Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Wilki Zachodu Tom 4

Wilki Zachodu Tom 4

Autorzy
Abigail Lynne
Lektury
17,9K
Rozdziały
25
Autorzy
Abigail Lynne
Lektury
17,9K
Rozdziały
25
🐺Paranormaline👱🏽‍♀️Nastolatki💔Odrzucony partner🎭Dramatyczne🐺Wilkołaki i zmiennokształtni👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💘Przeznaczeni partnerzy🧙‍♂️Paranormalne i fantasy😊Niewinne

Ebony, młoda wilczyca o niezwykłych mocach, niechętnie zostaje wysłana do Obozu Luna, aby znaleźć partnera. Pokonując zawiłości dynamiki watahy, spotyka Axela, tajemniczego wilka, który wzbudza w niej intensywne emocje. Pośród konfrontacji, ataków zbirów i odkrycia swojej prawdziwej tożsamości, Ebony musi wykorzystać swoje moce, aby chronić bliskich i odkryć sekrety swojego rodu. Czy zaakceptuje swoje przeznaczenie jako Czarna Luna, czy też ciężar jej mocy ją pochłonie?

Rozdział pierwszy

Księga czwarta: Córka Alfy

– Jak to jest być wolniejszym od dziewczyny? – krzyknęłam przez ramię.
Gdy Ryan dotarł do mnie, już sapał i dyszał. Bieg przez trzy godziny prosto w górę okazał się dla niego zbyt dużym wyzwaniem.
– Świetnie – wciągnął kilka oddechów, próbując napełnić swoje głodne płuca. Podniósł się i wyciągnął ręce nad głowę, po czym opuścił je na włosy, które potargał.
Uśmiechnęłam się do niego i ujęłam jego dłoń w swoją. On z kolei ścisnął moją dłoń i usiedliśmy, patrząc na czubki drzew pod nami.
Po chwili westchnął, a ja spojrzałam na niego, podziwiając jego przystojne rysy.
Ryan był moim najlepszym przyjacielem od ósmego roku życia. Zabijało mnie to, że nie będę mogła spędzić z nim tego lata, ale byłam do tego zmuszona.
Znów westchnął i wyciągnął nogi przed siebie.
– Szkoda, że nie mogę pojechać z tobą – powiedział, mrużąc oczy przed słońcem. – Pytałem mamę, ale jest wkurzona, że wujek Jude i ja wyjechaliśmy na ten weekend, nie mówiąc jej o tym.
Westchnęłam. – Ja też jestem wkurzona, że w ogóle muszę jechać. Ale mój tata uważa, że to będzie dla mnie dobre.
– Chce tylko, żebyś znalazła swojego partnera – powiedział Ryan, marszcząc czoło.
Skrzywiłam się. – Nie przypominaj mi. – Nie chciałam mieć partnera, a już na pewno go nie potrzebowałam. Widziałam, jak zachowywała się przez to moja mama i ciotka Rachel.
Przywiązywali cię do siebie i wszystko komplikowali. Może kiedyś będę chciała mieć partnera, ale chciałam być jak moja ciotka Dakota i nie wiązać się aż do trzydziestki.
– Do bani, że nie możemy być parą – mruknął Ryan pod nosem.
Odwróciłam się i spojrzałam na niego, próbując przyciągnąć jego wzrok. Jego włosy, nie mogłam się zdecydować, czy są blond czy brązowe, zasłaniały mu oczy, więc nie mogłam rozszyfrować, co czuje.
Zamiast tego po prostu zderzyłam się z jego ramieniem. – Naprawdę chciałbyś wytrzymać ze mną przez całe życie?
Uśmiechnął się. – Nie, może nie.
Uderzyłam go w ramię, a jego uśmiech się poszerzył. – Kiedy wyjeżdżasz? Bo im szybciej, tym lepiej.
Posłałam mu spojrzenie. – Nie bądź okrutny, daj spokój.
– Wiesz, że cię kocham – powiedział. – Ale poważnie, kiedy wyjeżdżasz?
Spojrzałam w dół. – Jutro rano, o szóstej.
Wciągnął oddech. – Nie ma mowy, żebym wstał tak wcześnie.
Kopnęłam go w goleń: – Dupek.
– Księżniczka.
– Wstaniesz dla mnie – powiedziałam. – Za bardzo mnie kochasz, żeby tego nie zrobić. – Spojrzał na mnie i wpatrywał się, a na jego twarzy pojawił się malutki uśmiech. Po kilku chwilach nadal milczał, a ja spojrzałam na niego i zapytałam: – Co?
Potrząsnął lekko głową i podskoczył. – Nic. – Wyciągnął do mnie rękę i uśmiechnął się. – Schodzimy na dół?
Podskoczyłam sama, ignorując jego dłoń. – Przegonię cię!
Jęknął, ale ja już biegłam. Usłyszałam za sobą jego kroki i roześmiałam się, zwiększając prędkość i zostawiając go w tyle.
***
– Ebony! – krzyknęła moja mama. – Spójrz na swoje włosy! – Podniosłam rękę i dotknęłam splątanego bałaganu na mojej głowie.
Moje blond włosy opadały mi na ramiona w ciasnych lokach, z którymi trudno było sobie poradzić. Bieganie sprawiało, że moje włosy były jeszcze bardziej nie do opanowania.
Zaatakowała mnie swoimi dłońmi, oblizując palce, a następnie próbując wygładzić moje skołtunione włosy.
Roześmiałam się i odrzuciłam jej dłonie, nie przejmując się tym, jak moje włosy układają się na głowie. Zmarszczyła brwi i dała mi klapsa ścierką kuchenną.
– Cały czas ci to powtarzam. Kiedy idziesz biegać, zwiąż włosy!
Moja mama była drobną kobietą o delikatnej budowie. To było coś, co nas łączyło. Wpatrywała się we mnie, oczekując odpowiedzi. Zamiast tego po prostu ją przytuliłam, wiedząc, że dzięki temu szybciej zmięknie.
Obiecałam: – Następnym razem tak zrobię.
Warknęła na mnie żartobliwie. – Gdy otoczy cię cała zgraja wilków w twoim wieku, na pewno będziesz bardziej uważała na swój wygląd.
Prychnęłam, a ona rzuciła mi oschłe spojrzenie. – To prawda, Ebony, nigdy nie wiadomo, czy nie znajdziesz...
Mruknęłam i podniosłam rękę: – Nawet tego nie mów.
– Partnera.
Jęknęłam i położyłam głowę na stole. – Mamo – poskarżyłam się, przeciągając to słowo.
Miała już ten pełen zachwytu wyraz twarzy. – Pamiętam, jak poznałam twojego tatę – wspominała. – Boże, ależ on był palantem! Nienawidziłam go; ten facet naprawdę potrzebował...
– Proszę, oszczędź mi szczegółów – błagałam. Moja matka i ojciec nadal bardzo się kochali i jedyną rzeczą, którą kochali bardziej niż siebie nawzajem, było mówienie o sobie i o swojej więzi. Doprowadzało mnie to do szału.
Przewróciła oczami, co często jej się zdarzało. Ze względu na sposób, w jaki wilkołaki się starzeją, moja matka wyglądała na dziewiętnaście, dwadzieścia lat. A nie prawie trzydzieści osiem.
Wiedziałam, że kiedy za niecały rok skończę osiemnaście lat, też przestanę się normalnie starzeć. Ta myśl była niepokojąca.
– Twój tata chce zjeść dziś uroczystą kolację – poinformowała mnie mama, zajmując się zmywaniem naczyń w zlewie.
Kilku członków watahy kręciło się po kuchni, sięgając po puszki z napojami lub owoce. Większość wilków korzystała z ostatnich godzin niedzieli, wygrzewając się na słońcu i biegając po lesie.
– Czy musimy? – jęknęłam.
Zmarszczyła brwi patrząc na mnie. – Nigdy nie zrozumiem, dlaczego jesteś tak przeciwna spędzaniu czasu z rodziną. Twoje siostry pieką dla ciebie ciasto na pożegnanie.
– Wyjeżdżam na dwa miesiące, a nie na całe życie, mamo – poskarżyłam się.
– Twój brat robi ci kartkę – mówiła dalej, szorując zawzięcie garnek.
Na to ostatnie uśmiechnęłam się. Mój brat, Jake, był cichy i nie okazywał nikomu jawnych uczuć. Ucieszyło mnie to, że włożył wysiłek, aby mi coś przygotować.
– Czy będziemy tylko my? Czy ciocia Rachel też przyjdzie? – Moja ciocia Rachel nie była w ogóle moją ciocią. Była najlepszą przyjaciółką mojej matki, więc dorastałam, nazywając ją ciotką.
Ryan był jej synem, a Tara, która była dwa lata młodsza ode mnie i Ryana, była jej córką.
– Tylko my – obiecała mama. Zrobiła wielkie oczy, patrząc na mnie, praktycznie błagając mnie o entuzjazm.
– Dobrze – zgodziłam się. – Ale nie mogę spędzić z wami całej nocy. Muszę się też spakować.
Moja mama uśmiechnęła się. – To dobrze! Logan będzie zachwycony!
– Dlaczego? – zapytał tata, wchodząc do kuchni. Złapał moją mamę w talii i pocałował w szyję, zanim ją puścił.
On i jego beta, Deacon, biegali przez cały ranek. Mój tata był Alfą tej watahy, odkąd skończył siedemnaście lat.
– Ebony zgodziła się na rodzinną kolację – powiedziała mama, uśmiechając się szeroko.
Oczy mojego taty rozbłysły: – Świetnie! Pójdę powiadomić Cassie i Kate, żeby zaczęły piec. – Ponownie pocałował mamę i przeczesał moje i tak już potargane włosy, zanim poszedł po moje siostry. Miały po osiem lat i były bliźniaczkami.
Mama uśmiechnęła się do mnie. – Dlaczego nie spędzisz reszty popołudnia z Tarą i Ryanem? Pewnie chcą spędzić z tobą czas przed wyjazdem.
Wciągnęłam oddech, czując, jak skręca mi się żołądek. – Nie chcę iść, mamo.
Zmarszczyła brwi. – Wiem, ale zarówno twój ojciec, jak i ja zgadzamy się, że dobrze ci zrobi ten wyjazd. Masz już prawie osiemnaście lat, chcemy, żebyś poznała inne watahy, inne wilkołaki, poza tymi z Astorii.
Przewróciłam oczami. – Nieważne.
– Moja bogini! – krzyknęła ze śmiechem moja mama. – Spójrz na tę nastoletnią postawę!
Wystawiłam do niej język i obie się roześmiałyśmy. Pocałowałam ją w policzek, a potem poszłam poszukać Ryana. Był na zewnątrz, rozmawiając z kilkoma innymi członkami watahy.
Podeszłam do niego i uśmiechnęłam się. Pozostali chłopcy odsunęli się, nie chcąc zbliżać się do córki Alfy.
Tylko Ryan nie ruszył się z miejsca. Uśmiechnął się do mnie, a pozostali chłopcy oderwali wzrok od mojej twarzy, rozglądając się po podwórku.
– Hej, chłopaki – przywitałam się, wkładając ręce do kieszeni.
Chłopcy odpowiedzieli chóralnym, niewyraźnym pozdrowieniem. Byli to nowi egzekutorzy, podobno najtwardsi z nowych wilków. Sam Ryan pełnił rolę obserwatora. Był zbyt drobny, by walczyć.
– Myślałem, że będziesz się pakowała – powiedział Ryan. Jego włosy były potargane po biegu, tak jak moje.
Wzruszyłam ramionami. – Spakuję się po kolacji.
– Musimy iść – mamrotał jeden z egzekutorów, pocierając kark. – Na razie, Ryan. – Odwrócił się do mnie i pochylił głowę: – Alfa. – A potem już ich nie było.
Westchnęłam. – Nikt nigdy nie chce ze mną rozmawiać.
– Jesteś zbyt brzydka – powiedział po prostu Ryan. Przewróciłam oczami i usiedliśmy na krzesłach. Tara była rozciągnięta na kocu, z twarzą wciśniętą w książkę.
– Hej, Tara – przywitałam się z uśmiechem. Była moją najbliższą przyjaciółką, inne dziewczyny nie były zbyt przyjazne. Uśmiechnęła się lekko, ale nie podniosła wzroku znad książki. Podobnie jak jej ojciec, była cicha.
Ryan wyrwał jej książkę z rąk: – Ona jutro wyjeżdża, Tara. Mogłabyś być milsza.
Tara warknęła na niego. – Byłam na...
– W porządku – wtrąciłam się. Nie lubiłam zbytnio czytać, a jeszcze bardziej nienawidziłam, gdy ludzie tłumaczyli mi książki, których nigdy nie zamierzałam przeczytać. – Rozumiem.
Ryan nadal patrzył na swoją siostrę. W końcu zrozumiała, o co chodzi, więc Tara powiedziała: – Ebony, cieszysz się, że pojedziesz na ten obóz?
Potrząsnęłam głową. – Właściwie to się boję. Ale moi rodzice uważają, że to dobry pomysł, więc… – nie chcąc dłużej o tym rozmawiać, urwałam zdanie.
Obóz miał być fajnym miejscem dla młodych wilkołaków. Grali w gry i uczono nas historii o naszym gatunku. Dla mnie było to marnowanie letnich miesięcy.
Ryan oparł się z powrotem na rękach. – Pojechałbym, gdyby mi pozwolono.
– Ty i wujek Jude byliście tacy głupi...
– Dlaczego nie pójdziesz poczytać gdzieś indziej, Tara? – mruknął Ryan. Tara uśmiechnęła się szeroko. Jej rysy były tak bardzo podobne do rysów jej matki.
– Nie, nie trzeba. – Obie z Tarą roześmiałyśmy się, co sprawiło, że twarz Ryana poczerwieniała.
Spojrzałam na nich i powiedziałam: – Będzie mi was brakowało.
Ryan spojrzał na mnie z uśmiechem: – Chciałbym móc powiedzieć to samo. – Uderzyłam go w ramię i cała nasza trójka roześmiała się razem.
To prawda, uświadomiłam sobie z bólem, że będę za nimi tęsknić. Nawet jeśli miało to być tylko jedno lato.
***
– Dzięki, stary – powiedziałam, gładząc ciemne włosy Jake'a na głowie. Jake zarumienił się jak szalony i uśmiechnął się do mnie. Brakowało mu dwóch przednich zębów.
– Nie ma sprawy, Ebony – powiedział, trochę niewyraźnie mówiąc. Spojrzałam w dół na jego kartkę i uśmiechnęłam się szerzej. To było urocze, że chciał dla mnie coś zrobić.
– Nie zjadłaś jeszcze swojego ciasta – powiedziała Kate, a jej szare oczy wpatrywały się w mój talerz.
Cassie zmarszczyła brwi. – Nie smakuje ci? – Wzięłam łyżkę ich ciasta i z uśmiechem wepchnęłam ją do ust.
– Uwielbiam je. – Obie uśmiechnęły się do mnie, gdy przełykałam.
Moja mama też się uśmiechnęła. – Nie mogę się doczekać, aż wrócisz, będziesz miała niesamowite historie, którymi będziesz mogła się podzielić!
– Słyszałam, że mają zaplanowane wspaniałe wycieczki! I opowiadają ci wszystko o historii wilków i Bogini! Prawie chciałabym tam pojechać.
– A wszystkie wilki, które jadą, są w twoim wieku, może ty... – zaczął mój tata.
Zmarszczyłam się, a on odpuścił i na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Jake, który siedział obok mojego ojca, wyglądał na zdezorientowanego. Jake był dokładnie taki sam jak mój ojciec, miał ciemne włosy i jasne oczy.
– Cieszę się, że nie jadę – powiedziała Cassie. – Nie chciałabym przegapić lata z przyjaciółmi.
– Pozna nowych przyjaciół – powiedziała moja mama, uśmiechając się. – Prawda, kochanie?
Przytaknęłam. – Jasne. – Łoskot po mojej lewej stronie przykuł moją uwagę, gdy łokieć Jake'a zahaczył o brzeg talerza. Zanim porcelanowy talerz z jedzeniem upadł na ziemię, moja ręka wyciągnęła się i zatrzymała jego pęd.
Uśmiechnęłam się, gdy unosił się tuż nad podłogą… nie było nic, co kochałam bardziej niż ćwiczenie swoich umiejętności.
Nie podnosząc ręki, ani nawet nie patrząc na talerz, moja mama lewitowała talerz z mojej ręki i postawiła go ponownie przed Jake’m, który nadal jadł, jakby nic się nie stało.
Moja matka była dziesięć razy bardziej zaawansowana ode mnie, mimo że ponad dziesięć lat temu pozbawiono ją mocy. Jedyna, która pozostała, była najsilniejsza, telekineza.
Mój tata przesunął się na swoim miejscu, wiedząc, co zaraz nastąpi.
– Ebony – głos mamy był jak ostrze. – Pamiętasz, co mówiłam o używaniu swoich darów?
Spojrzałam w dół na rozmiękłe ciasto czekoladowe, które zrobiły moje siostry. – Tak.
– Nie możesz ich używać, kiedy cię nie będzie – pouczała. – To nie jest bezpieczne. – Jedynymi osobami, które wiedziały, co moja matka i ja możemy zrobić, była najbliższa rodzina, w tym Ryan.
– Wiem. To był tylko odruch – powiedziałam jej.
Przez ostatnie dwa tygodnie miałam szlaban. Nie wolno mi było w ogóle używać moich darów, żebym przyzwyczaiła się do robienia wszystkiego po swojemu. Na obozie letnim będę dzielić domek, więc musiałam być ostrożna.
– Chciałabym umieć to, co Ebony – poskarżyła się Cassie, składając ręce pod brodą.
Moja mama rzuciła jej lodowate spojrzenie. Sama zmagała się ze swoimi darami. – Nie mów tak.
Cassie wzruszyła ramionami i zjadła swoje ciasto, nie przejmując się zimnym spojrzeniem mamy. Jak dotąd tylko ja odziedziczyłam dary po matce.
Oczywiście każde z mojego rodzeństwa mogło nagle zacząć lewitować w dowolnym momencie. Wiem, że mama się tego obawiała.
Tata podniósł swój kieliszek i kazał nam wszystkim zrobić to samo. – Chciałem wznieść toast za Ebony.
– Wszyscy mamy nadzieję, że będziesz się dobrze bawić podczas swojej podróży. Mamy nadzieję, że nauczysz się czegoś nowego, poznasz nowych przyjaciół i nabierzesz doświadczenia. Kochamy cię i będziemy za tobą tęsknić. Za Ebony!
Reszta mojej rodziny krzyczała i wiwatowała, a my wszyscy stuknęliśmy się kieliszkami. Reszta kolacji minęła błyskawicznie i zanim się zorientowałam, byłam już w swoim pokoju, pakując ubrania i przybory toaletowe.
Większość rzeczy wrzuciłam do brązowej walizki, a resztę do torby kurierskiej.
Kiedy skończyłam się pakować, położyłam się na łóżku i przytuliłam poduszkę do piersi, tak jak robiłam to każdej nocy.
Czekałam, aż sen sam do mnie przyjdzie, ale byłam tak napięta, że udało mi się odpocząć tylko przez kilka godzin, które były przerywane i niewygodne.
Kiedy o piątej trzydzieści włączył się alarm, zdążyłam jęknąć, zanim przewróciłam się na bok i nacisnęłam przycisk wyłączający.
Zwlokłam się pod prysznic, a przemoczone, splątane włosy związałam w kok na karku, nie zawracając sobie głowy ich układaniem.
Do moich drzwi zapukał tata i wszedł do środka: – Gotowa, Eb?
Kiwnęłam głową i ziewnęłam, wkładając ręce do kieszeni bluzy z kapturem. – Tak, chyba tak.
Przeszedł przez pokój i przytulił mnie do siebie, śmiejąc się, gdy zauważył, że mam mokre włosy. – Twoja mama cię zabije, jeśli dowie się, że masz mokre włosy.
– Wilkołaki nie chorują na przeziębienia – mruknęłam.
Wzruszył ramionami. – Przez jakiś czas była człowiekiem i nadal uważa, że mokre włosy i zimne stopy powodują chorobę.
– To wariatka – zaśmiałam się.
– Kocha cię – odpowiedział, podnosząc moje bagaże.
Westchnęłam. – Tak, wiem.
– Ja też cię kocham – powiedział. – Wiesz o tym, prawda?
Mój tata uśmiechnął się do mnie, jego oczy zmrużyły się w najbardziej znajomy sposób. Mruknęłam coś pod nosem, co go rozśmieszyło. Naprawdę kochałam tatę, nawet jeśli byłam na niego zła, za wysłanie mnie na głupi obóz.
Po niezliczonych pożegnaniach i życzeniach powodzenia siedziałam w samochodzie, jadącym do Kalifornii, gdzie miałam utknąć na całe lato z ludźmi, których nie znam.
Spojrzałam przez okno i westchnęłam. Miałam przeczucie, że następne dwa miesiące mojego życia będą okropne.
Gdybym tylko wiedziała, że na okażą się być zupełnie inne.

Odkryj Galateę

Akademia Czarnego Słońca: Nowe pokolenie 1Dziewicza Panna MłodaBiegnijW pogoni za omegąKrólowa jego serca

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Wilki

by Ewa Han

liczba książek: 15

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Raven Flanagan

by goshka

liczba książek: 9

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

NIE przeczytane...

by Izabela28

liczba książek: 46

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Na później

by Panna Anna

liczba książek: 116

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Subskrypcje

by Panna Anna

liczba książek: 16

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

JenCooper&C.Swallow

by Izabela28

liczba książek: 21

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68