
Asystentka CEO
Autorzy
Zainab Sambo
Lektury
350K
Rozdziały
2
Rozdział 1
Ze świata MASON…
Lauren
„Gdzie oni, do cholery, są?”
Przygryzłam wargę, żeby nie wydać z siebie żadnego dźwięku, gdy dłoń Masona przesunęła się w górę mojego uda.
„Jestem pewna, że będą tu lada moment. Jeśli zechce pan jeszcze chwilę poczekać...”
Wzięłam szybki oddech, gdy jego wargi dotknęły mojej szyi, i szybko zakryłam usta dłońmi.
„Czekać? Czekać jeszcze? Siedzę tu już od wieczności!”
„Wiem, proszę pana, i bardzo mi przykro. Jestem pewna, że zaraz będą.”
„Mason, naprawdę nie powinniśmy...” – zmarszczyłam brwi, gdy przycisnął dłoń do weneckiego lustra. Czy naprawdę nas nie zauważą? Czy naprawdę nas nie zobaczą? Cała sala konferencyjna była pełna ludzi. Bardzo ważnych ludzi, dodam...
„Niech czekają” – podniósł mnie i owinął moje nogi wokół swoich bioder, przyciskając mnie do szyby. Zamarłam, gdy głośny dźwięk sprawił, że wszyscy spojrzeli w naszą stronę.
„Co to, do diabła, było?” – zapytał głośno audytor. Usłyszałam kroki zbliżające się do drzwi.
„Mason!” – powiedziałam głośnym szeptem, czując strach.
Przycisnął swoje wargi do moich, pocałunek był tak intensywny, że niemal zapomniałam własnego imienia. „Powiedz mi, żebym przestał, a przestanę” – ścisnął mój tyłek, i tym razem nie mogłam powstrzymać cichego dźwięku, który wydobył się z moich ust. „Ale tego nie zrobisz.”
Spojrzałam przez weneckie lustro i zobaczyłam audytora sięgającego po klamkę.
Zdrowy rozsądek walczył z silnym pożądaniem w mojej głowie.
Jak ja się w to wpakowałam?
—PIĘTNAŚCIE MINUT WCZEŚNIEJ...—
„Wszystko gotowe?” – zapytała Athena.
Sprawdziłam dokumenty i teczki rozłożone na stole w sali konferencyjnej po raz tysięczny.
„Chyba tak.”
„Mason będzie wściekły, jeśli tak odpowiesz” – powiedziała.
Zbladłam. Najgorsze było to, że wiedziałam, że nie żartuje.
„Tak” – powiedziałam zamiast tego.
Athena skinęła głową. „Lepiej. Idę sprawdzić pozostałych. Dasz sobie radę tutaj?”
Skinęłam głową, nie ufając własnemu głosowi. Athena wyszła, a ja ponownie przyjrzałam się wszystkiemu w sali konferencyjnej. W biurze panował wielki ruch i napięcie. Nie dosłownie pożar, bo wtedy pewnie biegałabym dookoła, wrzeszcząc na całe gardło, ale tak to właśnie wyglądało.
Dziś miała miejsce ważna kontrola naszych dokumentów, a audytor z rządu miał przyjść, żeby upewnić się, że wszystko jest zrobione jak należy. Zwykle nie byłoby z tym problemu, ale problem stanowił właściciel i dyrektor generalny firmy. Mój szef.
Mason Campbell.
Był typem mężczyzny, który przyciągał uwagę wszystkich. W sekundę, gdy wchodził do pomieszczenia, mężczyźni odwracali wzrok ze strachu, a kobiety przechylały głowy, oblizywały wargi i mrugały do niego w zalotny sposób. Bardzo bogaty biznesmen, ludzie mówili, że ma więcej władzy i wpływów niż nawet rodzina królewska. Był bezwzględny, tajemniczy i bardzo niebezpieczny. Świat był jego placem zabaw, a Londyn jego tronem.
I jakoś, w sposób, w który nie mogłam uwierzyć, zatrudnił mnie na stanowisko swojej osobistej asystentki.
Nie wspominając o naszej... innej... umowie.
Odepchnęłam erotyczne myśli ze swojego umysłu. Musiałam się skupić, jeśli nie chciałam skończyć martwa na dnie rzeki.
„Lauren, jesteś tam?” – usłyszałam głos Atheny przez system nagłośnienia sali konferencyjnej.
„Tak. Potrzebujesz czegoś?”
„Możesz pójść do pomieszczenia AV i sprawdzić, czy projektor działa? Audytor będzie tu lada moment.”
„Jasne. Sekundę” – podeszłam do tyłu sali konferencyjnej. Znajdowało się tu duże lustro, które idealnie pasowało do wystroju pomieszczenia i sprawiało, że wyglądało ono na większe, ale służyło też jako weneckie lustro do pomieszczenia z technologią audio i wideo. Ktoś mógłby siedzieć z tyłu i kontrolować całą technologię w sali konferencyjnej bez przerywania jakiegokolwiek spotkania.
Weszłam do środka i podeszłam do panelu sterowania. Było tam milion przycisków, przewodów i wielkich serwerów. Nie wiedziałam, jak ich używać, ale wiedziałam, jak sprawdzić, czy projektor jest włączony, czy nie.
Małe zielone światełko, jest.
Wyszłam na zewnątrz i zauważyłam, że herbata, którą postawiłam dla Masona na czele stołu, nie miała podstawki. „Athena, jesteś tam jeszcze? Projektor działa bez zarzutu.”
„Świetnie. Audytor właśnie zameldował się w recepcji. Jest w drodze na górę.”
„Jasne. Dzięki.”
Athena rozłączyła się. Wszystko inne było idealne... Zmarszczyłam brwi. Gdy podniosłam herbatę Masona, zauważyłam, że wystygła.
„O nie” – mój szalony szef znajdował każdy powód, żeby utrudnić mi życie, a ja chciałam dać mu jak najmniej powodów. Po prostu szybko ją wymienię. Odwróciłam się do drzwi i pospiesznie wyszłam, żeby przynieść świeżą filiżankę, gdy nagle wpadłam na coś, co wydawało się ceglanym murem. Upadłam do tyłu i wylądowałam na tyłku, zimna herbata rozlała się wszędzie.
„Ała...” – spojrzałam w górę, zła. „Patrz, gdzie idziesz, ty...” Mój głos urwał się, gdy zdałam sobie sprawę, do kogo mówię.
Jego idealnie dopasowany garnitur, teraz pokryty herbatą, opinał jego ogromne, umięśnione ciało. Jego szczęka, tak ostra, że wyglądała, jakby mogła ciąć szkło, była napięta. A te oczy... te szare oczy wpatrujące się we mnie, przerażające i pociągające jednocześnie.
„Mason...”
Spojrzał na swoje ubranie, a potem z powrotem na mnie. „Wyjaśnij” – jego głos był głęboki i groźny jak grzmot. Jakby nadchodziła burza.
Moje życie przemknęło mi przed oczami.
„H-herbata. Herbata wystygła, więc pomyślałam, że ją wymienię...” – próbowałam wyjaśnić, ale właśnie wtedy usłyszałam dźwięk windy rozlegający się z korytarza. Audytor był tutaj.
„Teraz narozrabiałaś” – Mason odwrócił się i spojrzał w tamtym kierunku. „Świetny początek audytu.”
To, co wydarzyło się potem, nie potrafiłam wyjaśnić, nawet gdybym chciała. Wpadłam w pełną panikę. Mój mózg musiał przestać działać. Zanim zdałam sobie sprawę z tego, co robię, złapałam Masona za ramię i wciągnęłam go do pomieszczenia AV.
„Co ty, do cholery, teraz robisz?” – zapytał Mason.
„Musimy cię oczyścić, zanim to zobaczy” – moje serce biło tak głośno w klatce piersiowej, że ledwo słyszałam własny głos. Szybko zdjęłam Masonowi marynarkę i byłam w trakcie rozpinania jego koszuli, gdy jego dłonie przykryły moje. Były tak duże i silne, że przypominały żelazne kajdanki.
„Lauren. Oddychaj” – powiedział stanowczo.
Posłuchałam, jego głos i mocny uścisk wokół moich dłoni wyciągnęły mnie z paniki. Wzięłam głęboki oddech, próbując się uspokoić.
„Lepiej?” – zapytał.
Skinęłam głową, wpatrując się w swoje buty, nie ufając sobie, że mogę już mówić.
„Spójrz na mnie.”
Spojrzałam na niego nerwowo, spodziewając się zobaczyć gniew płonący w jego oczach. Ale zamiast tego, wszystko, co zobaczyłam, to... rozbawienie?
„Co teraz?” – zapytał.
„Słucham?”
„Wciągnęłaś mnie do tego pokoju i rozebrałaś. Jaki był plan?”
Zajęło mi dużo czasu, zanim mój mózg nadążył. Rozejrzałam się. Mason i ja byliśmy w tylnym pomieszczeniu, otoczeni zaawansowanym sprzętem, z jego pokrytym herbatą garniturem u naszych stóp. Przez weneckie lustro widziałam, jak sala konferencyjna wypełnia się ludźmi, gdy audytor zajmował miejsce, czekając na rozpoczęcie spotkania.
A potem zobaczyłam Masona. Naprawdę się mu przyjrzałam. Jego koszula była przemoczona, więc była częściowo prześwitująca, materiał przylegał do jego mięśni. Jego koszula była w połowie rozpięta. Kropla herbaty spłynęła z jego podbródka, w dół jego umięśnionej klatki piersiowej i po brzuchu...
Moja twarz nagle poczuła się, jakby płonęła. Nie tylko uwięziłam nas tutaj z audytorem tuż za drzwiami, ale też zdjęłam połowę ubrania mojego szefa.
„O kurczę...”
„To wszystko, co masz do powiedzenia?” – zapytał. „O kurczę?”
Każde jego słowo było jak bat uderzający mnie, a ja mogłam tylko zrobić zaniepokojoną minę i opuścić głowę. Cisza między nami się przeciągała. Życzyłam sobie, żeby ziemia po prostu otworzyła się pode mną i pochłonęła mnie w całości. Mason prawdopodobnie i tak zakopie mnie żywcem później. To przynajmniej oszczędziłoby mi czekania.
„Skończmy z tym” – Mason ruszył w stronę drzwi.
„Czekaj!” – przycisnęłam dłoń do jego klatki piersiowej, żeby go powstrzymać. Uniósł brew, a ja cofnęłam rękę z jego nagiej klatki. Dotyk jego skóry na mojej był elektryzujący.
„Nie możesz tam wyjść w takim stanie” – powiedziałam. Spojrzałam na audytora, wrednie wyglądającego mężczyznę w średnim wieku z dużym brzuchem. Widziałam, że po prostu szukał jakiejkolwiek wymówki, żeby pogrążyć Masona.
„Co sugerujesz?”
„Przynajmniej...” – przełknęłam ciężko. „Przynajmniej pozwól mi osuszyć, co mogę” – wyciągnęłam chusteczkę z mojej marynarki.
Mason patrzył na mnie tymi szarymi oczami przez chwilę, zanim oparł się o weneckie lustro. „Jak sobie życzysz.”
Próbowałam powstrzymać drżenie moich rąk, gdy rozpinałam resztę guzików jego koszuli. Moje serce waliło mi w gardle, gdy coraz więcej jego idealnego ciała było odsłaniane. Mason miał ciało, które mogło sprawić, że greccy bogowie byliby zazdrośni. Zsunęłam jego koszulę z jego szerokich ramion i zaczęłam wycierać trochę herbaty moją chusteczką.
Moje ręce zaczęły wędrować. Nie mogłam się powstrzymać. To było jak magia, mieć mięśnie Masona pod opuszkami palców, być tak blisko w sekrecie, jego niesamowity zapach otaczający mnie. A te oczy... jego spojrzenie przeszywało prosto do mojej duszy, a ja czułam się taka mała i słaba przed nim. Moje majtki były mokre, moja głowa zamglona pożądaniem. Ale widziałam całą salę konferencyjną pełną ludzi, wszyscy czekali na Masona. To nie był czas na erotyczne fantazje.
„O-okej, gotowe” – powiedziałam. Próbowałam odsunąć się od niego, ale jego ramię owinęło się wokół mojej talii, przytrzymując mnie przy nim.
„Nie, nie skończyłaś. Twoja herbata rozlała się też na moje spodnie” – złapał moją rękę i przesunął ją niżej, aż poczułam ogromne wybrzuszenie, którego jego spodnie nie mogły ukryć.
„Och, przepraszam, proszę pana” – powiedziałam bez tchu. Przygryzłam wargę, gdy moja cipka pulsowała z pożądania. Zaczęłam go głaskać przez spodnie, moje desperackie pragnienie go wygrywało z moją samokontrolą. „Zajmę się tym natychmiast.”
„Tak, zajmiesz się” – złapał mnie za gardło, zmuszając, żebym spojrzała na niego, gdy jego wargi zderzyły się z moimi. Zdominował mój język, to uczucie sprawiło, że byłam gorącym, napalonym bałaganem. „Dokończysz to, co zaczęłaś.”















































