Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for 7 lat później

7 lat później

Autorzy
Lindsay Hope
Lektury
17,6K
Rozdziały
48
Autorzy
Lindsay Hope
Lektury
17,6K
Rozdziały
48
💕Romantyczne😌Druga szansa🎭Dramatyczne🔺Trójkąt miłosny🏙️Współczesne

Siedem lat powinno wystarczyć, by zapomnieć o pierwszej miłości, ale Cassidy wie, że jest inaczej. Zbudowała życie, które z zewnątrz wydaje się stabilne, starannie utkane z rutyny i cichej determinacji. A potem do jej życia wraca Matteo – bez ostrzeżenia, bez litości i bynajmniej nie sam. Teraz ich światy przenikają się w niemal niesprawiedliwy sposób, gdzie uprzejme uśmiechy maskują dawne iskry, a każde spojrzenie niesie za sobą zbyt wiele wspólnej historii. Cassidy wmawia sobie, że poszła naprzód, że sobie poradzi, że czas zrobił swoje. Ale miłość taka jak ich nie odchodzi po cichu. Wciąż trwa, kusi i wystawia na próbę każdą granicę, którą Cassidy uważała za nienaruszalną. A gdy przeszłość nieuchronnie się zbliża, zaczyna się zastanawiać... czy naprawdę można wyrosnąć z kogoś, kto kiedyś wydawał się być tym na zawsze?

Prolog: Siedem lat wcześniej

Lody truskawkowo-sernikowe, błagam, bądźcie tu.
Po dzisiejszym dniu strasznie was potrzebuję.
Stałam przed zamrażarką pełną różnych lodów Ben & Jerry’s. Przejrzałam je wszystkie. W końcu mój wzrok padł na miejsce z etykietą „Strawberry Cheesecake”. Było puste.
„Szlag by to” – mruknęłam.
Chyba będę musiała wziąć mój drugi wybór, Karamel Sutra.
Chwyciłam lody i ruszyłam do jedynej alejki, którą jeszcze musiałam odwiedzić. Był to dział z alkoholami. Przeglądałam butelki taniego, słodkiego wina. Obok mnie stała kobieta w moim wieku. Miała czekoladowobrązowe włosy do ramion i ładną sukienkę w kwiaty. Zwróciła się do mnie: „Polecam to prosecco. Jest naprawdę dobre”.
Odwróciłam się do niej i zapytałam: „Czy jest słodkie? Wolę, kiedy wino smakuje jak sok, po którym można się upić”.
Zaśmiała się i uśmiechnęła, pokazując perłowobiałe zęby. „Tak, jest słodkie”. Następnie spojrzała na lody w mojej lewej dłoni i butelkę wina, którą łapałam prawą. „To jeden z tych dni, co?” – powiedziała ze zrozumieniem.
„Wino i lody? Zdecydowanie” – odpowiedziałam.
„Mam nadzieję, że zasmakuje ci mój wybór” – powiedziała, również biorąc butelkę prosecco. „Miłego wieczoru”.
Odwróciłam się i patrzyłam, jak odchodzi do mężczyzny, który też wyglądał na mojego rówieśnika. Stał na końcu alejki. Przyjrzałam mu się przez chwilę i omal nie upuściłam butelki wina.
Matteo.
Nic nie mogło mnie przygotować na ten moment. Myślałam, że to się nigdy nie wydarzy, a już na pewno nie w sklepie spożywczym. Brunetka podchodziła do niego coraz bliżej, a on nagle spojrzał mi w oczy.
Zauważyłam, że jego zielone oczy lekko się rozszerzyły. Wyglądał, jakby nie mógł uwierzyć, że stoję w tej samej alejce. Próbował jednak zachować spokój. Kobieta w końcu do niego podeszła, a on spojrzał na nią z góry.
Był od niej sporo wyższy, tak samo jak ode mnie. Kobieta uniosła butelkę wina, a on uśmiechnął się do niej.
Gdy uśmiechał się do niej z góry, zalała mnie fala emocji.
To mogłam być ja.
Kobieta ruszyła naprzód. Zanim poszedł za nią, posłał mi jeszcze jedno spojrzenie. Nie mrugałam przez dłuższą chwilę. Wtedy zorientowałam się, jak szybko bije moje serce.
Nie byłam pewna, czy jeszcze kiedykolwiek zobaczę Matteo Edmondsa.
Wyluzuj, Cassidy. To pewnie tylko przypadkowe, jednorazowe spotkanie.
Jednak w głębi duszy wiedziałam, że to początek zupełnie nowego rozdziału z jego udziałem. Skoro wrócił do miasta, nie było szans, żebyśmy na siebie nie wpadali.
SIEDEM LAT WCZEŚNIEJ — LICEUM
„Klaso, witam na zajęciach z kreatywnego pisania. To wasz ostatni semestr w liceum. Wiem, że wszyscy bardzo chcecie już skończyć szkołę i stąd wyjść. Mimo to zachęcam was, abyście wynieśli z tych zajęć jak najwięcej”.
Pani Delvecchia uczyła mnie wcześniej angielskiego. Teraz uczyła mnie kreatywnego pisania na ostatnim semestrze liceum. Wiedziałam, że niektórzy potraktują te zajęcia jak żart. Ja jednak uważałam, że to moja szansa, by w końcu zabłysnąć w szkole.
Wreszcie. Przez całą szkołę miałam problemy z nauką. Teraz w końcu mogłam zdać jakiś przedmiot śpiewająco. I w dodatku nie było to gotowanie.
Miałam taką nadzieję.
„Każde z was dostanie partnera do pisania” – powiedziała pani Delvecchia. „Będziecie z nim wymieniać się pomysłami. Pokażecie mu swoje prace, zanim mi je oddacie”.
Chodziłam na te zajęcia z moją przyjaciółką, Ashley. Siedziała obok mnie i od razu posłała mi spojrzenie. Skinęłam głową, żeby dać jej znać, że będziemy razem w parze.
„Rozumiem, że możecie mieć tu swoich znajomych. Ale to ja dobiorę was w pary. Kto wie, może w tym ostatnim semestrze zdobędziecie nowego przyjaciela. Kogoś, z kim wcześniej w ogóle byście nie porozmawiali”.
Okej, chyba jednak nie będę w parze z Ashley.
Znałam też inne osoby w klasie. Miałam nadzieję, że trafię na kogoś z nich.
Pani Delvecchia zaczęła wyczytywać pary.
„Ashley Miles i Dana Lee”.
Zauważyłam, jak Ashley uśmiecha się do Dany. Lubiły się. Nauczycielka czytała kolejne nazwiska. W końcu powiedziała: „Cassidy Sharpe i Matteo Edmonds”.
Kto?
Przez chwilę zrobiło mi się głupio, że nie wiedziałam, kim jest Matteo Edmonds. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak wygląda.
Z drugiej strony, w naszym roczniku było około trzystu uczniów. Nie mogłam przecież znać każdego.
„Dobrze, możecie wstać i usiąść ze swoimi partnerami” – poleciła pani Delvecchia. „Odłóżcie na bok wszelkie uprzedzenia. Gwarantuję wam, że pod koniec semestru będziecie wiedzieć o sobie znacznie więcej”.
Wstałam. Nie miałam nawet pojęcia, kogo szukam. Chwilę stałam przy swojej ławce, aż w końcu zauważyłam chłopaka, który szedł w moim kierunku.
Miał złocistobrązowe włosy. Były dość krótkie, ale układały się w lekkie fale. Nosił okulary, szarą koszulkę i dżinsy. Miał oliwkową cerę i był szczupły.
Chyba nigdy wcześniej go nie widziałam.
Zatrzymał się przede mną.
„Cassidy?” – zapytał, patrząc na mnie.
„A ty to Matteo?” – zapytałam.
„Tak” – odpowiedział. Spojrzał w dół, po czym dodał: „Chyba powinniśmy obok siebie usiąść”.
Usiadłam z powrotem przy swojej ławce. Matteo zajął miejsce obok mnie, tam, gdzie wcześniej siedziała Ashley.
„Dosuńcie do siebie ławki!” – zachęcała pani Delvecchia. „Nie bądźcie dla siebie obcy!”.
Przecież jesteśmy dla siebie zupełnie obcy.
Szybkim ruchem Matteo podniósł swoją ławkę, przysunął krzesło i usiadł bliżej mnie.
„Dobrze, klaso. Skoro siedzicie już w parach, chcę, żebyście omówili swoje pierwsze zadanie. Wybierzcie piosenkę, która dużo dla was znaczy. Gatunek nie ma znaczenia. Tekst nie musi być »cenzuralny«, większość z was to już dorośli ludzie. Chcę, żebyście napisali, dlaczego ten utwór jest dla was ważny. Wymieńcie się pomysłami” – powiedziała pani Delvecchia. „Uważam wasze pierwsze zadanie za rozpoczęte!”.
Przez chwilę panowała cisza, a potem klasa zaczęła rozmawiać. Matteo się nie odzywał. Wciąż wpatrywał się w ławkę, bawiąc się ołówkiem. Przed sobą miał zeszyt marki Five Star.
„Więc” – zaczęłam. „Jakiej muzyki słuchasz?”.
Matteo wzruszył ramionami. „Nie słucham zbyt dużo muzyki”.
„Daj spokój. Musisz przecież czegoś słuchać”.
„Lubię trochę rocka” – odpowiedział Matteo. „Głównie kawałki z lat dziewięćdziesiątych”.
„Masz na myśli jakiś konkretny, o którym chciałbyś napisać?” – zapytałam.
Matteo zerknął na mnie i powiedział: „Yyy. Może”.
Posłałam mu zachęcający uśmiech. „Wymień jakiś”.
Już widziałam, że Matteo nie otwierał się zbyt łatwo. Próbowałam go do tego skłonić. Choćby odrobinę.
„»Scar Tissue« Red Hot Chili Peppers” – odpowiedział szybciej, niż się spodziewałam. „Mógłbym o nim napisać”.
„Okej. Chyba go nie znam”.
„Posłuchaj kiedyś. Jest fajny”.
Potem na mnie spojrzał. Zauważyłam, że za okularami kryją się naprawdę ładne oczy. Były zielone, z drobnymi piwnymi plamkami.
„Zrobię to po szkole. Wtedy będę mogła skupić się na tekście. A dlaczego akurat on coś dla ciebie znaczy?” – dopytywałam.
„Mój tata ciągle go puszczał, kiedy byłem dzieckiem” – wyjaśnił.
Później nie dodał już nic więcej.
„Super. Na pewno budzi wspomnienia”.
Matteo pokiwał głową. Potem spojrzał na mnie i zapytał: „A ty? Jaką piosenkę wybierzesz?”.
„Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Słucham muzyki głównie dla rytmu”.
„Postaraj się też pomyśleć o czymś z dawnych lat” – doradził Matteo. „Jeśli potrafisz”.
Przez chwilę zastanawiałam się nad utworem, który byłby dla mnie ważny. Nie trwało to długo.
„»Yellow« zespołu Coldplay” – rzuciłam.
Matteo spojrzał na mnie. „Znam to. Dlaczego to dla ciebie wyjątkowy kawałek?”.
Kiedy uświadomiłam sobie, dlaczego piosenka tak wiele dla mnie znaczy, pomyślałam, że w oczach Matteo wyjdę na głupią. „Po prostu uważam, że jest naprawdę piękna”.
„Tylko tyle?” – zapytał. „W takim razie możesz mieć problem z napisaniem pracy. Czy to nie miało być o tym, dlaczego utwór jest dla ciebie wyjątkowy?”.
„Znajdę kilka powodów. Sam zobaczysz, jak przeczytasz moją pracę” – stwierdziłam.
Matteo pokiwał głową. „Brzmi uczciwie”.
Pani Delvecchia stanęła na środku sali i klasnęła w dłonie. „Zostało wam jeszcze tylko kilka minut z partnerami! Na każdych zajęciach będziecie mieli dla siebie czas, dzisiaj to tylko wprowadzenie”.
Spojrzałam na Matteo i zapytałam: „Chodzisz do tej szkoły od pierwszej klasy?”.
Matteo pokiwał głową. „Tak”.
„To niesamowite, że jesteśmy z tego samego rocznika i w ogóle nic o sobie nie wiedzieliśmy”.
Matteo wpatrywał się we mnie przez dłuższą chwilę. „Chodziłem z tobą na co najmniej dwa inne przedmioty, Cassidy”.
Aż ścisnęło mnie w żołądku.
„Och” – wydusiłam, próbując obrócić to w żart. „Czasami bywam taka nieobecna”.
„Mhm”. Matteo znów pokiwał głową.
Przez kilka następnych minut nie odezwał się do mnie ani słowem. Pisał coś w swoim zeszycie. Kiedy próbowałam zerknąć, by sprawdzić, co tam notuje, nic nie widziałam.
Gdy nadszedł czas powrotu na swoje miejsca, odchodząc, nawet na mnie nie spojrzał.
Następna była długa przerwa na lunch. Usiadłam z Ashley i dwiema innymi przyjaciółkami, Danishą i Erin.
„Jak tam praca z Matteo?” – zapytała Ashley podczas jedzenia. Był to nasz drugi dzień w szkole po przerwie zimowej i wszyscy wciąż czuli się zmęczeni.
„Jest dość cichy” – odparłam. „Rozmawiałam z nim po raz pierwszy”.
„Jaki Matteo?” – spytała Danisha.
„Edmonds. To mój partner na kreatywnym pisaniu”.
„Aha. Znam go, mieliśmy razem sporo zajęć” – wtrąciła Danisha. „Jest cichy. Ale też bardzo mądry”.
Teraz to ma sens. Danisha chodzi do klas z rozszerzonym programem.
„Podobno też mieliśmy już kilka wspólnych przedmiotów. Nie miałam o tym pojęcia” – oznajmiłam, wbijając widelec w sałatkę.
„Cass, w zeszłym roku mieliśmy z nim wuef”. Erin spojrzała na mnie.
Poczułam się jeszcze gorzej. „Szczerze mówiąc, jest mi głupio, że go nie zauważyłam” – przyznałam.
Przez resztę dnia myślałam o Matteo i nie wiedziałam dlaczego. Czułam ogromne poczucie winy, że nigdy wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi. Nie mogłam się go pozbyć.
Nawet kiedy po lekcjach wiozłam do domu mojego młodszego brata, Garretta, wciąż było mi przykro.
„Wszystko w porządku?” – zapytał mnie Garrett.
Garrett był w przedostatniej klasie, tylko o rok niżej ode mnie. „W porządku. Po prostu mam wyrzuty sumienia. Przydzielili mi dzisiaj partnera na kreatywnym pisaniu, a ja w ogóle nie wiedziałam, kto to jest. Chociaż podobno wcześniej chodziliśmy już razem na kilka przedmiotów”.
„Kto to taki?” – dopytywał Garrett.
„Nazywa się Matteo Edmonds”.
„Jeśli to cię pocieszy, ja też nie mam zielonego pojęcia, kto to jest”.
Przewróciłam oczami. „Niezbyt, ale dzięki”.
„Cassidy, jesteś popularna” – zauważył Garrett. „Jeśli on nie jest, to wcale się nie dziwię, że nawet na niego nie spojrzałaś”.
Cóż, przez to czuję się płytka. Czy jestem płytka? Udowodnię Matteo, że wcale taka nie jestem. Obiecuję.

Odkryj Galateę

Spada, spada i upadłaBiegnijTrzy. Rozliczenie idealneSzef mojego brataSzkoła seksu Reed

Najnowsze publikacje

Luna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocDobrzy, źli i upiorni

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

Na później

by Panna Anna

liczba książek: 117

Na później

by Zabcia2003

liczba książek: 6

Może później

by Happy_Fiona

liczba książek: 9

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

Chętnie wrócę

by Panna Anna

liczba książek: 54

High school / College - Romance

by Capclemco

liczba książek: 12

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Przeczytanw

by Kawulanka

liczba książek: 6

Curvy Mary E. Thompson

by Sarah Stuckey

liczba książek: 13

Big and beautiful series

by Alexbumgarner89

liczba książek: 13

Cupcake series

by jkc146

liczba książek: 13

BIG AND BEAUTIFUL

by Megan Woods

liczba książek: 13

A.Duncan &KL.Harr

by Kricketlyn

liczba książek: 11

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 165