
Alfa Asher
Autorzy
Midika Crane
Lektury
821K
Rozdziały
44
Rozdział 1
Book 7: Alpha Asher
Drogi Alpha of Desire,
Piszę do ciebie ze skromną prośbą. Widziałem twoje reklamy i wiadomości w gazecie. Pomyślałem, dlaczego by nie spróbować? Jestem tylko zwykłym facetem w twoim stadzie. To mogłoby jednak bardzo zmienić moje życie.
Jestem tatą dwóch małych dziewczynek. Jedna ma dwanaście lat, a druga jedenaście. Mam nadzieję, że przemyślisz moje zgłoszenie.
Z poważaniem,
James Thorne.
***
James Thorne,
Sprawdziliśmy twoje zgłoszenie. Niestety, nie możemy go teraz przyjąć.
Przepraszamy za kłopot,
Alpha of Desire.
***
Drogi Alpha of Desire,
Minęło kilka lat i znów mnie to przyciągnęło. Twoje reklamy działają bardzo dobrze, prawda? Chciałbym prosić o zaproszenie na twoją wielką imprezę.
Wszyscy w mieście o niej mówią. Organizujesz ją ty, sam Alpha of Desire. Jestem samotnym ojcem. Pracuję na dwa etaty. Mam dwie córki, jedna ma piętnaście, a druga czternaście lat.
Mam nadzieję na najlepsze,
James Thorne.
***
James Thorne,
Sprawdziliśmy twoje zgłoszenie. Niestety, nie możemy go teraz przyjąć.
Bardzo przepraszamy,
Alpha of Desire.
***
Drogi Alpha of Desire,
Próbuję znowu… Czasami zastanawiam się, czy ktoś z naszej części miasta w ogóle zostaje wybrany. Może nowy Alpha Asher weźmie pod uwagę moje córki i mnie.
Nadal jestem tatą. Teraz pracuję na trzy etaty. Mam dwie córki, jedna ma siedemnaście lat, a druga osiemnaście. Moje zdrowie nie jest najlepsze. Kto wie, ile czasu mi zostało?
Trzymam kciuki,
James Thorne.
***
James Thorne,
Sprawdziliśmy twoje zgłoszenie. Niestety, nie możemy go teraz przyjąć.
Życzymy powodzenia,
Alpha of Desire.
***
Drogi Alpha of Desire,
Piszę, aby poprosić o zaproszenie na twoją coroczną imprezę. Oglądałam ją co roku. Byłam bardzo zazdrosna o tych, którzy mogli tam pójść.
Mam dziewiętnaście lat i niedawno wzięłam ślub. Moja siostra ma dwadzieścia lat i, no cóż, musi w końcu uprawiać seks. Mogę tak napisać? Nasz tata na pewno by tego dla nas chciał.
Mając ogromną nadzieję,
Sky Thorne.
***
Sky Thorne,
Sprawdziliśmy twoje zgłoszenie. Z radością informujemy, że ty i twoja siostra zostałyście zaproszone na coroczną imprezę Alpha Ashera!
Wasze zaproszenia dotrą za cztery dni. Razem z nimi otrzymacie instrukcje i prezenty.
Gratulacje,
Alpha of Desire.
ALAYA
CZASY OBECNE
„To nie twoja wina, to moja”. Jego twarz jest spokojna i nie zdradza żadnych emocji.
„Bardzo chciałam, żeby nam się udało. Niestety, po prostu do siebie nie pasujemy. Mam nadzieję, że nadal możemy być przyjaciółmi”, mówię. Próbuję brzmieć tak szczerze, jak to tylko możliwe.
Nagle na jego twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Łapie mnie za ramiona. „Fantastycznie! Absolutnie fantastycznie, Lay…”
„Naprawdę?”, pytam. Ekscytacja rośnie we mnie, chociaż nie znoszę tego przezwiska. „Naprawdę tak uważasz?”
„Nie mam wątpliwości, że dostaniesz tę pracę!” Jego słowa napełniają mnie ulgą. Wypuszczam z płuc powietrze, które nieświadomie wstrzymywałam.
Cała moja przyszłość zależy od tego przesłuchania. Jeśli mi nie pójdzie dobrze, będę żyć z oszczędności mojego zmarłego ojca przez kolejne kilka miesięcy. Chcę jak najszybciej przestać korzystać z jego pieniędzy. Wtedy będę kłaść się spać z mniejszym poczuciem winy.
A zarabiać na życie dzięki aktorstwu? Nagle poczułabym, że warto żyć.
„Jeszcze tylko dwa dni”, mówię drżącym głosem. Nerwowo bawię się paskiem mojej torby. „Muszę zapamiętać jeszcze co najmniej czterdzieści pięć sekund tekstu”.
Mój najlepszy przyjaciel i nieodłączny towarzysz, Carter, obejmuje mnie ramieniem. Wyprowadza mnie z małego teatru, do którego należę. Nie uważa zbytnio na mój plecak. Pilnuje jednak, żeby nie wytrącić mi kawy z prawej ręki.
To byłaby prawdziwa katastrofa.
„Zaufaj mi. Nawet nie będą się zastanawiać nad wyborem”, zapewnia mnie Carter. Jego ciepły uśmiech promieniuje pewnością siebie.
Carter pochodzi z Harmony Pack. Przeprowadził się do Desire Pack cztery lata temu, kiedy jeszcze chodziliśmy do szkoły. Jego rady nie zawsze są najlepsze, bo z natury woli unikać konfliktów. Jednak jego słowa wsparcia dodają mi sił.
Jego spokojne, szmaragdowe oczy są dla mnie ogromnym oparciem, od kiedy zmarł mój ojciec… kiedy straciłam wszystko. Moją pracę i moją siostrę, która odeszła do swojego nowego męża.
Nie zrozumcie mnie źle, nadal rozmawiamy. Ona jednak wie, że nie popieram jej decyzji o ślubie w wieku dziewiętnastu lat. I to z bankierem? Jest niesamowicie nudny.
Carter szturcha mnie. „Słuchaj, muszę wracać do rodziny. Poradzisz sobie z powrotem do domu sama?”
Rodzina Cartera jest jak moja własna. Prawie mnie adoptowali po śmierci mojego ojca. Dowiedzieli się, że moja matka spotkała ten sam los przy narodzinach mojej siostry.
Matka Cartera odnosi sukcesy jako projektantka wnętrz i jest dość bogata. Jest znana z tego, że dekoruje coroczną imprezę Alpha Ashera. Nigdy jednak nie dzieli się z Carterem szczegółami zza kulis.
To będzie jego pierwszy rok pomocy przy imprezie. Kiedy przechodzimy obok reklam, bez przerwy słyszę od niego słowo „podekscytowany”.
„Zgaduję, że szykujesz się na imprezę, co?”
Całe stado się szykuje. Z jednego końca miasta na drugi ludzie przygotowują się na najbardziej zajęty czas w roku. Jutro w nocy rozpocznie się impreza. Ludzie zbiorą się, żeby oglądać fajerwerki i słuchać muzyki.
Nikt jednak nie zobaczy, co dzieje się w środku. Chyba że, oczywiście, zostanie zaproszony. Ale nikt z mojej części miasta nie będzie miał tego szczęścia. To jedyna część miasta, która musi ciężko żyć w dzień i w nocy. Nazywanie nas nocnym stadem nie oddaje tego, jak żyją tu zwykli ludzie.
Osoby zapewniające rozrywkę z Main Street mają idealną skórę i idealne ciała. To oni dostają wszystkie prace i całe pieniądze. Nam zostaje praca w kawiarniach lub obsługa w hotelach. Służymy obcokrajowcom, którzy nie radzą sobie z życiem nocnym.
Moim marzeniem jest pewnego dnia zagrać na Main Street. Chcę żyć nocą i w blasku świateł. Chcę być bardziej znana niż sam alfa. Chcę uciec od mojego obecnego życia.
Carter zauważa plakat przyklejony do okna. Odsuwa się ode mnie i podchodzi, żeby go zerwać. „To jest to. Wierzysz, że naprawdę tam wejdę? Do środka? Co, jeśli spotkam alfę?”, pyta Carter. Jego włosy mają kolor spalonego drewna z lasów Freedom Pack i opadają mu na oczy.
W przeciwieństwie do mnie, jego stać na fryzjera, ale nie chce się obciąć. Gapię się na plakat. Carter ma ten szalony pomysł, że naprawdę weźmie udział w imprezie.
Nie będzie mógł pojawić się tam elegancko ubrany. Nie będzie mógł pić, tańczyć ani robić tego, co bogaci robią na takim wydarzeniu. Będzie po prostu pracował. Przez całą noc będzie dbał o to, żeby wszyscy mieli co jeść i pić.
Mimo to nadal mu zazdroszczę. Plakat błyszczy, kiedy pochylam go w stronę zachodzącego słońca. Daje nam mały wgląd w życie bogaczy.
Siedzą na swoim wzgórzu, nigdy nie schodzą na dół i nikt ich nie widzi. Niewielka ilość srebrnego brokatu lśni na papierze, który ma głęboki fioletowy kolor. Zakręcone, pochylone litery kusząco układają się w zdania. Zapraszają na coś, co jest poza zasięgiem kogoś takiego jak ja. Ten plakat prawdopodobnie kosztuje więcej, niż ja zarabiam w miesiąc.
Oglądam kartkę: Wspaniała i niesamowita coroczna impreza Alpha Ashera! Ciekawi cię, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami domu alfy? Nadszedł twój czas, by zajrzeć na najbardziej modną i ważną imprezę w roku. Nie ma innej takiej jak ta u Alpha Ashera! Możesz złożyć prośbę o zaproszenie za pomocą odręcznego listu. Życzymy ci powodzenia w tym roku! Z serdecznymi pozdrowieniami, Alpha of Desire i jego zespół.
Przewracam oczami. Kiedy przysuwam kartkę bliżej, czuję zapach jagód. Dziwne.
„Przesadzone jak zwykle”, mówię, wciskając papier z powrotem Carterowi. „Będziesz musiał mi o wszystkim opowiedzieć”.
Kiwa głową, choć wygląda na trochę zmartwionego. Kilka miesięcy temu podpisał umowę. Złożył przysięgę milczenia, gdyby ktoś pytał o imprezę, przy której pomaga.
Już teraz niechętnie dzieli się szczegółami. To tylko wzbudza moją ciekawość. „Jasna sprawa”, mówi, po czym spogląda na zegarek. „Spóźnię się. Widzimy się jutro?”
„Oczywiście”, odpowiadam, gdy on się ode mnie odsuwa. Słońce zachodzi za jego plecami. Otacza go blaskiem jasnego pomarańczu i delikatnego różu.
Mój przyjaciel jest cholernie przystojny, a nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Mówi, że czeka z seksem na swoją przeznaczoną. Trudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę zasady moralne naszego stada.
Przeznaczeni to ciężar. Nie daj się zabić. Dokładnie z tego hasła znane jest nasze stado.
Rękawiczki są tu bardzo modne wśród mężczyzn. Chyba nie widziałam żadnego bez nich, z wyjątkiem Cartera. On jednak bardzo chciałby mieć parę.
Na Main Street szczególnie podkreśla się potrzebę ich noszenia. Niektóre agencje rozrywkowe sprawiły, że stały się obowiązkową częścią stroju.
Carter szybko odchodzi. Ma na sobie całkiem drogie sportowe buty, które kupiła mu matka. Ja z kolei odchodzę w zniszczonych butach, które wyglądają na starsze ode mnie.
Wyrzucam pusty kubek po kawie do kosza. Jednocześnie nasłuchuję dźwięków dobiegających z Main Street.
Mocne uderzenia muzyki odbijają się echem w ciemnych zaułkach. Docierają do zapomnianych bocznych uliczek, gdzie mieszkam. Rytm jest odurzający i daje kuszący obraz życia bogaczy. Proporcja bogatych do biednych w tym stadzie jest nierówna. Na każdą biedną osobę przypada pięciu bogaczy.
Tak się składa, że jestem jedną z tych nielicznych, pechowych osób, które z trudem wiążą koniec z końcem.
***
Kiedy docieram do mojego skromnego mieszkania, słońce już zaszło. To proste miejsce, kupione za pieniądze, które dostałam po śmierci ojca. Gdy tylko uzbieram odpowiednią kwotę, planuję oddać te pieniądze na fundację charytatywną, którą by poparł.
Moje łóżko jest ciągłym przypomnieniem o moim poczuciu winy.
Tak naprawdę to tylko kanapa przykryta kocami. Noce potrafią tu, na obrzeżach miasta, być bardzo chłodne. Jeśli brakuje mi koców, ratuję się ręcznikami.
Kiedy wracam do domu, na kanapie czeka na mnie karteczka.
Rzucam torbę na podłogę i podnoszę ją. Jest od mojej siostry.
Hej Lay,
Dylan i ja wpadliśmy dziś rano, ale cię nie było…
Chcesz do nas wpaść?
Mam wspaniałą wiadomość!
Twoja najlepsza na świecie siostra, Sky.
Nie mogę powstrzymać uśmiechu na widok tytułu, który sama sobie nadała.
Bardzo niechętnie odwiedzam luksusowy dom mojej siostry. To zupełne przeciwieństwo moich własnych warunków mieszkaniowych. Jednak jej liścik sugeruje, że musi porozmawiać.
Znając Sky, pewnie jest zła o coś, co zrobił Dylan, i robi z igły widły.
Narzucam płaszcz. Postanawiam pójść do niej pieszo, zamiast wydawać pieniądze na taksówkę. Sky nie mieszka zbyt daleko, ale dotarcie tam wymaga przejścia przez bogatszą okolicę.
***
Zanim docieram do jej domu, zapada noc, a powietrze jest lodowate. Jej dom jest jasno oświetlony, co wcale mnie nie dziwi. Chęć Sky, żeby przyćmić sąsiadów, jest absurdalna. Ona jednak rzadko słucha moich rad.
Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo się zmieniła od śmierci naszego ojca. W ogóle się tym jednak nie przejmuje. Zresztą, dlaczego miałaby to robić? Sky prowadzi życie, którego wielu jej zazdrości. Szczególnie ci z naszej biednej okolicy.
Pukam do jej drzwi, zerkając na pobliskiego krasnala ogrodowego.
Drzwi otwierają się niemal natychmiast, jakby na mnie czekała. Stoi w nich moja siostra. Jej policzki są zarumienione od wina, a oczy błyszczą z ekscytacji. Dziwnie jest widzieć ją w takim nieładzie. Jej zazwyczaj gładkie, czarne włosy są potargane.
„Wchodź, szybko”, ponagla mnie Sky. Wciąga mnie do środka, po czym zamyka za mną drzwi.
Nie poświęcam zbyt wiele czasu na przyglądanie się jej twarzy.
Zmieniła wystrój…
Wcześniej utrzymywała ciemny i nijaki styl Dylana. Teraz główny hol jest pełen odcieni różu, bieli i złota. To bardzo w stylu… Sky.
Jestem zdziwiona, że Dylan na to pozwolił.
„Wow”, komentuję. Mój wzrok pada na wazon ze sztucznymi białymi różami w rogu. Stoi on na marmurowym postumencie. „Niezła zmiana”.
Sky przygryza wargę, po czym splata swoje ramię z moim. „Dylan w końcu ustąpił. Ale to nie dlatego kazałam ci tu przyjść”.
Prowadzi mnie do małej dwuosobowej kanapy i każe mi usiąść. Sama jednak do mnie nie dołącza. W jej ciemnych oczach jest pewne spojrzenie, które mnie niepokoi. Sky jest naturalnie piękna. Doskonale wie, jak wykorzystać swój wygląd, by dostać to, czego chce.
Jeden ruch gładkich czarnych włosów, jeden błysk olśniewającego, białego uśmiechu i owija sobie wszystkich wokół palca.
Z wyjątkiem mnie.
„Więc, dlaczego tu jestem?”, pytam, opierając się na sztywnej kanapie. Podejrzewam, że Sky wybrała ją bardziej dla wyglądu niż wygody.
„Pamiętasz, jak tata zawsze chciał dostać zaproszenie na imprezę Alpha of Desire, kiedy byłyśmy dziećmi?”
Przełykam z trudem ślinę. Sky i ja rzadko rozmawiamy o naszym ojcu. Nigdy nie odwiedza jego grobu. Twierdzi, że jest zbyt ponury i zaniedbany, jak na jej gust. Jego choroba mocno w nas uderzyła. Nadal trudno mi myśleć o człowieku, który nas wychował, po tym jak nasza matka zmarła przy narodzinach Sky.
Staramy się unikać rozmów o rodzinie, której już nie mamy.
„Ta impreza, na którą nigdy go nie zaproszono, tak”, odpowiadam.
Sky piszczy jak dziecko. Jej obcasy stukają o drogą podłogę, kiedy podskakuje. Łapie mnie za ręce i potrząsa nimi z podekscytowania.
„Złożyłam prośbę dla nas obu i zgadnij co!”
Czuję, jak brakuje mi tchu.
„Zostałyśmy zaproszone!”
„Nie mogę w to uwierzyć…”
Gdy tylko te słowa padają z moich ust, Sky wybiega z pokoju. Jej długie włosy i ładna, zielona sukienka zlewają się w jedną plamę. Rozważam pójście za nią. Ona jednak wraca niemal natychmiast. Ściska w dłoni idealnie czystą kartkę papieru, która pachnie delikatnie jagodami.
Wciska mi ją do ręki.
Droga Sky Thorne,
Sprawdziliśmy twoje zgłoszenie.
Z radością informujemy, że ty i twoja siostra zostałyście zaproszone na coroczną imprezę Alpha Ashera!
Wasze zaproszenia dotrą za cztery dni. Wraz z nimi otrzymacie instrukcje i prezenty.
Gratulacje,
Alpha of Desire.
















































