Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Regulamin korzystania z usługiPrywatnośćPrawo do odstąpienia od umowyNota prawnaAnuluj subskrypcję tutaj
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for P**prz to, jesteś moja

P**prz to, jesteś moja

Autorzy
Sarie Writes
Lektury
264K
Rozdziały
29
Autorzy
Sarie Writes
Lektury
264K
Rozdziały
29
🏈Historie sportowe🏃🏿‍♂️Sportowcy😌Druga szansa👩🏽‍🎓Studenci🏍️Niegrzeczni chłopcy🔺Trójkąt miłosny🏙️Współczesne💪🏻Obrońca💪🏻Samce alfa🖤Mroczne🎓Nowy dorosły i studia😈Romanse z dręczycielami

Amara nigdy nie planowała zadawać się z Jace’em – facetem, przed którym każdy ostrzega wymownym spojrzeniem i kręceniem głową. On jest intensywny, nieprzewidywalny i zbyt przyzwyczajony do tego, że zawsze dostaje to, czego chce.

Na początku dziewczyna stawia opór, kurczowo trzymając się swojej niezależności i odmawiając stania się kolejną historią, o której ludzie szepczą po kątach. Jednak Jace nie gra według zasad, zwłaszcza jeśli chodzi o nią. Przyciąganie między nimi jest gwałtowne, uzależniające i niemożliwe do zignorowania. Każde spojrzenie trwa zbyt długo, każdy dotyk parzy, a każdy krok w tył staje się trudniejszy od poprzedniego.

W miarę jak napięcie rośnie, a kontrola wymyka się z rąk, Amara musi odnaleźć samą siebie w relacji, która jest równie ekscytująca, co obezwładniająca.

Obserwator

Amara Blake zawsze była obserwatorką. Nie taką, która stała z boku i czekała, aż ktoś ją zauważy, lecz taką, która patrzyła uważnie, zapamiętując każdy szczegół, każdą zmianę wyrazu twarzy i każde niewypowiedziane słowo.
Była w tym dobra, nauczyła się tego przez lata bycia outsiderką, przypominającą element układanki, który prawie pasuje, ale jednak nie do końca. Była dziewczyną, która nie pasowała do głośnych miejsc, błyskających świateł ani zatłoczonych korytarzy.
Była stworzona do cichych bibliotek, nocnej nauki i kojącego szelestu przewracanych stron. Życie na uniwersytecie było chaotyczne, przytłaczające i ekscytujące, ale imprezy? Nie, dziękuję.
Świat Amary kręcił się wokół wykładów z psychologii, esejów o ludzkim umyśle i marzeń większych niż małe miasteczko, z którego wyjechała. Nie była naiwna.
Wiedziała dokładnie, kim był Jace Knight, zanim w ogóle usłyszała jego imię szeptane na korytarzach w akademiku. Był typem niegrzecznego chłopca, którego znała każda dziewczyna – niebezpiecznym w sposób, który przyprawiał je o ścisk żołądka i szybsze bicie serca. Nosił skórzane kurtki, rzucał złośliwe uśmieszki i miał bardzo złą reputację.
Był typem chłopaka, który łamał zasady i serca, nigdy nie zostając na tyle długo, by naprawić szkody. Amara nie miała co do niego złudzeń.
Był problemem, a problemy to ostatnia rzecz, jakiej pragnęła. A jednak nadal zwracała na niego uwagę.
Jak mogłaby tego nie robić? Jace miał w sobie coś magnetycznego, wyczuwalnego nawet z drugiego końca zatłoczonej sali wykładowej albo gdy jego śmiech niósł się trochę za głośno w kawiarni na kampusie. On nie tylko wchodził do pokoju – on go przejmował.
Mimo całej jego pewności siebie i bezczelnego uroku, w jego oczach czaił się smutek, błysk czegoś ostrożnego, jakby dźwigał ciężar, którego nikt inny nie widział.
Amara często łapała się na zastanawianiu, co kryje się pod jego twardym pancerzem. Czy on tylko odgrywał rolę niegrzecznego chłopca?
A może był naprawdę tak zepsuty, jak głosiły plotki? Kazała samej sobie przestać o tym myśleć.
On nie był jej problemem. Miała własne bitwy do stoczenia i własne marzenia do spełnienia. Psychologia nie była dla niej tylko kierunkiem studiów – była mapą do zrozumienia ludzi takich jak Jace. Ludzi, którzy z zewnątrz wydawali się dzicy i lekkomyślni, ale w środku bardzo cierpieli.
To była fascynacja, którą trzymała głęboko w sobie, ponieważ była ostrożna. Uważała na swoje serce, na to, komu ufa, i na problemy, które kroczyły razem z Jace'em Knightem.
Dni Amary były ciągłym szukaniem równowagi między zajęciami, pracą na pół etatu w bibliotece na kampusie a wieczorami spędzonymi w podręcznikach. Nie miała czasu na nic, co mogłoby ją rozpraszać.
Zwłaszcza na kogoś ubranego w skórę i emanującego niebezpieczeństwem. Ale los, jak to często bywa, potrafił wywrócić jej starannie poukładany świat do góry nogami.
Zaczęło się niewinnie. Przypadkowe spotkanie w bibliotece.
Jace opierał się o regały i obracał książkę w dłoniach, jakby była rekwizytem w sztuce, o rolę w której nigdy się nie starał. Zaskoczyło ją, że go tam zobaczyła, bo wcale tam nie pasował, ale jakimś cudem wślizgnął się jak cień.
Ich spojrzenia spotkały się na krótką sekundę. Uśmiechnął się złośliwie.
Odwróciła wzrok. Jednak ta chwila trwała w powietrzu jak cicha obietnica.
Kampus był sceną, na której tańczyły plotki i tajemnice. Imię Jace'a wymawiano z mieszanką podziwu i ostrożności – dziewczyny, które za nim biegały, szeptały o jego uroku i bliznach, a chłopaki zazdrościli mu naturalnej pewności siebie.
A Amara? Była zadowolona, że trzyma go na bezpieczny dystans.
Aż do pewnego momentu. Pewnego chłodnego jesiennego popołudnia Amara siedziała w pokoju studenckim, mając na uszach słuchawki i skupiając się na nagraniu z wykładu. Nie słyszała, jak podszedł.
„Blake”. Jego głos był szorstki, ale gładki, jak żwir i jedwab.
Zamarła, a jej serce zabiło mocniej. Wyjęła słuchawki i podniosła wzrok.
Stał przed nią, na tyle blisko, że widziała bladą bliznę nad jego brwią i błysk bezbronności w jego oczach, który próbował ukryć za bezczelnym uśmiechem.
„Hej, Knight”, powiedziała spokojnym głosem. „Czego chcesz?”
„Nic”. Podniósł ręce w udawanym geście poddania. „Pomyślałem, że po prostu się przywitam”.
Amara zamrugała, zaskoczona tym, jak mocno ścisnęło ją w klatce piersiowej. „Hej”. To słowo zabrzmiało niezręcznie, jak stąpanie po kruchym szkle.
Zaśmiał się; był to głęboki i szczery dźwięk, który zupełnie nie pasował do wizerunku niegrzecznego chłopca, który sobie wyobraziła. „Studiujesz psychologię, prawda?”
Kiwnęła głową, zaciekawiona mimo woli.
„Zastanawiałaś się kiedyś, co kieruje ludźmi?”
„O to w tym wszystkim chodzi”.
Wzruszył ramionami. „Chyba też jestem tego trochę ciekawy”.
Amara wpatrywała się w niego, chcąc wierzyć, że kryje się pod tym coś więcej, a jednocześnie wiedząc, że nie powinna się w to angażować.
Mijały dni. Ta dwójka wciąż wpadała na siebie na korytarzach i w kawiarniach. Wymieniali się krótkimi zdaniami, niezręcznymi uśmiechami i żartobliwymi uwagami.
Jace był jak łamigłówka, którą Amara bez przerwy próbowała rozwiązać, a jak w każdej łamigłówce, niektóre elementy były ostre i poszarpane. Był frustrujący i denerwujący, ale dziwnie pociągający – podważał wszystko, co do tej pory wiedziała o nim i o sobie samej.
Mówiła sobie, że to tylko gra. Tymczasowa rozrywka. Ale gry potrafiły stać się niebezpieczne.
Pewnego wieczoru Amara siedziała na balkonie w akademiku. Była owinięta kocem, by chronić się przed chłodem. Jej telefon zawibrował. To była wiadomość od Jace'a.
Jace
Do zobaczenia jutro.
Jej serce zabiło mocniej. Nie była pewna, czy to z nadziei, ze strachu, czy może z obu tych powodów naraz.
Ponieważ chociaż tak bardzo chciała trzymać go na dystans, chociaż widziała znaki ostrzegawcze świecące jak jasne neony, nie mogła zaprzeczyć, że dystans między nimi się zmniejszał. A czasami, gdy stoisz na krawędzi, upadek jest nieunikniony.
Niegrzeczny chłopiec i grzeczna dziewczynka. Granica między nimi była cieńsza, niż ktokolwiek odważyłby się przyznać.
A noc dopiero się zaczynała.
***
Muzyka grała za głośno. Powietrze było ciężkie. Ktoś znowu wylał piwo na jej buty.
Ściskała telefon jak koło ratunkowe. Jej kciuki szybko biegały po ekranie.
Amara
Jesteś gotowa się zmywać? To miejsce śmierdzi żalem i tequilą.
Podniosła wzrok. Skrzywiła się, gdy pijany student zatoczył się obok niej i mrugnął w jej stronę.
Ohyda.
„Mówiłam ci, że to zły pomysł”. Poprawiła kurtkę ze sztucznej skóry. „Ale nie. Bądźmy choć raz normalne, Amara. Bawmy się”.
Jasne. Świetna zabawa.
Odwróciła się, by wyjść.
I znieruchomiała.
Bo właśnie wszedł Jace Knight.
Ciemne dżinsy. Czarna bluza z kapturem. Przekłuta warga. Ten złośliwy uśmiech, jakby był o dwa kroki przed wszystkimi w pokoju i tylko czekał, aż reszta świata go dogoni. Był wcieleniem grzechu i metrem osiemdziesiąt chaosu oraz ogromnej pewności siebie.
I niestety był też jej najgorszym, pieprzonym błędem, który tylko czekał, by się wydarzyć.
Jego spojrzenie spoczęło na niej. Było gorące.
Oczywiście, że tak.
Ruszył prosto w jej stronę.
„Nie uważałem cię za imprezowiczkę, Blake”, powiedział leniwie, a jego niski głos brzmiał, jakby każde słowo było zanurzone w miodzie i ogniu. „Co się stało? Zabrakło ci książek do czytania i ludzi do oceniania?”
Przewróciła oczami. „A ja nie uważałam, że potrafisz oddychać. Wygląda na to, że oboje jesteśmy dziś zaskoczeni”.
Powolny uśmiech wygiął jego usta. Niebezpieczny. Denerwujący. Uzależniający.
„Tęskniłaś za mną”, powiedział. W jego głosie słychać było udawaną szczerość.
„Chyba w jakimś pokręconym wymiarze”.
Jace podszedł bliżej, a przestrzeń między nimi napięła się jak zapalony lont. Tłum wokół nich pulsował, ciała poruszały się w rytm basów i alkoholu, ale ona czuła tylko jego. Jego spojrzenie. Jego ciepło. Jego bliskość.
„Będziesz tak na mnie patrzeć”, mruknął, „czy w końcu przyznasz, że mnie pragniesz?”
Amara zaśmiała się. „Proszę cię. Wolałabym pocałować kaktusa”.
„To mnie ugryź”.
„Z przyjemnością. Mam nadzieję, że jesteś zaszczepiony”.
Jace zachichotał nisko i mrocznie.
Ktoś na niego wpadł, popychając go tak blisko, że ich klatki piersiowe prawie się zetknęły.
Nie cofnął się.
Ona również.
Przez hałas przebił się głos – to był ich wspólny znajomy, wpół pijany i lekkomyślny. „Stawiam dychę, że Blake nie przetrwałaby z tobą jednej nocy, Jace!”
Grupa wybuchnęła śmiechem.
Oczy Jace'a rozbłysły. „Podwój stawkę”, powiedział, nie odrywając od niej wzroku, „a udowodnię jej dzisiaj, że się myli”.
Ktoś zagwizdał. Ktoś krzyknął: „Dawaj, królu!”.
Szczęka Amary się zacisnęła. „Nie jestem zabawką”.
„Jesteś jedyną rzeczą, o którą zagrałbym na poważnie”, powiedział Jace. Jego głos stał się niższy. Ostrzejszy. „Chyba że się boisz”.
Uniosła brwi. „Boję się? Ciebie?”
Pochylił się na tyle blisko, by poczuła zapach mięty, dymu i kłopotów. „Skarbie”, wyszeptał, „jeśli dasz mi jedną noc, będziesz mnie błagać, żebym nie przestawał”.
Powinna dać mu w twarz. Chciała to zrobić.
Zamiast tego wstrzymała oddech. „Jesteś obrzydliwy”, rzuciła i odwróciła się.
Jego palce zacisnęły się na jej nadgarstku. Niezbyt mocno. W sam raz. „Powiedz tylko słowo, a cię puszczę”, powiedział cicho.
Nie zrobiła tego. Powoli się odwróciła. Spojrzała w te ostre, ciemne oczy, które zawsze zdawały się rozbierać ją bez pozwolenia. „Jedna noc”, powiedziała cicho. „Bez zobowiązań. Bez uczuć. Tylko fizycznie”.
Jace uśmiechnął się jak człowiek, który właśnie wygrał wojnę. „Umowa stoi”. Jego głos opadł. Stał się jeszcze mroczniejszy. „Ale pamiętaj. Kiedy już cię dotknę, nie dotkniesz nikogo innego”.
Ledwie dotarli na górę.
Drzwi do pokoju gościnnego zamknęły się za nimi. Ich usta się złączyły, a ręce błądziły po ciałach. Nienawidziła tego, jak szybko w nim tonęła. Nienawidziła tego, że jego pocałunek smakował jak grzech i wybawienie. Nienawidziła tego, że jego palce dokładnie wiedziały, gdzie dotykać.
To było lekkomyślne. Głupie. Uzależniające.
Kiedy było po wszystkim, leżeli obok siebie w cichym zadyszaniu. Jace odwrócił się do niej. „Jesteś teraz moja”.
Jej serce zabiło mocniej. „Mówiłam, że bez zobowiązań”, wyszeptała.
Przejechał kciukiem po jej dolnej wardze. „Powiedziałaś, że nie masz uczuć”, odpowiedział. „Ja nigdy się na to nie zgodziłem”.

Odkryj Galateę

Ugryziona przez Alfę: FinałWyścig sercKrólowa Lykanów Książka 2Zbierając kawałkiRockson Bay Tom 1: Płoń dla mnie

Najnowsze publikacje

Zakochana w braciach mafii Księga 3Zakochana w braciach mafii Księga 2Druga szansaSeria Stado Ridge Mountain, tom 5: PrzepowiedniaAkademia Pierce Charming 2: Pocałunek z królem półbogów i inne złe decyzje

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Najlepsze

autor: IwonaT

liczba książek: 63

Przeczytane bez kontynuacji

autor: Jo ann

liczba książek: 193

Fajne

autor: soft_melon_300

liczba książek: 77

Zakończona

autor: Hinatka118

liczba książek: 156

Do zakonczenia

autor: Agnieszka

liczba książek: 55

Magdalena

autor: Sloneczko97

liczba książek: 68

Aktualne

autor: Magdalena gajewska

liczba książek: 276

Przeczytane-pozostałe

autor: Patunia

liczba książek: 28

Fajne

autor: Aleksandra W

liczba książek: 37

MOJA

autor: Vajlet e63

liczba książek: 8

Moja

autor: soft_carob carrot

liczba książek: 5

Ksiązki które czytam

autor: Magdalena gajewska

liczba książek: 358

Przeczytane z serii

autor: Panna Anna

liczba książek: 82

Hot

autor: goshka

liczba książek: 155

NIE przeczytane...

autor: Izabela28

liczba książek: 46