
Gdy zapadnie noc. Gdzie kwitną jaśminy
Autorzy
Lektury
97,0K
Rozdziały
6
Zalotnik
JASMINE
„Och, Theodore, pieprz mnie mocniej!”
Ostatnie słowo zagłuszył mój krzyk. Jego kutas znów we mnie uderzył.
Potem nie mogłam już mówić.
Miałam siłę tylko na to, by mocno chwycić jego spocone, silne ramiona. Trzymałam się ich z całych sił.
Jego szybkie ruchy sprawiały, że moje ciało drżało z pożądania. Przed oczami miałam mroczki.
Czułam, że oddycha coraz ciężej. Wiedziałam, że jest już blisko.
Przeciągnęłam się i pocałowałam go w usta, gdy zaczął poruszać się jeszcze szybciej.
Jego pchnięcia stały się nierówne, gdy zdobywał szczyt. Ja byłam tuż obok niego.
A potem jego wielki kutas zapulsował, gdy zalał mnie swoim nasieniem.
To podnieciło mnie jeszcze bardziej. Poczułam, jak całe moje ciało napina się, gdy mocno doszłam.
„Kurwa, Jasmine”, jęknął, wysuwając się ze mnie. Opadł na łóżko tuż obok.
Nie mogłam powstrzymać cichego śmiechu.
Nawet po wielu latach uwielbiałam to, jak wciąż na niego działałam.
Gdy mój oddech wrócił do normy, spojrzałam na złoty sufit królewskiej sypialni nad nami.
Oglądałam kształty starego, francuskiego stylu budowli.
„Kocham cię, mój królu”, wyszeptałam. Przytuliłam się do jego twardej piersi i zamknęłam oczy.
Theodore przeczesał moje włosy i cicho się zaśmiał.
Inne dziewczyny mówiłyby tak tylko po to, by sprawić mu przyjemność. Ja mówiłam szczerze, kiedy nazywałam Theodore'a moim królem.
On naprawdę był teraz królem. Został nim, odkąd w zeszłym roku pokonaliśmy jego wredną babkę.
„Wiesz co”, powiedział Theodore w zamyśleniu, jakby czytał w moich myślach. „Wiesz o mnie wszystko. Powiedziałem ci już wszystko. Ale ja wciąż nic o tobie nie wiem”.
Na te słowa poczułam, jak moje ciało sztywnieje z napięcia.
Nie chciałam rozmawiać o mojej przeszłości.
Przypomniałam sobie ostatni raz, kiedy widziałam mamę.
Jej wściekłe spojrzenie.
To wspomnienie przyprawiło mnie o dreszcze. Wtuliłam się mocniej w ramiona Theodore'a.
Jego dłoń wsunęła się w moje włosy i delikatnie je wygładziła.
„Nie rozmawiajmy o tym”, mruknęłam.
Nadal nie wiedziałam, czy mama w ogóle by ze mną porozmawiała.
Byłam pewna, że by tego nie zrobiła.
I bardzo mi to pasowało.
Mimo to czasami chciałam w końcu zamknąć ten rozdział.
Chciałam wiedzieć, że miałam rację, urywając z nimi kontakt. Chciałam mieć pewność, że mama nie chce się pogodzić.
Jednak za każdym razem, gdy brałam do ręki telefon, nie potrafiłam do niej zadzwonić.
Dlatego teraz po prostu dusiłam w sobie te uczucia. Nie chciałam z nikim rozmawiać o mojej przeszłości.
„Mówię poważnie”, zaśmiał się Theodore. Wsunął palec pod mój podbródek i podniósł moją głowę, bym na niego spojrzała.
„Chcę poznać twoją historię”.
Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
Ale jego twarz była poważna.
Cholera, nie mogłam się od tego wykręcić.
Prawda?
Westchnęłam i przewróciłam się na plecy. Spojrzałam prosto w sufit.
A potem zaczęłam opowiadać.
DZIESIĘĆ LAT TEMU
I na koniec, jedna szklanka mąki.
Dwa jajka. Łyżka wanilii.
Spojrzałam na zapisaną listę składników i głośno westchnęłam.
Nawet patrząc na sam papier, wiedziałam, że to będzie najpyszniejsze ciasto czekoladowe na świecie.
Prawie czułam jego smak, siedząc przy biurku w mojej ciemnej sypialni.
Ale potem przełknęłam ślinę i smak zniknął.
Oddałabym wszystko, żeby móc kiedyś naprawdę upiec takie ciasto.
A co lepsze, sprzedawać je ludziom w The Jasmine. To była ekskluzywna francuska restauracja, którą planowałam otworzyć od szóstego roku życia.
Oczywiście, moim rodzicom ten pomysł się nie podobał.
Byli ortodoksyjni. Uważali, że miejsce kobiety jest w kuchni, owszem. Ale w kuchni w jej własnym domu, a nie w restauracji.
Odmówili mi za każdym razem, gdy prosiłam, by pozwolili mi iść na uniwersytet na studia biznesowe.
Nie wiedzieli jednak, że wciąż planuję otworzyć The Jasmine.
Spojrzałam ukradkiem za siebie na otwarte drzwi do mojej sypialni.
Miałam już osiemnaście lat. Mimo to tata nadal nie lubił, gdy zamykałam drzwi.
Więc wprowadził zasadę: jeśli byłam w sypialni, drzwi musiały być otwarte.
Ale i tak zawsze słyszałam skrzypienie podłogi, gdy ktoś z nich wchodził na górę.
Nasz dom był stary. Prawdę mówiąc, był to jeden z najstarszych domów w Winnipeg.
Przez chwilę nasłuchiwałam, żeby upewnić się, że nikt nie idzie.
Potem szybko opadłam na kolana i odsunęłam luźną deskę w podłodze tuż pod łóżkiem.
Moi rodzice o niej nie wiedzieli. To była jedna z wielu moich tajnych kryjówek w domu.
Wyciągnęłam małą porcelanową świnkę skarbonkę, którą mama dała mi na dziesiąte urodziny. Otworzyłam ją i wysypałam jej zawartość.
Stos banknotów i monet upadł na podłogę.
Brakowało mi bardzo dużo.
Zrozumiałam to, gdy tylko przeliczyłam banknoty.
Miałam zaledwie około dwóch tysięcy.
To nie starczyło na... nic.
Na pewno nie wystarczyło na opłacenie miesiąca czynszu za lokal pod restaurację gdziekolwiek w Kanadzie.
Albo chociaż na składniki na jeden wieczór.
Miałam przejebane.
Skrzyp. Deski podłogowe zaskrzypiały za mną. Szybko wrzuciłam pieniądze z powrotem do skarbonki i schowałam ją pod podłogę.
Zaledwie wsunęłam deskę na miejsce i wskoczyłam na łóżko, gdy w drzwiach pojawiła się wielka sylwetka mojego taty.
Był bardzo dużym mężczyzną i potrafił mocno wystraszyć.
Gdy mnie zobaczył, zmrużył oczy. Jakby wiedział, że robię coś złego.
Jego wzrok omiótł pokój. Szukał dowodu na moją rzekomą winę.
Następnie spojrzał na notatnik z przepisami, który nadal leżał otwarty na biurku.
Cholera, zapomniałam go schować.
„Tatusiu, proszę”, powiedziałam. „Pozwól mi wyjaśnić”.
„Wegańskie ratatouille po kanadyjsku?”, ryknął, patrząc z gniewem na jeden z moich najlepszych przepisów. „Myślisz, że twój mąż będzie chciał to zjeść?”
„Ja...”
„Nie, ty mnie posłuchaj”, krzyknął głośno. „To menu do twojej małej restauracji. Prawda?”
Zmierzył mnie wzrokiem, a po chwili zwiesiłam głowę ze wstydu i przytaknęłam.
Patrzył na mnie przez chwilę w gniewie. A potem wziął cały notatnik i wyrwał strony z grzbietu.
„Nie, tatusiu! Proszę!”, krzyknęłam, gdy kartki rozsypały się po podłodze.
Tata wrzucił notatnik do kosza na śmieci i zwrócił swój gniew na mnie.
„Wybij to sobie z głowy, dziewczyno.
Żaden szanujący się mężczyzna nie chce żony, która cały dzień pracuje w restauracji.
Skoro tak bardzo lubisz gotować, zacznij wymyślać przepisy dla swojego przyszłego męża”.
Walczyłam, by nie zapłakać. „Tak, tatusiu”, zgodziłam się z nim.
„To dobrze”, powiedział łagodniej.
Podszedł do mnie i wziął moją twarz w dłoń.
„Kocham cię, Jasmine.
Teraz zejdź na dół. Mama i ja mamy dla ciebie niespodziankę”.
Gdy tylko weszłam do czystego salonu mamy, od razu wiedziałam, że coś jest nie tak.
Moja mama, chuda i bystra kobieta, pochylała się nad niskim stolikiem. Poprawiała ułożenie rzeczy do wielkiego podwieczorku.
Już wiele razy wzywano mnie na dół w takiej sytuacji. Doskonale wiedziałam, co to oznacza.
„Nie zrobię tego”, powiedziałam ze złością.
Mama wyprostowała się. Jej twarz wyglądała tak, jakby właśnie zjadła cytrynę.
„Zdecydowanie to zrobisz, młoda damo”, odparła głośno, na co przewróciłam oczami.
Ponowne skrzypienie podłogi dało mi znać, że tata zszedł na dół tuż za mną.
„Znowu macie dla mnie kandydata na męża?”, warknęłam. „Nie chcę brać ślubu z nikim z waszego kościoła”.
Mama wyglądała, jakby chciała na mnie nakrzyczeć.
Zamiast tego wzięła głęboki oddech i zwróciła się do mnie grzecznym tonem.
„Roger Winchester to bardzo mądry młody człowiek, który ma dobre znajomości.
Byłby dla ciebie świetnym mężem”.
Przewróciłam oczami.
„W dodatku”, burknął tata za moimi plecami. „Robi ci wielką łaskę, chcąc wziąć cię za żonę.
Masz złą opinię w kościele, Jasmine.
Jesteś tą dumną dziewczyną, której nie chce żaden facet.
Więc ciesz się, że jemu to nie przeszkadza”.
Skrzyżowałam ramiona na piersi i spiorunowałam ich wzrokiem.
To będzie koszmar.
***
Miałam rację.
Roger Winchester był po prostu wielkim dupkiem.
Miał około trzydziestu lat. Jednak na jego twarzy było tyle zmarszczek, co u dwukrotnie starszego mężczyzny.
A jego gęste włosy już siwiały u nasady.
Miał wielkie, wodniste oczy i lekko sapał, gdy się ruszał.
Był też trochę gruby. Chociaż jego drogi garnitur całkiem dobrze to ukrywał.
Ale to nie było w nim najgorsze.
Najgorszy był jego charakter.
Kiedy tylko wszedł do środka, zmierzył mnie wzrokiem. Jego oczy zatrzymały się na moich piersiach.
Potem szybko spojrzał na tatę.
„Panie Gibson!”, zawołał, ściskając rękę taty bardzo mocno i po męsku.
„Dobrze pana widzieć”.
Mama zaprowadziła nas do salonu i przyniosła wszystkim herbatę.
Przez cały ten czas mój niedoszły mąż głośno rozmawiał z tatą.
Śmiertelnie się nudziłam.
Co gorsza, kiedy chciałam sięgnąć po ciastko, które podała mama, rzuciła mi groźne spojrzenie.
Jej przekaz był jasny: nie spodobasz mu się, jeśli będziesz gruba.
Cóż, on mi się nie podoba i sam jest gruby. Więc tyle w tym temacie...
Jedynym plusem tego popołudnia było to, że przyprowadził ze sobą swoją młodszą siostrę, Samanthę.
Była bardzo ładna w taki uroczy i skromny sposób.
I wyglądało na to, że uważała tę całą sytuację za równie głupią, co ja.
Siedziała cicho za swoim bratem. Przewracała oczami w moją stronę, gdy tylko powiedział coś wyjątkowo głupiego.
Wiele razy musiałam powstrzymywać śmiech.
W końcu, po dwóch godzinach tej męki, Roger nagle wstał.
„Dobra, Samantha, wychodzimy”, oznajmił.
Dzięki Bogu, pomyślałam sobie.
Było jasne, że w ogóle mu się nie podobam.
Więc przy odrobinie szczęścia, nigdy więcej go nie zobaczę.
Wyłączyłam się, gdy żegnał się z tatą. Potem przeszedł obok mamy, nawet na nią nie patrząc.
Jego siostra naśladowała za nim jego głośne kroki, żeby mnie rozbawić.
Ale gdy tylko doszedł do drzwi, odwrócił się i spojrzał prosto na mnie.
Złapał moją dłoń i szorstko przyciągnął ją do swoich ust. Złożył na niej mokry pocałunek.
„W porządku, kochanie. Zobaczymy się jutro”.
A potem razem z Samanthą odwrócili się i wyszli.
„Co będzie jutro?”, zapytałam z niepokojem.
Naprawdę myślałam, że nie będę już musiała się z nim męczyć.
Mama odwróciła się do mnie z szerokim uśmiechem.
„Zaprosił nas wszystkich do siebie na kolację, żebyśmy poznali jego rodziców”.
O nie! To oznacza, że on, kurwa, mówi poważnie.
CZASY OBECNE
Wzięłam ostry wdech, kompletnie wyrwana z mojej opowieści. Poczułam, jak silny palec Theodore'a wsuwa się między moje nogi.
„Theodore”, wydałam z siebie cichy okrzyk, gdy odnalazł moją cipkę.
„Tak, Madame Miele?”, zapytał z seksownym, cichym śmiechem.
Przyciągnął mnie do siebie. Zadrżałam z rozkoszy, czując jego umięśnione plecy.
„Wyglądałaś bardzo seksownie, leżąc tu i opowiadając tę historię”, jęknął, wsuwając we mnie palec.
„Nie mogłem się powstrzymać”.
Ruchy jego palców sprawiły, że poczułam żywy ogień w całym ciele, i głośno jęknęłam.
Dobra, mała przerwa w opowiadaniu na pewno nie zaszkodzi...















































