
Snowred 3: Vulkin
Autorzy
C. Swallow
Lektury
35,5K
Rozdziały
25
Odrzucona
Księga 3: Vulkin
FAYE
Jestem pośmiewiskiem Almy – mam dwóch ojców i matkę. Nikt nie ma trojga rodziców.
Moja matka – Ellie – jest królową. Bardzo ją kocham, ale jej działania często sprowadzają chaos. Po tym jak sprowadziła mnie na świat nie może mieć więcej dzieci, a ja nie do końca jestem jej córką, więc… nie ma żadnego prawowitego potomka, który przejmie po niej władzę.
Królestwo jest w niebezpieczeństwie.
Kim są moi ojcowie? To słynny król Snow i czerwony czarnoksiężnik Whittaker, którzy chcą, żebym niedługo wyszła za mąż.
Problem polega na tym, że moja rodzina jest uważana za nieco ponurą, a całe królestwo czuje się kontrolowane przez ich dzikie i zmienne rządy.
Wysokie podatki są jednym z przykładów ich twardych rządów.
Wrogie królestwo Desentol przybyło, żeby rozmawiać o zawarciu pokoju.
Nie chcą wydać na poślubiny księcia, tylko wysokiego lorda, który – jak mówią – będzie rządził jego w imieniu.
Wysoki lord miał przybyć dziś wieczorem.
Ale się nie pojawił.
Nikt nie wiedział, gdzie się podziewa.
Moje zaaranżowane małżeństwo się rozpada.
Wciąż czekamy na gościa, podczas gdy wielka uczta stygnie w sali tronowej.
„Gdzie, do cholery, jest ten zalotnik?” Mój biologiczny ojciec, Whittaker, wbija widelec na tyle mocno w spieczoną pierś kurczaka, że słyszę, jak łamie się chrząstka. Szepcze przekleństwa w stronę pustego krzesła naprzeciwko mnie. „Nawet nie znamy jego imienia, Ellie”.
Patrzę na moją matkę, która milczy. To ona to wszystko zorganizowała. Pociągnęła łyk piwa i odchrząknęła.
„Starałam się, jak mogłam”. Ellie odstawia kubek i chwyta moją dłoń, głaszcząc ją delikatnie.
Czuję ciche, gniewne spojrzenie Snowa zza stołu. Mój drugi ojciec – król Almy o białych włosach, jasnych niebieskoczerwonych oczach – również ma wybuchowy temperament, jeśli chodzi o zwykłe sprawy.
Snow spogląda na mnie i dopiero wtedy jego oczy odrobinę łagodnieją.
„Pewnie go zabiłem i nawet tego nie zauważyłem” mówi cicho Snow i unosi lekko brew.
To oczywiście żart – ale Ellie wzdycha ciężko, a Whittaker śmieje się głośno, wprawiając resztę ludzi w zakłopotanie.
Wysokie elity są tu, by sprawić, żebym wyglądała na pożądaną i ważną. Jednak jestem prawie pewna, że moja rodzina nie mogłaby być bardziej znienawidzona za swoją dumę i pychę.
Snow jest okrutny, Whittaker głupi, a Ellie niewychowana.
Jestem jedyną córką, która nosi ciężar świata na swoich barkach – czasami czuję, że ludzie Almy tolerują swojego króla, czarnoksiężnika i królową tylko dlatego, że darzą mnie sympatią.
Jestem uprzejma, pełna szacunku i wykształcona we wszystkich sztukach pięknych: tańcu, poezji i muzyce. Jestem dobrą księżniczką i dobrym człowiekiem.
A jednak, mimo mojego pochodzenia i umiejętności, nie mogę znaleźć mojej drugiej połówki.
Jestem zdesperowana, żeby odnaleźć miłość. Mam nadzieję, że jakiś mężczyzna uratuje mnie przed dźwiganiem całego królestwa na swoich barkach. Gdybym mogła od tego wszystkiego uciec, zrobiłabym to. Nie interesuje mnie władza, choć wiem, że poradziłabym sobie, gdybym musiała.
Znacznie bardziej interesują mnie zwykłe, spokojne zajęcia. Ale to chyba coś wyjątkowego. Tak, myślę, że można mnie nazwać rozpieszczoną.
Cena posiadania wszystkiego, czego chcę, oznacza bycie przytłoczoną tym, czego wszyscy ode mnie oczekują. Nie istnieje coś takiego jak normalne życie.
Co do obowiązków… kobieta z Wysokich elit odzywa się podczas uczty.
„Jeśli martwisz się, że wyjdziesz za mąż, księżniczko Faye, wiedz, że można być wolną. Byłam wolna przez całe życie – to wspaniałe uczucie. Jeśli chcesz pozostać szczęśliwa, nie możesz poddać się małżeństwu”.
Madame Alice mówi mi to z podstępnym uśmiechem – jest bardzo stara i słaba. Na tyle odważna, żeby mówić wbrew mojej szalonej rodzinie.
„Trochę niegrzecznie, droga Alice? Faye wyjdzie za mąż i wyjdzie za bardzo bogatego. Jest warta więcej niż worek diamentów” mówi Whittaker w mojej obronie, a ja wzdycham.
„Ten ktoś, kimkolwiek on jest, nie przyjdzie na tę ucztę” mówię. „Nie jestem głodna. Mogę się oddalić?” Patrzę na matkę z nadzieją.
Ellie przełyka ślinę.
„Jeśli potrzebujesz powietrza, idź… ale wróć szybko. Jestem pewna, że po prostu się spóźnia”.
„Nawet nie znasz jego imienia” szepczę w odpowiedzi i czuję wstyd. „Jednak to zaplanowałaś?”
„Przepraszam, Faye” mówi Ellie, upijając więcej piwa, gdy stara się wszystko wyjaśnić. „Potęga Desentolu jest znacznie większa niż Almy… Musiałam ustąpić ich dziwnym namowom, inaczej wybraliby wojnę zamiast pokojowego sojuszu”.
„Chełpią się tym, że nigdy nie przegrali bitwy czy wojny. Na kandydata wybrali wspaniałego wysokiego lorda… hmm… który jest również wykwalifikowanym żołnierzem. Mówią, że posiada ciemną magię jak twój ojciec. To rzadkość”.
Whittaker upuszcza widelec i uśmiech znika z jego twarzy, gdy nagła cisza zapada w całej sali.
„To coś nowego” mówi Whittaker, pochylając się obok, żeby spojrzeć na Ellie, która marszczy na niego brwi.
„Wiedziałam, że nie przyjmiesz tego dobrze, gdy dowiesz się, że jest jakimś czarnoksiężnikiem” przyznaje.
„Jakim rodzajem mężczyzny on jest?” pyta ostrożnie Snow. „Ellie. Szczegóły”.
„Mnie zostało przydzielone to zadanie, to moja sprawa” mówi Ellie, unosząc podbródek i próbując wyglądać na pewną siebie. „Wybrałam mężczyznę, którego sama pojęłabym za męża, gdybym mogła dokonać wyboru, gdy byłam młodsza. Błogosławionego szczęściem. Nad którym nie wisi przekleństwo. Ma szansę dobrze traktować Faye poprzez odpowiedni proces zapoznawczy. To sprawi, że wszyscy będziemy żyć w zgodzie i przyniesie to siłę obu naszym królestwom”.
„Wysoki lord nie jest błogosławiony, ale książę lub król już tak. Desentol nas obraża” warczy Snow. „Spóźnia się, o ile w ogóle miał zamiar tu przybyć. Najwyraźniej jest pijany i pieprzy jakąś dziwkę w miasteczku przy drodze”.
„Snow, proszę, pogarszasz sprawę”. Odpycham krzesło i wstaję, próbując powstrzymać łzy. „Nawet mnie to już nie obchodzi. Po prostu zestarzeję się i umrę w samotności. Nie chcę przechodzić przez wszystkie te pieprzone uczty, czekając na tego jedynego”. Walić to.
„Prawdopodobnie wisi nade mną przekleństwo. Chciałabym, żeby wszyscy przestali próbować narzucać mi przyszłość. Jestem zmęczona tym, że mówią mi, co mam robić. Chcę podejmować własne decyzje. To ostatnia uczta i ostatnie nieudane zaloty, w których wzięłam udział!” Ja też potrafię siarczyście przeklinać.
Whittaker krztusi się winem na moje słowa, ale robi to bardzo nieudolnie. Wiem, że potajemnie cieszy się, gdy moje wulgaryzmy wprawiają Wysokie elity w zakłopotanie.
Snow milknie i tylko oddycha ciężko, gdy wściekła ruszam w stronę drzwi.
Wszystkie oczy w sali obserwują mnie uważnie, gdy wychodzę. Wysoki lord już mnie nie obchodzi. Chcę wyjść za mąż – ale mam dość rozczarowań.

















































