
W ringu
Autorzy
Arri Stone
Lektury
1,0M
Rozdziały
66
Rozdział 1
Lara
... Bycie zawodniczką – to było wszystko, o czym marzyłam. Godzinami siedziałam przed ekranem, oglądając film za filmem, wpatrując się w każdy ruch i starając się zrozumieć walkę MMA.
Kiedy mój brat Bobby dostał szansę, żeby pomóc prowadzić siłownię w Denver, powiedziałam mu, żeby jechał.
Bobby zawsze był moim partnerem treningowym i największym kibicem, ale teraz nadeszła jego kolej, żeby spełnić swoje marzenie.
„Jedź, poradzę sobie” – łzy napłynęły mi do oczu, gdy trzymałam go w objęciach. Był moim najlepszym przyjacielem i wszystkim, co tu miałam, bo prawdziwych przyjaciół w tym mieście było jak na lekarstwo.
„Jak się urządzę, przyjeżdżasz” – obiecał. Nasze małe palce splotły się w obietnicy po raz ostatni, zanim wsiadł do autobusu.
Nie mogłam znieść myśli, że wyjeżdża, a kiedy zostałam sama z rodzicami, pokazali mi wyraźnie, jak bardzo są mną rozczarowani, bo wciąż chciałam podążać za swoim marzeniem. Wierzyli, że Bobby robi to wszystko, żeby zostać zawodnikiem, a nie dlatego, że sam tego chciał.
Następny tydzień w domu był koszmarem. Mama była wściekła, a tata po prostu przytakiwał jej we wszystkim, więc oberwałam od nich za to, że Bobby wyjechał.
Bobby dzwonił do mnie codziennie, a kiedy się urządził i znalazł mieszkanie, zadzwonił i powiedział, żebym przyjeżdżała. Podskakiwałam z radości na myśl o ucieczce z tego miejsca.
„Nie wracaj tu z podkulonym ogonem, kiedy ten głupi pomysł zostania zawodniczką się nie uda” – mama przewróciła oczami.
„To nie jest głupie, mamo. Jestem wystarczająco dobra. Bobby uważa, że dam radę z odpowiednim trenerem.” – Dużo opowiadał o facetach z MMA w siłowni, w której pracował, i o trenerze. Kitt Edwards – kto by pomyślał?
Dorastając w moim rodzinnym mieście Hays w Kansas, nie miałam tam nic – żadnego miejsca do treningu ani walk.
Bobby chciał prowadzić własną siłownię, ale pomaganie w prowadzeniu tej, która należała do emerytowanego zawodnika MMA, było dla niego drugą najlepszą rzeczą.
Praca z zawodnikiem była czymś więcej, niż o czym marzył, a jego myśli kierowały się ku mnie. Wierzył we mnie i chciał dać mi każdą szansę.
Kiedy pierwszy raz weszłam do siłowni, czułam się nie na miejscu. Byłam pierwszą kobietą, która tu przyszła, żeby skopać komuś tyłek, i to było dobre uczucie.
Podobało mi się, jak to było urządzone. Biuro znajdowało się wysoko i wychodziło na siłownię, a ring treningowy był z dala od rzeczy, które mogłyby rozpraszać.
Kilku facetów podnosiło ciężary jak kulturyści, ale to spocone uczucie normalnych siłowni tu nie występowało, bo klimatyzatory utrzymywały chłód.
„Hej, siostrzyczko, niezłe, co?” – Bobby podszedł do mnie, kiedy obserwowałam mistrza MMA znanego jako Warrior trenującego w ringu. Ale to ktoś inny sprawił, że moje serce biło szybciej: Kitt Edwards.
Spędził trochę czasu w ringu, kiedy był młodszy, ale z powodu naderwania ścięgna podkolanowego jego kariera profesjonalnego zawodnika się skończyła. Teraz był najlepszym trenerem w okolicy i chciałam go.
Był ode mnie dziesięć lat starszy, miał krótko przystrzyżone włosy i dwudniowy zarost na twarzy. Jego ramiona były duże, umięśnione, widoczne przez obcisły T-shirt, który miał na sobie.
Uśmiechnęłam się do Bobby'ego, ale wzrok skupiłam na Kitcie. Przerwał trening i spojrzał na mnie.
„Widziałem, jak trenujesz. Chcesz do mnie dołączyć i pokazać nam, co potrafisz?” – Kitt podszedł do brzegu lin.
O mój Boże! Chyba zwariuję.
„Idź, siostrzyczko” – Bobby uśmiechnął się i mnie zachęcił.
Rozmawialiśmy, a Kitt wykazał zainteresowanie moją walką. Przekazał mi kilka wskazówek, a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku.
„Chcesz wprowadzić część z nich w praktykę?” – jego klatka piersiowa uniosła się, a źrenice się rozszerzyły. „Mam czas.”
„Nie chcę cię wykorzystywać” – przełknęłam ślinę, wyobrażając sobie go na sobie.
Uśmiech, który próbował ukryć, pojawił się w kąciku jego ust. O rany, będzie gorąco.
Znalazłam sobie pracę na pół etatu w lokalnym barze i pracowałam wieczorami, co oznaczało, że miałam dni na ćwiczenia w siłowni. Niektóre dni ćwiczyłam sama. Inne obserwowałam Kitta i Setha, znanego jako Warrior, trenujących do walki.
Dziś trenowali w ringu. Seth był dobry – oglądałam wszystkie jego walki od czasu jego powrotu i był niesamowity.
Siedziałam z boku, popijając wodę i próbując zapamiętać niektóre z jego ruchów, studiując jego sposób ataku.
Przerwali na odpoczynek, a Kitt spojrzał na mnie. Musiałam powstrzymać jęk, kiedy oblizał wargi.
„Lara, chciałabyś zmierzyć się z Sethem?” – uśmiechnął się do mnie. Byłam pewna, że widział, jak prawie upuściłam butelkę wody.
„Słucham?” – pisnęłam, pewna, że zmoczyłam spodnie z podekscytowania.
Cholera jasna, właśnie poprosił mnie, żebym weszła do ringu z Warriorem!
Grzebałam przy rękawicach, kiedy Kitt pojawił się obok mnie.
„Pozwól, że ci pomogę” – pomógł mi zapiąć rękawice. Sposób, w jaki jego palce dotknęły moich nadgarstków – mrowienie przeszło przez mnie. Kłębek nerwów we mnie się odezwał z dwóch różnych powodów.
„Nie martw się, Seth cię nie skrzywdzi, ale chcę zobaczyć, jak się ruszasz” – Kitt wstał. Sposób, w jaki trzymał mój wzrok – musiałam przełknąć swoje brudne myśli, kiedy trzymał liny rozdzielone, żebym mogła wejść, i jestem pewna, że jęknął, kiedy to robiłam.
Moje nerwy szalały, podekscytowanie i strach pompowały przez moje ciało. Wytarłam czoło grzbietem rękawicy. Seth podskakiwał naprzeciwko mnie, kiedy Kitt podszedł do nas.
„Lara, chcę, żebyś weszła i zaatakowała Setha” – skinął głową na Setha. „Dobra, stuknijcie rękawicami.”
Miałam sucho w gardle. Próbowałam wymyślić, jakie ruchy wykonać. Kitt klasnął w dłonie i kazał nam walczyć.
Mówi poważnie? Spojrzałam na niego, a on zachęcił mnie, żebym poszła na Setha. Rzuciłam cios w Setha, który go odepchnął.
„Dalej, Lara, nie marudź – daj czadu! Widziałem, jak robisz o wiele więcej” – Kitt krzyczał na mnie.
„Nie chcę go skrzywdzić” – powiedziałam cicho, niepewna siebie, a Seth się roześmiał.
„Lara, mogę cię położyć jednym ruchem. Chodź na mnie, pokaż mi, co masz” – Seth mnie zachęcił.
Wzięłam głęboki oddech i wypuściłam go. Sam prosił. Tańczyłam lekko na stopach wokół niego, potem weszłam z ciosem, po którym nastąpił niski kopniak, żeby wybić mu nogi. Zablokował i uniknął moich nóg.
„Szybciej – używaj nóg” – Kitt znowu klasnął w dłonie.
Weszłam szybciej i pozwoliłam instynktom przejąć kontrolę. Myślałam, że dostałam kilka dobrych kopniaków – to znaczy, dopóki Seth nie przyszedł na mnie i mnie nie położył.
„Wciąż się wahałaś” – Seth mnie puścił.
„Po prostu jestem zdenerwowana. Przeszłam od trenowania z bratem do walki z mistrzem.” – Moje serce pompowało od adrenaliny, kiedy wypuściłam nerwowy śmiech.
„Masz świetne umiejętności nóg. Zmieszaj to trochę – jesteś zbyt łatwa do przewidzenia” – Seth poruszył ręką, żeby mi powiedzieć, żebym znowu na niego poszła.
Moje nerwy powoli znikały, kiedy walczyliśmy. Weszłam z kilkoma ciosami i wysoką nogą, trafiając go w podbródek. Wiedziałam, że nie walczyliśmy pełną siłą, ale Seth uniósł brew.
Po kilku kolejnych ruchach Kitt to przerwał i odesłał Setha, żeby się odpowiednio rozgrzał. Opuściliśmy ring, a ja wytarłam twarz i ciało.
„Rozluźniłaś się pod koniec. Widziałem, o ile łatwiej twoje ciało płynęło z twoimi ruchami. Udało ci się uderzyć mistrza w podbródek, i założę się, że gdyby to było pełną siłą, mogłabyś go powalić” – położył rękę na mojej nodze, a ja musiałam powstrzymać jęk.
„Byłam taka zdenerwowana na początku” – ściągnęłam rękawice, próbując odwrócić uwagę od tego, gdzie chciałam, żeby była jego ręka.
„To co innego, kiedy tylko krzyczę do ciebie ruchy, a kiedy stajesz przeciwko komuś” – przerwał i mi się przyglądał. „Z większą praktyką, Lara, masz fantastyczny potencjał. Pracowałem za linami wystarczająco długo, żeby wiedzieć, kiedy widzę talent.”
Jego oczy pozostały na moich, zanim poklepał mnie po kolanie i wstał.
„Dziękuję za dzisiaj. Dużo się nauczyłam” – wypiłam łyk wody, żeby nie gapić się na niego zbyt długo.
„Możesz dołączyć na końcu, żebym mógł dać ci trochę więcej praktyki jeden na jeden” – mrugnął do mnie i chyba się zmoczyłam.
Cholera jasna. Przygryzłam dolną wargę, kiedy moje ciało weszło na najwyższe obroty.
„Dziękuję. Nie potrafię ci powiedzieć, jak wiele to dla mnie znaczy. Zrobię kilka rozciągnięć, zanim pójdę się ochłodzić pod prysznicem.”
Chwyciłam ręcznik i odeszłam, zostawiając go, żeby podziwiał mój tyłek.
Tak, przyłapałam go na tym. Skończyłam i wzięłam prysznic. Mój dzień był niesamowity i wyszłam naprawdę szczęśliwa, kierując się do domu, żeby przygotować się do pracy.
***
Noc w barze była zajęta. Wolałam tak. Ostatnie wezwanie zostało ogłoszone i wszyscy klienci teraz wychodzili.
Wycierając bar i sprzątając szklanki po późnej nocy pijących, moje myśli wróciły do spotkania z Kittem.
Dziś dał mi szansę życia. Moje marzenie się spełniało. Musiałam tylko pogodzić pracę tutaj z chodzeniem na siłownię, żeby trenować.
„Lara, sprawdzisz tylne pomieszczenie pod kątem szklanek, jak skończysz tutaj? Wtedy to będzie dla nas na dzisiaj” – Casey krzyknęła z piwnicy.
„Jasne.” – Przerzuciłam ścierkę przez ramię i przeszłam dalej.
Kilka szklanek pozostało, zostawionych na bocznych półkach wokół stołu bilardowego. Szybko posprzątałam, wytarłam je i posprzątałam kije bilardowe na noc.
Bar był żywym miejscem z mieszanką klientów. Podobało mi się to. Myślę, że pomogło mi to trochę wyjść z mojej skorupy.
Casey była dzika, jasnoróżowe włosy z kilkoma kolczykami na twarzy, ale ona i ja dogadywałyśmy się naprawdę dobrze.
Pete, który był właścicielem baru, normalnie siedział w tylnym pomieszczeniu, obstawiając zakłady wśród graczy bilardowych. Byłam pewna, że prowadził sesje hazardowe w barze po godzinach z kilkoma stałymi starymi klientami.
„Dobra, to my” – Casey chwyciła zestaw kluczy i po ostatnim spojrzeniu na bar wyszłyśmy tylnymi drzwiami, a ona zamknęła.
„Do jutra” – pomachałam jej, idąc z powrotem do naszego z Bobbym mieszkania.
Późny wieczór wiał chłodną bryzą w moją twarz, kiedy szłam. Latarnie uliczne oświetlały ścieżkę przede mną, rzucając ciepłą żółtą poświatę.
Kiedy szłam, poczułam, jak spokój i szczęście mnie ogarniają, co sprawiło, że był to przyjemny koniec dnia. Przeglądałam media na telefonie.
Śledziłam kilku zawodników, sprawdzając ich filmy i klipy zwycięskich walk. Nat the Lightning właśnie pokonała Ronę the Hurricane.
Zbliżała się wielka walka między Warriorem a Jimmym The Machine Masonem. Widziałam, jak walczy, i był wredny, szybki i zadał ostateczny cios nokautujący w swoich ostatnich kilku walkach.
Był zawodnikiem, którego nie chciałabym spotkać. Są tacy zawodnicy, którzy zakopaliby cię dwa metry pod ziemią poza ringiem, a Jimmy był jednym z tych ludzi.
Teraz leżę w łóżku, przemyślając rzeczy, które wydarzyły się w tym tygodniu, i jak moje życie miało się skomplikować.
Przyjechałam tu, mając nadzieję, że Kitt zobaczy mój potencjał. Pokazał mi rzeczy, jak trener by to zrobił, nawet pozwolił mi zmierzyć się z Sethem.
Ale nie powiedział nic o trenowaniu mnie profesjonalnie. Czy mam wyjść i go zapytać?
Nie jestem pewna, czy to właściwa rzecz do zrobienia, czy powiedziałby mi nie, bo jest trenerem Setha?













































