
Z uniwersum Dyskrecji: Drugie ujęcie
Autorzy
Lektury
49,8K
Rozdziały
7
Jeden
Piętnaście lat!
Tyle czasu minęło, odkąd skończyły się moje złote czasy. Lata temu byłem na szczycie, ale teraz sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
Tiffany z kolei świetnie sobie poradziła. Była znaną influencerką w mediach społecznościowych, miała bardzo atrakcyjnego męża i dwójkę dzieci w prywatnej szkole.
Kiedyś była kapitanką cheerleaderek, kiedy ja byłem kapitanem drużyny koszykarskiej. Teraz stała i śmiała się z panią Paulson, jakby literatura angielska zawsze była jej ulubionym przedmiotem.
Już nienawidziłem tego zjazdu absolwentów. Presley był jedyną osobą, z którą naprawdę chciałem porozmawiać, ale on akurat gadał z panem Kimem.
Zamiast tego musiałem słuchać gadaniny Bernarda. Wyglądał tak samo jak dawniej, co w jego przypadku nie było komplementem. Niedawno wygrał jakąś nagrodę za eksperyment, którego nie rozumiałem, i po prostu nie mógł przestać o tym mówić.
Właśnie miałem się wymówić, kiedy nie wiadomo skąd Taylor, kurwa, Reed wszedł do sali. O kurwa! Nigdy nie pojawiał się na tych zjazdach. Co on tu, do cholery, robił?!
Taylor był czymś w rodzaju szkolnej legendy.
Po maturze poszedł na American Institute of Technology, rzucił studia, założył firmę zajmującą się cyberbezpieczeństwem i sprzedał ją za kilka milionów Karinie Hagen. Zniknął, żeby podróżować po świecie przez pół roku, a teraz zjawił się akurat tutaj?
Tłum powoli otrząsnął się ze zbiorowego szoku i rzucił się, żeby go przywitać. Taylor wydawał się dziwnie spokojny, uśmiechając się do wszystkich ludzi, którzy kiedyś zamienili jego życie w piekło.
Taylor był osobą, którą wszyscy uwielbiali dręczyć. Na ostatnim roku Tiffany upokorzyła go przed całą klasą na hiszpańskim, a teraz robiła sobie z nim selfie, niewątpliwie przeznaczone dla jej obserwujących na Instagramie.
Zdumiewające było to, co pieniądze mogły zrobić z człowiekiem. Taylor wyglądał absolutnie rewelacyjnie. Miał głowę pełną loków, naprawione zęby i wyrzeźbioną na siłowni sylwetkę. Opaleniznę pewnie nabył we wszystkich egzotycznych miejscach, które odwiedził, a granatowy garnitur był wyraźnie bardzo drogi.
Poruszał się też inaczej; pieniądze zdecydowanie dodały mu pewności siebie. Nie wiedziałem, gdzie podziać wzrok, kiedy zorientowałem się, że idzie w moim kierunku.
„Shane” – powiedział z rękami w kieszeniach.
„Taylor” – odparłem swobodnie.
„Słyszałem, że twój ojciec odszedł. Moje kondolencje” – powiedział Taylor cicho.
„Dzięki, doceniam to” – odpowiedziałem, szczerze zaskoczony, że o tym wiedział.
Wtedy pojawiła się pani Lipschitz. Najwyraźniej była bardzo podekscytowana tym, że może z nim porozmawiać. Ku mojemu zdziwieniu bezgłośnie wyszeptał przeprosiny, choć wcale nie był mi winien żadnej rozmowy.
Potrzebowałem świeżego powietrza.
Stałem zamyślony, kiedy Taylor wyszedł z budynku szkoły w stronę czarnej limuzyny z kierowcą trzymającym otwarte drzwi.
Kiedy mnie zauważył, zatrzymał się i przez chwilę na mnie patrzył. „Powinieneś kiedyś wpaść do mnie. Jest coś, co chciałbym ci pokazać” – powiedział zagadkowo.
Włożył rękę do kieszeni marynarki i wyciągnął wizytówkę. Potem pewnym krokiem wrócił do samochodu.
Taylor Reed zniknął tak szybko, jak się pojawił.
Co jest, kurwa?!
***
Nie mogłem przestać myśleć o Taylorze. Co on, kurwa, chciał mi pokazać? Po co w ogóle fatygował się na ten zjazd tamtego wieczoru? Czy nie byliśmy wszyscy częścią jego traumatycznej przeszłości?
Wszyscy wiedzieli, że Taylor jest gejem, ale bardzo niewielu ludzi wiedziało, że ja jestem biseksualny. Jego kupiona uroda i sposób, w jaki teraz emanował pewnością siebie, były cholernie seksowne.
W końcu ciekawość wzięła górę i do niego zadzwoniłem. Nie byłem nawet pewien, czy będzie pamiętał naszą rozmowę, ale wydawał się entuzjastycznie nastawiony do mojej wizyty. Wysłał nawet po mnie samochód.
Byłem w szoku, kiedy dowiedziałem się, o co chodziło z całym tym zamieszaniem…
Podpisana piłka do koszykówki, kurwa mać?!
Musiałem przyznać, że to nie był byle jaki autograf — to był mój ulubiony gracz NBA wszech czasów. Ale skąd on mógł to pamiętać?
Taylor pokazał mi potem resztę swojej ogromnej kolekcji i oprowadził mnie po całym swoim wielkim domu. Wycieczka zakończyła się przy przepięknym basenie.
„Masz ochotę się zanurzyć?” – zapytał niedbale.
„Nie wziąłem kąpielówek” – odpowiedziałem, stwierdzając oczywiste.
„Nie ma sprawy” – powiedział, wzruszając ramionami. „Jesteśmy tu tylko we dwóch, a najbliższy sąsiad mieszka kilometry stąd, więc…”
Potrzebowałem chwili, żeby zrozumieć, co sugeruje. Mówił poważnie? Chciał, żebyśmy kąpali się razem nago w jego basenie?
Kiedy stałem za nim, wciąż się zastanawiając, Taylor zrzucił z siebie ubrania i z gracją zanurkował w czystej wodzie.
No cóż… raz się żyje.
Dołączyłem do niego przy szklanej ścianie po drugiej stronie, oparłem ramiona o krawędź i podziwiałem zapierający dech w piersiach widok na miasto w dole.
„Po co tu naprawdę jestem, Taylor?” – odważyłem się zapytać.
Spojrzał na mnie uważnie i powiedział: „W końcu zadaje TO pytanie.”
Czekałem na odpowiedź, ale zamiast tego odpłynął na drugi koniec basenu i podciągnął się na brzeg. Zdążyłem zobaczyć tylko jego jędrny tyłek, zanim owinął biodra ręcznikiem.
„Dla ciebie też jest” – powiedział, wskazując na ręcznik na leżaku. „Będę w saunie.”
Nacisnął ukryte drzwi w ścianie i zniknął w środku.
Cała ta sytuacja była cholernie dziwna, i chociaż instynkt podpowiadał mi, żeby wyjść, musiałem wiedzieć, po jaką cholerę tu zostałem zaproszony.
Poszedłem za Taylorem do sauny i zastałem go kompletnie nagiego. Ramiona miał rozłożone na oparciu ławki, a nogi szeroko rozstawione.
Miał ogromnego fiuta i jedyne, o czym mogłem myśleć, to o ile większy będzie, kiedy stwardnieje.
„Rozgość się” – powiedział, machając ręką.
Nie zamierzałem pokazać, że czuję się nieswojo, więc powiesiłem ręcznik na wieszaku i usiadłem obok niego.
„Odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie…” – powiedział, zmieniając pozycję. „Jestem bogaty, znudzony i lubię kolekcjonować różne rzeczy, w tym… unikalne doświadczenia seksualne.”
Co jest, kurwa?!
„Byłeś najpopularniejszym facetem w liceum i zupełnie nieosiągalny.”
Ledwo mogłem oddychać, i to nie z powodu gorąca w saunie.
„Dam ci sto tysięcy dolarów, jeśli się ze mną prześpisz.”
O kurwa, kurwa, kurwa! Chciał mnie zerżnąć tym swoim ogromnym fiutem I jeszcze mi za to zapłacić sto kawałków?
„Kurde, ty to naprawdę rozważasz?” – powiedział, wybuchając śmiechem. „Tylko cię wkręcam, stary! Przepraszam. Mam naprawdę pojebane poczucie humoru.”
Teraz czułem się głupio.
„Tak naprawdę zaprosiłem cię tutaj, bo tamtego wieczoru przypomniałeś mi kilka dobrych wspomnień z liceum” – powiedział z uśmiechem. „Teraz czuję się na tyle pewnie, żeby ci powiedzieć, że byłem w tobie kiedyś strasznie zakochany.”
Zamrugałem, kompletnie zdezorientowany. O to chodziło w tym całym dziwacznym spotkaniu? Żeby wyznać dawne zauroczenie? Nie wiedział, że kręcą mnie faceci, więc co chciał osiągnąć tym wyznaniem?
„O, naprawdę? Nigdy bym nie zgadł” – powiedziałem od niechcenia.
„Nie wyglądasz na specjalnie zszokowanego tym wszystkim” – powiedział, patrząc na mnie z ciekawością. „Szczerze myślałem, że cię szlag trafi, zwłaszcza po moim małym żarcie.”
„Może naprawdę potrzebuję tych pieniędzy” – odpowiedziałem, wzruszając ramionami, zdeterminowany, żeby jeszcze bardziej go zbić z tropu.
Pewnie założył, że jestem jednym z tych heteryków, którzy czują się zagrożeni przez odrobinę męskiej miłości.
„Czekaj, poważnie rozważałbyś seks ze mną za kasę?” Taylor wyglądał teraz na kompletnie skołowanego.
„Jasne, pierdolić to!” – powiedziałem, starając się zachować spokój.
To była zabawna gra i byłem prawie pewien, że nigdy nie pójdzie na całość.
„Stoi” – powiedział, wyciągając rękę, żeby przypieczętować umowę.
Kurwa! Nie mogłem stwierdzić, czy znowu ze mnie kpi, więc w końcu się złamałem i powiedziałem mu prawdę.
„Stary, jestem biseksualny. Z takim fiutem nie potrzebujesz pieniędzy, żeby mnie przekonać do seksu.”
Spojrzał na mnie z totalnym szokiem, ale nic nie powiedział.
Taylor powtórzył, że naprawdę żartował ze swoją ofertą, ale przyznał, że rozebranie mnie było dla jego własnej rozrywki. Wygłupy się jednak skończyły i zaprosił mnie do środka na drinka.
Nie flirtował ani nie próbował niczego, kiedy wspominaliśmy liceum. Według niego byłem jedną z niewielu osób, które nie były dla niego okropne w tamtych czasach. Oczywiście nie zamierzałem mu mówić, że ledwo zauważałem jego istnienie.
Kiedy samochód odwiózł mnie do domu koło północy, czułem się, jakbym spędził naprawdę wartościowy czas ze starym przyjacielem.
Ale po cichu żałowałem, że nie zaszło coś więcej.















































