Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćPrawo do odstąpienia od umowyNota prawnaAnuluj subskrypcję tutaj
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Utracona partnerka lykana Książka 3

Utracona partnerka lykana Książka 3

Autorzy
A. K. Glandt
Lektury
615K
Rozdziały
26
Autorzy
A. K. Glandt
Lektury
615K
Rozdziały
26
💞Poliamoria😱Suspens🙅Niechętny partner🎭Dramatyczne💔Odrzucony partner🐺Wilkołaki i zmiennokształtni👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner🐺Lykanie🔺Trójkąt miłosny💘Przeznaczeni partnerzy💪🏻Obrońca🌛Bogowie i boginie🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa⚔️Akcja i przygoda😊Niewinne🔒Wymuszona bliskość🏳️‍🌈LGBTQ🐺Paranormaline

W świecie, w którym lykanie i wilkołaki współistnieją pośród napięć i pradawnych więzów, Terrin jest rozdarty między swoim wymarzonym partnerem, Synem, a nową miłością, Heidi. Rozważając zawiłości miłości, lojalności i tożsamości, Terrin musi zmierzyć się z przeszłością i dokonać wyboru, który ukształtuje jego przyszłość. W obliczu groźby buntu i ciężaru niewypowiedzianych sekretów, podróż Terrina jest podróżą ku odkryciu samego siebie i mocy prawdziwej więzi.

Rozdział 1

Księga Trzecia: Czekając w ciemności

TERRIN

Byłem okropną osobą.
Tak, tak, zdawałem sobie z tego sprawę.
Wiedziałem, że byłem niepoprawnym dupkiem dla mojego partnera, mimo że był dla mnie miły, dopóki w końcu się nie załamał.
To była moja wina, że do tego doszło. Sam postawiłem się w takiej sytuacji.
Ale to nie znaczyło, że musiałem się z tego cieszyć!
Z okrzykiem złości zatrząsłem krzesłem, do którego byłem przywiązany. Chybotało się na nogach, a ja podskakiwałem, krzycząc z frustracji.
Miałem problem z odpowiednim krążeniem krwi a moje nadgarstki drętwiały za plecami, głupie kostki również były fachowo przywiązane do nóg krzesła, unieruchamiając mnie.
Dlaczego byłem do niego przywiązany?
Cóż, talerz warzyw przede mną i głupi lykanin siedzący naprzeciwko mnie z niezadowolonym spojrzeniem przyklejonym do swojej pozbawionej wyrazu twarzy były odpowiedzią na to pytanie!
No wiecie! Nazwał mnie dziecinnym?
To on przywiązał mnie do krzesła, bo nie chciałem jeść brokułów! Byłem dorosły. Nie musiałem jeść brokułów, jeśli nie miałem na to ochoty! Poza tym wiedział, że ich nienawidzę i zrobił to specjalnie!
Kiedy zdecydowałem się przerwać swój mały napad złości, odetchnąłem ciężko, spoglądając na niego.
Jedyne, co zrobił, to odchylił się do tyłu na krześle, krzyżując ręce na piersi. „Wciąż czekam na te przeprosiny”, mruknął.
„Możesz zabrać swoje przeprosiny i wepchnąć je sobie w –”, przerwałem, gdy coś lekko uderzyło mnie w czoło.
Spojrzałem w dół, by zobaczyć papkowaty kawałek brokuła na obrusie. Rozprysnął się na powierzchni po uderzeniu w moją twarz.
Zamrugałem, zanim podniosłem wzrok na mojego partnera, który rzucił we mnie tym kawałkiem.
„Właśnie uderzyłeś mnie brokułem!”
„Wiesz, co sądzę o przeklinaniu”, odpowiedział.
„Do jasnej –!” Ugryzłem się w język i ponownie zastukałem krzesłem, uderzając kolanem o spód stołu.
„Kim ty niby jesteś, moją matką?” Zaśmiałem się, spoglądając na rozmoczone warzywa na moim talerzu. „Jesteś dorosłym wojownikiem lykanów. Nie masz lepszych rzeczy do roboty niż zmuszanie mnie do jedzenia jakichś obrzydliwych zielonych wymiocin?”
„Mój towarzysz jest dla mnie najważniejszy, a twoje zdrowie jest moim głównym zmartwieniem. Skoro nie potrafisz zrozumieć pojęcia zdrowej diety, nie mam problemu z nauczeniem cię tego”.
„Na miłość Luny”, mruknąłem pod nosem, po czym spojrzałem lykaninowi w oczy, akcentując każde słowo. „Ja. Nie. Jestem. Twoim. Partnerem”.
Czekałem, aż się wzdrygnie, jak to miał w zwyczaju, a potem ucieknie jak szczeniak z ogonem między nogami, ale ostatnio przestał to robić.
Jedyne, co robił, to wpatrywał się we mnie z przerażającym spokojem, a jedyną oznaką jego frustracji było lekkie zaciśnięcie szczęki.
Pochylił się do przodu, a dwie przednie nogi jego krzesła uderzyły z hukiem o podłogę.
Moje oczy śledziły każdy jego ruch, gdy odsuwał się od stołu, stukając palcem w drewnianą powierzchnię, gdy odwracał się, by odejść. „Nie odejdziesz od stołu, dopóki nie skończysz jedzenia”.
Po czym wyszedł.
Po prostu wyszedł z kuchni, zostawiając mnie przywiązanego do krzesła z talerzem zimnych, mokrych brokułów przed sobą.
„Hej!” zawołałem za nim. „Hej, wracaj!”
Krzesło podskakiwało wraz z moimi ruchami, a dźwięk odbijał się echem po pokoju. „Jak mam je zjeść, skoro nie mogę ruszać rękami?”
Jedyną odpowiedzią było zgaszenie świateł.
Świetnie.
Teraz byłem sam, przywiązany do krzesła i w ciemności.
Cleo myślała, że ma źle? Cóż, przynajmniej jej towarzysz pozwolił jej jeść to, co chciała.
Nie mogłem zrobić nic poza wpatrywaniem się w zegar w miarę upływu minut.
Dziesięć minut, dwadzieścia minut, czterdzieści minut, godzina, dwie godziny, pięć godzin.
W końcu się poddałem. „Ok! Przepraszam, dobrze? Wygrałeś! Przepraszam, dobrze?” Czekałem, nasłuchując odgłosu jego kroków, ale nic nie usłyszałem.
„Chodź, Syn!” zawołałem. „Przeprosiłem. Rozwiąż mnie!” Nadal nie otrzymałem odpowiedzi. „Ignorujesz mnie teraz?” krzyknąłem do pustego pokoju. „Przepraszam, jeśli zraniłem twoje uczucia. Czy mógłbyś mnie teraz rozwiązać?”
Przywitała mnie martwa cisza.
Z jękiem odrzuciłem głowę do tyłu i wpatrywałem się w sufit. Przez całą noc wpatrywałem się w pusty i ciemny pokój. Było około szóstej rano, kiedy w końcu zarejestrowałem jakiś ruch.
Światła zapaliły się.
Przez kilka minut słyszałem szurające dźwięki zza moich pleców – otwieranie i zamykanie szafek, włączanie płyty kuchennej i skwierczenie jedzenia na patelni – zanim do mojego nosa dotarł pyszny aromat bekonu i placków ziemniaczanych.
Syn przeszedł obok mnie i skierował się w stronę krzesła po drugiej stronie stołu, z filiżanką parującej kawy i talerzem wypełnionym śniadaniem w dłoni.
Jadł, nie zaszczycając mnie spojrzeniem, pozostawiając mi ślinienie się na widok jedzenia, które spożywał w niewiarygodnie wolnym tempie.
Minęło bolesne pół godziny, zanim skończył – wydawało mi się, że trwa to całe wieki.
Potem wstał i wyszedł, jakby mnie tam w ogóle nie było, wciąż pozostawiając przywiązanego do cholernego krzesła.
„Zaczekaj”. Mój głos brzmiał zachrypnięty. Zatrzymał się, ale nie odwrócił, by na mnie spojrzeć.
Odchrząknąłem, zawstydzony chrapliwym dźwiękiem mojego głosu. „Możesz mnie teraz rozwiązać?” zapytałem. „Proszę?” dodałem po namyśle.
Powoli, bardzo powoli, odstawił talerz na stół i odwrócił się do mnie z wyrachowanym spojrzeniem. „Tylko jeśli obiecasz zjeść brokuły”.
Odsunąłem się nieco się, a mój wyraz twarzy zmienił się w przerażenie. „Co?” wyjąkałem, zdumiony. „Nie zjem tego! Nie ma mowy!”
Jego oczy stwardniały i zacisnął szczękę. „W porządku”. Z grymasem na twarzy podniósł talerz i odszedł.
„Syn!” wrzasnąłem z wściekłością, wiercąc się na krześle i robiąc tyle hałasu, ile tylko byłem w stanie. Moje gwałtowne ruchy sprawiły, że krzesło się przewróciło. Wylądowałem na podłodze a moje ramię przyjęło całą siłę uderzenia, poczułem, jak chrupie.
Łzy frustracji napłynęły mi do oczu.
Byłem maksymalnie wkurzony a wszystkie emocje dały o sobie gwałtownie znać.
Syn w mgnieniu oka znalazł się przy mnie, odciął liny i przyciągnął mnie do siebie, badając moje ramię, które najwyraźniej było zwichnięte. Łzy spływały mi po policzkach słonymi strużkami.
Syn, pomimo tego, jak okropnie go potraktowałem, był wyraźnie zaniepokojony. Mrucząc do mnie łagodne słowa pocieszenia, próbował przeciąć pazurem materiał mojej koszuli.
Odepchnąłem go, raniąc się przy tym.
„Odejdź”, próbowałem wysyczeć, ale mój głos został stłumiony łzami i wyszedł bardziej jak zduszony krzyk.
„Terrin, pozwól mi sobie pomóc. Chociaż raz mi na to pozwól”.
„Nie potrzebuję cię!” Krzyczałem na niego, zmęczony sposobem, w jaki nieustannie próbował ingerować w moje życie. Dlaczego to do niego nie docierało? Nie chciałem go!
Byłem upokarzany przez całe życie, uciekłem od tego dopiero w momencie, gdy poznałem Cleo. Ale teraz odeszła, zbyt zajęta swoim głupim stadem lykanów, by się mną przejmować. Teraz znów byłem tylko głupim wilkołakiem.
Wszyscy widzieli we mnie tylko dziecinnego towarzysza biednego lykanina. W ich oczach byłem słaby i żałosny, ciągle karany i pouczany przez mojego partnera. W ich oczach straciłem swoją męskość, bo przy moim towarzyszu byłem nikim.
Byłem po prostu niezdarną, pyskatą imitacją samca, ewidentnie potrzebującym wskazówek od mojego znacznie wyżej postawionego towarzysza.
I nienawidziłem tego.
Chciałem być coś wart. Chciałem być szanowany, a nie, by się nade mną litowano.
Ale z Synem ciągle wtrącającym się w moje życie, nigdy tego nie osiągnę.
Jedyne, co lykanie potrafili robić, to brać, brać i brać.
Zabrali mi mój dom. Zabrali mi Cleo. Odebrali mi moje nowe życie.
Odebrali mi szansę na normalnego partnera i zwykłą rodzinę. Odebrali mi pracę. Odebrali mi wolność, poczucie własnej wartości, dumę, cel i zostawili mnie z niczym.
„Ale ja cię potrzebuję…” Cichy i przygnębiony głos Syna przebił się przez moje myśli.
Podniosłem na niego wzrok. Siedział na podłodze stopę ode mnie, tam, gdzie go odepchnąłem.
Kamienna maska obojętności, którą widziałem przez cały tydzień, zniknęła, odsłaniając bezbronność lykanina.
Jego udręczone szare oczy nie były w stanie zatopić się w moich, i w końcu utkwił wzrok w podłodze.
Czułem się trochę winny – a także jak kompletny dupek. W końcu byłem jego partnerem, a w przeciwieństwie do wilkołaków, lykanie mają tylko jedną szansę.
To było naturalne, że walczył o to, bym z nim został, ale musiał zrozumieć, że to się nigdy nie wydarzy.
„To masz pecha”, wyplułem z siebie.
Zdawałem sobie sprawę, że byłem wredny, ale wiedziałem też, że w chwili, gdy okażę mu dobroć, będzie miał nadzieję, a może nawet źle mnie zrozumie. Dlatego uparłem się, by być dla niego nieuprzejmy.
Może w końcu zmęczy go moja postawa i mnie rzuci.
„Jesteś moim partnerem”, powiedział po raz tysięczny, jakby to miało coś zmienić. Jego oczy błagały mnie o zrozumienie, ale to nie był problem.
W pełni rozumiałem, dlaczego tak desperacko pragnął, bym go zaakceptował, ale nie mogłem przedkładać jego potrzeb, jego szczęścia, nad moje własne.
„To twój problem”, zaatakowałem go bezlitośnie. „Bo jeśli o mnie chodzi, to nie jesteś moim”. Złapałem się za ramię i zmusiłem, by wskoczyło z powrotem na swoje miejsce, po czym stanąłem nad moim partnerem, który nadal siedział na podłodze.
„Odmawiam podporządkowania się komukolwiek, partner czy nie”.
„Nigdy nie prosiłem cię, byś mi się podporządkował!” Smutek zniknął w jednej chwili, a iskra gniewu rozświetliła jego szare oczy, gdy poderwał się na nogi.
Co za stek bzdur.
Nie było mowy, żeby to on miał się podporządkować, a ja mu to wypomniałem. „Cóż, obaj nie możemy być dominujący!”
„Dlaczego do cholery nie?” warknął Syn. „Cleo i Hakota są dominujący”.
Naprawdę?
Chciał użyć ich jako przykładu? Czy naprawdę chciał, żebym zagłębiał się we wszystkie problemy, z którymi musieli się zmierzyć z powodu ich dumy i ego? Poza tym, to były dwa różne rodzaje dominacji. „To co innego”.
„Jak to?” Syn wysyczał przez zęby, a jego dłonie zacisnęły się w pięści. „Ponieważ obaj jesteśmy mężczyznami?”
Nie odpowiedziałem, bo nie chciałem wydać się homofobem.
Nie miałem nic przeciwko kojarzeniu osób tej samej płci; po prostu wiedziałem, że nigdy nie mógłbym być w takiej więzi.
Chciałem mieć kobietę, bo mnie pociągały. Nie czułem nic do Syna – nawet z więzią godową. Był dla mnie jak obcy i on o tym wiedział.
„Więc mówisz, że gdybym był kobietą, sprawy potoczyłyby się inaczej?”
„Tak”, odpowiedziałem zgodnie z prawdą, „dokładnie to mówię”.
Nie zrozumcie mnie źle. Nie chodziło o to, że chciałem dominować nad kobietą.
Podziwiałem Cleo za jej siłę i nie miałbym nic przeciwko posiadaniu silnej partnerki. Nie chciałem być ponad moją partnerką; po prostu nie chciałem być gorszy od niej.
„Nie dasz mi nawet szansy tylko dlatego, że jestem mężczyzną”.
Pod pokładami jego gniewu kryło się złamane serce, ale nie mogłem okazać mu delikatności. Musiał usłyszeć gorzką prawdę, tak zimną i ostrą, jak to tylko możliwe.
„Po prostu się poddaj, Syn. Nie chcę cię teraz i nie będę cię chciał nigdy”.
Ogień w jego oczach zgasł, pochłonięty przez kamienną maskę, którą założył z powrotem. Otoczyła go nowa, mrożąca krew w żyłach aura, gdy wpatrywał się we mnie.
Z całych sił starałem się nie wzdrygnąć i nie odwracać wzroku.
Następnie wydał z siebie nieludzki warkot i kłapnął zębami w kierunku mojej twarz, sprawiając, że cofnąłem się o kilka kroków.
Ciężar strachu osiadł na moich ramionach. Wypchnął powietrze z moich płuc i przyspieszył bicie serca. Wyczuwałem promieniujące od niego niebezpieczeństwo.
Nigdy w życiu, nawet od Hakoty, nie czułem czegoś takiego.
Moja głowa ugięła się pod ciężarem dominacji, jaką mi narzucał. Z kolejnym warknięciem Syn przeszedł obok mnie, uderzając mnie w ramię, gdy się oddalał.
Wpatrywałem się w podłogę, próbując uspokoić szaleńczo bijące serce i odzyskać oddech.
Nie mogłem się poddać.
Nie mogłem stracić ostatniej części mojej wolności.

Odkryj Galateę

Siostry Vega 1: Bardzo gorąca nocProfesorMój celSzukając Amelii Książka 2: Stać się AmeliąNa pokaz

Najnowsze publikacje

Zakochana w braciach mafii Księga 3Zakochana w braciach mafii Księga 2Akademia Pierce Charming 2: Pocałunek z królem półbogów i inne złe decyzjePrzesłuchanieBłękitny lód 2: Zakochana w Blue Ice

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Całe

autor: Aassiiaa

liczba książek: 68

Czytam

autor: Iwonna

liczba książek: 10

Annie Wipple UpP

autor: Izabela28

liczba książek: 4

Brak zakończenia

autor: Hinatka118

liczba książek: 79

Zakończona

autor: Hinatka118

liczba książek: 156

Przeczytane bez kontynuacji

autor: Jo ann

liczba książek: 184

Hot

autor: goshka

liczba książek: 149

Ksiązki które czytam

autor: Magdalena gajewska

liczba książek: 358

Przeczytane z serii

autor: Panna Anna

liczba książek: 82

Aktualne

autor: Magdalena gajewska

liczba książek: 276

Love after 30? It’s just getting started❤️‍🔥

autor: Galatea Sophie

liczba książek: 29

Books 3

autor: nimble_peach_114

liczba książek: 6

Vivienne Wren

autor: goshka

liczba książek: 8

Najlepsze

autor: IwonaT

liczba książek: 63

Jen Cooper

autor: goshka

liczba książek: 12