Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Usidlić jego skowronka

Usidlić jego skowronka

Autorzy
Jane Anne
Lektury
18,4K
Rozdziały
49
Autorzy
Jane Anne
Lektury
18,4K
Rozdziały
49
👩🏻‍🍼Matki💓Od przyjaciół do kochanków🏙️Współczesne

Wren nigdy nie chciała dziecka. Ani chłopaka. Ani widzieć swojego najlepszego przyjaciela Morgana nago. Ups. Jeden na trzy to i tak nieźle.

Wren Lancaster ma swoje życie pod pełną kontrolą – żadnych trudnych uczuć, żadnych miłosnych uwikłań i absolutnie żadnych dzieci. Wszystko zmienia się w dniu, w którym jej irytująco czarujący najlepszy przyjaciel, Morgan, proponuje coś nie do pomyślenia: wspólne dziecko.

To nie tak, że wcześniej nie przekraczali pewnych granic. No dobrze, przekroczyli ich całkiem sporo. Jednak to, co zaczyna się jako całkowicie logiczny, zupełnie nieseksualny układ (z kilkoma gorącymi wyjątkami, oczywiście w celach naukowych), szybko przeradza się w chaotyczny wir nocnych wyznań, przygód pod prysznicem i niespodziewanych uczuć.

Teraz w drodze jest dziecko. Być może również miłość. I zdecydowanie całe mnóstwo krępujących rozmów.

Jeśli Wren zdoła przetrwać demony przeszłości, listę imion dla dziecka z motywem ptaków autorstwa Morgana oraz najbardziej natrętną byłą dziewczynę świata, być może w końcu trafi na tę jedną rzecz, której poprzysięgła nigdy nie chcieć… szczęście.

Poziom pikanterii: 🔥🔥🔥🔥 Skala namiętności: Od slow burn po żar

Książka buduje napięcie od emocjonalnego oczekiwania i niewyjaśnionej chemii aż po odważne, szczegółowe sceny erotyczne pełne intensywnych emocji. W środku znajdziesz:

• Napięcie typu slow-burn • Motyw od przyjaciół do kochanków • Odważne i bezpośrednie sceny intymne • Dirty talk i naładowane emocjami zbliżenia • Dużo pikanterii zrównoważonej głębią uczuć

Mokry sen terapeuty

Wren: Trzydzieści lat.
Morgan: Trzydzieści pięć lat.
Status związku: Skomplikowany

WREN

Ktokolwiek jako pierwszy uznał, że ludzie powinni siadać w przytulnym gabinecie z miękkimi poduszkami i świecami o zapachu cynamonu, aby opowiadać o swoich najbardziej intymnych problemach praktycznie obcej osobie, musiał być geniuszem.
Terapia była niesamowita.
Terapia wymiatała.
Zwłaszcza dla dziewczyny takiej jak Wren Lancaster.
Była mokrym snem każdego terapeuty.
Problemy z kontrolą? Zaliczone.
Problemy z bliskością? Zaliczone.
Pracoholizm? Zaliczony.
Niezdolność do utrzymania romantycznej relacji przez więcej niż kilka miesięcy? Zaliczone, zaliczone, potrójnie zaliczone.
A teraz tu była. W dziewiątym miesiącu i tysiąc pierwszym dniu ciąży. Była sama i nie miała pojęcia, co zrobi z dzieckiem w swoim życiu.
Mara, która od dziesięciu lat była terapeutką Wren, musiała z niepohamowaną radością liczyć w myślach dolary. Albo robiłaby to, gdyby Wren nie miała w zwyczaju znikać na całe miesiące między sesjami. Każde jej odstępstwo od harmonogramu wynikało z niezachwianej wiary. Wren wierzyła, że w końcu może prowadzić normalne życie bez cudzej ingerencji.
Nie żeby Mara w cokolwiek ingerowała. Po prostu Wren przyzwyczaiła się, że może na niej polegać. A Wren nie lubiła polegać na nikim. Miała to we krwi, zupełnie jak te irytujące wyskakujące reklamy w mediach społecznościowych, które nie znikały. I to bez względu na to, ile razy klikało się przycisk zamykania.
W prawdziwym życiu nie było przycisku zamykania. Więc Wren uciekała. Rzucała się w wir pracy i ćwiczeń, dopóki jakieś ważne wydarzenie życiowe nie zmuszało jej do powrotu.
Ważne wydarzenie, takie jak zajście w ciążę, z pewnością spełniało kryteria powrotu na terapię. Szczególnie, że pragnęła absolutnie wszystkiego, byle nie bycia w ciąży.
Więc teraz Wren wróciła. Już żałowała, że ostatnio unikała swoich sesji. Na nowo przypomniała sobie, jak bardzo lubiła czas spędzany z Marą. To była godzinna ulga od mętliku w głowie, jakim stało się jej życie. Spotkania ją uspokajały i naprawiały całe zło w jej świecie. Zawsze wychodziła z nich czując się lepiej, niż kiedy przyszła.
Nawet jej najbardziej lekkomyślne decyzje nie wydawały się takie złe, gdy Mara omawiała je swoim kojącym, łagodnym głosem. Najbardziej widoczną z tych decyzji był teraz jej rosnący ciążowy brzuch.
W końcu Mara była jej terapeutką, odkąd Wren skończyła dwadzieścia lat. Teraz Wren nie była już tą przerażoną, młodą dorosłą. Były raczej przyjaciółkami, a nie lekarzem i pacjentką. Mara wspierała Wren w najgorszych chwilach i miejmy nadzieję, że będzie to robić dalej.
Ale dzisiaj Wren czuła, że ich sesja nie zakończy się pozytywnymi afirmacjami i ciepłym uściskiem. Decyzję o tym spotkaniu podjęła w ostatniej chwili, dopiero wczoraj.
Wren poruszyła się niespokojnie na kanapie. Spróbowała wypuścić powietrze, by złagodzić ostry skurcz w brzuchu. Położyła dłoń na swoim zaokrąglonym brzuchu i skrzywiła się. W ogóle nie powinno jej tu być. Nie powinna rozmawiać z Marą, udając, że to normalny dzień, czy nawet normalna sesja.
Przecież ona właśnie rodziła.
„Dawno cię nie widziałam”, stwierdziła Mara, zerkając na Wren ze smutkiem przypominającym rozczarowanie.
Wren zabrała dłoń z brzucha, gdy skurcz minął. „Byłam trochę zajęta.”
„Widzę.” Na twarzy drugiej kobiety rozczarowanie ponownie walczyło z troską. „Jak ci idzie?”
„Masz na myśli ten ludzki płód, a może kosmitę, którego w sobie hoduję?”
Kąciki ust Mary drgnęły lekko. „Tak.”
„A jak myślisz? Nawet nie powiedziałam ojcu, że jestem w ciąży. Uciekłam jak tchórz.”
„Owszem, ale miałaś wtedy dobre powody. Albo przynajmniej tak ci się wydawało.”
Wren odsunęła na bok poczucie winy i żal z powodu tego, jak to wszystko rozegrała. Skupiła się na teraźniejszości. „Nie przyszłam tu, żeby rozmawiać o dziecku. Muszę porozmawiać o tej drugiej sprawie.”
„Teraz?” Mara spojrzała na duży brzuch Wren. Zwróciła uwagę na to, jak pacjentka wciąż wierciła się niespokojnie na kanapie. „Myślisz, że to najlepszy moment na takie dyskusje?”
„To ty jesteś terapeutką. Rozmawiamy o tym, o czym ja chcę. A ja chcę porozmawiać o Fred.”
Mara nie zareagowała na niezwykle opryskliwy ton Wren. „Dobrze. Mów.”
Wren zamilkła, zapominając, co miała powiedzieć. Nagle nadszedł kolejny skurcz.
Zmarszczyła brwi. Naprawdę powinna je mierzyć. Ktoś podczas porodu właśnie to by robił, prawda? Fale bólu z pewnością nachodziły na siebie coraz częściej.
„Wren?”, ponagliła Mara.
Wren zmusiła się do skupienia. Jej wzrok padł na oprawiony w ramy pejzaż za głową Mary. „Czy ten obraz jest nowy? Podoba mi się. Musiało być trudno go zdobyć. Znam tego artystę i on nie sprzedaje zbyt wielu...”
„Zapomnij o obrazie”, powiedziała stanowczo Mara. „Znowu rozpraszasz się bezużytecznymi szczegółami.”
„Szczegóły nie są bezużyteczne. Tylko one się liczą.”
„Więc co ile czasu masz skurcze?”
Wren zesztywniała ze zdziwienia. „To nie jest...”
„Oczywiście zaczęłaś rodzić. Nie jestem idiotką, Wren. Urodziłam trójkę dzieci i znam objawy. Jaki jest odstęp między skurczami?”
Wren wzdrygnęła się. „Nie wiem. Straciłam rachubę.”
„Ty, która masz obsesję na punkcie każdego szczegółu swojego starannie zaplanowanego życia, nie wiesz, na jakim etapie porodu jesteś?”
Wren wyprostowała się. Potrzeba obrony własnej kłuła ją pod skórą. „Tak.”
Mara zmrużyła oczy. „Nadal odmawiasz nawiązania więzi z tym dzieckiem. Nie chcesz nawet przyjąć do wiadomości, że może się urodzić dzisiaj.”
„Tylko dlatego, że ich nie mierzyłam...”
„Czy masz chociaż gotowe łóżeczko? Spakowaną torbę do szpitala? Kogokolwiek, kto by cię wspierał?”
„Nie”, przyznała Wren z westchnieniem. „Myślałam, że moi rodzice mogą pomóc, ale nie zgadzamy się w kwestii dziecka...” Urwała na tym wyjątkowo niezręcznym temacie.
Mara również westchnęła. „I zamiast pojechać do szpitala, tak jak powinnaś, jak zrobiłaby to każda normalna kobieta podczas porodu, jesteś tutaj. Próbujesz wracać do przeszłości, która nie ma już znaczenia.”
„Proszę, nigdy nie mów do mnie o byciu normalną. A przeszłość ma znaczenie. Zanim urodzę to dziecko, chcę się z nią zmierzyć.”
„Przecież rozmawiałaś już z Winifred dziewięć miesięcy temu.”
Wren uśmiechnęła się. „Ona nienawidzi, gdy się ją tak nazywa. Jej eleganccy, dobrze urodzeni rodzice naprawdę nie przemyśleli tego imienia jak należy. Oczywiście, że Winifred zostanie skrócone do Fred.”
„Szczegóły, Wren.”
„Racja.” Znów się poruszyła. „Mogę się skupić. Potrafię to zrobić. Ale nie miałam szansy rozwiązać problemów między nami. Tego było za dużo. Muszę wreszcie zostawić to wszystko za sobą, raz na zawsze.”
„To godne pochwały. Ale jeśli chcesz to zrobić, nie możesz tego dokonać tutaj, w bezpieczeństwie tego pokoju. Musisz to zrobić osobiście. Musisz stanąć z Fred twarzą w twarz.”
Wren zadrżała. „Nie mogę. Fred jest z... nim.”
Mara uniosła jedną brew. „Z nim?”
„Z ojcem dziecka.”
„Rozumiem.” Mara przez chwilę milczała. „I to cię przeraża? Boisz się, że jeśli spotkasz się z Fred osobiście, ryzykujesz, że on dowie się, że nosisz jego dziecko?”
„Zamierzam mu powiedzieć. Obiecałam, że to zrobię. Ale stanie się to na moich warunkach, gdy dziecko już się urodzi.”
„A jak myślisz, jak to przebiegnie?”
Wren nie mogła odpowiedzieć na to trudne pytanie. Właśnie w tym momencie za zamkniętymi drzwiami gabinetu Mary wybuchło zamieszanie. Do środka wdarła się fala pospiesznych kroków i głośnych głosów wymieniających zdawkowe, nerwowe zdania.
Mara odwróciła się lekko. Miała czas jedynie na zaskoczone: „Co u licha?”, zanim drzwi otworzyły się z hukiem, a ktoś wpadł do środka.

Odkryj Galateę

Brudny PunkNie należałam do Ciebie 1Uniwersum Dyskrecji: Uśpiony nocąSzef mojego brataRatując Odette

Najnowsze publikacje

To, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate Alfy

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 156

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 34

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8

Czekające

by Martita

liczba książek: 11