Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for PRZY TAFLI

PRZY TAFLI

Autorzy
Lulu Waters
Lektury
17,2K
Rozdziały
33
Autorzy
Lulu Waters
Lektury
17,2K
Rozdziały
33
🏈Historie sportowe🏃🏿‍♂️Sportowcy🔺Trójkąt miłosny👩🏽‍🎓Studenci🏙️Współczesne🏒Hokeiści

Dahlia Grant wprowadza się do domu pełnego hokeistów po tym, jak z powodu pomyłki z zakwaterowaniem zostaje na lodzie. Mieszkanie z jej najlepszym przyjacielem, Luke’em, powinno dawać poczucie bezpieczeństwa – dopóki w jej życiu nie pojawia się jego starszy brat, Mason Hayes.

Mroczny kapitan drużyny latami unikał Dahlii, ukrywając prawdę: kocha się w niej od dnia, w którym się poznali. Dahlia wierzy jednak, że to Luke może być tym jedynym, a Mason odmawia zdradzenia brata.

Gdy zazdrość, pożądanie i skrywane tajemnice wybuchają z ogromną siłą, Dahlia musi zdecydować, kogo tak naprawdę kocha – i czy prawda jest warta zaryzykowania wszystkiego.

Rozdział 1

DAHLIA

„Myślisz, że to naprawdę dobry pomysł, Luke?” – pytam mojego najlepszego przyjaciela. Przynosi właśnie resztę moich rzeczy przez frontowe drzwi i zamyka je za nami kopnięciem.
Przewraca oczami i rzuca mi spojrzenie. „Oczywiście, że tak. Jesteś dla mnie jak rodzina, a poza tym potrzebujesz miejsca do spania na ten rok.”
Uśmiecham się bez przekonania, ale moją uwagę przykuwają schody. Starszy brat Luke'a schodzi po nich ciężkim krokiem, posyłając mi wściekłe spojrzenie. Nie był zachwycony, kiedy powiedzieliśmy mu o tym układzie na początku tygodnia.
Ale szczerze mówiąc, moja obecność w ogóle mu się nie podoba.
Według niego dziewczyny wszystko psują.
„Chodź, Dahlia, pokażę ci twój pokój” – woła Luke, mijając na schodach swojego wściekłego brata. Ignoruje jego mordercze spojrzenie.
Idę za nim, starając się unikać przerażającego wzroku Masona. Kiedy Luke po raz pierwszy zaproponował mi pokój w ich ogromnym domu, próbowałam odmówić, ale on nalegał. Wynajmują to miejsce od drugiego roku studiów. Jeden z chłopaków skończył szkołę w zeszłym roku, zwalniając sypialnię na piętrze.
„Nie zostawiaj nigdzie swoich rzeczy” – burczy Mason, patrząc na nas z przedpokoju. – „I trzymaj swoje gówno z dala od mojej łazienki.”
„Przestań być dupkiem” – stawia się Luke. Mierzą się wzrokiem jak zawsze, a napięcie między nimi gęstnieje. Jeśli zaczną się bić, poleje się krew, a ja jak zwykle będę musiała opatrywać rozwaloną wargę Luke'a.
„To nie problem” – wtrącam szybko. Z trudem przełykam ślinę, spotykając intensywne spojrzenie Masona. Sprawia, że niesamowicie się denerwuję. – „Postaram się nie wchodzić ci w drogę.”
Mason przewraca oczami i wchodzi do kuchni, wyraźnie zirytowany. Luke mruczy coś pod nosem i rusza dalej po schodach. Idę za nim. Mam nadzieję, że moja obecność nie popsuje ich relacji jeszcze bardziej, ale jestem pewna, że tak się stanie.
Gdy dochodzimy do końca korytarza, Luke otwiera drzwi. Widzę kolejne schody prowadzące do innych drzwi. „To najlepszy pokój w całym domu” – mówi, oglądając się na mnie. – „Ma własną łazienkę, dlatego Mason kazał ci trzymać swoje rzeczy z dala od jego...” – wskazuje na drugą stronę korytarza – „...która jest tam.”
Zerkam przez ramię i widzę otwarte drzwi. Za nimi jest mała łazienka z białymi kafelkami na ścianach i turkusową wanną. Zasłona prysznicowa ma logo szkolnej drużyny hokejowej — czarno-białego wilka.
Kiedy idę korytarzem, otwierają się kolejne drzwi i na korytarz wylewa się fala głośnych głosów. Podnoszę wzrok i widzę dwóch wychodzących chłopaków. Za nimi siedzi grupa innych, oglądając mecz hokeja w telewizji. Kiedy mnie zauważają, ich radosne twarze zmieniają się w wyraz zaskoczenia.
„Czy to nowa dziewczyna, która się tu wprowadza?” – pyta chłopak po prawej. Jego ciemne oczy lustrują moje ciało, a w jego uśmiechu widać odrobinę pożądania. – „Jestem Adam” – przedstawia się.
„Jestem Dahlia” – odpowiadam krótko.
„Jedna zasada, skurwiele – wszyscy macie trzymać swoje cholerne łapy z dala od Dahlii” – przerywa Luke. Jego spojrzenie staje się twarde, gdy mierzy wzrokiem chłopaków.
Adam podnosi ręce w obronnym geście i chichocze. „Nie martw się, stary, jestem zajęty.”
„Ha!” – kpi jego kumpel obok, głośno się śmiejąc. – „Przez kogo? Dziewczynę tygodnia?” Jego przyjaciel parska śmiechem, przez co wszyscy zaczynają chichotać.
Maszerują obok nas, ignorując to, że z dezaprobatą kręcę głową. Fantastycznie. Utknęłam w domu pełnym napalonych studentów. O czym ja do cholery myślałam?
Idę za Luke'iem i wchodzę do swojego pokoju. Jestem zaskoczona jego wielkością. Na odległej ścianie widzę drzwi prowadzące do mojej własnej łazienki. Dzięki Bogu. Dzielenie jednej łazienki z bandą hokeistów byłoby koszmarem.
Rozglądam się po pokoju. Zauważam duże łóżko bez pościeli. W komodzie jest wystarczająco dużo miejsca na moje rzeczy, a szafa jest spora. Teraz może tu być pusto, ale szybko sprawię, że to miejsce będzie jak dom.
„Jestem tuż na dole schodów, D. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, znajdziesz mnie za pierwszymi drzwiami po prawej” – dodaje Luke.
Odwracam się i widzę, jak rzuca moje bagaże na niepościelone łóżko, po czym znów na mnie patrzy. „Myślisz, że nie jest tu dla mnie bezpiecznie?”
Śmieje się nerwowo i prostuje się. „Wszystko będzie dobrze. Większość z nich to w porządku faceci. Na twoim miejscu uważałbym tylko na Adama i Masona.”
Na wzmiankę o jego bracie rośnie moja ciekawość, więc pytam: „Dlaczego na Masona?” Rzadko widuje się go z dziewczyną. Nigdy bym nie zgadła, że to podrywacz. Z drugiej strony, prawie nic o nim nie wiem. Trzyma się ode mnie z daleka, a ja nie mam pojęcia dlaczego. Kiedy się poznaliśmy, dobrze się dogadywaliśmy, ale teraz zachowuje się, jakbyśmy byli wrogami.
Spokojnie bierze pudełko z moich rąk i kładzie je na pustej komodzie. „On jest po prostu zapatrzony w siebie, to wszystko. Nie chcę, żebyś uległa jego urokowi i złamała sobie serce, gdy okaże się, że on nie czuje tego samego” – mówi, wzruszając ramionami.
Wydaję z siebie nerwowy śmiech. „Luke, znam ciebie i twojego brata od czterech lat. Jestem pewna, że Mason w ogóle nie zwraca na mnie uwagi.” I to jest prawda. Poza tym, że mnie nienawidzi, Mason Hayes jest też kapitanem drużyny hokejowej. To bardzo do niego pasuje, bo gra jako środkowy zarówno w hokeju, jak i w życiu.
„Po prostu nie chcę, żeby cię skrzywdził, okej? Wiele dla mnie znaczysz.” Sposób, w jaki to mówi, sprawia, że moje serce bije szybciej. To żadna tajemnica, że na pierwszym roku byłam w nim zakochana. Kiedy jednak spróbowałam go pocałować, odrzucił mnie. Wygłosił przemowę o tym, że chce chronić naszą przyjaźń. To był duży cios dla mojego ego i od tamtej pory nie próbowałam z nikim randkować.
„Może skończysz się rozpakowywać później? Zamówiłem pizzę dla wszystkich. Możemy razem posiedzieć, a ja omówię z wami kilka podstawowych zasad.” Chichocze i wychodzi z pokoju.
Idę za nim, zauważając zamek w drzwiach. Ten mały środek bezpieczeństwa przynosi mi ulgę. Wiem, że w nocy mogę zamknąć swój pokój. Nie myślałam o tym za dużo, dopóki Luke o tym nie wspomniał. Teraz nie mogę przestać się zastanawiać, czy mieszkając tutaj będę musiała ciągle mieć się na baczności.
W poniedziałek rano ktoś w biurze zakwaterowania usłyszy ode mnie kilka ostrych słów. Mój wniosek jakimś cudem zaginął i wszystkie akademiki są już zajęte. To po prostu mój pech.
Gdy docieram na sam dół schodów i skręcam w stronę salonu, moje kroki zwalniają, aż w końcu się zatrzymuję. Moja klatka piersiowa się zaciska, a oddech przyspiesza, gdy widzę Masona. Siedzi na kanapie, a łagodne popołudniowe słońce, wpadające przez okno, oświetla jego mocno zarysowaną szczękę.
Jego lodowatobłękitne oczy są ostre i przenikliwe. Wyglądają, jakby skrywały sekrety, którymi z nikim się nie podzieli. Cień zarostu na jego szczęce dodaje mu surowej przystojności. Ma na sobie ciemną czapkę z daszkiem, nasuniętą nisko na czoło. Spod niej wystają zmierzwione ciemne włosy, które wyglądają na naturalnie niesforne.
Przesuwam po nim wzrokiem, zauważając, jak szara bluza opina jego bicepsy. Wszystko w nim wręcz krzyczy urokiem. Od pewnego siebie uśmieszku po zrelaksowaną postawę jego szczupłego ciała. To sprawia, że dziewczyny oglądają się za nim dwa razy, a potem żałują, gdy zdają sobie sprawę, jak bardzo jest nieosiągalny.
Kiedy nie ruszam się z miejsca, on opuszcza rękę i siada prosto. „Nikt cię nie nauczył, że gapienie się jest niegrzeczne?”
Mrugam kilka razy, kręcąc głową. „T-tak, przepraszam za to.”
Przewraca oczami i wstaje. Obchodzi kanapę i rusza do kuchni. „Jest tu od pięciu minut, a ja już tego żałuję” – mruczy pod nosem, ale słyszę go głośno i wyraźnie.
„Hej, to też nie był mój pierwszy wybór, dupku” – stwierdzam wprost, przykuwając jego uwagę.
Zatrzymuje się w miejscu, odwracając się w drzwiach. Patrzy na mnie z zaskoczeniem na swojej przystojnej twarzy. „Dupku?” – pyta, unosząc brew.
„Przepraszam” – mówię szybko, zakładając cienkie, brązowe włosy za ucho. – „Nie chciałam...”
„Nie, nie, w porządku. Ty uważasz, że jestem dupkiem, a ja uważam, że jesteś karaluchem. Już znajdujemy wspólny język” – chichocze, kiwając głową w stronę kuchni. – „Pachnie tak, jakby pizza już dotarła.”
Kiedy znika w kuchni, wahadłowe drzwi zamykają się za nim. Potrzebuję kilku sekund, żeby uspokoić nerwy i wziąć głęboki oddech. Na razie zignoruję jego tekst o karaluchu, ale jeszcze do tego wrócę.
Kiedy wchodzę do kuchni, z zaskoczeniem odkrywam, że połowa drużyny hokejowej siłuje się nad otwartymi pudełkami z pizzą na stole. Przez pomieszczenie niesie się głośny gwizdek, przez który wszyscy jęczą i zasłaniają uszy. Potem wszystkie oczy zwracają się na Luke'a, który kiwa w moim kierunku.
„To jest Dahlia Grant. Jeśli z nią zadrzecie, to tak jakbyście zadarli ze mną. Zrozumiano?” Wszyscy chłopacy wydają się rozumieć, o co mu chodzi. Kiwają głowami ze zrozumieniem, po czym wracają do pizzy.
„Panie przodem” – strofuje Mason i uderza Adama w tył głowy.
Chłopacy mruczą i stękają, niechętnie schodząc mi z drogi. Niepewnie zbliżam się do stołu, zauważając, że nigdzie nie ma talerzy. Na szczęście Luke przychodzi mi z pomocą, podając papierowy talerzyk i kilka serwetek.
Biorę kilka kawałków „śmieciowej” pizzy ze wszystkimi dodatkami i odsuwam się na bok. Zdumiona patrzę, jak chłopacy walczą o to, co zostało. Dosłownie biją się i popychają dla pizzy. To po prostu szaleństwo!
Wychodząc z kuchni, przechadzam się po głównym salonie, jedząc pizzę. Dom to zachwycające, trzypiętrowe, historyczne piękno z przełomu wieków. Wciąż zachowały się w nim oryginalne drewniane wykończenia i wspaniałe witraże w oknach.
Mimo że dom ma ponad sto lat, a przez ostatnie trzy lata mieszkała tu grupa studentów, właściciel utrzymał go w całkiem dobrym stanie. Naprawdę nie mogę narzekać na jego wygląd.
Kończę zwiedzać parter, po czym wbiegam po schodach i zaglądam do każdej otwartej sypialni. Nie mogę się powstrzymać i chcę chociaż rzucić okiem na pokoje moich współlokatorów. Możecie mnie za to winić?
Wtedy jednak trafiam na zamknięte drzwi. Moje serce mocno bije, gdy sięgam po klamkę. Ręka mi drży, kiedy ją przekręcam, ale drzwi są zamknięte na klucz.
„Co ty do cholery robisz?” – słyszę za sobą niski, dudniący głos.
Podskakuję, wydając z siebie przerażony pisk i upuszczam kawałek pizzy na drewnianą podłogę. Mason rusza w moją stronę. Jego szerokie ramiona górują nade mną, a klatka piersiowa unosi się z gniewu.
„P-przepraszam. Ja tylko...” – jąkam się, ale on mi przerywa, rzucając mi przerażające spojrzenie.
Z wściekłym warknięciem przyciska mnie do ściany i kręci głową. „Powiem to jeszcze raz: schodź mi do cholery z drogi.”
Wydaję z siebie nerwowy chichot, a moje oczy szybko lustrują jego napiętą twarz. „Może moglibyśmy ułożyć jakiś harmonogram, żeby na siebie nie wpadać?”
Jego szczęka się zaciska, a on wpatruje się we mnie przez coś, co wydaje się wiecznością. Nagle jego usta wykrzywiają się w żartobliwym uśmiechu. „Zabawna jest…”
Przełykam głośno ślinę i swobodnie wzruszam ramionami. „Cóż, nie jestem Amy Schumer, ale daję radę.”
Chichocze i odsuwa się ode mnie, robiąc między nami więcej przestrzeni, jak to zawsze ma w zwyczaju. Robiąc to, wpada na barierkę za sobą i podskakuje z zaskoczenia.
Facet jest cholernie nerwowy, ale dlaczego?
Drapie się po karku ze wstydem, a ja nie mogę oderwać wzroku od żył, które odznaczają się na jego umięśnionych przedramionach. „Nie sądzę, żeby harmonogramy były potrzebne, ale to mój pokój. Trzymaj się od niego, kurwa, z daleka.”
Powoli kiwam głową. Pochylam się, żeby podnieść z podłogi upuszczony kawałek pizzy i rozsypane dodatki. Kiedy wstaję, okazuje się, że Mason zniknął. Rozglądam się zdezorientowana. Zaczynam się zastanawiać, czy on w ogóle tu był.

Odkryj Galateę

Seria "Prophecy": Część 1. Proroctwo ArtemidySeria "Prophecy": Część 2. Proroctwo ArtemidyZasłona AuroryNaznaczonaGdy zapadnie noc. Ciężar korony

Najnowsze publikacje

Róża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniem

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 156

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 34

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8

Czekające

by Martita

liczba książek: 11