
Wojny wilków - walentynkowe wydanie specjalne
Rozdział 2
Seth
Czuję wszystko, co czuje Ellie, przez więź między partnerami. Myślę, że czuję to bardziej niż ona. Może dlatego, że jest w części człowiekiem. Nie jestem pewien.
A może dlatego, że zazwyczaj nie odczuwam silnych emocji, oprócz tych związanych z moją małą partnerką.
Nie znoszę tego, że tak bardzo cierpi, ale wcale mnie nie dziwi, że jeszcze nie zaszła w ciążę.
Nawet nie miała jeszcze rui, a to właśnie wtedy wilkołaczyce zazwyczaj zachodzą w ciążę.
Trzy dni nieustannego krycia, żeby zaspokoić potrzebę, zwykle dają w efekcie jedno lub dwa szczenięta. Myślę, że wiem też, dlaczego nie miała jeszcze rui.
Połączyliśmy się i naznaczyliśmy w ludzkiej postaci, ale potem wszystko poszło na opak z Joelem i Gabrielem. Potem jej dziadek. Potem oczywiście Ellie i Zagan, a następnie ja i Dante.
Po tym wszystkim byliśmy tak zajęci odbudową pałacu, ceremonią połączenia i koronacją.
Nasze wilki nie miały szansy się połączyć i naznaczyć. Dlatego Ellie nie miała jeszcze rui.
Wiem, że myśli, iż Bogini Księżyca rzuciła na nią klątwę. Nie musi tego mówić wprost. Wciąż obwinia się za śmierć tylu ludzi. Sammy'ego. Elijaha. Swojego dziadka.
Jedyną osobą winną tego wszystkiego był Joel.
Myślałem, że kiedy go zabijemy razem z Zaganem i Dante, Ellie będzie mogła to wszystko zostawić za sobą.
Ale najwyraźniej się myliłem. Mam nadzieję, że kiedy wsadzę jej szczenię do brzucha, będzie w stanie to zrobić.
Ta wizyta u Gabriela – miejmy nadzieję – sprawi, że poczuje się trochę lepiej. Jeśli ktokolwiek może sprawić, że sobie wybaczy, to on.
On nie jest jak ojciec dla niej. Pod każdym względem, który się liczy, jest jej ojcem. Przynajmniej jedynym, który naprawdę się o nią troszczył.
W pewnym sensie trochę im zazdroszczę tej więzi.
Wiem, że nie powinienem, ale mimo że jesteśmy partnerami i powinienem dawać jej wszystko, czego potrzebuje – zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie – wiem, że wciąż bardzo za nim tęskni.
Prawda jest taka, że ja tęsknię za Claytonem. Był dla mnie jak ojciec, kiedy zabrano mi rodziców, ale nie mamy takiej więzi, jaką Ellie ma z Gabrielem.
Trochę pracy kosztowało mnie przekonanie Arvida do naszej małej wycieczki przez las, ale kiedy wyjaśniłem sytuację z punktu widzenia naszych wilków, szybko się zgodził.
Myślę, że sprawiamy Arvidowi pewne kłopoty. Nie przestrzegamy żadnych tradycji, których trzymali się poprzedni królewscy wilki. Wszystkie ukłony i klękania się skończyły.
W końcu byliśmy tylko wojownikami, zanim Ellie zgodziła się zostać królową. Wciąż jesteśmy tymi samymi ludźmi, którymi byliśmy wcześniej. Po prostu teraz mamy tytuł.
Fakt, że byliśmy wojownikami, nieco uspokoił Arvida. Oboje jesteśmy dobrymi wojownikami i mimo że teraz jesteśmy królem i królową, oboje nadal kontynuujemy treningi.
Chwytam Ellie za rękę i prowadzę ją w stronę skraju lasu, z dala od kogokolwiek, kto mógłby nas zobaczyć.
Nie mam problemu z byciem nagim przed innymi wilkami, ale mam problem z tym, żeby inne wilki widziały moją partnerkę nagą – i nie ma to nic wspólnego z faktem, że jest ich królową.
Jest moja, przede wszystkim i najważniejsze, i nie pozwolę, żeby inne samce widziały ją nagą. Uśmiecha się do mnie, kiedy zdejmujemy ubrania, a potem nasze kości trzeszczą, gdy się przemieniamy.
Ellie jest równie piękna w wilczej formie, jak w ludzkiej postaci.
Mój wilk, Tiberius, zgadza się ze mną. Daję mu pełną kontrolę. W końcu to jego czas.
Tiberius
Patrzę na moją piękną partnerkę. Nix jest mniejsza od większości wilków i patrząc na nią, nikt by nie pomyślał, że to alfa. Teraz nasza ranga nie ma znaczenia. Jesteśmy tylko ja i moja partnerka.
Rzadko rozmawiam z Sethem głośno, gdy jesteśmy w ludzkiej postaci. Zazwyczaj myślimy tak samo, więc nie ma takiej potrzeby.
Ale ostatnio jest inaczej. Zachowuję się jak zrzędliwy nastolatek. Chcę tylko naznaczyć Nix i połączyć się z nią w parę. W końcu nadszedł ten dzień i zamierzam cieszyć się każdą jego chwilą.
Gdy tylko się przemieniamy, widzę, że Nix chce się bawić. Opuszcza przód ciała, a jej tył unosi się w górę, ogon macha tam i z powrotem. Potem podskakuje przede mną.
Szybko odwraca się i biegnie w las, ale zaraz się zatrzymuje.
Nix spogląda na mnie przez ramię. Jej ogon macha tam i z powrotem, a potem unosi go wysoko, odsłaniając się przede mną jak specjalny smakołyk.
Chce, żebym ją gonił, ale chce też być młodym wilkiem, na którego sobie nigdy nie pozwalała.
Minęło sporo czasu, odkąd biegałem tylko dla przyjemności. Nix nie jest jedyną, która będzie cieszyć się tą wolnością. Jeśli chce, żebym ją gonił, to będę ją gonił.
Nix jest mała i czego brakuje jej w szybkości, nadrabia zwinnością. Przemyka sprawnie między drzewami, przeskakując powalone pnie i krzaki.
Nie biegnę tak szybko, jak potrafię. Gdybym to zrobił, pościg skończyłby się zbyt szybko. Pozwolę jej myśleć, że wygrywa, przynajmniej na razie. Potem na nią skoczę i będzie moja. Gonimy się przez las przez jakiś czas, aż jestem gotowy to skończyć. Czekałem wystarczająco długo na tę chwilę. Nie zamierzam czekać ani chwili dłużej.
Biegnę szybciej w stronę mojej partnerki, chwytając zębami jej tylne łapy. Spogląda przez ramię i pokazuje zęby w odważnym geście.
Gdy jestem obok niej, delikatnie popycham jej ramię, przez co traci równowagę.
Lekko kąsam jej ramię, zanim powalę ją na ziemię.
Jest przytrzymana. Moja mała wilczyca alfa. Kąsam i liżę jej uszy, zanim wbijam ostre zęby w tył jej karku.
Wystarczająco mocno, by ją zakrwawić, ale nie na tyle, by naprawdę ją zranić. Wydaje cichy jęk, który zamienia się w warczenie rozkoszy. Teraz nosi moje naznaczenie.
Gdy tylko puszczam ją zębami, odwraca głowę, by na mnie spojrzeć.
Oddycha ciężko z podniecenia. Nie odmówię jej.
Teraz nadszedł czas, bym wypełnił ją swoim nasieniem i umieścił szczenię w jej brzuchu.
Tego chce Nix i tego chce Ellie – i ich nie zawiodę.
Continue to the next chapter of Wojny wilków - walentynkowe wydanie specjalne