Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Przygoda na jedną noc

Przygoda na jedną noc

Autorzy
Lynn Fair
Lektury
16,7K
Rozdziały
74
Autorzy
Lynn Fair
Lektury
16,7K
Rozdziały
74
🏈Historie sportowe🏃🏿‍♂️Sportowcy🔺Trójkąt miłosny👩🏽‍🎓Studenci🏙️Współczesne💕Romantyczne🥵Erotyka💄Przygoda na jedną noc🎓Nowy dorosły i studia

Chcecie znać prawdę? Nie powinienem był się angażować. Jestem Wyatt Pierce – kapitan drużyny hokejowej, złoty chłopiec kampusu, facet, któremu wszystko przychodzi bez wysiłku. Dziewczyny wiedzą, na czym stoją: ma być fajnie, bez zobowiązań i bez żalów. Rory Dillon miała być taka sama. Przelotna znajomość. Jedna noc. Może dwie.

Tyle że jedna noc zmieniła się w tygodnie. I gdzieś pomiędzy jej niewypatrzonym językiem, idiotycznie uroczymi czapkami a sposobem, w jaki na mnie patrzy – jakby naprawdę mnie widziała... zapomniałem o zasadach.

Teraz Rory mnie nienawidzi. Nie chce na mnie patrzeć, nie chce ze mną rozmawiać, nie chce poświęcić mi nawet sekundy. I po raz pierwszy w życiu naprawdę mnie to obchodzi. Bo nie chcę kolejnej przygody. Chcę jej. I zrobię wszystko, co trzeba, żeby ją odzyskać.

Rozdział 1

WYATT

Imprezy w Westbridge to istny atak na zmysły. Nieważne, kto jest gospodarzem ani jakiej wymówki używają wszyscy, by upić się do nieprzytomności – urodziny, wygrana, czy przetrwanie sesji – o północy zawsze jest tak samo: duszne, lepkie od piwa i dudniące basem piekło, gdzie złe decyzje mnożą się po kątach jak czarna pleśń.
Muzyka zawsze jest za głośna, a powietrze gęste od potu i tanich perfum, od których aż łzawią oczy. Każda powierzchnia się klei, podłoga jest podejrzanie śliska, a całe miejsce wibruje chaotyczną energią, która wręcz krzyczy, że coś – dobrego lub złego – na pewno się dziś wydarzy.
Straciłem rachubę, na ilu takich imprezach byłem przez ostatnie kilka lat. Teraz zlewają się one w jedno – migoczący montaż świateł, dudniącej muzyki i ciał przyciśniętych do siebie w ciemnych kątach, przesiąknięty smrodem rozlanego piwa i wódki z Red Bullem. Twarze, śmiech, w połowie zapomniane numerki i wymuszone rozmowy.
Zazwyczaj to wszystko jest tylko hałasem w tle, przez który przepływam na autopilocie, uśmiechając się do odpowiednich ludzi i mówiąc odpowiednie rzeczy.
Ale nie dziś.
Dziś jestem w pełni skupiony, a moja uwaga jest skierowana na jedną osobę, jakby była środkiem ciężkości, a ja utknąłem w jej orbicie.
Savannah Blake.
Stoi po drugiej stronie salonu, w połowie ukryta za grupą dziewczyn ze stowarzyszenia, których śmiech wznosi się ponad muzykę w wybuchach piskliwej, pijanej radości. Savannah nie musi walczyć o uwagę – przyciąga ją bez żadnego wysiłku.
Jej włosy są długie i ciemne, na tyle lśniące, że odbijają światło lampek LED wiszących nad jej głową. Opiera się o poobijany blat z naturalną gracją, przypominając modelkę na wybiegu, jakby pasowała na okładkę magazynu, a nie do kuchni, która pewnie od miesięcy nie była porządnie sprzątana.
Odrzuca głowę do tyłu, śmiejąc się z czegoś, a ten ruch odsłania długą, pełną gracji linię jej szyi.
To uderza we mnie jak cios prosto w klatkę piersiową.
Żałosne, prawda? Wiem. Jestem dorosłym facetem – kapitanem drużyny hokejowej, gościem, który od pierwszego roku mógł przebierać w imprezowiczkach i hokejowych fankach.
Ale za każdym razem, gdy widzę Savannah, czuję się, jakbym znów miał siedemnaście lat – beznadziejny, pozbawiony słów i w połowie zakochany w kimś, kto zawsze jest tuż poza moim zasięgiem.
A dzisiejszej nocy, jak widać, robię to aż nazbyt wyraźnie.
„Zamknij usta, Pierce. Zaczynasz wyglądać jak golden retriever czekający na smakołyk”. Głos Liama Bancrofta przebija się przez muzykę i mgłę mojego zauroczenia Savannah. Uśmiecha się szeroko, w wytatuowanych palcach trzymając w połowie pusty plastikowy kubek, a jego koszula w kratę jest rozpięta na zwykłej, białej koszulce.
Wygląda, jakby przed chwilą wyczołgał się z czyjegoś łóżka i założył na siebie to, co było pod ręką, ale i tak przypomina modela z pieprzonego magazynu. Ten facet ma dwa tryby na imprezach – picie i wkurwianie mnie – i dziś wieczorem zdecydowanie odpalił oba.
Odrywam wzrok od Savannah, posyłając mu mordercze spojrzenie. „Zamknij się, Liam”.
Caleb Grant, mój drugi najlepszy kumpel, kładzie ciężką dłoń na moim ramieniu. „On ma rację, stary. Pieprzysz ją wzrokiem od chwili, gdy tu weszliśmy. To staje się żałosne, nawet jak na ciebie”.
„Wcale nie…” Urywam, zdając sobie sprawę, że to nie ma sensu. Jeśli dam im palec, wezmą całą rękę.
Uśmieszek Liama staje się jeszcze szerszy, a Caleb wygląda, jakby aż go świerzbiło, żeby zacząć jeden ze swoich wykładów o priorytetach i skupieniu się na sezonie.
„Nieważne” – mruczę, odwracając się z powrotem do tłumu, choć wiem, że nikogo nie oszukam.
Prawda jest taka, że nie potrafię odpuścić. Savannah jest moim „celem” od lat.
To ona zawyża poprzeczkę wszystkim innym – mądra, zmotywowana, cholernie bystra i nietykalna. A ja? Ja jestem tylko idiotą, który krąży wokół niej, zbyt przerażony, by wykonać ruch, i zawsze wmawiający sobie, że spróbuję następnym razem.
„Zamierzasz tak stać i ślinić się przez całą noc, czy w końcu z nią pogadasz?” – Liam pochyla się w moją stronę, a jego słowa śmierdzą ciepłym piwem i wyzwaniem.
Zaciskam dłoń na moim kubku, aż bieleją mi kostki. „Pogadam z nią”.
„Kiedy?” – pyta Caleb, unosząc brew. „Przed jej dyplomem czy po?”
Przechylam piwo i biorę łyk, pozwalając, by letni alkohol wypalił mi ścieżkę w gardle, tylko po to, by nie musieć odpowiadać.
Liam się śmieje, wystukując rytm na swoim kubku. „Tragedia. Kapitan Złoty Chłopiec potrafi strzelić hat-tricka przeciwko Michigan U, ale nie potrafi nawet zagadać do jedynej dziewczyny, której naprawdę pragnie”.
Pokazuję mu środkowy palec, ale czuję, jak piecze mnie twarz, a w mojej klatce piersiowej zaciska się sprężyna frustracji. Najgorsze jest to, że on ma rację, a ja nienawidzę tego, że oni o tym wiedzą.
Noc wlecze się w rozmyciu hałasu, potu i coraz bardziej pijanych hokeistów. Robię to, co zwykle – rzucam uśmiech kilku dziewczynom, które posyłają mi to specyficzne spojrzenie, i pozwalam, by tłum niósł mnie z kuchni do salonu i z powrotem – ale co kilka minut moja uwaga znów ucieka do Savannah.
Ona się śmieje, bierze łyk, odrzuca włosy, a jej grawitacja jest kurewsko bezlitosna.
I wtedy to widzę – zmiana pozy, szybkie słowo rzucone do przyjaciółki, a potem Savannah oddziela się od grupy i kieruje w stronę schodów. Na sekundę tłum się rozstępuje, a ona spogląda przez ramię, tylko raz, jakby ktoś odpalił racę w ciemnym pokoju.
Mój puls przyspiesza, a adrenalina pulsuje mi pod skórą, tak jak tuż przed rozpoczęciem meczu.
„Nie rób tego” – mruczy Caleb, ale jego ostrzeżenie jest mało przekonujące.
Liam tylko się uśmiecha, a w jego oczach błyszczy psota. „Zdecydowanie to zrobi. Bierz ją, Tygrysie”.
Stawiam pusty kubek na najbliższej powierzchni – to pewnie stolik czyjejś babci, który teraz na zawsze zostanie naznaczony kółkiem z wody – i zaczynam przeciskać się przez tłum. Z każdym krokiem moje serce bije mocniej, a każde otarcie się ramieniem czy szturchnięcie przez tańczącą parę zmusza mnie do większego skupienia.
Na piętrze bas cichnie, zastąpiony cichym skrzypieniem starych schodów i odległym szumem wentylatora w łazience. Tutaj jest chłodniej, światła są przygaszone, a hałas z imprezy jest tłumiony przez ściany, które widziały już zbyt wiele takich nocy.
Ruszam korytarzem, rozglądając się za mignięciem ciemnych włosów, za nachyleniem ramion Savannah – za czymkolwiek, co by mi powiedziało, że idę w dobrym kierunku.
Zamiast tego prawie na kogoś wpadam.
Dziewczyna opiera się o ścianę pod koniec korytarza, przeglądając coś w telefonie ze spojrzeniem czystej, nieskrywanej nudy – ten rodzaj nudy, który mówi, że jest zbyt fajna na ten chaos na dole i doskonale o tym wie.
Jej włosy są blond, długie do ramion, układające się w niechlujne fale łapiące słabe światło, a ubrana jest w czarny krótki top i dżinsy z wysokim stanem, przez które jej nogi wydają się nie mieć końca.
Jest drobna, ale emanuje z niej pewność siebie, promieniująca jak elektryczność, przez co wygląda, jakby mogła znokautować zawodnika futbolu samym spojrzeniem.
Zatrzymuję się gwałtownie, mój puls zwalnia na sekundę, gdy ona podnosi wzrok, a jej piwno-zielone oczy spotykają się z moimi. Przez krótką chwilę świat zwęża się tylko do jej bystrego i oceniającego spojrzenia, podczas gdy w powietrzu między nami iskrzy prąd.
Zdecydowanie nie jest to Savannah, ale z jakiegoś powodu nie potrafię odwrócić wzroku.
„Proszę, proszę” – mówi, wsuwając telefon do tylnej kieszeni, a jej głos jest niski i słodki, gładki jak grzech. „Czy to nie złoty chłopiec Westbridge. Zgubiłeś się w drodze do sali z trofeami?”
Potrzebuję sekundy, żeby się pozbierać, bo zadziorność w jej głosie mnie zaskakuje, wyprowadzając mnie z równowagi w sposób, który jest niepokojący i… dziwnie intrygujący.
„Znasz mnie?”
Kąciki jej ust unoszą się do góry, ukazując dołeczek, który uderza we mnie jak niespodziewany cios. „Wszyscy cię znają, Pierce. Kapitan drużyny hokejowej. Uczelniany playboy. Profesjonalny łamacz serc. Mam wymieniać dalej, czy twoje ego jest już pełne?”
Nie potrafię powstrzymać uśmieszku, który ciśnie mi się na usta, bo ta dziewczyna jest cholernie bystra.
„Playboy, tak? To właśnie takie plotki krążą ostatnio?”
„To ta grzeczna wersja”. Jej oczy szybko mnie omiatają w oceniającym spojrzeniu, a ja mam niekomfortowe przeczucie, że zostałem zmierzony wzrokiem i uznany zarówno za kogoś dokładnie takiego, jakiego się spodziewała, jak i za niewartego zachodu.
Opieram się o ścianę, naśladując jej pozycję. „Umiesz żartować. Podoba mi się to”.
Przygląda mi się przez sekundę z podbródkiem uniesionym akurat na tyle, by stanowić wyzwanie. „Jestem pewna, że tak. Faceci tacy jak ty zazwyczaj lubią wszystko, co poświęca im uwagę”.
Coś się zmienia w powietrzu między nami, stając się gęstsze i bardziej elektryzujące, a ja robię mały krok w jej stronę – na tyle blisko, że musi spojrzeć w górę. Nic groźnego. Po prostu daję jasno do zrozumienia, że zwróciła moją uwagę.
„Więc” – mówię, zniżając głos. „Masz jakieś imię, czy mam po prostu nazywać cię Kłopotem?”
Jedna z jej brwi unosi się, a dołeczek w policzku pogłębia się na ułamek sekundy. „Kłopot? Na tyle cię tylko stać, Kapitanie? Spodziewałam się czegoś więcej po facecie z twoimi statystykami”.
Uśmiecham się szeroko, pozwalając mojemu spojrzeniu zatrzymać się na pół sekundy na łuku jej warg, zanim znów patrzę jej w oczy.
„No cóż, jestem już po godzinach. Ale mówiąc poważnie, taka dziewczyna jak ty, ukrywająca się tutaj, podczas gdy na dole szaleje cyrk? To zdecydowanie oznacza kłopoty”.
Jej usta drgają, utknąwszy gdzieś pomiędzy uśmiechem a grymasem niezadowolenia. „Może po prostu nie uważam spoconych sportowców i letniego piwa za coś atrakcyjnego”.
„Więc po co w ogóle tu przyszłaś?”
Wzrusza ramionami, a ten ruch napina jej top, na moment powodując zwarcie w moim mózgu. „Czasami miło jest popatrzeć na cyrk”.
Śmieję się szczerze. „A to ze mnie robi klauna?”
Przechyla głowę, jakby udawała, że się nad tym zastanawia. „Nie. Raczej dyrektora cyrku. Wszyscy przyszli tu, żeby oglądać twój występ, Wyatt. To musi być wyczerpujące, tak ciągle być »idealnym«”.
Sposób, w jaki to mówi, jest wyzwaniem, które sprawia, że kłuje mnie w klatce piersiowej w sposób, którego nie potrafię dokładnie określić.
Nie wiem, czy mam być rozbawiony, czy poirytowany. „Powinienem czuć się urażony?” – pytam ciszej, a moje serce znów robi tego głupiego fikołka.
„To zależy. Naprawdę obchodzi cię, co myślę?”
Odpowiedź pada z moich ust, zanim zdążę pomyśleć dwa razy. „Absolutnie”.
I nagle zdaję sobie sprawę, że mówię poważnie.
Przez ułamek sekundy jej wyraz twarzy łagodnieje – wystarczająco, by ten dołeczek znów się pojawił – i jest to najmocniejsze uderzenie, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem poza lodowiskiem.
Ale ten moment mija, zanim zdążę zorientować się w sytuacji; ona prostuje się i przerywa urok, po czym omija mnie, zostawiając za sobą delikatny zapach wanilii i czegoś pikantnego, który zostaje na dłużej.
„Cóż, w takim razie” – mruczy, kierując się już w stronę schodów – „powodzenia w szukaniu tego, czegokolwiek lub kogokolwiek, tam szukasz”.
Odwracam się, żeby popatrzeć, jak odchodzi, a mój wzrok jest bezradnie przyciągany przez kołysanie jej bioder, podskakiwanie blond włosów i czystą pewność siebie, która promieniuje z każdego jej kroku.
Zostaję tam uśmiechnięty i oszołomiony jak idiota, jeszcze długo po tym, jak ona znika.
I wtedy uderza we mnie rzeczywistość. Savannah.
Racja. Savannah Blake, jedyny powód, dla którego w ogóle wszedłem po tych schodach.
Odwracam się i skanuję wzrokiem ciemny korytarz, otwierając kilka losowych drzwi. Nic z tego. Nie ma tu Savannah.
To tak, jakby rozpłynęła się w powietrzu, zostawiając po sobie tylko echo swojego śmiechu i moją własną, głupią nadzieję.
Kiedy wracam na dół do dudniącego chaosu imprezy, wiem jednak, że coś się zmieniło, bo moje myśli nie krążą już wokół Savannah.
Utknęły przy dziewczynie z ostrym językiem i niebezpiecznym dołeczkiem w policzku.
Przyszedłem na górę po pewniaka.
Ale myślę, że właśnie spotkałem kogoś, kto zmienia zasady gry.

Odkryj Galateę

Słodkie pragnienie alfyPrzeklęty ród 1: Niewidzący AlfaW niewoli smoka 3Archiwa Kemory 3: Niezła asystentkaSeria Niewidzialnych Książka 3

Najnowsze publikacje

Nasza miłość jest jak rzucanie po omackuWrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicę

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 161

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 61

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 72