
Szantaż
Autorzy
Heather Teston
Lektury
733K
Rozdziały
31
Rozdział 1
„Nie mogę tego zrozumieć” – powiedziała. Po jej twarzy widać było, że nie wierzy w to, co słyszy.
„Powtórzę jeszcze raz” – odparł pan Weston. Podniósł swoje papiery. „Pieniądze twojego dziadka będą twoje. Ale dopiero po roku małżeństwa.”
„Ale mogę nie wyjść za mąż przez wiele lat.”
Prawnik chrząknął, zanim kontynuował. „Do tego czasu możesz mieszkać w jego mieszkaniu w mieście.”
Oczy jej się rozszerzyły. „A co z jego dużym domem? Dlaczego nie mogę tam mieszkać? To mój dom. Dorastałam tam. Jak mam żyć?”
Nie mogła pojąć, dlaczego dziadek jej to robi.
Trixie Brown była jeszcze niemowlęciem, kiedy jej rodzice zginęli w katastrofie lotniczej. Dziadek się nią zaopiekował, bo nie miała innych żyjących członków rodziny.
Bardzo ją kochał i rozpieszczał. Dawał jej wszystko, czego chciała. Łącznie z najlepszymi szkołami, jakie można było kupić za pieniądze.
Robiła wszystko, żeby był z niej dumny. Miała dobre oceny i ukończyła studia biznesowe z najlepszymi wynikami. W końcu był dla niej jak matka i ojciec w jednej osobie.
Ale Trixie dorastała w otoczeniu ludzi, którzy robili za nią wszystko. Nigdy nie musiała niczego robić sama. Zamiast pracować, wolała zakupy, podróże i imprezy z przyjaciółmi.
Z tego powodu nie nauczył jej, jak o siebie zadbać. Potrzebowała go do wszystkiego.
Trixie to odpowiadało. Kiedy dziadek mówił, że powinna znaleźć pracę, bawiła się kosmykiem swoich długich blond włosów i obdarowywała go słodkim uśmiechem, aż przestawał o tym mówić.
Przestawał o tym mówić i dawał jej pieniądze na podróże czy zakupy.
W końcu jak mógł jej odmówić, skoro tak bardzo przypominała mu matkę, jego jedyną córkę? A on zawsze powtarzał, że wie, iż ma dobre serce, bo zawsze była gotowa pomóc każdemu, kto potrzebował pomocy.
Trixie bardzo kochała swojego dziadka. Dlatego kiedy dwa tygodnie temu zmarł na atak serca, była bardzo smutna.
Ale nigdy nie pomyślała o tym, jak bardzo martwił się o jej przyszłość po swojej śmierci. Zapis w testamencie, że musi wyjść za mąż, był kompletnym zaskoczeniem.
Jasne, będzie miała pieniądze. Ale musi znaleźć prawdziwą miłość, żeby dostać swoje pieniądze? Pracować codziennie?
„Duży dom zostanie sprzedany od razu. Jest już ktoś, kto chce go kupić. Masz miesiąc na wyprowadzkę.”
„Wszystkie koszty mieszkania będą opłacone. Dostaniesz dwa tysiące dolarów miesięcznie na jedzenie i inne rzeczy.”
Wstała. Była bardzo zła. „Dwa tysiące dolarów? Nie mogę za to żyć.”
Prawnik spojrzał na jej torebkę. Sama torebka kosztowała więcej niż dwa tysiące dolarów. Jej buty i ubrania też kosztowały fortunę. „Masz dyplom z biznesu. Może mogłabyś znaleźć pracę?”
„Pracę” – powiedziała ze złością. „Chcę swoje pieniądze. Jeśli wyjście za mąż jest tym, co muszę zrobić, to to zrobię” – oświadczyła. Bardzo szybko wyszła z biura.
***
Anna weszła do małej, przytulnej restauracji. Ktoś zaprowadził ją do stolika, przy którym już siedziała Trixie. Trixie piła kieliszek białego wina.
Usiadła naprzeciwko niej. Po wyrazie jej twarzy poznała, że coś jest nie tak. „Trixie, przykro mi z powodu twojego dziadka. Wiem, jak byliście blisko.”
„Dzięki. Kochałam go. Myślałam, że on też mnie kochał.”
„Dlaczego tak mówisz? Oczywiście, że cię kochał.”
„To dlaczego zrobił to, co zrobił?”
„O czym ty mówisz?”
Trixie spojrzała na Annę, swoją przyjaciółkę od kilku lat. Zaprzyjaźniły się od razu i spędziły razem wiele fajnych chwil.
Anna była wysoką kobietą z brązowymi włosami. Była bardzo piękna. Uwielbiała chodzić na imprezy i poznawać mężczyzn, gdziekolwiek się udały.
„Właśnie wróciłam z biura prawnika. Mój dziadek sprzedał duży dom i inne nieruchomości. Zachował tylko mieszkanie, w którym mogę mieszkać, dopóki nie wyjdę za mąż.”
„O nie. Wiem, jak bardzo kochałaś mieszkać w dużym domu.”
„Ale masz mieszkanie. I nie będziesz tam zbyt często. Jesteś teraz jedną z najbogatszych kobiet w Los Angeles.”
Łzy napłynęły do oczu Trixie, kiedy spojrzała na Annę. „W tym problem. Nie jestem bogata. Nie mam pieniędzy.”
Oczy Anny się rozszerzyły. Nie była pewna, czy dobrze usłyszała. „O czym ty mówisz? Wszystko zostało ci przecież, prawda?”
Trixie ciężko było o tym mówić. Ale musiała komuś powiedzieć. „Jest moje, ale nie jest. Mój dziadek zapisał w testamencie, że jego pieniądze mogą do mnie trafić dopiero wtedy, gdy wyjdę za mąż i będę w małżeństwie przez rok.”
Anna była bardzo zaskoczona. „O mój Boże! Dlaczego twój dziadek umieścił taki zapis w testamencie? Myślałam, że cię kochał? Dlaczego miałby cię zmuszać do małżeństwa?”
„Nie wiem.”
„Co zamierzasz zrobić?”
Trixie otarła łzę z oka. „Nie mam wyboru. Muszę znaleźć kogoś, za kogo wyjdę. Do tego czasu dostaję dwa tysiące dolarów miesięcznie.”
„Jezu, jak mógł myśleć, że przeżyjesz za tak małą kwotę? Poza tym myślałam, że mówiłaś, że nigdy nie chcesz wychodzić za mąż?”
„Nie chcę. Ale nie mam wyboru, jeśli chcę te pieniądze.”
„Ale pomyślałam sobie. Jeśli znajdę kogoś, kto zgodzi się mnie poślubić, jasno mu powiem, że to tylko na rok. Potem weźmiemy szybki rozwód.”
„Kto by się na to zgodził? A co sprawia, że myślisz, że kiedy dostaniesz swoje pieniądze, ten mąż odejdzie i da ci rozwód?”
„To będzie tylko małżeństwo, żeby pomóc mi dostać pieniądze. Dam mu dwa miliony dolarów za pomoc.”
Anna pokręciła głową. „Może się zgodzi. Ale może zmienić zdanie i zdecydować, że chce więcej.”
„Każę mojemu prawnikowi napisać umowę. Zmuszę go do podpisania intercyzy. W ten sposób nie będzie mógł dotknąć pieniędzy, które dostanę, kiedy rok się skończy.”
„Jedyny sposób, żeby to zadziałało, to znaleźć kogoś z wielkim sekretem. Wtedy możesz go zmusić do robienia tego, co chcesz, jeśli spróbuje czegoś.”
Oczy Trixie pokazały, że jest gotowa to zrobić. „Dokładnie to zamierzam zrobić. I myślę, że znam odpowiednią osobę, która mi pomoże.”
„Kto? Znam go?”
„Nie, nie znasz. To facet, którego poznałam w barze rok temu. Oboje byliśmy trochę pijani. Powiedzieliśmy sobie nasze największe sekrety. Nie widziałam go od tamtej pory. Ale pamiętam, kim jest i gdzie pracuje. Myślę, że go odwiedzę.”
„Powiesz mi, kim jest i jaki ma sekret?”
„Powiem ci, że nazywa się Titus Albani. Ale to wszystko, co powiem.”
„Dlaczego nie? Wiesz, że możesz mi zaufać.”
Trixie nie była głupia. Wiedziała, że chociaż są przyjaciółkami, Anna lubi opowiadać innym ludziom różne rzeczy. „Myślę, że lepiej, jeśli na razie zachowam to dla siebie.”
Anna oparła się o krzesło. Skrzyżowała ręce na piersi. „Dobra, zachowaj swoje sekrety. Nadal jedziesz z nami w podróż w przyszłym tygodniu?”
„Chętnie, ale nie mogę za to zapłacić.”
Trixie miała nadzieję, że Anna zaproponuje, że za nią zapłaci. To było trochę irytujące. Ona i jej dziadek wiele razy płacili za podróże Anny w przeszłości.
Anna wypuściła powietrze. Sięgnęła po torebkę. „Szkoda, że nie możesz przyjechać. Ale powinnam iść. Możesz mnie podwieźć do domu?”
Trixie przywołała kelnera i poprosiła o rachunek. Kiedy przyszedł, dała mu swoją kartę kredytową.
Po chwili kelner wrócił. „Przepraszam, proszę pani, ale pani karta nie działa. Ma pani inną?”
Twarz Trixie poczerwieniała. Zapomniała, że prawnik powiedział jej, że wszystkie jej karty kredytowe zostały zablokowane.
Przeszukała torebkę i wyciągnęła portfel. Dała kelnerowi banknot studolarowy.
Trixie poczuła niepokój. Będzie musiała uważać z wydatkami, jeśli chce, żeby jej miesięczne pieniądze wystarczyły.
„Mogę zapłacić za lunch, jeśli chcesz” – powiedziała Anna. Ale nie sięgnęła po torebkę.
„Nie, w porządku. Mam to” – odparła Trixie. Próbowała ukryć, że czuje się źle.
Musiała działać szybko. Po tym, jak podrzuciła Annę, pojechała prosto do biura Titusa.
***
Titus siedział przy biurku, kiedy drzwi biura otworzyły się gwałtownie. Bardzo piękna blondynka weszła szybko. Jego sekretarka szła za nią.
Nawet po roku ją rozpoznał. To była kobieta z baru, która zostawiła go z niedosytem.
Titus Albani był wysoki i przystojny. Nigdy nie miał problemu z tym, żeby kobiety go lubiły. Ale nie był podrywaczem. Jego pracochłonna praca prawnika zostawiała mało czasu na randki.
Miał zaledwie dwadzieścia osiem lat, a był blisko zostania wspólnikiem w swojej firmie. To był ważny krok w kierunku jego celu, jakim było otwarcie własnej firmy.
Był z kobietami tylko kilka razy. Więc sprawiał, że te chwile się liczyły. Po tym, jak się pocałowali w barze, miał nadzieję, że wyjdą razem na zewnątrz. Ale zostawiła go tam stojącego, z niedosytem i niezadowolonego.
Często myślał o tym, żeby ją znowu zobaczyć. Chciał zrobić jej to samo. Titus zwykle nie pragnął zemsty. Ale czuł, że była rozpieszczona i że się z nim droczyła. Musiała wiedzieć, jak to jest.
Ale nigdy nie myślał, że przyjdzie do jego biura.
„Panno Connolly, co się dzieje?” – zapytał.
„Bardzo przepraszam, proszę pana. Powiedziałam jej, że potrzebuje umówionego spotkania. Ale po prostu weszła.”
„Titus, minęło trochę czasu.”
Spojrzał na Trixie ze złością. „Nie możesz tak po prostu wchodzić do mojego biura.”
Chociaż był zirytowany, nie mógł nie zauważyć, jaka była piękna. Była równie piękna, jak ją zapamiętał. Jej biustonosz sprawiał, że jej piersi wyglądały na większe.
„Potrzebuję tylko kilku minut twojego czasu” – powiedziała. Bawiła się kosmykiem włosów palcem.
Był ciekaw. Powiedział swojej sekretarce: „Panno Connolly, niech nikt do mnie nie dzwoni przez dziesięć minut.”
Trixie nie czekała na zaproszenie. Usiadła na krześle naprzeciwko jego biurka. „Nie byłam pewna, czy mnie pamiętasz” – powiedziała. Uśmiechnęła się figlarnie.
Titus stukał palcami w biurko. Patrzył na nią. „Trudno zapomnieć kogoś, kto zostawił mnie w takim stanie, w jakim ty mnie zostawiłaś. Miałem nadzieję, że cię znowu zobaczę. Chciałem zrobić ci to samo. Ale widząc cię teraz, zdaję sobie sprawę, że nie jesteś warta kłopotu.”
Zaskoczenie i ból na jej twarzy mówiły mu, że nie spodziewała się, że to powie. Ale dlaczego miałby dbać o jej uczucia? Była tylko dziewczyną, która się z nim droczyła.
„To, że kobieta całuje mężczyznę, nie znaczy, że musi z nim uprawiać seks.”
Przestał stukać palcami. Spojrzał na nią ze złością. „Masz mniej niż dziesięć minut. Powinnaś zacząć mówić, dlaczego tu jesteś.”
„Jak być może słyszałeś, mój dziadek, Joseph Brown, zmarł kilka tygodni temu.”
Wiedział o Josephie Brownie. Wszyscy wiedzieli. Był jednym z najbogatszych ludzi w mieście. „Przykro mi, że zmarł. Ale czego ode mnie chcesz? Masz swojego prawnika. Nie potrzebujesz mnie.”
„Właściwie, w pewnym sensie, potrzebuję cię.”
„Wyjaśnij” – powiedział. Spojrzał na zegarek.
„Potrzebuję, żebyś się ze mną ożenił.”
Oczy mu się rozszerzyły. Wstał gwałtownie. „Co?”
„Testament mojego dziadka mówi, że mogę dostać jego pieniądze tylko wtedy, gdy będę w małżeństwie przez co najmniej rok. Potrzebuję cię tylko na tyle. Po roku możemy wziąć rozwód.”
„Będziesz musiał podpisać intercyzę, oczywiście. Ale za twoją pomoc dam ci dwa miliony dolarów na koniec roku.”
„To, o co prosisz, jest nie tylko niezgodne z prawem. To też jest złe. Jeśli kiedykolwiek się ożenię, to będzie z miłości. A ty jesteś ostatnią kobietą, o której bym pomyślał jako o żonie.”
„Jaki masz ze mną problem? Wiem, że byłeś mną pociągnięty rok temu.”
„Jesteś rozpieszczoną małą dziewczynką, która uwielbia wydawać pieniądze dziadka na drogie rzeczy i wielkie podróże.”
„Nie znasz mnie.”
„Może nie osobiście. Ale czytałem o tobie. Twoje nazwisko pojawia się, kiedy ludzie rozmawiają. A z mojego własnego doświadczenia z tobą, jesteś tylko dziewczyną, która się droczy.”
„Znajdź kogoś innego, żeby się z tobą ożenił.”
„Nie mam czasu na znalezienie męża. Powineneś przyjąć moją ofertę. Albo inaczej.”
Bardzo się wściekł na jej groźbę. Nie lubił, kiedy ktoś go szantażował. Zwłaszcza rozpieszczony bachor. „Albo co?”
Złośliwy uśmiech pojawił się na jej twarzy. „Albo powiem twój sekret twojemu szefowi. Możesz pożegnać się z awansem. I prawdopodobnie też z pracą.”
Zamknął oczy. Przycisnął nos palcami. Pamiętał tamtą noc. Nie mógł pojąć, dlaczego powiedział jej swój sekret.
Kiedy w końcu na nią spojrzał, jego oczy pokazywały, że jest bardzo zły. „Nie zrobiłabyś tego.”
„Spróbuj mnie” – powiedziała. Wstała. Pochyliła się nad biurkiem. Jej dłonie były płasko na biurku. „Zrobię wszystko, żeby dostać swoje pieniądze.”
„Masz wybór. Przyjmij moją ofertę, a twój sekret pozostanie bezpieczny.”
„Co masz do stracenia? Nic. Poza tym odejdziesz z dwoma milionami dolarów. Mógłbyś założyć własną kancelarię.”
Titus też wstał. Pochylił się blisko niej. Ich twarze prawie się dotykały. „To jest szantaż.”
„Nazywaj to, jak chcesz. Masz czas do końca tygodnia na podjęcie decyzji. Bądź mądry. Przyjmij moją ofertę.”
„Jesteś naprawdę kawałkiem roboty” – powiedział ze złością. Uderzył pięścią w biurko.
Dotknęła palcem jego dolnej wargi. „To nie jest sposób, żeby rozmawiać z damą.”
Odepchnął jej rękę. Wyprostował się. „Masz rację, to nie jest. Ale ty nie jesteś damą.”
Właśnie wtedy jego sekretarka zajrzała po lekkim pukaniu. „Proszę pana, pana następne spotkanie już jest.”
Jego serce biło szybko. Krew gotowała się ze złości. „Panna Brown właśnie wychodziła. Niech wejdzie.”
Trixie chwyciła torebkę. Przerzuciła ją przez ramię. Podeszła do drzwi.
Zatrzymała się i odwróciła do Titusa. „Wrócę w piątek po twoją odpowiedź. Pa, kochanie. Miłego tygodnia.”
Kiedy wyszła, Titus usiadł. Potarł głowę rękami. Nie mógł uwierzyć, że jest szantażowany przez kobietę, którą pocałował rok temu.
Był tak ostrożny, żeby zachować swój sekret. Ze wszystkich ludzi musiał powiedzieć jej. Teraz będzie płacił za swój błąd.
Nie wiedział, co robić. Czy powinien zaryzykować utratę szansy na wspólnictwo i może pracę? A może kłamała?
Może powinien rozważyć jej ofertę. To tylko rok. A odejdzie z wystarczającą ilością pieniędzy, żeby założyć własną firmę.















































