
Miliarder z plaży
Autorzy
Mandie Steyl
Lektury
1,8M
Rozdziały
49
Rozdział 1
SKYE
Pierwszy dzień w nowej szkole, a ja już spóźniłam się dziesięć minut.
Lało jak z cebra. Mój nastrój był równie kiepski jak pogoda. Bolały mnie plecy, bolała głowa, a noga wciąż dziwnie się czuła po wczorajszej nocy.
Spojrzałam na plan lekcji, próbując znaleźć, gdzie powinnam być. Zastanawiałam się, czy nie odpuścić sobie pierwszych kilku zajęć, żeby po prostu odpocząć i dać ciału czas na regenerację.
Ale tata by się dowiedział i tylko jeszcze bardziej poharatałby moje już złamane i pobite ciało. Studiowałam tablicę ogłoszeń, kiedy głośny, piskliwy śmiech sprawił, że podskoczyłam.
Rozejrzałam się i zobaczyłam najpiękniejszego faceta, jakiego kiedykolwiek widziałam.
Jego piękne oczy jakby zaglądały prosto w moją duszę.
Szedł wprost na mnie z pięciorgiem innych ludzi: trzema facetami i dwiema dziewczynami. Jedna z nich podskakiwała wokół niego, próbując zwrócić na siebie uwagę.
Nie mogłam jej się dziwić. Był cholernie seksowny, cały jego wygląd o tym krzyczał, sprawiając, że w ustach robiło mi się sucho i mokro jednocześnie.
Czarne włosy miał zaczesane do tyłu, a twarz bardzo przystojną, z wyraźnymi kośćmi policzkowymi, prostym nosem i ustami, które prosiły się o pocałunek.
Czarna koszula opinała się na jego szerokiej, umięśnionej klatce piersiowej, niewiele ukrywając przed moimi niezbyt czystymi myślami. Tatuaże wystawały spod kołnierzyka i rękawów, jeszcze bardziej podkreślając jego potężne ramiona.
Po tym, jak poruszały się jego mięśnie podczas chodzenia, zgadywałam, że pod spodem kryje się seksowny brzuch. Zacisnęłam uda.
Kazałam sobie się uspokoić. Pomyślałam: dobry Boże, co jest ze mną nie tak? Pierwszy dzień w szkole, a ja już pożądam jakiegoś faceta.
Spojrzałam z powrotem na tablicę i znalazłam drogę do mojej pierwszej klasy. Przerzucając torbę na drugie ramię, odwróciłam się, tylko po to, by wpaść na solidną ścianę mięśni.
Cofnęłam się, pocierając nos i podnosząc głowę, żeby spojrzeć na osobę, w którą weszłam, i poczułam się okropnie.
„Uważaj!” warknął, patrząc na mnie z góry jak na małego robaka, choć mogłabym przysiąc, że w jego oczach było coś więcej niż gniew.
„No kurwa, przepraszam cię bardzo, księżniczko!” odparowałam, patrząc na niego i pocierając obolały nos.
Jego nozdrza drgnęły, a twarz stała się jeszcze twardsza. Ktokolwiek inny uciekłby na widok tego wściekłego spojrzenia, ale ja? Ja tylko się roześmiałam.
„Co?” warknął niskim, gniewnym głosem, a jego twarz czerwieniała z wściekłości.
„Nic, księżniczko. I tak już zmarnowałeś wystarczająco dużo mojego czasu.”
Odwróciłam się i odeszłam od nich, ale nie zaszłam daleko, zanim podskakująca dziewczyna chwyciła mnie za ramię i pociągnęła z powrotem. Jej twarz była tak blisko, że czułam jej oddech na swojej.
„Słuchaj no, suko! Kim ty się kurwa myślisz, że jesteś, żeby tak gadać do mojego faceta?” syknęła, próbując brzmieć jak największa suka na świecie. Moje usta odezwały się, zanim mózg zdążył je powstrzymać. Znowu.
„Dobry Boże, potrzebujesz miętówki.” Pomachałam ręką przed nosem, próbując pozbyć się zadymionego smrodu jej oddechu.
Była piękna, ale typowa blond lala z ogromnymi cyckami i wąską talią. Taki standardowy typ przy takich facetach.
Jej zszokowana mina i trzej faceci śmiejący się za nim powiedziały mi, że nie była przyzwyczajona do takiego traktowania, więc po prostu przewróciłam oczami i spojrzałam na niego ponownie.
Miał lekki uśmiech, a jego oczy mnie studiowały. Rumieniąc się, odwróciłam się i poszłam na zajęcia. Dwadzieścia minut spóźnienia. To przyniosło mi pierwszą kartkę za szlaban plus dodatkową pracę domową.
Na trzeciej lekcji poznałam tę szaloną dziewczynę z kręconymi włosami o imieniu Mona. Była głośna i bez filtra. Po prostu mówiła pierwszą rzecz, jaka przyszła jej do głowy i jechała z tym dalej.
Od razu ją pokochałam. Po prostu się zgadzałyśmy.
Nadszedł lunch i zaprowadziła mnie do stołówki, gdzie wzięłyśmy jedzenie, zanim wyszłyśmy na dziedziniec.
„Mona!” Wysoki, uroczy facet zawołał ją, a ona pociągnęła mnie za sobą do stolika.
Wszystkie oczy były na mnie i nienawidziłam tego. Zwykle wolałam się wtapiać w tło.
„Co tam, suki? To jest Skye. Skye, to jest ekipa: Elsie, Evan, Nathan, a ta seksowna istota to moja dziewczyna, Liza” powiedziała, po czym pochyliła się, pocałowała Lizę i usiadła jej na kolanach.
Zarumieniłam się, witając się z nimi. Zwykle zajmowało mi dzień lub dwa, zanim poczułam się swobodnie z ludźmi.
Faceci zasypywali mnie pytaniami: skąd jestem, jaki mam ulubiony kolor, gdzie mieszkam, czy jestem singielką? Po prostu się śmiałam i odpowiadałam na niektóre pytania.
Elsie i Nathan patrzyli na siebie z miłością, ale niewiele mówili.
„Jesteście razem?” zapytałam. Życie byłoby łatwiejsze, gdybym wiedziała, jak wszyscy się mają do siebie. Elsie zakrztusiła się sokiem, a twarz Nathana poczerwieniała.
„Wszyscy to wiemy, ale oni jeszcze... nie” powiedziała Liza, mrugając do Elsie i śmiejąc się, gdy mokra serwetka trafiła ją w twarz.
„N-nie, jesteśmy tylko przyjaciółmi” powiedziała Elsie, rumieniąc się na Nathana. Nathan tylko się do niej uśmiechnął i wypił sok, zanim znów zaczął rozmawiać z Evanem o jego weekendowym meczu.
Zadzwonił dzwonek i Mona zaprowadziła mnie na następne zajęcia. Otworzyłam drzwi, a jedyne wolne miejsce było tuż obok samego pana Dupka. Zebrałam się w sobie i podeszłam.
„Co ty sobie myślisz, że robisz?” zapytał przez zaciśnięte zęby.
„Siadam, więc bądź miły i siedź cicho” odpowiedziałam, patrząc mu prosto w oczy. Po prostu przewrócił oczami. Najpiękniejsze oczy, jakie kiedykolwiek widziałam. Nie mogłam oderwać wzroku.
„Jak wszystkie” powiedział cicho, kręcąc głową.
„Nie jestem zainteresowana, księżniczko” szepnęłam z powrotem, kierując całą uwagę na nauczyciela, ignorując jego wzrok wbity w moją głowę.
Kiedy lekcja się skończyła, byłam tak szczęśliwa, że mogę od niego uciec. Chwyciłam wszystkie swoje rzeczy i wyszłam, zanim zdążył cokolwiek do mnie powiedzieć.
Następna lekcja była moją ulubioną – wuef. Większość uczniów go nienawidziła, ale ja go uwielbiałam. To był mój sposób na rozładowanie całego stresu i gówna z domu. Im więcej gówna dostawałam, tym mocniej się forsowałam na siłowni.
Właśnie skończyłam się przebierać w szatni, kiedy weszła nauczycielka.
„Dzisiaj zbijak, dziewczyny!” krzyknęła. Wszyscy narzekali, ale ja nie mogłam się doczekać. Chciałam wyładować całą tę złość w sobie, zanim wrócę do domu.
Ostatnim razem, kiedy wróciłam do domu z gównem ze szkoły, zostałam tak pobita, że musiałam przez dwa tygodnie uczyć się w domu, żeby nikt nie widział moich siniaków.
Kiedy wyszłam z przebieralni, zobaczyłam wszystkie dziewczyny rozciągające się, jakby szykowały się do jakichś ruchów na rurze.
Spojrzałam w prawo i znów zobaczyłam tego jedynego i niepowtarzalnego Dupka. Wszystkie dziewczyny wyraźnie go pożądały, próbując się popisać.
Jego trzej przyjaciele stojący obok niego uśmiechnęli się do mnie, podczas gdy jego oczy przesunęły się po moim ciele i z powrotem w górę. Jego twarz stwardniała w jeszcze głębszy gniewny wyraz.
Miałam na sobie zwykłe czarne spodenki z białym T-shirtem z napisem „Eat my dust”.
No cóż, panie Dupku, gra toczy się! pomyślałam, zanim poszłam się rozciągnąć i przygotować do wyeliminowania tego palanta.















































