Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Ukochane maleństwo Tom 2

Ukochane maleństwo Tom 2

Autorzy
M. J. Watts
Lektury
18,3K
Rozdziały
27
Autorzy
M. J. Watts
Lektury
18,3K
Rozdziały
27
🐺Paranormaline🐺Wilkołaki i zmiennokształtni💘Przeznaczeni partnerzy🎭Dramatyczne👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💪🏻Obrońca🧙‍♂️Paranormalne i fantasy👑Rodzina królewska i arystokraci😊Niewinne

W królestwie, gdzie królują wilkołaki, młoda Artemida zostaje wciągnięta w świat królewskich intryg i starożytnych przepowiedni. Wiodąc podwójne życie jako służebnica i wojowniczka, odkrywa swoje przeznaczenie jako skazana na los Królowa Luna. W obliczu zagrożenia ze strony zbuntowanych wilków i zdradzieckich członków rady, Artemida musi wykorzystać swoje nowo odkryte moce i zawrzeć sojusze, aby chronić swoje stado i zająć należne jej miejsce u boku króla Oberona. Czy sprosta wyzwaniu, czy też pochłoną ją cienie przeszłości?

Rozdział 1.

ARTEMIS

– Jeszcze raz! – krzyknął Lord Edmon przez dziedziniec.
Uniosłam pięści, gotowa do walki. Całe ciało mnie bolało i byłam spocona, ale nie poddawałam się.
Dalton wahał się, nie wiedząc, czy powinien posłuchać. Trenowaliśmy już od wielu godzin, ale Lord Edmon nie chciał odpuścić.
Rozumiałam dlaczego. Ćwiczyliśmy tę walkę od ponad tygodnia i mimo że Dalton nie uderzał z całej siły, wciąż nie potrafiłam wykonać jej jak należy. Spojrzałam na Lorda Edmona, który siedział na krześle po drugiej stronie dziedzińca, obserwując mnie uważnie z kamienną twarzą.
Gdy ja i Dalton nie ruszyliśmy od razu, Lord Edmon ryknął ponownie.
– W prawdziwej walce nie ma czasu na zwlekanie. No już, jeszcze raz!
Dalton rzucił gniewne spojrzenie lordowi. Nigdy go nie lubił i rozumiałam dlaczego. Odwrócił się z powrotem do mnie i spojrzał mi w oczy, zanim przemówił.
– Nie przejmuj się, Artie. Dasz radę. Nie myśl za dużo o ruchach. Twoje ciało powinno już wiedzieć, co robić. Po prostu zaufaj sobie.
Skinęłam głową do Daltona, dając znać, że go usłyszałam. Dał mi chwilę na złapanie oddechu, po czym uniósł pięści do walki.
Błyskawicznie ruszył na mnie z ciosem. Zobaczyłam nadlatującą pięść i zablokowałam jego ramię dłonią. Nadepnęłam na jego stopę, by go odepchnąć i kopnęłam drugą nogą. Wykonałam wszystkie ruchy walki, trafiając za każdym razem. Naprawdę mi szło. Może nie byłam taka beznadziejna.
Ale zbyt się podekscytowałam i straciłam koncentrację. Źle postawiłam stopę, rozstawiając nogi za szeroko. Próbowałam to naprawić, ale tylko bardziej się zachwiałam, podstawiając twarz prosto pod nadlatującą pięść Daltona.
TRZASK!
Uderzenie powaliło mnie na twardą ziemię i tam zostałam.
Gdy jęknęłam, Dalton przerwał walkę i podbiegł, by mi pomóc.
– Cholera! Strasznie przepraszam, Artie. Powinienem był w porę się zatrzymać. – Ukląkł, by pomóc mi wstać.
– Nic się nie stało – powiedziałam mu. – To moja wina. Źle postawiłam stopy. – Gdy wstawałam, usłyszałam jak Lord Edmon prycha po drugiej stronie dziedzińca.
– Spróbujemy ponownie jutro. Dalton, dopilnuj, żeby wróciła do pracy po tym, jak się ogarnie. – Lord Edmon wstał i odszedł, nawet na mnie nie patrząc.
To zabolało bardziej niż cios. Wydawało się, że wcale go to nie obchodzi.
Dalton, który zawsze wszystko zauważa, zobaczył jak się poczułam. – Hej – powiedział łagodnie. – Nie przejmuj się tym starym zrzędą. Świetnie ci idzie.
– Jakoś nie czuję się teraz świetnie – mruknęłam, trzymając się za policzek.
***
Z powrotem w pralni składałam małe ręczniki. To była moja robota, odkąd tu trafiłam prawie miesiąc temu i nie narzekałam. Miło było składać tkaniny w kółko, a potrzebowałam trochę spokoju w życiu.
Od kiedy opuściłam stado Ever Green, moja wilczyca była niespokojna. Zawsze czułam ją w sobie, ale odkąd się obudziła, była bardziej aktywna. Nakrzyczałam na Daltona bez powodu więcej niż raz i byłam niemiła dla niektórych innych pokojówek. Nie lubiła, gdy jej rozkazywano.
To było dziwne. Jakbym miała w głowie drugą osobę, kogoś bardzo różnego ode mnie. Dalton ciągle powtarzał, że to normalne. Większość wilkołaków czuje to w młodości, ale ponieważ moja wilczyca spała tak długo, nadrabiałam zaległości. Lord Edmon jednak tego nie rozumiał. Gdy słyszał o jednym z moich „wybryków”, wygłaszał mi kazania.
„Musisz kontrolować swoją wilczycę, a nie pozwalać jej kontrolować ciebie.”
Nigdy nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Starałam się! Nie mogłam nauczyć się wszystkiego w mig. I robiłam postępy. Ostatnim razem, gdy moja wilczyca biegała z Daltonem, pamiętałam większość miejsc, w których byliśmy. Było to trochę mgliste, ale lepsze niż wcześniej.
– Hej, Artie? – zawołała pani Harris, szefowa pralni.
– Tak, proszę pani? – Skinęła głową z aprobatą. Pani Harris była surowa, ale sprawiedliwa. Zawsze miała swoje siwe włosy upięte w schludny kok. Pralnie zawsze lśniły czystością dzięki niej.
– Jak skończysz z tymi ręcznikami, możesz zanieść je do kuchni? Znowu potrzebują więcej.
– Oczywiście, proszę pani. – Wróciłam do składania ręczników z nową energią. Wydawało się, że wszyscy w pałacu piją tylko herbatę.
Gdy skończyłam, wzięłam kosz pełen czystych ręczników do kuchni.
Gdybym nie została przydzielona do pralni, wybrałabym pracę w kuchni. Zawsze było tam ciepło i cudownie pachniało.
Zawsze podziwiałam kucharzy. Smaki, które tworzyli, były niesamowite. Mieli nawet kogoś, kto robił tylko rzeczy z czekolady.
Szłam powoli wzdłuż kuchni, starając się nikomu nie przeszkadzać. Moje utykanie było znacznie mniej widoczne od czasu znalezienia mojej wilczycy, ale wciąż dawało o sobie znać, jeśli poruszałam się zbyt szybko. Odkładałam ręczniki, gdy usłyszałam huk i krzyk.
Odwróciłam się i zobaczyłam pokojówkę patrzącą na swoje jaskrawoczerwone dłonie; rozbite kawałki tacy do herbaty leżały na podłodze. Bez namysłu podbiegłam i pociągnęłam ją do najbliższego zlewu, polewając jej dłonie zimną wodą.
– O rany! Jestem taka niezdarna! – płakała pokojówka. – Nie potrafię nawet przenieść tacy z herbatą bez robienia bałaganu.
– Daj spokój, nie jest tak źle – próbowałam ją pocieszyć.
– Ale ty nie rozumiesz! Jeśli nie dostarczę tej herbaty, wylecę z roboty.
Nagle zza rogu wyszła niewielka, starsza kobieta o ostrych rysach twarzy, idąc prosto w naszą stronę. Jej twarz wyrażała niezadowolenie, wyraźnie zirytowana tym, co zobaczyła. Po chwili przyglądania się sytuacji, odezwała się do pokojówki ostrym głosem.
– Mary, coś ty narobiła? – Jej głos był zimny i nieprzyjazny.
– Przepraszam – powiedziała młoda pokojówka nerwowo. – Nie wiem, co się stało. W jednej chwili niosłam tacę, a w następnej potknęłam się i wszystko wylądowało na mnie.
Starsza kobieta przewróciła oczami, wydając się bardziej zdenerwowana utratą tacy niż zranieniem pokojówki.
– No i co teraz zrobisz? Ta taca musi być dostarczona natychmiast. – Spojrzała na mnie, wciąż pomagającą młodej pokojówce.
– Ty tam – powiedziała głośno. – Potrafisz przenieść zwykłą tacę z herbatą?
Rozejrzałam się, mając nadzieję, że ktoś inny się zgłosi.
– Jesteś głucha? – warknęła.
– Nie, proszę pani – odpowiedziałam szybko. Moja wewnętrzna wilczyca nie lubiła jej niegrzeczności, ale zachowałam spokój.
– Dobrze. Mary, pomóż tej dziewczynie przygotować nową tacę i dostarcz ją natychmiast.
Serce waliło mi jak młotem. Gdy starsza kobieta zaczęła odchodzić, pospieszyłam za nią.
– Przepraszam, proszę pani – powiedziałam. – Pracuję w pralni. Jestem tu tylko, żeby przynieść ręczniki. – Spojrzała na mnie zmrużonymi oczami, wyraźnie zirytowana.
– Nie obchodzi mnie, czy jesteś z jakiejś zapadłej dziury, gdzie używają filiżanek jako kapeluszy – powiedziała cichym, ale stanowczym głosem. – Brakuje mi pokojówek i skończyła mi się cierpliwość. Po prostu weź tacę i podaj ją. Później ustalimy, gdzie jest twoje miejsce.
Odwróciła się z powrotem do pokojówki. – Mary, upewnij się, że wszystko jest zrobione jak należy, zanim wyjdzie. Jeśli nie będzie, to twoja wina. – Potem szybko odeszła, nawet nie oglądając się za siebie, zostawiając mnie stojącą jak słup soli.
Dobra. Dam radę, pomyślałam. Po prostu dostarcz tacę, a potem możesz wrócić do bezpiecznej roboty.
Odwróciłam się z powrotem do Mary. Jej usta były otwarte, gdy zdała sobie sprawę, że będę musiała wykonać jej pracę.
O rety...

Odkryj Galateę

Niegodziwy FryzjerZaaranżowane małżeństwoUprowadzona Spin-off: Thorne AlfyWalentynkowy PartnerGdy zapadnie noc. Cel miłości, część 2

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

2 books in 1 & maybe another book

by Cuddlywifey

liczba książek: 4

Good book but 1/2 spicy 🌶️🌶️

by Chicken Momma

liczba książek: 36

Finished books Library 2

by Donna Cravens Cooper

liczba książek: 475

Books read and loved 2

by Lau reads n reads

liczba książek: 226

2025 Spooky, Sexy, Scary

by Mia Mina MacDonald

liczba książek: 6

Read 2025

by Desireeg87

liczba książek: 26

2

by mary

liczba książek: 5

2ce; may read again

by Shelaine

liczba książek: 26

So Worth a 2nd Read🤭🥰😜

by SuperNerd

liczba książek: 18

2

by icyfrances

liczba książek: 4

2LidosFavoritos❤️

by Carla_DragonFruit

liczba książek: 20

Books I’ve Read 2

by JoannaS

liczba książek: 50

2024 Christmas Contest

by Mia Mina MacDonald

liczba książek: 65

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359