Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Wybrani 5: Uwięzieni

Wybrani 5: Uwięzieni

Autorzy
G. M. Marks
Lektury
270K
Rozdziały
30
Autorzy
G. M. Marks
Lektury
270K
Rozdziały
30
🚀Science Fiction💕Romantyczne👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💪🏻Obrońca🎭Dramatyczne💪SIlne kobiety👽Kosmici☢️Dystopijny

Na Ziemi i planecie Zibon 8 więzi między ludzkimi kobietami a Zibonami rozkwitają, tworząc rodziny pełne nadziei, żaru i serca. Jednak nie wszystko jest sielanką – w cieniu czają się zasady, a potężni przywódcy pragną przejąć kontrolę. Więzi, które obiecują miłość, niosą ze sobą również brzemię niebezpieczeństwa, sprawiając, że każdy wybór ma ogromne znaczenie. Gdy rozkwita nowe życie i iskrzy namiętność, nadciąga burza sprzeciwu. Czy te żarliwe relacje przetrwają próbę, czy też pożądanie i lojalność zostaną rozdarte przez tych, którzy obawiają się ich siły? Miłość, bunt i przetrwanie splatają się w opowieści, w której każde bicie serca przypomina grę o najwyższą stawkę.

Ryzykowne sekrety

Księga 5: Uwięziona

CHLOE

Chloe mocno chwyciła poręcz, wpatrując się w dwa duże księżyce, które lśniły na ciemnym, obcym niebie Zibon 8. Zakręciło jej się w głowie, gdy spojrzała w dół przez krawędź. Znajdowała się tak wysoko, że nie widziała ziemi, bez względu na to, czy był tam ocean, czy ląd.
Spoglądając z powrotem w górę, próbowała przypomnieć sobie, jak bardzo różnił się od nich ziemski księżyc. Smutno było myśleć, że będąc w domu, prawie w ogóle na niego nie patrzyła. Że prawie w ogóle nie dostrzegała niczego ze swojego świata.
Zbyt pochłonięta swoim małym życiem w małym domu w Teksasie, rzadko zwracała uwagę na błękit nieba czy lśniące gwiazdy.
Zamknęła oczy, pozwalając nowym doznaniom muskać swoją skórę. To też wydawało się inne. Pachniało inaczej.
W dziwny sposób sprawiało to, że tęskniła za domem. Zaczynała tęsknić za błękitem. Za tym jednym księżycem.
Za wszystkim, co kiedyś było normalne.
Chloe otworzyła oczy. Nostalgia przyszła i odeszła, nie trwając długo. Ekscytacja nowym światem, nowym życiem, czekała na nią, błagając, by po nie sięgnęła i je wzięła.
Ale nie mogła. Nie miała pozwolenia, by je wziąć.
Chloe zmarszczyła brwi. Jak bardzo irytujące, nużące i duszne nie byłoby jej dawne życie na Ziemi, to przynajmniej mogła wychodzić na zewnątrz. Przynajmniej wolno jej było mieć jakieś życie.
Powieki Chloe zadrżały, gdy dała o sobie znać duża, ciepła obecność. Dwie ogromne dłonie objęły poręcz tuż obok jej dłoni. Czuła, jakby powietrze wibrowało.
Jego zapach otulił jej ciało jak perfumy. Wzięła głęboki oddech i wypuściła powietrze, a jej obawy i żale natychmiast zniknęły.
Jak on to robił? Znali się już od prawie roku. Spędzali ze sobą każdą minutę każdego dnia.
Jak to możliwe, że wydawał się pięknym, wspaniałym nieznajomym, którego wciąż poznawała, a jednocześnie kimś, kogo znała od kilku wcieleń?
Tor oparł brodę na jej głowie. „Za dużo myślisz.”
„Tak.”
„Musimy iść.”
Chloe pociągnęła nosem. „Godzina policyjna jest dla dzieci.”
„Zgadzam się, ale co możemy zrobić?”
Chloe oparła się o niego, a jego ciepła klatka piersiowa przylegała do jej pleców. „Co się stanie, jeśli ją złamiemy?”
„Pewnie zaciągną nas z powrotem.”
„Więc po co się śpieszyć?” Poczuła dreszcz ekscytacji. „Dlaczego dla odmiany trochę z nimi nie powalczyć?”
Zaśmiał się cicho. „Myślę, że moglibyśmy zobaczyć, co się stanie.”
Chloe spojrzała w nocne niebo Zibon 8, próbując odwrócić myśli od Tora, ale było to trudne. Z każdym mijającym dniem wydawało się to coraz trudniejsze.
„Czy nasza więź staje się silniejsza?” zapytała.
„Dlaczego tak mówisz?”
„Czy naprawdę muszę odpowiadać?” Splotła swoje palce z jego palcami. „Czy to cię nie martwi?”
„Czy naprawdę musisz pytać?”
Chloe była sfrustrowana, a jednak nie mogła powstrzymać uśmiechu. Tor zawsze jej to robił, sprawiał, że czuła tak wiele sprzecznych rzeczy.
Odwróciła się w jego ramionach. Tor również się uśmiechał. Jego długie, ciemne włosy opadały na potężne ramiona, poruszając się na wietrze.
Nagle uderzyła ją obcość jego twarzy: zbyt duża szczęka, zbyt wysokie kości policzkowe, te drapieżne, żółte oczy. Jego sam ogrom był kolejną rzeczą; przyprawiał ją o dreszcz, sprawiał, że jej serce biło mocniej, a ona miała ochotę zwinąć się w jego ramionach jak kotek i całkowicie się w nim zatracić.
Zawsze przypominał jej o jej kobiecości w sposób, w jaki nikt inny tego nie robił.
Jego srebrzysta koszula błyszczała. Jego uśmiech przerodził się w szeroki wyszczerz, sprawiając, że coś w niej drgnęło.
Chwytając jego twarz, Chloe spojrzała w jego żółte oczy. Lśniły w blasku księżyca i wydawały się przeszywać ją aż do szpiku kości. Czuła mrowienie na czubku języka.
W jej ustach zebrała się ślina. Nawet nie zorientowała się, że go całuje, dopóki jakiś głos nie kazał im przestać.
Odsunęli się od siebie gwałtownie.
„Godzina policyjna!” warknął głos.
Chloe gwałtownie wytarła usta. Policzki Tora były zaczerwienione, a jego oczy świeciły jak płynne złoto. Oddychał ciężko, odwracając się, by zobaczyć, kto im przeszkodził.
Dwóch mężczyzn stało przy wejściu na balkon. Mieli skrzyżowane ramiona.
Tor nonszalancko objął ramieniem Chloe. Nawet się zaśmiał. „I co zamierzacie z tym zrobić? Będziecie ze mną walczyć? Zrobicie mi krzywdę? Chcecie zranić moją kobietę?” Tor delikatnie przytulił Chloe. „No dalej, spróbujcie. Wyzywam was.”
„To tylko nasza praca, Tor. To dla twojego bezpieczeństwa”, powiedział mężczyzna po lewej.
„Bez urazy, Darrin. Myślę, że sam potrafię lepiej chronić Chloe niż wy. Nie uważasz?”
„Nie utrudniaj tego. Po prostu wracajcie do swoich kwater”, powiedział. Brzmiał na zmęczonego.
Tor miał znowu się odezwać, ale Chloe go powstrzymała. „Po prostu wracajmy. Szkoda mi na to czasu.” Spojrzała gniewnie na obu mężczyzn. „I tak nie zostaniemy tu długo. Jeśli chcecie ode mnie dziecka, będziecie musieli zacząć robić to, co ja mówię.”
Z tymi słowami wzięła Tora za rękę i pomaszerowała gniewnie z powrotem przez balkon, a dwaj Zibonowie zeszli im z drogi.
Kiedy odeszli wystarczająco daleko, Tor odezwał się. „Nadal mnie zaskakujesz. Skąd ci się to wzięło?”
Chloe wzruszyła ramionami, zbyt wściekła, by mówić. Drżała, gdy szli w kierunku kwater dla kobiet.
Gdy dotarli do swojego pokoju, Chloe usiadła na krawędzi łóżka, łapiąc z trudem oddech. Zapaliło się automatyczne oświetlenie.
„Uspokój się”, powiedział Tor, marszcząc brwi. „Jeszcze się rozchorujesz. Sprawiasz, że mi robi się niedobrze.” Uderzył knykciami w przeponę. „Nie pozwól, by cię sprowokowali.”
„Łatwo ci mówić”, powiedziała Chloe. „Nie traktują cię jak psa rozpłodowego, który nie ma innego celu w życiu.”
„Oni tak nie myślą.”
Chloe zaśmiała się ponuro. Gdy spróbował usiąść i chwycić jej dłoń, wstała i zaczęła krążyć po pokoju.
Okna były otwarte, a przez powiew wiatru świerzbiła ją skóra. Wydawało się, że zawsze ją świerzbiło. Świerzbiło ją, by stąd uciec.
Świerzbiło ją, by coś zrobić. Świerzbiło z tęsknoty za Torem.
Świerzbiło. Świerzbiło. Świerzbiło.
Przejechała paznokciami po swojej szyi.
„Zaczynają na mnie dziwnie patrzeć”, powiedziała Chloe. „Zauważyłeś to? Zaczynają coś podejrzewać.”
Dotknęła swojego oka. Każdego ranka sprawdzała, czy nie ma tam charakterystycznych guzków, tylko po to, by upewnić się, że ich środki ostrożności nadal działają.
„Nie zaprzeczę”, powiedział Tor.
„Jak myślisz, co się stanie, kiedy zorientują się w sytuacji?”
„Nie potrafię powiedzieć.”
„Ale jednak się martwisz”, powiedziała. „Myślisz, że... Myślisz, że nas zmuszą?”
Nie odpowiedział. Chloe wyczuła falę niepokoju przepływającą przez ich więź.
„To nie jest sprawiedliwe”, powiedziała.
„Wiem. Przepraszam.”
„Przestań się obwiniać. Ja cię nie winię.”
„A powinnaś. To wszystko moja wina.”
„Przecież mnie uratowałeś.”
„Tylko po to, żeby znów cię uwięzić.”
„Nie.” Chwyciła się za gardło, gdy wezbrały w nim łzy. „Nawet gdyby... nawet gdyby mnie zmuszono, wolałabym to. Wolałabym to przez kilka wcieleń ponad to, co miałam wcześniej. Przynajmniej będę z tobą.”
Tor wstał i dołączył do niej.
„Mówisz tak ze względu na więź, ale doceniam to.” Uśmiechając się, pogładził ją po nosie swoim szerokim palcem. „Przetrwamy to.”
Chloe spojrzała głęboko w jego oczy. „Dopóki jesteśmy razem.”
„Przecież musimy być razem, pamiętasz?” Zaniósł się śmiechem. „I tak nie mamy wyboru!”
Chloe uśmiechnęła się, a jej łzy obeschły, gdy jego humor mrocznie i wspaniale odbijał się echem przez ich więź. Kiedy się śmiał, patrzyła, jak jego jabłko Adama podskakuje w górę i w dół.
Dzięki temu jego gardło wydawało się grubsze, ramiona szersze, a dłonie jeszcze potężniejsze. Nagle zdawał się wypełniać cały pokój.
Stanęła na palcach. Przycisnęła swoje usta do jego warg.

Odkryj Galateę

Spotkanie z AlfąSerca Alaski Prequel: Miłość i AlaskaZimowy czworokątSeria Nigdy tom 2: Nigdy mnie nie zapomniszMiłość prezesa

Najnowsze publikacje

Wrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicęTak, panie Knight. Księga 4: Część druga

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 32

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 363

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 60

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 79

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 67

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 70

Czekające

by Martita

liczba książek: 11