Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki
Mafia
Miliarderzy
Romans z dręczycielem
Slow Burn
Od wrogów do kochanków
Paranormalne i fantastyczne
Przeznaczeni partnerzy
Sport
Studia
Druga szansa
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćPrawo do odstąpienia od umowyNota prawnaAnuluj subskrypcję tutaj
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Rockson Bay Tom 1: Płoń dla mnie

Rockson Bay Tom 1: Płoń dla mnie

Autorzy
Jane Anne
Lektury
16.8K
Rozdziały
46
Autorzy
Jane Anne
Lektury
16.8K
Rozdziały
46
🥵Erotyka⚔️Od wrogów do kochanków🏙️Współczesne💪🏻Obrońca💄Przygoda na jedną noc🏡Miasteczka i wsie

Plan Eden na lato jest prosty: żadnych zobowiązań, żadnych dramatów, tylko zabawa. Kiedy wieloletni chłopak wymienił ją na swoją sekretarkę, przestała udawać, że wszystko jest w porządku. Wtedy Leo – pewny siebie, czarujący palant, którego obiecała sobie nigdy nie dotykać – składa propozycję nie do odrzucenia: układ „wrogowie z korzyściami”, bez zbędnych emocji.

Jednak im dłużej trwa to gorące lato, tym bardziej zacierają się granice. Leo nie jest bezpieczny – ani jego uśmiech, ani dłonie, ani sposób, w jaki na nią patrzy, jakby widział wszystko, co próbuje ukryć. To, co zaczęło się od chęci kontroli, zmienia się w chaos, a Eden musi zmierzyć się z tym, czego boi się najbardziej: że prawdziwa miłość może oznaczać całkowitą rezygnację z kontroli.

Rozdział 1: Lekkomyślne intencje

To była jedna z tych niepokojąco cichych, gorących i lepkich nocy, które zwiastowały, że lato w Rockson Bay nadeszło w pełni.
Ciężkie powietrze przytłaczało mnie, gdy stałam przed wejściem do domku na plaży mojej najlepszej przyjaciółki. Pot spływał mi po plecach, a włosy wokół twarzy zamieniły się w wielką burzę loków. Jęknęłam z irytacji po raz dwunasty, odkąd wyszłam z mieszkania.
Powinnam była związać włosy. Nienawidziłam, kiedy sterczały na wszystkie strony, a tak blisko oceanu włosy takie jak moje zawsze żyły własnym życiem.
„Zapomnij o włosach, Eden”, powiedziałam do siebie. „Masz dziś wieczorem większe problemy niż upał i zrujnowana fryzura”.
Otarłam czoło i przygryzłam wargę. Po raz dziesiąty zastanawiałam się, czy wejść do środka. Zazwyczaj nie należałam do osób, które wahają się na progu, zupełnie nie wiedząc, co zrobić. Byłam dziewczyną od list. Taką, która zaznaczała wszystko w kalendarzu kolorami i przypominała innym o terminach.
Ale dziś w nocy nie byłam zorganizowaną Eden. Dziś byłam Eden podejmującą ryzyko. Eden lekkomyślną. Eden, która pragnęła Leo Mackenny z powodów, do których sama nie potrafiła się przyznać.
Na tę myśl mocno ścisnęło mnie w żołądku. Leo zawsze był złoty: złoty chłopak, złoty uśmiech, zajebiście złote życie. A ja zawsze byłam dziewczyną, która spalała się w jego cieniu. Łatwo było o mnie zapomnieć i łatwo zignorować.
Cokolwiek by się dzisiaj nie wydarzyło, miałam zamiar upewnić się, że Leo mnie nie zapomni ani nie zignoruje. To była moja szansa, żeby odwrócić role. A może szansa na to, żeby znowu zostać zranioną.
Niezależnie od wyniku, zazwyczaj byłam osobą, która wchodziła gdzieś z jednym jasnym celem. I chociaż mój dzisiejszy cel bardzo różnił się od tych typowych, był równie ważny.
Seks. Przyszłam tu na spocony, niezobowiązujący seks, podczas którego będę krzyczeć na cały głos, aż zemdleję.
Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób przed wczorajszą nocą. Seks zawsze był czymś, co planowałam. Czymś przemyślanym, na co czekałam z przyjemnym ciepłem w brzuchu. A nie czymś, po co łapczywie sięgałam, czując, że zaraz uduszę się z paniki.
Ale teraz ten nowy, przerażający rodzaj seksu był wszystkim, o czym potrafiłam myśleć.
Głośny bas muzyki wibrował w szybach jak ciche zaproszenie. Kusił mnie, żebym weszła do środka. W tle słyszałam jednak dźwięk fal uderzających o brzeg.
Latem w Rockson Bay zawsze było głośno. Turyści z Nowego Jorku, szum fal i niekończące się plotki sąsiadów, którzy ciągle wtykali nos w nieswoje sprawy. Dziś jednak ten hałas wydawał się wyraźniejszy. Zupełnie jakby całe miasteczko wstrzymywało oddech w oczekiwaniu na moją decyzję.
Z miejsca na progu widziałam poruszający się tłum ciał na zaimprowizowanym parkiecie w salonie. Była to pierwsza domówka tego lata. Wyglądało na to, że zjechało się na nią całe miasto. Idealnie. Wszyscy będą mogli zobaczyć, jak się kompromituję.
Mój telefon zawibrował, więc na niego spojrzałam. To była Margo. Pytała, gdzie ja do cholery jestem. Bardzo słuszne pytanie, bo spóźniałam się już ponad godzinę.
Powinnam być teraz w środku, dosłownie rzucając się w wir wspomnianego planu na seks. I miałam zamiar się tam pojawić. Musiałam tylko zmusić moje stopy do współpracy, żeby ruszyły z miejsca.
„Ja pierdolę”, mruknęłam, kręcąc głową. To jakaś paranoja. Zrób po prostu krok i rusz się z miejsca. Trzymaj się planu. Przecież tego chcesz.
Objęłam się mocno ramionami, po czym wyprostowałam plecy. Przerzuciłam włosy przez ramię i weszłam do domu oświetlonego stroboskopami.
Główny pokój był ciemny. Oświetlała go tylko kula dyskotekowa i kilka sprytnie ustawionych lamp. Mimo to zauważyłam, że gdy tylko weszłam, wzrok każdego mężczyzny w pomieszczeniu od razu spoczął na mnie.
Dobrze, pomyślałam w pierwszej chwili. Potem przyszła kolejna myśl: cholera, patrzą na mnie i wiedzą, po co tu przyszłam. Ale to było przecież niemożliwe. Dziewczyna może zmienić swój wygląd i nie musi to być żadne wielkie wydarzenie. To nie musiało oznaczać, że zamierza rzucić się w przepaść. Albo, mówiąc dokładniej, rzucić się na kogoś, kto na to nie zasługiwał.
Wzięłam uspokajający oddech i postarałam się wyglądać obojętnie. Wszyscy prawdopodobnie patrzyli na mnie z bardzo konkretnego powodu.
Zazwyczaj nosiłam jeansy i koszulkę. Dziś miałam na sobie obcisłą, czarną sukienkę, która ledwo zasłaniała mi uda, oraz srebrne sandałki na wysokim obcasie. Jasnobrązowe loki otaczały moją jasną twarz i zielone oczy. Subtelny makijaż z wyraźną czarną kreską sprawiał, że moje tęczówki lśniły jeszcze jaśniej.
Nie wyglądałam jak rozsądna Eden, dziewczyna tworząca listy, organizująca ludziom czas i trzymająca się idealnych planów. Ale właśnie o to chodziło. Dziś w nocy byłam kimś innym. Kimś, kto podejmował ryzykowne decyzje i brał to, czego chciał. Kimś, kto musiał przestać bawić się swoją cholerną sukienką i wreszcie ruszyć z miejsca pod drzwiami.
Ignorując spojrzenia innych, ruszyłam prosto do moich najlepszych przyjaciółek, Margo i Grace. Stały w kuchni i rozmawiały. Na mój widok podniosły wzrok i zagwizdały.
„Wreszcie”, odetchnęła z ulgą Margo. „Myślałam, że postanowiłaś zostać w domu i zajadać smutki pustymi kaloriami i lodami”.
„Nie w tej sukience”, mruknęłam, ponownie poprawiając jej brzeg.
„To był dobry wybór. Wyglądasz cholernie seksownie”, oceniła Grace z uznaniem, wachlując swoją zaczerwienioną twarz. „I nie mówię tak dlatego, że mamy dziś chyba ze sto stopni”.
Jej falowane blond włosy były związane w niedbały kucyk. Miała na sobie jasnoniebieską letnią sukienkę, która pasowała do jej oczu. Właśnie mieszała ogromną misę ponczu. To była jej impreza. Grace, z jej ciepłym uśmiechem i luzackim charakterem, zawsze przyciągała tłumy.
„Zdecydowanie bardzo kusą”, zgodziła się Margo, opierając się o wyspę kuchenną z błyskiem w oku. Miała na sobie za dużą koszulę i luźne szorty, a jej ciemna skóra lśniła od potu.
Kolorowa chustka przytrzymywała jej krótkie, czarne włosy. Margo wachlowała twarz papierowym wachlarzem. Nawet przy włączonej klimatyzacji, mieszanka wilgoci i tłumu ludzi sprawiała, że upał był nie do zniesienia.
„Rozumiem, że ten strój oznacza, że nadal zamierzasz zrealizować swój plan?”, zapytała Grace.
„Spójrz na nią, jasne, że tak”, prychnęła Margo. Potem zwróciła się do mnie: „Założę się, że nie masz nawet na sobie majtek”.
Zaczerwieniłam się, zerkając na siebie. „Nie uważacie, że to przesada? I tak, mam na sobie kurwa majtki. Nie upadłam jeszcze na głowę”.
Margo uniosła ręce w obronnym geście. „Myślałam po prostu, że zależy ci na czasie. Nic tak nie krzyczy »przeleć mnie pod tą ścianą« jak krótka sukienka i goły tyłek”.
„Mogę dążyć do celu i wciąż zachować trochę godności”. Zawaham się, zanim dodałam: „I nigdy nie mówiłam nic o pieprzeniu się pod ścianą”.
„Nie oceniaj, dopóki nie spróbujesz”, powiedziała Margo z łobuzerskim puszczeniem oka.
„Wyglądasz niesamowicie”, zapewniła mnie Grace, szturchając Margo łokciem w bok. „Jeśli chcesz zwrócić uwagę Leo, ta sukienka na pewno załatwi sprawę”.
„Ona nie chce jego uwagi”, dodała ze śmiechem Margo. „Ona chce jego kutasa”.
Na wzmiankę o moim dzisiejszym celu, oraz o jego kutasie, zalała mnie brutalna fala gorąca. „A co, jeśli on powie nie?”, zapytałam. Moja pewność siebie powoli wyciekała niczym woda z nieszczelnego kranu. „Ma do tego pełne prawo, a ja nie miałabym mu tego za złe. Wyjdę na kompletną idiotkę”.
„Nie jesteś idiotką”, stwierdziła stanowczo Margo. „Jesteś piękna, seksowna i nie ma nic złego w zrobieniu pierwszego kroku. Bądźmy szczere. Leo nie jest zbyt wybredny, jeśli chodzi o to, z kim sypia”.
Widząc moje spojrzenie, Margo szybko dodała: „To znaczy, wszyscy wiemy, że nie zasługuje na taką absolutną boginię jak ty. Ale to twój plan i to jego sobie wybrałaś. Tego typu akcje to totalnie jego bajka, więc wątpię, żeby odmówił. Po prostu spróbuj i zobaczysz, co się stanie. Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz”.
Skinęłam głową, doceniając pewność siebie Margo, choć wątpliwości nadal ściskały mnie w klatce piersiowej. Wczoraj wieczorem w barze, przy drinkach po pracy, ten plan wydawał się zabawny i odważny. Teraz czułam tylko, że jest lekkomyślny. Głupi. I zdecydowanie zbyt niebezpieczny w zderzeniu z rzeczywistością.
Grace do tej pory milczała. Kiedy jednak zobaczyła moje wahanie, przytuliła mnie mocno. „Hej, to żaden problem, jeśli zmienisz zdanie. Byłyśmy totalnie pijane, kiedy wpadłyśmy na ten pomysł. Prawdopodobnie nie był zbyt dobrze przemyślany. Możemy o nim zapomnieć i wymyślić coś nowego jutro”.
„Wy byłyście pijane. Ja byłam po prostu bardzo sfrustrowana seksualnie”.
Grace przytaknęła. „I o to właśnie chodziło, prawda? Chcesz pozbyć się tej frustracji pod jakimś facetem”.
„Ale dlaczego to musi być Leo? Lepiej wyjdę na spotkaniu z wibratorem i wszystkie o tym wiemy”.
„A dlaczego nie on?”, zaprotestowała Margo. „Poza tym, żaden wibrator nie dorówna gorącemu, twardemu facetowi, który ostro w ciebie wchodzi”.
Jęknęłam. „Ale to Leo”.
„Przeanalizowałyśmy wszystkie za i przeciw wczorajszego wieczoru, pamiętasz?”, przypomniała mi Grace. „Nadal wybierałaś Leo, mimo wszystkich powodów, by tego nie robić”.
Wszystkie powody. Było ich tak wiele, że nie potrafiłabym ich nawet wymienić. A ja ponad wszystko uwielbiałam świadomość, że dokonuję logicznych wyborów. To już dawno przestało być logiczne. To było czyste szaleństwo.
Znowu pociągnęłam za brzeg sukienki, kusząc się wizją powrotu do domu i porzucenia tego pomysłu. Puste kalorie, lody i sesja z moją ulubioną wibrującą zabawką nie wydawały się już takie złe.
Wtedy Margo nagle utkwiła wzrok w czymś za moimi plecami. „O wilku kurwa mowa. Leo właśnie wszedł”.
Szybko się odwróciłam. Leo Mackenna przyszedł z grupą swoich starych kumpli z drużyny baseballowej. Nate i Jay szli po jego bokach. Śmiali się i klepali po plecach w ten pokazowy sposób, w jaki robili to faceci w swoim towarzystwie.
To była pewnie jakaś pozostałość po jaskiniowcach. Gratulowali sobie nawzajem samego faktu, że kipią testosteronem i mają wspaniałe uśmiechy, na widok których majtki same spadają.
Przewróciłam oczami. Leo miał na sobie bojówki i obcisłą koszulkę z dekoltem w serek, która aż za dobrze opinała jego mięśnie brzucha. Jego jasnokarmelowe włosy, lekko przydługie, kręciły się wokół uszu. Przeczesał je dłonią do tyłu, omiatając pokój swoim znajomym, czujnym spojrzeniem.
Z tej odległości nie widziałam jego oczu, ale dobrze je znałam. Piwne, ze złotym połyskiem w odpowiednim świetle lub wtedy, gdy był rozbawiony. Wszystko w Leo wydawało się takie złote.
Jego wygląd, urok, zdolność do prześlizgiwania się przez życie bez szwanku. Jego imię, oznaczające po łacinie lwa, idealnie do niego pasowało. Grasował przez życie, biorąc to, czego chciał i nie biorąc na siebie żadnej odpowiedzialności. Drażnił mnie samym swoim istnieniem, choć było to niesprawiedliwe.
Mimo to w klatce piersiowej poczułam znajomy ucisk złości.
Leo mógł robić wszystko, z kimkolwiek i kiedykolwiek. I nikt nie mrugnąłby nawet okiem. Tymczasem ja nie potrafiłam zrealizować nawet jednego spontanicznego planu. Upał i moje wahanie były już nie do zniesienia, a teraz obecność Leo pchała mnie na skraj wytrzymałości.
Gdy omiatał wzrokiem pomieszczenie, jego oczy spoczęły na mnie.
Przygotowałam się na jego zwykłe, lekceważące spojrzenie, ale ono nie nadeszło. Wpatrywał się we mnie. Ostro. Bezpośrednio. Z pełnym skupieniem.
Utrzymałam z nim kontakt wzrokowy i z wyzwaniem uniosłam podbródek.
On pierwszy odwrócił wzrok.
Do środka wlało się więcej osób, przepychając jego grupę do salonu. Straciłam go z oczu.
Mam cię, pomyślałam, a w mojej klatce piersiowej zakwitła satysfakcja. Może ten plan miał jednak szansę powodzenia. Wystarczyła dziwkarska sukienka i trochę makijażu, by Leo zwrócił na mnie uwagę po raz pierwszy od lat.
Odwróciłam się do przyjaciółek z podjętą już błyskawiczną decyzją. „Zrobię to. Życzcie mi szczęścia”.
Grace wyglądała na rozdartą, ale się uśmiechnęła. „Jesteś najbardziej upartą osobą, jaką znam, więc wcale mnie to nie dziwi. Działaj. A skoro już to robisz, upewnij się, że będzie warto”.
„Wiesz, że jestem całkowicie za”, dodała Margo. „Potrzebuję czegoś pikantnego, żeby przeżyć to twoimi oczami. Opowiedz mi potem o wszystkich szczegółach”.
Wzięłam głęboki oddech. „Dobra. Zaczynamy”.
Margo popchnęła mnie lekko. „Nie zapomnij o gumkach. I o ścianie”.
„Nie będę się pieprzyć pod ści—”
Popchnięcie Margo stało się bardziej stanowcze. „Idź już”.
Grace zawołała: „I uważaj na siebie! Opowiedz nam wszystko jutro!”.
Uśmiechnęłam się przez ramię. Zalała mnie fala ciepła na myśl o dziewczynach, które wspierały mnie bez względu na wszystko. Grace: ta o miękkim sercu. Margo: odważna, teatralna i, jak się dziś okazało, bardzo napalona.
Razem tworzyły moją drużynę. Wspierały mnie przez szkołę, studia, a teraz przez całe dorosłe życie. I będą wspierać mnie nadal, nawet jeśli za chwilę zrealizuję swój plan, by przespać się z facetem, którego nienawidzę.

Odkryj Galateę

Jej Pan nieWłaściwy Książka 3Uciekając od więzi partnerskiej 1: EllaCienie i Zaklęcia Księga 3Seria Oblivion Księga 2Charlotte i 7 chłopaków z bractwa: Przez Ciebie

Najnowsze publikacje

Akademia Pierce Charming 2: Pocałunek z królem półbogów i inne złe decyzjeWalka o miłośćNie ruszaj mojej zabawki 2: Mecz AnyNie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna Bakera

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Na później

autor: Panna Anna

liczba książek: 115

RM

autor: proud_fox_575

liczba książek: 249

Werewolves & shifters

autor: proud_fox_575

liczba książek: 191

Vivienne Wren

autor: goshka

liczba książek: 8

Zakończona

autor: Hinatka118

liczba książek: 156

Najlepsze

autor: IwonaT

liczba książek: 63

Jen Cooper

autor: goshka

liczba książek: 12

Annie Wipple UpP

autor: Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

autor: goshka

liczba książek: 6

Całe

autor: Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

autor: Hinatka118

liczba książek: 79

Bestsellery

autor: Agnieszka

liczba książek: 15

Czytam

autor: Iwonna

liczba książek: 11

Fajne

autor: soft_melon_300

liczba książek: 73

Gotowe

autor: Marlena R

liczba książek: 19