
Seria Spice & Thyme
Autorzy
Raven Lee
Lektury
367K
Rozdziały
49
Rozdział 1
Księga 1: Ginny Rose
GINNY
Przekręciłam tabliczkę na „ZAMKNIĘTE” i zamknęłam drzwi na dwa zamki.
Osiemnaście zaklęć miłosnych dzisiaj. Dwadzieścia dwa wczoraj. Byłam jak ekspertka od miłości. Nie mogłam powstrzymać śmiechu – to było naprawdę absurdalne. Ja? Ekspertka od miłości. A przecież nie potrafiłam nawet zatrzymać swojego chłopaka, który zdradzał mnie po trzech latach związku.
Sama myśl o Jasonie sprawiła, że przestałam się śmiać. Tak, ekspertka od miłości, jasne.
Zamknęłam żaluzje, oparłam się o drzwi i wypuściłam głośno powietrze z ulgą. Niech to szlag trafi Jasona. Był to męczący dzień bez nikogo do pomocy i nie chciałam marnować energii na myślenie o nim.
Zbliżał się mój jedyny dzień wolny i naprawdę go potrzebowałam. Moja główna pomoc, Miley, była w Pensacola z masą innych studentów na tydzień słońca, seksu z nieznajomymi i zimnych drinków z alkoholem.
Setki zdjęć, które wrzuciła do mediów społecznościowych, pokazywały poważne oparzenia słoneczne i mnóstwo puszek po piwie. Bawiła się wyśmienicie.
Dałam jej przed wyjazdem moją specjalną miksturę olejków o nazwie Pożądanie. Bawiła się świetnie. Powinnam była jej posłuchać i pojechać z nią.
Ale już to robiłam – prawie dziesięć lat temu. Seks z nieznajomym brzmiał świetnie, ale teraz wiedziałam, że nie trzeba jechać na Florydę, żeby uprawiać potajemny seks.
Jako lokalna „ekspertka od miłości” znałam mnóstwo sekretów. To przychodziło z byciem wiedźmą-jasnowidzem. Wypuściłam kolejny głęboki oddech, czując, jak stres dnia odpływa.
Miley wróci we wtorek po porannych zajęciach. Może wezmę sobie popołudnie wolne i odpocznę. To był długi tydzień.
Jason znów wkradł się do moich myśli. Tak, przeprosił i obiecał, że nigdy więcej mnie nie zdradzi, ale szczerze mówiąc, cieszyłam się, że to się stało.
Przez mniej więcej połowę naszego związku zastanawiałam się, czy do siebie pasujemy. Ekscytacja szybko wyparowała, a ja zaczęłam tracić siebie.
Jeśli twój facet czuje potrzebę mówienia ci, jak masz się malować, kiedy używasz tylko błyszczyka i kremu do twarzy, to jest problem.
Wszystkie rzeczy, które na początku w mnie lubił, stały się rzeczami, które chciał zmienić.
Mimo że minęło sześć miesięcy, odkąd go zostawiłam, dzwonił lub pisał co tydzień. Myślał o seksie. Ja też – tylko nie z nim.
Oderwałam się od drzwi, czując smutek z powodu mojego życia miłosnego, i powiedziałam:
„Chodź, Persephone, przygotujmy ci kolację”.
Długowłosy kot siedział w swoim zwykłym kącie dwa metry nad ziemią na szczycie jednej z półek z przyprawami.
Zostawała tam przez cały dzień, obserwując moich klientów. Schodziła tylko, żeby przywitać się z kilkoma wybranymi osobami.
Nie poruszyła się, kiedy zaproponowałam jej jedzenie. To było dziwne, bo jedzenie było jedną z jej ulubionych rzeczy.
„Chodź” – powiedziałam do niej i machnęłam ręką. Wtedy zrozumiałam, dlaczego się nie ruszała. Ktoś głośno zapukał do drzwi.
Nie byłam zbyt dobra w jasnowidzeniu. Nawet nie wyczułam, że ktoś wchodzi po schodach czy stoi tuż za drzwiami.
Rzuciłam Persephone zirytowane spojrzenie, jakby to może była jej wina, że kolejny klient zjawił się po zamknięciu.
„Jesteśmy zamknięci!” – krzyknęłam i poszłam na tył sklepu, gdzie pojedyncze drzwi oddzielały mój sklep od miejsca, w którym mieszkałam.
Minęło już ponad pół godziny po zamknięciu i chciałam założyć piżamę. Jutro rano mogłam spać do późna i za niedługo będę leżeć przez dziesięć godzin.
„Wiem, że jesteście zamknięci. Dlatego zapukałem”. – Głos należał do mężczyzny i brzmiał pewnie.
„Będziemy znowu otwarci we wtorek rano!” – odkrzyknęłam nieznajomemu. Chwyciłam klamkę do mojego mieszkania, zadowolona, że mam tylko sekundę drogi do pracy.
Zwykle wpuściłabym klienta, nawet po zamknięciu, ale miałam dość na dzisiaj – właściwie na cały tydzień.
„Przysłała mnie Alisha Stryker” – odparł.
Wypuściłam kolejny głęboki oddech i zabrałam rękę z klamki. Wlokłam się powoli z powrotem w stronę drzwi sklepu ze spuszczoną głową, czując rozczarowanie. Przesunęłam żaluzje, żeby wyjrzeć.
Światło na ganku było włączone, bo słońce zachodziło. Bardzo przystojny młody mężczyzna z ciemnymi brązowymi oczami i gęstymi, rozczochranymi włosami patrzył na mnie.
Szybko puściłam żaluzje i wzięłam głęboki oddech. Matt. TEN Matt. Brat bliźniak Alishy. Mężczyzna, o którym myślałam późnymi nocami, próbując zasnąć.
Widziałam tylko jego zdjęcia, ale te zdjęcia wystarczyły, żeby stał się mężczyzną, którego wyobrażałam sobie nocami.
Cholera. Nigdy nie myślałam, że spotkam go osobiście.
„Mogę wejść?” – zapytał.
Wzięłam głęboki oddech, żeby uspokoić szybkie bicie serca, zanim otworzyłam zamek.
Kiedy otworzyłam drzwi, zobaczyłam, że ma na sobie szarą marynarkę na czystej białej koszuli z ciemnymi dżinsami i czarnymi motocyklowymi butami. W lewej ręce trzymał kask za część na twarz i podbródek.
Nawet nie słyszałam, jak motocykl wjeżdża na mały parking z przodu.
„Ginny?” – powiedział i wyciągnął rękę. „Jestem Matt. Brat Alishy”.
Wzięłam jego dłoń w swoją, próbując mocno uścisnąć, ale czułam się słaba, a dotyk jego skóry sprawił, że poczułam podniecenie. Dobry Boże, miałam nadzieję, że uda mi się zachować spokój.
Skup się. Skup się. Skup się.
„Alisha ma się dobrze?” – próbowałam zachować profesjonalizm.
„Tak, tylko zachowuje się jak rozpieszczona”.
„Rozpieszczona? To do niej niepodobne”. – Przez chwilę zapomniałam o przystojnym mężczyźnie przede mną. Nikt nie nazywał mojej przyjaciółki rozpieszczoną.
Poczułam potrzebę obrony Alishy. Nie była tylko jedną z moich najlepszych klientek. Stałyśmy się bardzo bliskimi przyjaciółkami w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, odkąd sklep został otwarty.
„Znasz ją jako klientkę. Ja znam ją jako siostrę. Uwierz mi, potrafi zachowywać się jak księżniczka, kiedy chce”.
Bardzo atrakcyjny czy nie, zaczynał mnie naprawdę denerwować.
Stanęłam w drzwiach.
„Więc ma się dobrze?”
„Tak” – powiedział zirytowanym tonem. „Chce, żebym odebrał zamówienie, które zgłosiła telefonicznie. Mogę wejść?” – Uniósł wolną rękę, jakby był zirytowany.
„Nie dostałam od niej zamówienia”.
„Więc...” – Teraz jego kask uniósł się w ten sam zirytowany sposób.
Zatrzymałam go machnięciem ręki, kiedy kąciki jego ust wykrzywiły się w uśmiech. Nie chciałam słyszeć kolejnego złośliwego komentarza o mojej przyjaciółce.
Cofnęłam się i otworzyłam drzwi szeroko dla niego, jego kasku i jego wielkiego ego.
Serio, co z tym kaskiem? Pan Fajny jeździ motocyklem. No i co? Zostaw go na motorze. Kogo obchodziło, że potajemnie uważałam za atrakcyjne to, że jeździ motocyklem? Nie ma potrzeby się popisywać.
„Sprawdzę pocztę głosową. Może przegapiłam jej telefon”.
Wszedł przez drzwi powoli, głośno stąpając.
„Co to za zapach?” – zapytał i zmarszczył nos, co byłoby urocze, gdyby nie był taki pewny siebie.
„Zioła i kadzidła”. – Byłam przyzwyczajona do tego zapachu i go uwielbiałam.
„Pachnie jak brudny hipisowski melina narkotykowa” – powiedział i rozejrzał się po ciemnej przestrzeni.
Włączyłam górne światło i zamknęłam za nim drzwi.
„Rozejrzyj się po mojej prywatnej melinie, podczas gdy sprawdzę wiadomości”. – Wskazałam na część sklepową, idąc do lady.
Czułam, jak na mnie patrzy, oceniając mnie. Potrafiłam odpłacić się takim samym nastawieniem.
Alisha była jedną z moich najbardziej lojalnych klientek i kompletną słodziutką. Miała rzadką chorobę krwi, która mogła sprawić, że była bardzo zmęczona przez całe dni, ale w dobre dni była pełna energii i szczęścia.
Nigdy się nad sobą nie użalała, mimo że większość moich chorych klientów zachowywała się, jakby byli jedynymi ludźmi na świecie z problemami.
I dlatego właśnie wpuściłam Matta po zamknięciu. Zależało mi na Alishy, a jeśli czegoś potrzebowała, chciałam pomóc.
Matt rozglądał się po sklepie jak dziecko w Disney Worldzie po raz pierwszy. Udawałam, że skupiam się na telefonie, ale obserwowałam go kątem oka.
Ten mężczyzna był piękny. Mogłam sobie przypomnieć tylko kilka razy, kiedy byłam zaskoczona tym, jak przystojny był mężczyzna. To był jeden z tych razów.
Przesunął palcami po grzbietach książek na półce, a ja wyobrażałam sobie jego palce przesuwające się po moich plecach.
„Właśnie przyjechałem do miasta, a ona błagała mnie, żebym wpadł i odebrał od ciebie zamówienie”. – Podniósł wzrok z rzędów książek, żeby na mnie spojrzeć.
Oderwałam wzrok od górnej części jego dobrze zbudowanych mięśni piersiowych, gdzie dwa górne guziki koszuli były rozpięte, i szybko spojrzałam na telefon na tylnej ladzie.
Zaczęłam obchodzić ladę i uderzyłam biodrem, kiedy skręciłam za róg za szybko. Skrzywiłam się z bólu i mojego niezdarnego ruchu i mocno i szybko potarłam bolące miejsce.
To na pewno zostawi siniak jutro.
„Wszystko w porządku?” – zapytał tonem, który brzmiał, jakby naprawdę się przejmował.
Nie spojrzałam na niego ponownie. Moja twarz musiała być czerwona jak migająca lampka na telefonie, która pokazywała, że mam wiadomość.
Dopiero wtedy przypomniałam sobie, że zignorowałam telefon wcześniej, pomagając klientom przede mną.
„Był pracowity dzień. Zobaczę, czego potrzebuje”.
Odwrócił się w prawo, patrząc na półki biegnące naprzeciwko ściennych półek i szafek wypełnionych brązowymi i czarnymi szklanymi słoikami. Każdy słoik miał etykietę z zawartością po angielsku i po łacinie.
Wpisałam kod, żeby odsłuchać pocztę głosową i szybko spojrzałam na Matta, gdy powoli przyglądał się słoikom.
W swoim mieszanym stroju dobrze dopasowanej marynarki i dżinsów, które pokazywały jego muskularne nogi i idealnie okrągły tyłek, wyglądał nie na miejscu w sklepie dziwnych rzeczy.
Nie żeby wyglądał dziwnie. Po prostu nie pasował.
Przeglądał niektóre szuflady w ogromnej apteczce, która zajmowała połowę ściany.
Szuflady też miały etykiety i obserwowałam, jak jego brwi unoszą się przy niektórych nazwach – Pazury Aligatora, Niebieskie Jaja, Kości Czarnego Kota i więcej szuflad z dziwnymi nazwami.
Odwrócił się, kiedy usłyszał głos swojej siostry dochodzący z głośnika telefonu. Mówiła wyraźnie i prosiła o swoją specjalną mieszankę A i tonik E.
Dawno temu nadałyśmy jej zwykłym produktom przezwiska. Jak mówiłam, była stałą klientką. Jej wiadomość mówiła też, że wysyła swojego brata, żeby je odebrał.
Patrzyłam na niego dalej, ale jego oczy wyglądały pusto, jakby oglądał coś w swoim umyśle.
Gdybym tylko posłuchała wiadomości wcześniej, mogłabym się przygotować na spotkanie mojego wymarzonego mężczyzny osobiście.
Miałam wyłączyć pocztę głosową, kiedy Alisha powiedziała swoje ostatnie słowa szybko.
„Także, jeśli masz czas, przeczytaj mu z fusów. Myślę, że potrzebuje wróżby”. – Klik.
Połączenie się zakończyło bez nawet dziękuję czy do widzenia.
Cała sytuacja przypomniała mi bycie młodą nastolatką zbyt przestraszoną, żeby rozmawiać ze Scottem Milliganem, kiedy do mnie zadzwonił, więc rozłączyłam się, czując się zdezorientowana i zawstydzona, nawet nie mówiąc cześć.
Ostatnia część wiadomości Alishy sprawiła, że Matt znów zwrócił uwagę. Spojrzał z telefonu na mnie.
„Wow! Nie potrzebuję wróżenia z fusów”. – Uniósł ręce, jakby mówił nie. Jego kask prawie uderzył go w głowę.
Zauważyłam, jak jego energia rozświetliła się wokół całego ciała. Myślał, że jest zbyt dobry na wróżbę. Dla niego to było coś, co robią tylko zdesperowani i głupi ludzie.
Potrafiłam czytać z fusów i z energii ludzi tak samo, jak detektyw mógł opisać przeszłość mordercy. Żadnych twardych dowodów, ale ukryte rzeczy wciąż opowiadały historię.
Nic nie powiedziałam, a on wrócił do oglądania półek. Zaczęłam pracować nad składnikami do specjalnej mieszanki A i toniku E Alishy. To nie były produkty, których używała na swoją chorobę.
Co Alisha kombinowała? Jej pierwsze życzenie to była tylko herbata malinowa z odrobiną róży na witaminę C, a jej tonik E był tym, który sprzedawałam na podłodze, żeby dawać ludziom energię.
Jej głos brzmiał mocno i zdrowo, a jej proste zamówienie ułatwiało odgadnięcie, że była podstępna.
Domyśliłam się, że była zaskoczona wizytą brata i potrzebowała wymówki, żeby wyciągnąć go z domu. Powstrzymałam śmiech, myśląc o Alishy zmuszającej Liama do opuszczenia jej łóżka, zanim Matt wróci.
Rodzice Alishy i Matt wszyscy traktowali ją jak delikatną lalkę, która może się zepsuć. Gdyby tylko znali prawdziwą Alishę.
„Co to jest?” – zapytał Matt, sprawiając, że przestałam myśleć o zabawnej scenie w mojej głowie.
Nie podnosząc wzroku, powiedziałam:
„Napalone Kozie Ziele”.
„Skąd wiedziałaś? Nawet nie podniosłaś wzroku”.
„Każdy nowy w sklepie zadaje to samo pytanie”.
„Więc nie jesteś jak jasnowidzka czy coś?”
„Używa się go zamiast wyprodukowanych medycznie niebieskich pigułek”.
„To było moje następne pytanie”.
„Masz na myśli, że to odpowiedź na twoje następne pytanie”.
Usłyszałam ostry ton we własnym głosie. Ostry, bo byłam zmęczona, czy dlatego, że ludzie tacy jak on zawsze wyśmiewali moje życie tylko dlatego, że nie rozumieli i nie próbowali zrozumieć?
Zmęczyłam się ludźmi, którzy wyciągali pochopne wnioski, nawet tymi atrakcyjnymi.
Także znałam siebie wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że nie chciałam wyglądać jak głupia dziewczyna z zauroczeniem, co by się stało, gdybym nie nadała moim słowom nieco nieprzyjaznego brzmienia.
„Dokładnie”. – Podszedł powoli do lady, gdzie używałam marmurowej miski i narzędzia do mielenia, żeby rozkruszyć suszone zioła na dość drobną herbatę. „Czytasz z fusów, co?”
„Tak”.
Nie mogłam się zmusić, żeby na niego spojrzeć. Była dodatkowa warstwa w jego energii. Przyszedł z tą dodatkową warstwą, co było dość powszechne u młodych mężczyzn.
GINNY
Seks zawsze był w ich myślach, nawet gdy o nim nie myśleli. Ale jego pole energetyczne zaczęło się poruszać, choć tylko trochę.
Albo podniecał go klimat sklepu, który sprawiał, że wielu ludzi myślało o swoich podstawowych potrzebach, albo ktoś go podkręcał. A tym kimś na pewno nie jestem ja – powiedziałam sobie.
On i ja byliśmy z dwóch różnych światów.
Jego świat opierał się na tym, jak ludzie go postrzegali. Ja należałam do świata, w którym liczyły się rzeczy naturalne. Zazwyczaj ludzie tacy jak on uważali ludzi takich jak ja za dziwolągów.
Poza tym byłam od niego starsza o pięć lat. On i Alisha mieli dwadzieścia pięć lat, a ja kończyłam trzydzieści późnym latem.
No i facet był cholernie przystojny. W swoje najlepsze dni byłam ładna. W zwykłe dni wyglądałam, jakby porwał mnie wiatr po zajęciach jogi.
Bębnił palcami po ladzie i odwrócił się twarzą do sklepu.
„Ciekawe miejsce. To twoje czy tylko tu pracujesz?”
„Moje.”
Uwielbiałam wypowiadać te słowa. Było moje od prawie sześciu miesięcy.
Kiedy dziadkowie przeprowadzili się w cieplejsze strony, dali mi stary dom na farmie. Spędziłam kilka miesięcy, przerabiając frontowy salon i jadalnię na swój sklep, Spice & Thyme.
Zerwałam ściany, żeby odsłonić drewniane ściany zewnętrzne i zdjęłam podłogę aż do starych szerokich desek. Zostawiłam widoczne belki stropowe, a teraz wisiały z nich suszone zioła.
Byłam dumna nie tylko ze sklepu, który zbudowałam, ale także z tego, że wykonałam całą pracę sama, tworząc prawdziwy biznes.
Wszystkie półki i stoły pochodziły z second-handów albo były rzeczami, które ludzie wyrzucili. Dziwiło mnie, jak ludzie mogą wyrzucać meble, które były prawie idealne.
W tym sklepie było dużo dumy, zwłaszcza że oznaczał moją wolność – zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym.
Jason uważał, że marnuję czas i pieniądze na sklep i nigdy nie pomógł mi w remoncie posesji.
Zaproponowałam, że może wykupić moje mieszkanie, ale po wielu błaganiach wykupywał je, płacąc mi co miesiąc.
To był pewnie tylko kolejny sposób, żeby mnie kontrolować. Ale było mi wszystko jedno. Płatności przychodziły na czas i pomagały mi, póki biznes się rozwijał.
Moje ciepłe wewnętrzne zadowolenie spodziewało się, że powie coś miłego, ale zamiast tego Matt powiedział:
„Nie wyobrażam sobie, żebyś miała wystarczająco dużo klientów, żeby się utrzymać. To jakieś hobby? Czym się zajmujesz, kiedy tu nie pracujesz?”
Kiedy nie odpowiedziałam, odwrócił się do mnie. Jak takie piękne usta z idealnymi wargami i zębami mogły mówić takie głupoty? Co za strata.
Przestałam mielić zioła i wpatrywałam się w niego. Te idealne brązowe oczy pasujące do idealnych brązowych włosów.
Może gdybym mogła zakleić mu usta taśmą, byłby bardziej atrakcyjny, bo jego uroda malała z każdym słowem. Rujnował mojego wymarzonego faceta.
Kiedy zobaczył, że nie zamierzam odpowiedzieć na jego niegrzeczne pytanie, powiedział:
„Zaproponowałem, że pójdę do apteki, ale kazała mi przyjść tutaj. Chodziłaś do szkoły, żeby się tego nauczyć? Gdzie w ogóle chodzi się do szkoły na takie rzeczy? Czy istnieje Uniwersytet Magii?”
„Żebyś wiedział, prawdopodobnie zarabiam więcej rocznie niż ty, panie wiceprezesie wykonawczy.”
O rany! Moja lwia duma się odezwała. Czy mówiłam prawdę? Niespecjalnie.
„Aha, więc wiesz, że jestem wiceprezesem wykonawczym. Co jeszcze o mnie wiesz?”
Znowu ten czarujący uśmiech.
Jego pole energetyczne nabierało ciemniejszego koloru i sięgało nieco dalej. Czy był zarozumiały? Czy podniecało go mówienie o sobie?
Czy myślał, że jestem jak jedna z wielu kobiet, które trzymał w zanadrzu i do których dzwonił, kiedy chciał się zabawić? Czy miałam odwagę powiedzieć mu, co o nim wiem?
Nie chciałam, żeby pomyślał, że jego siostra mi to powiedziała. Nie. Byłam staromodną stalkerką. Okej, stalkerka to za mocne słowo.
Przeglądałam jego profile w mediach społecznościowych, po prostu z ciekawości. Alisha przedstawiała swojego bliźniaka jak idealnego mężczyznę. Może miał całą urodę przystojnego aktora grającego swoją rolę, ale ja wiedziałam swoje.
Jason też był cholernie seksowny na swój sposób, ale to nie przeszkodziło mu być okropnym, zdradzającym dupkiem.
Nigdy nie mówiłam Alishy, co myślę o jej bracie. Nie chciałam jej ranić. Ale faceci z jego wyglądem, ciałem i pieniędzmi mogli być graczami. Gracze mieli swój typ, a ja nim nie byłam.
„Wiem, że nie widziałeś swojej siostry od prawie osiemnastu miesięcy.”
Zaczęłam znowu mielić zioła, choć były już wystarczająco drobne na herbatę. Po prostu musiałam czymś zająć ręce.
Nie wiedziałam, czy chcę zbić mu uśmiech z twarzy, czy złapać go za włosy i pokazać mu coś, czego jego sztywne, sztuczne dziewczyny nigdy by nie zrobiły. Nie chciałyby zepsuć sobie szminki.
„Ała. To była obraza?”
„Tak ci się wydawało? Bo ja tylko stwierdziłam fakt.”
„Niezbyt mnie lubisz, prawda?”
Pochylił się nad ladą, bliżej mnie, prowokując mnie do odpowiedzi. Był przyzwyczajony, że kobiety słabną w jego obecności.
„Nie znam cię na tyle, żeby powiedzieć tak czy nie. Zazwyczaj daję ludziom szansę.”
„To przez komentarz o hobby?”
„Masz prawo do swojej opinii. Robisz coś miłego dla siostry, choć widać, że nie wierzysz w naturalne leczenie.”
Wsypałam zioła do małej brązowej torebki z dwoma warstwami i zawinęłam górę.
Zamierzałam zachować spokój. Nie pozwolę mu się cieszyć z poniżania mnie.
„Wierzę w naturalne leczenie. Codziennie biorę witaminy.”
Odsunął się od lady, jakby było mu wszystko jedno.
„To, że na etykiecie jest słowo „natura”, nie znaczy, że to prawda. Poza tym przepłacasz za ładne opakowania.”
Nakleiłam naklejkę na brązową torebkę z herbatą, żeby ją zamknąć, i przesunęłam mu ją przez ladę.
„To wszystko?” – zapytał.
„Nie” – powiedziałam i wyszłam zza lady do półki z butelkowanymi napojami.
Poszedł za mną, gdy wzięłam jedną z góry i podałam mu.
„A to co jest?”
Obrócił butelkę, żeby przeczytać bardzo krótką listę składników. Musiał przeczytać je drugi raz, bo zajęło mu pięć sekund przeczytanie wszystkich trzech rzeczy.
„Co ona z tym robi?”
„Alisha wie, co z tym zrobić.”
„Pytam dla siebie.”
Chciałam powiedzieć: „Po co?”. Zamiast tego powiedziałam:
„Daje kroplę lub dwie pod język. Utrzymuje poziom energii. Pewnie chce się upewnić, że będzie miała dość energii na miłą wizytę u brata.”
Chciałam brzmieć szczerze, ale nawet ja słyszałam złośliwy ton w swoim głosie.
„Och” – powiedział i podrzucił butelkę w dłoni, jakby właśnie wygrał nagrodę w tanich grach na jarmarku.
Jego swobodny uśmiech pasował do jego postawy.
„Ile jestem winien?” – zapytał, wracając do kasy.
„Dwieście” – powiedziałam bez zastanowienia.
Jedyne, o czym myślałam, to jak wygląda jego tyłek, kiedy nie ma na sobie dżinsów. To był jeden z tych momentów, kiedy musiałam się zastanowić, czy dżinsy sprawiają, że tyłek wygląda dobrze, czy tyłek sprawia, że dżinsy wyglądają dobrze.
„Zwariowałaś?”
Odwrócił się szybko, żeby na mnie spojrzeć, i miałam nadzieję, że nie zauważył, że obserwowałam jego chód.
Kobiety oglądają dobre ciała tak samo jak mężczyźni. Po prostu jesteśmy bardziej grzeczne. Dobre maniery i takie tam.
Zwariowana czy nie, i tak wyciągnął portfel z wewnętrznej kieszeni marynarki i przesunął kartę kredytową przez czarny marmurowy blat, gdy podeszłam.
„Moja siostra nie może sobie pozwolić na takie ceny. Wykorzystujesz ją. Tylko dlatego, że ludzie, którzy się nie znają, wierzą w te bzdury, myślisz, że to w porządku? Nic dziwnego, że zarabiasz więcej niż ja.”
Przepuściłam jego kartę i pozwoliłam mu mówić dalej. Zasłużył sobie za bycie palantem.
Chociaż nie byłam pewna, czy naprawdę był palantem. Niemal czułam, że się ze mną droczy. Ale droczenie było zbyt bliskie flirtowi. Więc nie, nie droczenie. Po prostu palant.
Wyciągnęłam paragon z terminala i podałam mu go z długopisem.
„Proszę podpisać.”
Rzucił kask na ladę jak ciężki młot i złapał papier i długopis. Podpisał, nawet nie patrząc na sumę na paragonie.
18,45 dolarów.
Patrzył na paragon przez kilka sekund i poruszył szczęką, zanim powiedział:
„Dlaczego pozwoliłaś mi gadać? Czy moje narzekanie sprawiło, że poczułaś się winna, więc naliczyłaś kwotę, którą powinnaś naliczyć?”
„Nie sprawiłeś, że poczułam się winna o cokolwiek.”
Wyrwałam mu paragon, ale zostawiłam długopis.
Pokręcił głową, albo dlatego, że uznał to za zabawne, albo irytujące – nie mogłam powiedzieć, bo jego twarz wyglądała na zdezorientowaną.
Tak czy inaczej, miło było patrzeć, jak jego odwrócone włosy z tyłu karku poruszają się wraz z tym gestem. Bardzo ładne włosy.
Wyobraziłam sobie przez najkrótszą chwilę, że byłoby miło przesunąć palcami po jego karku i przez gęste włosy. Trochę zmysłowego uzdrawiania energią dobrze by mu zrobiło.
Jego ciało szarpnęło, jakby przeszedł przez niego dreszcz. Przestałam sobie wyobrażać. Czasami zapominałam, jak silne były moje zdolności do materializowania rzeczy.
Po kilku sekundach patrzenia na mnie znowu pokręcił głową i spojrzał w dół.
„Jesteś dziwną, ale interesującą osobą.”
Niezbyt miła rzecz do powiedzenia, ale czego się spodziewałam? Wydobył ze mnie niezbyt czarującą wersję mnie samej.
Położył długopis na ladzie i wziął zakupy do ręki, zanim znowu spojrzał w górę.
„Mogę zadać ci poważne pytanie?”
„Dawaj” – odpowiedziałam, czując najmniejszy dreszczyk ekscytacji.
Z mojego doświadczenia wynikało, że po serii docinków lub flirtu, kiedy mężczyzna pyta, czy może zadać poważne pytanie, zazwyczaj następuje zaproszenie na kawę, drinka lub kolację.
Ale czy nie zdecydowałam właśnie, że ani się nie droczy, ani nie flirtował? Mój mózg był w rozsypce.
„Jak myślisz, jak się czuje moja siostra?”
To mnie zaskoczyło, co wyjaśniałoby, dlaczego powiedziałam:
„Widziałam wyraźną poprawę w ciągu ostatnich kilku miesięcy” – zamiast tego, co powinnam była powiedzieć – a właściwie nie powiedzieć.
To była zasada, którą się kierowałam. Nie dzieliłam się informacjami o moich klientach, poza ogólnikami.
Miałam zbyt wiele odczytów, w których klient chce, żebym zajrzała w życie innej osoby, jakby ich szczęście było bezpośrednio związane z życiem ich dziecka lub byłego kochanka.
„Czytałaś jej z fusów?”
Wydawał się naprawdę ciekawy.
„Powinieneś ją zapytać” – powiedziałam, otrząsnąwszy się z wcześniejszego błędu.
„Zapytam, ale pytam ciebie.”
„Jest późno, Matt, i miałam długi dzień. Proszę, przekaż pozdrowienia Alishy i mam nadzieję, że miło spędzicie czas.”
Kiedy się nie ruszył, wyszłam zza lady i podeszłam do wejścia. Odwróciłam się i zobaczyłam, że mnie obserwuje. Żadnych dobrych manier; nie przejmował się tym, że się gapi.
Przypuszczam, że moment mógł być niezręczny, ale powiedziałam sobie, że tak naprawdę się nie gapi, tylko jest zamyślony.
„Wszystko w porządku, Matt?” – zapytałam, przerywając jego spojrzenie.
„Tak, przepraszam. Po prostu podziwiałem twój...”
Rzucił rzeczy na ladę i uniósł rękę w stronę moich nóg, a potem w górę, w stronę szyi.
„Twój strój. Jest...”
„Dziwny?” – podsunęłam.
Osobiście lubiłam rozszczepiające się z boku, zwiewne, białe spodnie haremki i pasującą tunikę z dekoltem w serek i ozdobnymi rękawami dzwonami tak cienkimi, że potrzebowałam pod spodem podkoszulka.
Nie ubierałam się do roli. Żyłam i oddychałam tą rolą.
„Nie. Nie dziwny. Zwiewny.”
„Zwiewny? Podoba mi się. Opisuje to idealnie.”
Chyba zwiewny był lepszy niż dziwny. Założyłam biznesowy uśmiech, ten, którego używałam, kiedy nie czułam go naturalnie.
„Miłego wieczoru, Matt.”
Otworzyłam drzwi na klucz. Wszelkie myśli o chemii między nami były wyraźnie moimi myślami i tylko moimi.
Uśmiechnął się w odpowiedzi, ale widziałam, że był równie wymuszony jak mój. Złapał torbę i kask i podszedł do mnie.
Powietrze między nami było gęste i wypełnione ciężkim żarem. To było jak nasz prywatny las deszczowy.
Zatrzymał się przy drzwiach, jakby chciał powiedzieć coś więcej. Wziął głęboki oddech i powiedział:
„Dziękuję, że otworzyłaś i zaopiekowałaś się moją siostrą.”
Skinęłam głową. Nie odważyłam się otworzyć ust, żeby zasugerować, że jest między nami niewypowiedziane pociąg. Z całą pewnością było w mojej głowie, karmione wieloma nocami czynienia z niego mojego wymarzonego faceta.
„Dobranoc, Ginny.”
Opuścił głowę, przechodząc obok mnie, i mogłam zobaczyć, że jego uszy były szokująco różowe. Zażenowany? Może. Mam nadzieję.
Zamknęłam drzwi na klucz, gdy zbiegał ze schodów z ganku. Spojrzałam przez żaluzje i patrzyłam, jak wsiada na motocykl i zakłada kask na głowę.
Odtworzyłam w głowie, jak mówi mi dobranoc, i uderzyło mnie, jak seksownie brzmiało moje imię z jego ust.
Wypuściłam żaluzje z palców i tym razem zgasiłam wszystkie światła w środku. Było całkiem ciemno, ale znałam drogę po całym sklepie, nawet gdybym miała zawiązane oczy.
Znowu westchnęłam, ale tym razem nie ze zmęczenia. Byłam jednocześnie napalona i wkurzona, że jestem napalona.
Jak mogła być między nami elektryczność, skoro był tak wyraźnie zaabsorbowanym sobą dupkiem? Ale cholera, gdyby poprosił mnie, żebym się rozebrała, z całą pewnością bym to zrobiła.
Pokręciłam głową. Rzeczywistość gryzie.













































