
Przy zapalonych światłach
Autorzy
Sexpun
Lektury
471K
Rozdziały
25
Rozdział 1
Book 1
Wiesz, jak to jest wyjść za kogoś, myśląc, że jego kiepski seks i mały penis nie będą miały znaczenia, bo ma dużo pieniędzy?
Nie?
Tylko ja? No dobra.
Byłam żoną Dona Campbella od czterech lat i nienawidziłam tego.
Tak, lubiłam wyprawy na zakupy, drogie rejsy łodzią i wystawne podróże po świecie. Uwielbiałam otwierać szafę i widzieć wszystkie drogie sukienki i buty. Kochałam też samochody i biżuterię.
Kochałabym to wszystko jeszcze bardziej, gdybym miała męża, któremu zależałoby na moim ciele tak samo jak na wydawaniu pieniędzy.
Moje przyjaciółki chętnie jeździły ze mną na Hawaje i do Włoch, a gdyby nikt nie mógł ze mną pojechać, miałam ochroniarza. Poza tym byłam zawsze sama. Mój mąż wyjeżdżał w delegacje służbowe na tygodnie, a czasem dłużej.
Czasami mówił o dzieciach, ale ja nie chciałam zajść w ciążę. Skoro nigdy nie było go dla mnie, jak miałby być dla dziecka?
Byłoby o wiele lepiej, gdyby ten czas, który spędzaliśmy razem, sprawiał mi radość, ale seks z nim był jak jedzenie sałatki, kiedy chce się cheeseburgera – nadal byłaś głodna, kiedy skończyłaś!
Nigdy go nie było w domu, a kiedy już był, był zmęczony pracą w biurze. Kiedy w końcu się kochaliśmy, nawet tego nie czułam. Wdrapywał się na mnie i kończył po minucie. Nigdy nawet nie próbował sprawić, żebym doszła.
Dokładnie tak. Musiałam sama sobie dawać orgazmy, bo mojego męża to nie obchodziło. A może po prostu nie wiedział jak.
Zabrał mi dziewictwo, a wszyscy wiedzą, że zawsze przywiązujesz się trochę do swojego pierwszego. Nawet się w nim zakochujesz.
Powinnam była się domyślić, jak to będzie, za pierwszym razem, kiedy się ze sobą przespaliśmy. Czekałam, aż zacznie, tylko po to, by odkryć, że był już w połowie drogi!
Na początku myślałam, że to normalne, że trwa to sekundy.
Ponieważ tak naprawdę nie wiedziałam, co się dzieje, udawałam jęki, żeby się nie obraził, i zajęłam się sobą po tym, jak zaczął chrapać. Tak było od tamtej pory.
Don nie lubił żadnych innych „niepotrzebnych aktywności” jak opaska na oczy czy bondage. Nawet doggy style był niedozwolony.
Delikatna, nudna misjonarska była jedyną opcją, a schodził na mnie tylko wtedy, kiedy chciał za coś przeprosić.
Kiedyś spędzałam godziny na zakupach nowych szpilek. Teraz spędzałam czas na zbieraniu wibratorów, dildo, ssawek na łechtaczkę… wszystkiego, czego mogłam użyć, żeby się zadowolić.
Jedyny raz, kiedy lubiłam z nim seks, to kiedy na nim jeździłam. Mogłam iść w tempie, jakie chciałam, i przynajmniej czuć go w sobie.
Był w delegacji służbowej w Kolumbii przez dwa tygodnie. Dzwonił do mnie, mówił, że mnie kocha i co dla mnie kupi, ale nic z tego nie pomagało na moją piekącą napalność.
Zabawki i moje własne palce mogły zrobić tylko tyle. Potrzebowałam męskich rąk na sobie. Jego ust, jego języka. Potrzebowałam kutasa, który wbije się we mnie, aż będę krzyczeć.
Wiedziałam, że wróci do domu bardzo późno, więc czekałam na niego w sypialni. Moja mokra cipka i tak nie pozwoliłaby mi zasnąć. Byłam ogolona, czysta i gotowa na niego.
Myślałam o tym cały dzień. Nawet się drażniłam, aż ciekłam, żeby było większe prawdopodobieństwo, że dojdę z nim. Chciałam, żeby było mu łatwo. Nie miało to zająć dużo czasu. Miałam nadzieję, że nawet mój mąż da radę.
Naga czekałam na niego na łóżku. Zajęło mu wieczność, zanim otworzył drzwi sypialni, tak długo, że prawie pomyślałam, że będzie spał na kanapie. Bawiłam się sutkami, czekając.
W końcu drzwi otworzyły się powoli i wszedł cicho do środka.
„Cześć, mężu!” Utrzymałam niski i seksowny głos. Oblizałam wargi.
„Elissa, jeszcze nie śpisz?” Został przy drzwiach.
Skinęłam na niego palcem i posłałam mu nadąsany uśmiech. „Za bardzo za tobą tęskniłam, żeby spać. Chodź tu.”
Przyszedł. Uklękłam na łóżku i zaczęłam go całować, zdejmując mu płaszcz, potem krawat. Pracowałam nad jego koszulą, kiedy złapał moje ręce i mnie zatrzymał.
„Nie dziś wieczorem, kochanie, jestem zmęczony. Miałem długi lot i chcę po prostu spać.”
Każdy nerw w moim ciele był w ogniu i nie mogłam powstrzymać sfrustrowanego jęku. „Ale ja cię potrzebuję…„
„Może później, dobrze?”
Wiedziałam, że nie będzie żadnego później. Nie wiedziałam, co robił, kiedy był w delegacjach, ale na pewno nie tęsknił za mną. Patrzyłam, jak zdejmuje buty i pasek, potem idzie do szafy i wraca w piżamie.
„Później, kochanie. Dobrze?”
Pocałował mnie, kiedy wślizgnął się pod kołdrę. Po prostu tam siedziałam, patrząc na niego. Czułam zapach mojej wilgoci. Moje sutki wciąż były twarde.
„Nie, nie później. Chcę cię teraz.”
„Daj spokój, Elissa. Możesz wytrzymać jedną noc bez seksu. Zrobimy to jutro.” Zamknął oczy.
„Jedną noc? Nie widziałam cię przez dwa tygodnie. A nawet kiedy tu jesteś, rzadko coś robimy, bo zawsze jesteś zmęczony. Nie jesteś moim mężem, jesteś moim współlokatorem. Mam potrzeby, Don!”
Brak odpowiedzi.
„Don? Don?”
Skurwysyn już spał.
Chciałam płakać z frustracji. Chciałam go uderzyć. Krzyczeć. Przede wszystkim chciałam, żeby chciał mnie tak bardzo, że nigdy nie przepuściłby okazji, żeby się kochać.
Kiedy jego chrapanie stawało się głośniejsze, otworzyłam szufladę i wyjęłam dildo. Byłam już tak mokra i tak blisko krawędzi, że wślizgnęło się we mnie bez wysiłku. Jęknęłam.
Nie obudził się.
Ruchałam się szybciej. Mocniej. Dildo było większe niż jego kutas, ale to nie było to samo, co kiedy ktoś cię całuje i przytula.
Palce u moich stóp się zwinęły, a całe moje ciało wstrząsnął orgazm, na który czekałam cały dzień, żeby podzielić się z mężczyzną, za którego wyszłam. Był tuż obok mnie, ale w końcu wciąż byłam sama.
Spałam do niego plecami. Nie chciałam widzieć jego głupiej twarzy, nawet w ciemności.
***
Nie planowałam wstawać wcześnie następnego ranka. Don miał być w domu przynajmniej pół dnia, a byłam na niego zbyt wściekła, żeby w ogóle chcieć z nim spędzać czas. Zeszłam na dół i zastałam go przy stole jadalnym.
Skończył śniadanie i przewijał telefon. Zachowywał się, jakby nic się nie stało, uśmiechając się do mnie. „Dzień dobry, kochanie.”
„Co jest takiego dobrego w tym poranku?” Przewróciłam oczami i usiadłam.
„Wciąż jesteś na mnie zła o wczorajszy wieczór?”
„Nie wiem, Don. Powinnam być na ciebie wciąż zła? Chciałam cię. Byłam na ciebie gotowa, a ty zostawiłeś mnie z niczym.” Nadąsana, odwróciłam się od niego.
„Elissa. Chodź tu.” Poklepał swoje kolana.
Po prostu na niego spojrzałam.
„Proszę?”
Nie chciałam mieć nadziei, że to oznacza, że naprawdę czuje się seksownie, ale usiadłam na nim okrakiem. Położył telefon na stole i jedną rękę na mojej talii. Nie chciałam nic czuć od jego dotyku, ale nie mogłam się powstrzymać. Wciąż byłam taka napalona!
Pocierał powoli mój policzek kciukiem. „Przepraszam, kochanie. Proszę, wybacz mi.”
Brzmiał tak szczerze. Nie chciałam mu wybaczyć, ale szalałam. Pieniądze i prezenty były świetne, ale potrzebowałam mężczyzny.
„Nigdy się nie kochamy. Nawet kiedy tu jesteś, jesteś albo zmęczony, albo nie masz ochoty. Nie pociągam cię już? O to chodzi?” Usłyszałam szloch w swoim głosie i wypuściłam go, nie dbając o to, czy zranię jego uczucia.
„Nie mów tak. Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie i możesz wziąć mnie za słowo, bo dosłownie byłem wszędzie. Jesteś najseksowniejszą kobietą. Nigdy nie przestajesz sprawiać, że ślinię się na twój widok.”
Zakołysałam się lekko na jego kolanach, mając nadzieję, że poczuję, jak twardnieje. „To co to jest? Nie chcę współlokatora, chcę męża.”
„Zjedz śniadanie, a obiecuję, że spędzimy cały dzień razem w łóżku.”
„Naprawdę?”
„Naprawdę.”
Kiedy schodziłam z kolan Dona, wszedł Joseph, jego główny ochroniarz, z mężczyzną idącym za nim.
„Panie Campbell, pani Campbell. Dzień dobry.”
„Joseph, jesteś wreszcie” powiedział mój mąż. „Najwyższy czas.”
Nie przywitałam się z Josephem. Ledwo usłyszałam, jak mówi dzień dobry. Moje oczy były na mężczyźnie, który wszedł do pokoju za nim.
Mógłby być modelem w magazynie. Jego przystrzyżona ciemna broda zakrywała wyrazistą linię szczęki i pasowała do długich, ciemnobrązowych włosów dotykających jego ramion. Nosił połowę z nich spiętą z tyłu w niskim koku, a resztę luźno.
Wpatrywałam się w jego opaloną skórę. Usta w kształcie serca. Jego rysy były idealne.
Gorąco popłynęło z mojego brzucha do twarzy. Moja skóra mrowała. Byłam zadowolona, że mogłam położyć rękę na oparciu krzesła, bo moje kolana osłabły na widok tego wspaniałego nieznajomego, który trafił w każdy mój guzik.
Musiał mieć ponad sześć stóp wzrostu i był umięśniony. Jego dopasowany garnitur podkreślał jego mięśnie, nie sprawiając, że wyglądał zbyt masywnie, jak postać z kreskówki.
Czy ślinię się? Chyba się ślinię.
Zmusiłam się, żeby oderwać od niego wzrok, mając nadzieję, że nikt nie widział, jak czerwone zrobiły się moje policzki. Miałam też nadzieję, że nikt nie widział moich sutków sterczących przez cienki materiał mojej piżamy.
„Kochanie, potrzebowałem twojego starego ochroniarza do innego zadania, więc kazałem Josephowi znaleźć ci nowego.” Mój mąż uśmiechnął się, jakby dawał mi kolejny prezent.
Joseph skinął głową. „Zgadza się. Pani Campbell, to jest Sebastian Griffin. Został wybrany przeze mnie osobiście. Zapewniam panią, że jest najlepszy z najlepszych. Jest bardzo dobry w swojej pracy i spodoba się pani jego etyka zawodowa.”
Sebastian zrobił krok do przodu. Jego ciemne oczy trzymały moje palącym spojrzeniem. „Miło mi panią poznać.”
Zdesperowana, żeby przerwać moje spojrzenie z jego, pozwoliłam mu spaść na przód jego spodni. Kolejna fala gorąca zalała mnie na widok wybrzuszenia tam. Odcięłam wzrok, żeby nikt nie mógł powiedzieć, że go oceniam.
„Elissa, co myślisz?” zapytał Don, sprawiając, że wróciłam z moich brudnych myśli.
Kaszlnęłam lekko w pięść. „Jeśli sam Joseph go wybrał, musi być dobrym ochroniarzem.”
„W takim razie sprawa załatwiona. Sebastian będzie panią wszędzie woził, miał na panią oko, dbał o pani bezpieczeństwo.”
„Tak, proszę pani” powiedział Sebastian niskim, chrapliwym głosem, który wysłał iskry prosto między moje nogi. „To będzie moja przyjemność.”
Przyjemność.
Czegoś, czego potrzebowałam o wiele więcej.














































