
Seria Nigdy tom 2: Nigdy mnie nie zapomnisz
Autorzy
Kim F.
Lektury
646K
Rozdziały
30
Prolog
Nazywała się Lyric Johannes. Była silną alfą, wojowniczką wilków z jasno określonym celem. Właśnie pokonała Króla alfę w Ameryce i wybierała się do Europy. U jej boku stał jej partner Król alfa, gotowy rozpocząć z nią nowe życie wraz ze swoim stadem.
Lyric walczyła o sprawiedliwość dla wszystkich. Broniła praw wilczyc i tych, którzy czuli się niedoceniani. Chciała zmienić stare zasady i skłonić innych alf do nowego sposobu myślenia.
Jej nowym zadaniem była ochrona nadprzyrodzonych. Marzyła o świecie, w którym wszystkie istoty żyłyby razem w zgodzie. To było trudne wyzwanie, ale z pomocą Bogini Księżyca była gotowa stawić mu czoła.
Bogini Księżyca miała obdarzyć ją mocami, dzięki którym zjednoczyłaby stada i powstrzymała zagrożenia mogące ujawnić ludziom ich sekret. W ten sposób chroniłaby również ludzi. Była wojowniczą luną, a jej imię miało zapisać się w historii.
***
Anglia
Minął tydzień od pokonania Leandre'a i znalezienia partnera, Kaizera - Króla alfy europejskich wilków. Spakowaliśmy się, porzuciłam szkołę i miałam przenieść się do placówki w Anglii.
Towarzyszyli mi przyjaciele - Ridge, Jonah, Tyler i Roman. Steve miał dołączyć później. Jako nauczyciel wciąż uczył wilki ze stada Romana. Pomagał też Romanowi w zarządzaniu stadem, podczas gdy chłopaki jechali ze mną.
Lot trwał sześć godzin. Byłam wykończona! Dowiedziałam się, że po wylądowaniu w Londynie czeka nas jeszcze trzygodzinna jazda. Królewskie Stado znajdowało się daleko, a stado było chronione magią potężnego sabatu czarownic, które z nimi mieszkały.
Siedziałam w fotelu, obserwując Kaizera pracującego na komputerze. Roman i Gunnar omawiali plany bezpieczeństwa na czas naszego przybycia, a chłopaki spali lub oglądali film.
Pożegnanie z przyjaciółmi było trudne. Beth płakała, a Ben i Kevin tylko wzruszyli ramionami. Prosili, żebym utrzymywała kontakt, a Beth obiecała zaprosić mnie na swój ślub z Allenem.
Otworzyłam plecak i wyjęłam komputer. Przeczytałam maila od Alfy Carlyle'a. Życzył mi powodzenia i poinformował, że moja matka wróciła do stada Półksiężyca na zaproszenie Alfy Damiena i byłej Luny Diany. Ucieszyło mnie to. To było jedyne prawdziwe stado, jakie miała moja matka. Jej ojciec zrzekł się tytułu alfy w swoim stadzie lata temu.
Sprawdziłam maile z uczelni i dowiedziałam się, że moja aplikacja do wykrywania przestępców dostała ocenę celującą. Nauczyciel był pod wrażeniem i radził, bym rozważyła jej zatwierdzenie.
Zamknęłam komputer i oparłam się. Przymknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Uważnie wsłuchiwałam się w cichą rozmowę Romana z Gunnarem.
Wyczuwałam jego niepokój. Gunnar zapewniał go, że zamek jest dobrze strzeżony, a ochrona bardzo ścisła.
– Sadie. Jesteś cicho przez całą podróż. Wszystko w porządku? – zapytałam moją wilczycę.
– Po prostu słucham i uczę się, Lyric. Król alfa jest bardzo spięty. Jego wilk ciągle warczy. Inni mogą tego nie słyszeć, ale ja tak. W końcu to nasz partner. Coś go martwi. Ludwig milczy, tylko warczy na Kaizera – odpowiedziała Sadie.
Spojrzałam na niego siedzącego samotnie i piszącego na komputerze. Wyglądał na zaniepokojonego. Blond włosy opadały mu na oczy. Odgarnął je ręką i kontynuował pisanie. Wydawał się zdenerwowany. Chciałam podejść, przeczesać palcami jego włosy i pocieszyć go.
Myśląc o tym, wstałam i podeszłam do niego.
Gdy usiadłam obok, spojrzał na mnie swoimi intensywnie zielonymi oczami i uśmiechnął się.
– Cześć – powiedział cicho. – Nudzę cię, kochanie?
– Nie nudzisz mnie. Martwisz. Wszystko w porządku?
Rozejrzał się i zamknął komputer.
– Niezbyt. Dostaliśmy kolejną groźbę. Stare stada się złoszczą, a ich alfy grożą odwetem. Muszę wrócić do domu i porozmawiać z innymi nadprzyrodzonymi, żeby temu zapobiec.
– Jeśli nic innego, muszę ich ostrzec przed zagrożeniem. Starzy alfy chcą ujawnić ludziom istnienie wszystkich nadprzyrodzonych. To byłoby katastrofalne.
Wziął moją dłoń i pocałował ją.
– Muszę też przedstawić cię mojemu synowi. Jest w szkole z internatem, ale w ten weekend przyjeżdża na przerwę.
– Lubię dzieci. Mniej martwię się o niego niż o twoje stado. To chyba największe stado na świecie, a ja jestem amerykańską wilczycą, która przyjeżdża tu jako nowa luna. To przerażające!
Uśmiechnął się.
– Tak, ale jesteś taka seksowna i fajna. Pokochają cię. Zwłaszcza gdy poznają też Sadie.
– No tak... jest jeszcze Sadie. Wszędzie przyciąga spojrzenia.
– Ty też, kochanie. Po prostu tego nie dostrzegasz. Te piękne białe włosy. Twoje niebieskie oczy jak z sypialni. Wszystko w tobie jest niesamowite.
– Jesteś stronniczy! Jestem twoją partnerką. Powinieneś lubić to, jak wyglądam. Ja też lubię, jak ty wyglądasz. – Przysunęłam się do niego.
Zapaliła się lampka „Zapnij Pasy”, więc schowaliśmy rzeczy i przygotowaliśmy się do lądowania. Trzymał mnie za rękę, gdy dotknęliśmy ziemi i podjechaliśmy do prywatnej strefy, gdzie czekały trzy duże samochody.
Załoga otworzyła drzwi i opuściła schody. Gunnar zszedł pierwszy, a Roman zaraz za nim. Polecił mi iść za nim, a Kaizerowi za mną. Szybko zaprowadzili nas do pierwszego samochodu i wepchnęli na tylne siedzenie. Gunnar usiadł za kierownicą.
– Chłopaki jadą za nami w dużym samochodzie. Trzeci jest na bagaże. Możecie się zrelaksować. Za około trzy godziny będziemy na miejscu. Jeśli zgłodniejecie, powiedzcie, a możemy podjechać do drive-thru – powiedział Gunnar, spoglądając w lusterko.
– Jest dobrze. Chcę już tylko dotrzeć na miejsce. Sadie chce pobiegać. Mam nadzieję, że macie bezpieczne miejsce do biegania – powiedziałam do nikogo konkretnego.
Kaizer odpowiedział.
– Jeśli możesz poczekać do prysznica i kolacji, zabiorę cię na zewnątrz.
– Brzmi idealnie!
Objął mnie ramieniem i przyciągnął bliżej. Przytuliłam się do niego i wyjrzałam przez okno, obserwując jak Gunnar prowadzi nas przez ruch uliczny, aż wyjechaliśmy na dwupasmową drogę wiodącą w stronę wsi.














































