
Niebezpieczna przeszłość
Autorzy
Sissi Grandeur (with S. S. Sahoo)
Lektury
100K
Rozdziały
28
Rozdział 1
ANGELA
Wzięłam głęboki oddech. Patrzyłam, jak zachodzi słońce. Kąciki moich ust uniosły się w lekkim uśmiechu. Spojrzałam w górę na czyste, błękitne niebo. Poczułam letni wiatr.
Skóra zaczęła mnie mrowić od chłodnego powietrza. Na moich nagich ramionach pojawiła się gęsia skórka. Silne ramiona owinęły się wokół mojego ciała. Zamknęłam oczy. Rozkoszowałam się tym spokojnym, pełnym pokoju uczuciem.
„Brakowało mi cię w łóżku” – powiedział cicho Xavier wprost do mojego ucha. Przytulił mnie mocniej od tyłu. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową. Splotłam palce z jego palcami.
„Niedługo kolacja” – powiedziałam. Przycisnęłam się do niego. Poczułam bijące od niego ciepło.
„Jesteś moim ulubionym deserem.” – Delikatnie ugryzł mój płatek ucha. Przypomniałam sobie, jak kochaliśmy się wcześniej. To sprawiło, że gorące uczucie rozlało się po moim ciele.
„Mamy rezerwację.” – Przygryzłam wargę, gdy zaczął całować moją szyję. Najwyraźniej nie przejmował się moimi słabymi wymówkami.
Jego dłoń objęła moją pierś. Dotknął mojego sutka. Jego usta przesunęły się w dół do mojego ramienia. Lizał wszystkie miejsca, o których wiedział, że doprowadzą mnie do szaleństwa.
„Xavier” – wydałam z siebie jęk rozkoszy. Sięgnęłam ręką do tyłu. Ścisnęłam jego udo. Poczułam jego twardy penis przyciskający się do mojego ciała przez cienki materiał jego koszulki, którą miałam na sobie. Wiedziałam, że za mną jest całkowicie nagi.
Nie tracił czasu. Położył dłoń na mojej szyi. Brutalnie przegniął mnie przez barierkę. Wszedł we mnie od tyłu. Wzięłam szybki oddech. Wygiełam plecy.
Spojrzałam na ludzi na ulicy pod balkonem. Byliśmy na siódmym piętrze. Ale gdybym krzyknęła, z łatwością by mnie usłyszeli.
Wydałam cichy dźwięk. Powstrzymałam głośny jęk. Xavier chwycił moje biodra. Zaczął we mnie wbijać. Mocno zacisnęłam oczy. Ciężko oddychałam. Przyjemność rozchodziła się z mojego wnętrza do każdej części ciała.
Napięcie w moim podbrzuszu rosło. Mój mąż przesunął dłoń między moje nogi. Zaczął pocierać moją łechtaczkę. Zapomniałam o wszystkim wokół.
Kilka głośnych dźwięków wydobyło się z moich ust. Wtedy Xavier chwycił garść moich włosów. Pociągnął mnie do góry. Wciąż się we mnie wpychał.
„Cicho, kochanie” – powiedział mi do ucha. Pociągnął za moje włosy. „Nie potrzebujemy świadków, prawda?”
Zacisnęłam wargi. Jęknęłam, gdy pchnął we mnie mocniej. Całe moje ciało się trzęsło. Moje drżące nogi ledwo utrzymywały mój ciężar. Prowadził nas dalej ku finałowi.
Osiągnęłam szczyt. Powstrzymałam krzyk. Zobaczyłam gwiazdy na czystym niebie. On doszedł po kilku kolejnych pchnięciach. Oparł czoło między moimi łopatkami.
„Teraz możemy wyjść, kochanie.” – Pocałował moje ramię. Przytrzymał moje drżące ciało.
Wciąż czułam się niesamowicie po seksie. Nie mogłam jasno myśleć. Na szczęście on się nie spieszył. Wziął mnie w ramiona. Zaniósł z powrotem do łóżka.
Położył się obok mnie. Delikatnie całował moje plecy, ramiona i ręce. Skupiłam się na przyjemnym mrowieniu jego miękkich warg na mojej skórze.
W tej chwili nie mogłam być szczęśliwsza. Nasze małżeństwo potrzebowało tych wakacji. Potrzebowaliśmy czasu bez naszych dzieci, rodziców i przyjaciół.
Oczywiście bardzo kochaliśmy naszą rodzinę. Kochaliśmy nasze dzieci. Ale tęskniliśmy też za naszą prywatnością i więzią.
Jednak dobrze nam szło z przywracaniem spokoju i równowagi w naszym związku. Jeden dzień w tym pięknym miejscu i już wróciliśmy do bycia sobą.
„Jestem głodna.” – Jęknęłam w materac, gdy mój żołądek zaburczał. Byliśmy w pokoju hotelowym od momentu przyjazdu z lotniska. Zjadłam tylko owoce na śniadanie.
„To się ubierz.” – Xavier klepnął mnie w tyłek w zabawny sposób. Zaśmiał się, widząc, jak się poruszył. Przewróciłam się na plecy. Wyciągnęłam ręce nad głową. Czułam się wspaniale. Nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć piękno wyspy Capri.
„Czy to zaproszenie na kolejną rundę?” – Mój przystojny mąż pochylił się bliżej. Pocałował mój sutek. Wydałam zadowolony dźwięk.
To była kusząca propozycja, żeby zostać w łóżku przez całą noc. Moglibyśmy się kochać i przytulać. Ale mój żołądek był zdecydowanie przeciwny temu pomysłowi.
„Najpierw kolacja” – powiedziałam. Położyłam dłonie na policzkach Xaviera. Musnęłam nasze wargi w szybkim pocałunku. Potem opuściłam wygodne łóżko. Zrobił smutną minę. Zmarszczył brwi. Ale ja tylko wzruszyłam ramionami. Pospieszyłam do łazienki.
Moja nowa sukienka wisiała na drzwiach. Kupiłam ją specjalnie na tę podróż. Dotknęłam miękkiego czarnego materiału. Uśmiechnęłam się radośnie.
Wzięłam prysznic. Nie spieszyłam się z myciem i ubieraniem. Chciałam wyglądać świetnie, gdy wyjdę z pokoju. I zrobiłam dokładnie to, co chciałam.
Sukienka opinała moje ciało bardzo ciasno. Pokazywała spory dekolt. Kończyła się cal nad moimi kolanami. Ale wysokie wycięcie z tyłu mogło sprawić kłopoty, gdybym zbyt mocno się pochyliła.
Zdjęcie mojej czarnej bielizny byłoby świetnym łupem dla paparazzi.
Pozwoliłam moim brązowym włosom swobodnie opadać na plecy w dużych falach. Zdecydowałam się nie nakładać makijażu przez upał.
Nie chciałam spędzić pół wieczoru w toalecie, sprawdzając, czy wszystko jest na miejscu. Lekkie muśnięcie tuszu do rzęs było jedyną rzeczą, na którą byłam skłonna się zdecydować.
„Wyglądasz olśniewająco, Angelo” – powiedział głośno Xavier, gdy dołączyłam do niego w salonie naszego apartamentu hotelowego. Szeroki uśmiech rozciągnął się na mojej twarzy.
„Ty też nie wyglądasz źle” – powiedziałam miło. Spojrzałam na mężczyznę przede mną. Mój mąż był najprzystojniejszym i najseksowniejszym mężczyzną na planecie. Nic i nikt nie mógł zmienić mojej opinii na ten temat.
Patrzyłam na sześć stóp i trzy cale czystej perfekcji przede mną. Pomyślałam o pierwszym dniu, gdy spotkałam go w Central Parku na naszą sesję ślubną.
Jego wygląd nie zmienił się zbytnio od tamtej pory. Wciąż był wysoki, ciemnowłosy i bardzo przystojny. Patrzenie na niego było jak patrzenie w słońce. Bardzo silna moc jego obecności była czasami przytłaczająca.
Nawet gdy byliśmy razem przez lata, nigdy nie przyzwyczaiłam się do silnego uczucia, które go otaczało.
Czarny garnitur pasował do niego idealnie. Biała koszula noszona bez krawata opinała jego umięśnioną klatkę piersiową. Przez chwilę żałowałam, że zaraz opuścimy bezpieczne schronienie naszego pokoju.
Byliśmy daleko od domu. Ale reporterzy zawsze nas śledzili. Nie mogliśmy być sobą po drugiej stronie drzwi apartamentu hotelowego.
„Gotowa, kochanie?” – zapytał mój uśmiechnięty mąż. Wyciągnął rękę w moim kierunku. Wzięłam ją bez wahania. Skinęłam głową. Razem wyszliśmy.
Jazda windą była cicha. Xavier odpowiadał na wiadomości, które ignorował przez cały dzień. Sprawdziłam się w lustrze. Poprawiłam ostatnie szczegóły mojej sukienki i włosów.
„Chodźmy.” – Xavier zaoferował mi swój łokieć. Zahaczyłam o niego ramię. Pozwoliłam mu poprowadzić nas do wielkiej hotelowej restauracji.
Duża, okrągła sala miała kilka stolików z białymi obrusami. Była pełna ludzi cieszących się miłą atmosferą i bardzo dobrymi posiłkami.
Nasz stolik był na zewnątrz, na tarasie. Miał piękny widok na ocean, łodzie i molo. Nie mogłam przestać wpatrywać się w kierunku wody. Byłam nią zafascynowana.
„Podoba ci się tutaj, kochanie?”
Odwróciłam się do męża. Obdarzyłam go szerokim, szczerym uśmiechem. „To niesamowite.”
Sięgnęłam po jego dłoń na stole. Splótł nasze palce. Szczęśliwy uśmiech zagościł na jego twarzy. To on wybrał te wakacje dla nas. Wybrał idealnie.
Spędziliśmy razem wspaniały wieczór. Jedliśmy i piliśmy. Żartowaliśmy i śmialiśmy się. Wspominaliśmy nasze dobre i złe czasy. Mieliśmy tyle do nadrobienia.
W ciągu ostatnich miesięcy byliśmy prawie cały czas osobno przez pracę Xaviera. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo mi brakowało. Nienawidziłam tego, że prawie przyzwyczaiłam się do życia, gdy on był daleko, a ja byłam żoną siedzącą w domu.
Obiecałam sobie, że nigdy się na to nie zgodzę. Kochałam mojego męża. Chciałam być z nim bez względu na wszystko.
„Pójdę do baru zapłacić rachunek” – powiedział Xavier, gdy kelnerka wyraźnie o nas zapomniała. Wstał.
„Dobrze.” – Chciałam wrócić i trochę odpocząć. Nasz pierwszy dzień tutaj był bardzo męczący, ale w bardzo miły sposób. Wypiłam szklankę wody, żeby odświeżyć usta. Rozejrzałam się.
Miejsce było bardzo zatłoczone. Więc nie było zaskoczeniem, że pracownicy mieli pełne ręce roboty. Nie byłam zła ani zirytowana, że nie zwracali na nas uwagi. Właściwie byłam z tego zadowolona.
Minęło długich piętnaście minut. Mój mąż nie wrócił. Próbowałam go znaleźć wzrokiem. Ale było zbyt wiele osób wokół. Więc zdecydowałam się go poszukać.
W końcu znalazłam go przy barze. Rozmawiał z ekscytacją z jakimś innym mężczyzną. Po sposobie, w jaki rozmawiali, pomyślałam, że są starymi przyjaciółmi. Xavier spędził trochę czasu we Włoszech, zanim się pobraliśmy. Więc nie było zaskoczeniem, że znał tu ludzi.
„Dobry wieczór” – powiedziałam uprzejmie. Stanęłam po prawej stronie męża. Odwrócił się do mnie. Uśmiechnął się. Wyglądał na bardzo szczęśliwego. Oczywiście, prawdopodobnie było to przez w połowie pustą butelkę, która stała przed nim i tajemniczym facetem.
„Cześć, kochanie” – odpowiedział. Pochylił się bliżej i pocałował mój policzek. Prawie przewróciłam oczami, gdy zaśmiał się w moje ucho. Był wyraźnie pijany.
„Zostawiłeś mnie tam” – powiedziałam. Zmarszczałam brwi. Jego brwi wystrzeliły w górę.
„Przepraszam” – powiedział, robiąc mi te swoje niemożliwe do odparcia szczenięce oczy. „Spotkałem dawno zaginionego przyjaciela.”
Odwrócił się do nieznanego mężczyzny, który nas obserwował. Gdy spojrzałam w zimne, zielone oczy nieznajomego, ciarki przeszły mi po kręgosłupie. I nie były to miłe ciarki.
To było jak patrzenie w martwe oczy. Mężczyzna się uśmiechał. Ale jego oczy były puste. Nie było w nich życia. Żadnej radości.
Ale mój mąż był tak podekscytowany spotkaniem ze starym przyjacielem. Nie chciałam psuć mu dobrego nastroju moim złym przeczuciem o kimś, kogo właśnie poznałam po raz pierwszy.
„Poznaj Astona, kochanie. Chodziliśmy razem na uniwersytet.” – Próbowałam się uśmiechnąć. Ale moje usta odmówiły współpracy. Moja twarz prawdopodobnie wykrzywiła się w nieprzyjemny grymas, gdy wpatrywałam się w Astona. Wyciągnął rękę w moim kierunku.
„Cześć, jestem Angela” – udało mi się powiedzieć. Włożyłam moją małą dłoń w jego.
„Miło wreszcie panią poznać, pani Knight.” – Ku mojemu szokowi pocałował wierzch mojej dłoni. Utrzymywał ze mną kontakt wzrokowy przez cały czas.
Spojrzałam na jego twarz. Próbowałam się go nie bać. Nie był straszny ani nic takiego. Był wręcz przeciwnie.
Był bardzo przystojny. Był dobrze zbudowany. I oczywiście był bardzo bogaty. Jego markowe ubrania wyglądały bardzo drogo. Złoty zegarek na jego nadgarstku lśnił. Jego twarz była taka, która mogła przyciągnąć uwagę każdej kobiety w pokoju.
A jednak coś w nim było nie tak. Po prostu nie mogłam pojąć, co to było.
„Właśnie próbowałem namówić twojego męża, żeby poszedł ze mną zagrać w pokera.” – Aston mrugnął do Xaviera.
Spojrzałam na męża. Obdarzył mnie niewinnym uśmiechem. Zacisnęłam zęby.
Nie podobał mi się pomysł, żeby szedł gdzieś z tym mężczyzną.
„Powiedział, że potrzebuje twojego pozwolenia” – kontynuował Aston. Wyraźnie kpił z naszego małżeństwa swoim głupim komentarzem.
„Xavier nie potrzebuje mojego pozwolenia na nic” – powiedziałam. Rzuciłam Astonowi gniewne spojrzenie.
Uniósł brwi. Ale milczał. Więc powiedziałam więcej. „Po prostu kocha mnie i szanuje na tyle, żeby nie znikać bez powiedzenia mi.”
„Gdzie w tym zabawa?” – zapytał Aston. Uniósł szklankę alkoholu do ust. Już go mocno nie lubiłam.
„Nie zwracaj na niego uwagi, kochanie” – Xavier pochylił się do mnie. Objął mnie ramieniem w talii. Jego usta były przy moim uchu, gdy znowu się odezwał. „Jedna gra i wrócę.”
Wypuściłam ciężkie westchnienie. Nienawidziłam pomysłu, że zostawi mnie samą w hotelu. Byłam zmęczona. Prawdopodobnie bym zasnęła. Więc to nie była wielka sprawa. Ale martwiłam się o jego przyjaciela. Miałam złe przeczucie.
„To nasz drugi miesiąc miodowy” – zauważyłam. Próbowałam powstrzymać go przed wyjściem. Mój mąż był upartą osobą. Nie byłam osobą, która zabraniałaby mu czegokolwiek. Ufaliśmy sobie. Przeczucie nigdy nie było dobrym powodem, żeby kazać mu zostać.
„Wynagrodzę ci to, obiecuję.” – Pocałował moje policzki. Spojrzał mi w oczy. „Będę z tobą przez następne dziesięć dni. Znienawidzisz mnie.” – Zaśmiał się. Jego brązowe oczy były pełne figlarności.
„Nigdy bym cię nie znienawidziła” – powiedziałam cicho. Położyłam dłonie na jego klatce piersiowej. „Naprawdę tak bardzo chcesz iść?”
Mój głos brzmiał jak głos małej, marudzącej dziewczynki. Wiedziałam o tym. Ale nie mogłam sobie pomóc. Nie chciałam, żeby wychodził.
„Nie widziałem go ani innych chłopaków od lat. To tylko małe spotkanie po latach.”
„Dobrze.” – Wypuściłam powietrze. Smutne uczucie zagościło w mojej piersi. Przetrwałam gorsze rzeczy niż to, że wychodzi ze swoimi przyjaciółmi. Ale tym razem było inaczej.
Coś wisiało w powietrzu. Mój szósty zmysł mnie przed tym ostrzegał. Miałam tylko nadzieję, że nie będzie to dotyczyć mojego męża, który przysparzał kłopotów.














































