Przekomarzanki z dandysem

Autorzy
SJ Wilke
Lektury
38,8K
Rozdziały
45
Autorzy
SJ Wilke
Lektury
38,8K
Rozdziały
45
🕵️‍♂️Tajemnica i suspens⚔️Akcja i przygoda☯️Przeciwieństwa się przyciągają🎭Dramatyczne💪🏻Obrońca💪SIlne kobiety👩🏻‍🍼Matki🕵️Detektywi i policjanci🕵️Zbrodnie i tajemnice🎖️ Love in Uniform

Banter, niegdyś płatna zabójczyni, teraz zręcznie łączy role detektyw policyjnej, żony i matki dwóch pełnych energii chłopców. Żyje dla adrenaliny, po mistrzowsku rozprawiając się z przestępcami, ale życie domowe i jej nieszablonowe metody pracy w policji nie dają jej chwili wytchnienia. Kiedy w ramach tajnej misji wciela się w olśniewającą damę, by schwytać osławionego barona narkotykowego, jej wyostrzone zmysły i nieustraszona postawa zostają wystawione na próbę jak nigdy dotąd. Między ochroną rodziny, przechytrzaniem bandytów i trzymaniem swojego zespołu w ryzach, Banter udowadnia, że odwaga, bystrość umysłu i odrobina zadziorności potrafią przezwyciężyć wszystko.

Rozdział 1

Księga 3: Przekomarzając się z Dandysem

Banter wcisnęła się między duży kontener na śmieci a ścianę budynku. Leżała płasko na brzuchu. Paskudztwo, na którym leżała, było nie do rozpoznania. Kaptur czarnej bluzy miała naciągnięty głęboko na twarz.
Wokół niej unosił się ciężki smród, przypominający mieszankę moczu i gnijących śmieci. Temperatura wynosiła niemal trzydzieści stopni, mimo że dochodziła druga w nocy w piątek. Ociekała potem z gorąca.
Pot nieustannie spływał po jej twarzy. Bardzo ją to irytowało, bo nie mogła się poruszyć, żeby go zetrzeć. Gdyby choć trochę opuściła głowę, słony pot spłynąłby do oczu. Wtedy by ją zaszczypał i zamglił wzrok.
Miała przy sobie karabinek do paintballa, naładowany specjalnymi kulkami. Kulki zawierały odblaskową, pomarańczową farbę oraz nadajnik śledzący. Zespół tajniaków od miesięcy ścigał bossa narkotykowego. On jednak wciąż im się wymykał.
Banter zaproponowała jedno rozwiązanie. Chciała oznaczyć go nadajnikiem i sprawdzić, jak daleko uda im się go wyśledzić. Miała do dyspozycji tylko cztery strzały.
Trzech tajniaków w przebraniu zbuntowanych nastolatków urządziło tu wcześniej bitwę na paintball, żeby przygotować grunt. Ochlapali budynki różnymi kolorami farby, w tym również pomarańczowym. Dostało się nawet kilku samochodom.
Budynek obok był klubem nocnym. To właśnie tam narkotykowy boss lubił spędzać wieczory. Powiedziano jej, że wiedzą o jego obecności w środku.
Zbliżała się pora jego wyjścia. Miał niewielką limuzynę, która go woziła. Jednak za każdym razem, gdy policja ją śledziła, auto wjeżdżało do jakiegoś garażu, a sam boss znikał. W jakiś sposób zmieniał samochody, przez co nie mogli go złapać.
W słuchawce, którą miała w uchu, panowała cisza. Mogłaby jednak przysiąc, że słyszy oddech jednego z facetów. Tajniak, który obserwował główne wejście, miał się do niej odezwać dopiero wtedy, gdy zobaczy ich cel.
Nie widziała głównych drzwi. Miała tylko częściowy widok na ulicę, skąd miał go odebrać samochód. To dawało jej bardzo mało czasu na trafienie w cel.
Wiedziała, że w cieniu po drugiej stronie ulicy lub za budynkiem ukrywa się dwóch pozostałych tajniaków, udających nastolatków. Mieli oni odwrócić uwagę, pozwalając jej oddać strzał i pozostać niezauważoną.
Cały plan był bardzo prosty, ale miała co do niego złe przeczucia. W okolicy było o wiele za cicho. Od ponad godziny nikt nie wyszedł z klubu. To było bardzo nietypowe jak na tę porę.
Zauważyła w okolicy mniej zaparkowanych samochodów niż podczas poprzednich obserwacji tego klubu. Zastanawiała się, czy wcześniejsza bitwa na paintball ich nie spłoszyła.
Skrzypnięcie za plecami sprawiło, że wstrzymała oddech i zaczęła uważnie nasłuchiwać. Podejrzewała, że to drzwi po tej stronie budynku. Niestety, w lampie nad wejściem brakowało żarówki, więc wszystko tonęło w ciemnościach.
„Naoliw to cholerstwo następnym razem”. Głos odezwał się szeptem.
Banter nie rozpoznała tego głosu.
Usłyszała stłumione kroki, które zaczęły się od niej oddalać. Po dźwiękach oceniła, że to trzy osoby. Przesunęła się nieco, żeby wyjrzeć. Uważała przy tym, aby nie poruszyć bronią. Niestety, kontener na śmieci zasłaniał jej widok.
Nagle poczuła podmuch chłodnego powietrza, które wyleciało z budynku przez otwarte drzwi. Przyniosło ono ze sobą zapach wody kolońskiej. Był to bardzo mocny aromat. Banter pomyślała, że już chyba wolałaby zapach śmieci.
„Drzwi”, zaalarmował ją tajniak obserwujący przód.
W jej polu widzenia pojawiła się limuzyna.
Przez frontowe drzwi wyszedł mężczyzna. Banter wciąż czuła powiew chłodnego powietrza z bocznego wejścia. Do jej nosa dotarł jednak zapach mężczyzny, który stanowczo potrzebował prysznica. Coś tu bardzo nie pasowało.
„Cel wyszedł bocznymi drzwiami”. Banter odezwała się niezwykle cichym głosem.
„Wyszedł głównym wejściem”. Tajniak odparł z absolutną pewnością w głosie.
Banter przewróciła oczami. Znowu jej nie wierzyli. Bardzo ją to wkurzało. W tej chwili miała ochotę strzelić do własnego kolegi z zespołu.
Banter przecisnęła się przez brud, żeby wyjść zza kontenera na śmieci. Mocno przyciskała do siebie broń. Nie chciała, żeby w coś uderzyła lub o coś zahaczyła.
Podniosła się i rozejrzała wzdłuż alejki. Jej oczy zdążyły już przywyknąć do ciemności. Nikogo nie było widać. Pobiegła bezszelestnie na sam koniec zaułka, żeby wyjrzeć zza rogu.
Ich cel wsiadał do zwykłego samochodu, a nie do limuzyny. Banter zareagowała najszybciej jak mogła. Wycelowała i od razu pociągnęła za spust. Kulka z farbą rozbryzgła się na marynarce mężczyzny.
„Pieprzone dzieciaki”, syknął mężczyzna przez zaciśnięte zęby.
W pośpiechu zdjął marynarkę i rzucił ją na ziemię.
Banter zaryzykowała jeszcze jeden strzał. Tym razem trafiła mężczyznę w sam środek pleców. Natychmiast padła na ziemię.
„Aargh! Szlag by to!” Krzyknął z wyraźnym bólem w głosie.
Banter doskonale wiedziała, że uderzenie taką kulką boli. W tym przypadku od farby oddzielała go jedynie cienka, jedwabna koszula. Na pewno zostanie mu na plecach paskudny, czerwony ślad.
Rozległy się dwa huki wystrzałów z ostrej broni, a kule świsnęły wysoko nad jej głową. Wiedziała, że strzelcy nie mieli pojęcia, gdzie się ukrywa. Te strzały miały jedynie odstraszyć kogoś, kto bawił się paintballem.
Cel zaczął głośno przeklinać, wsiadając na tylne siedzenie samochodu. Zauważyła, że zupełnie nie przejmował się porzuconą na ulicy marynarką. Samochód błyskawicznie odjechał, a dwóch goryli bossa ruszyło w jej stronę.
„Przydałaby mi się tutaj mała pomoc”. Miała ogromną nadzieję, że prawdziwe strzały ruszyły tajniaków do akcji, zanim w ogóle zdążyła o to poprosić.
Dwaj goryle, wciąż nie zdając sobie sprawy z jej obecności na ziemi, byli tuż obok niej. Nagle dwie kulki z farbą rozbiły się na ścianie naprzeciwko. Mężczyźni natychmiast odwrócili się w stronę strzałów. Szybko ruszyli pędem wzdłuż alejki.
Banter podniosła się z ziemi, gdy tylko odeszli. Pobiegła ich śladem. Dwa kolejne rozbryzgi farby sprawiły, że mężczyźni pobiegli w konkretnym kierunku. Kiedy dotarła do końca przecznicy, skręciła w zupełnie inną stronę.
Przebiegła truchtem trzy przecznice. Ukrywała broń głęboko pod bluzą. Teraz było jej już naprawdę potwornie gorąco i była cała zlana potem.
Zauważyła podjeżdżający do niej samochód. Szybko wślizgnęła się na tylną kanapę i położyła się płasko, żeby pozostać w ukryciu. Auto powoli ruszyło z miejsca.
„Co tam się stało?” zapytał Peter.
Był to bardzo młodo wyglądający chłopak. Wcielił się w rolę jednego z tych zbuntowanych nastolatków. Banter pomyślała, że wygląda, jakby wciąż uczył się w liceum. W rzeczywistości miał już za sobą sześć lat pracy w policji.
„Nasz cel coś podejrzewał. Wyszedł bocznymi drzwiami”.
„Nasz facet widział, jak wychodzi głównym wejściem”.
„Pamiętam, że nasz cel zawsze używa bardzo mocnej wody kolońskiej. To powinno znaleźć się w jego profilu”.
„Nigdy jej nie czułem”.
„Chyba zbyt długo pracujesz w śmieciach”.
„Podczas tej misji zdecydowanie tak”.
„Myślę, że on wysyła przodem fałszywy cel. To może wyjaśniać, dlaczego zawsze wam znika, kiedy go śledzicie. Prawdopodobnie cały czas jeździcie za niewłaściwym facetem. Tym razem został on oznaczony”.
„To świetnie”.
Banter omal nie zasnęła w trakcie jazdy.
Prowadził samochód bardzo płynnie. Delikatnie pokonywał zakręty i powoli hamował. Wiedziała, że celowo jedzie okrężną drogą do tej gorszej dzielnicy. Wszyscy zajmowali się tam swoimi sprawami i nikt nie zadawał zbędnych pytań.
Wjechał do garażu jakiegoś opuszczonego domu i zgasił silnik. Banter podniosła się, zostawiając na siedzeniu pistolet na farbę. W tym dwustanowiskowym garażu zaparkowany był jeszcze jeden samochód.
Przesiadła się na fotel pasażera w drugim aucie. Peter usiadł za kierownicą. Zdjęła czarną bluzę i ciasno ją zwinęła. W tym czasie on wycofał z garażu i skierował się prosto do centrum miasta.
„Podjedźmy do drive-thru. Muszę napić się jakiegoś napoju gazowanego”. Zaczęła się wachlować, żeby choć trochę się ochłodzić.
W samochodzie nie było klimatyzacji. Miała ochotę zacząć głośno narzekać na te policyjne graty. Wiedziała jednak, że z powodu cięć w budżecie jej skargi i tak trafiłyby w próżnię.
„Jasne”.
Wydawało się, że Peter całkowicie ignoruje panujący upał, mimo że obficie się pocił. Jego długie, brązowe włosy wręcz przylepiły się do jego twarzy. Miał też na niej więcej niż tylko lekki zarost.
Podjechali pod całodobowy lokal z fast foodem. Oboje zamówili napoje gazowane. Cały czas rozglądali się uważnie, by sprawdzić, czy ktoś ich nie śledzi.
„Lubię z tobą pracować”. Powiedział to, błyskawicznie wypijając swój napój.
„Zwyczajnie lubisz napoje gazowane”. Odparła, popijając swój znacznie wolniej.
„Tak. Lubię też to, że chętnie się po nie zatrzymujesz. A poza tym nie gadasz bez przerwy”.
Banter spojrzała na niego z zaciekawieniem. Uznała, że był bardzo nietypowym gliną. Nie przepadał za pustym gadaniem. Jej to bardzo odpowiadało, bo sama również nie lubiła dużo rozmawiać.
Zapadła między nimi przyjemna cisza, a on dalej krążył po ulicach miasta. W końcu zaparkował kilka przecznic od komendy policji. Peter wysiadł z auta i po prostu poszedł przed siebie.
Banter również wysiadła, ale poszła w zupełnie innym kierunku. Niedługo potem spotkali się ponownie w gabinecie Raya. Był on dyrektorem wydziału operacji pod przykrywką.
Ray wyglądał na wyjątkowo zadowolonego z siebie. Był ubrany na luzie. Miał na sobie dżinsy i zwykłą koszulkę. Banter bardzo rzadko widywała go bez garnituru i krawata. Wcale nie wyglądał oficjalnie.
„Śledziliśmy go aż do pewnego budynku. Podejrzewamy, że właśnie tam produkują metamfetaminę i odbierają dostawy narkotyków”.
Banter wzięła łyk napoju i zmarszczyła nos. Mimo że dawno już zdjęła i zwinęła tę czarną bluzę, wciąż czuła jej zapach. Koszmarnie śmierdziała. Spojrzała na swoje dłonie. Nadal nosiła rękawiczki. Może to one tak cuchnęły.
„Teraz mamy przynajmniej miejsca, które możemy obserwować i zbierać dowody”, powiedział Ray.
„Skończyliśmy już?” Szybko powąchała swoje rękawiczki. „Ten smród mnie po prostu dobija”.
„Ja tam nic nie czuję”, odparł Peter, wzruszając ramionami.
Ray również przecząco pokręcił głową.
„Chłopaki, musicie chyba zbadać sobie nosy”.
„To wszystko na dziś. Widzimy się rano. Dobrej nocy”. Ray zaczął przekładać jakieś papiery na biurku.
Banter wstała z krzesła. „Chciałeś powiedzieć: dobrego poranka”.
Wiedziała, że Ray zignoruje to, że go poprawiła. Wyszła z gabinetu, nie czekając na jego odpowiedź. Biuro dyrektora znajdowało się na szóstym piętrze. Czekał ją więc długi spacer po schodach w dół, ponieważ Banter nie znosiła jeździć windą.
Podeszła do drzwi prowadzących do parkingu. Zanim wyszła, na chwilę się zatrzymała. Była w stanie pełnej gotowości.

Odkryj Galateę

Utracona partnerka lykanaSeria Spice & ThymeNiebezpieczny związekHybrydaSamotnicy

Najnowsze publikacje

Wrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicęTak, panie Knight. Księga 4: Część druga

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Chętnie wrócę

by BADZIA

liczba książek: 56

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 60

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 67

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 79

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 32

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 70

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8