
Bezpański szczeniak
Autorzy
Anxious Coffee Boy
Lektury
1,9M
Rozdziały
40
Zyon żyje na ulicy odkąd jego rodzice porzucili go, gdy miał pięć lat. Teraz, w wieku dwudziestu lat, pogodził się z życiem w samotności i mieszkaniem w swojej alejce. Jednak nie wie, że jego najlepszy przyjaciel Seàn odkłada wystarczająco dużo pieniędzy, by zapewnić im obu byt. A jeśli to nie wystarczy, żaden z nich nie zdaje sobie sprawy z istnienia tajemniczego Axela, który bacznie ich obserwuje.
Prolog
Zyon
Mieszkałem na ulicy, odkąd pamiętam.
Moje pierwsze wspomnienia sprzed życia na ulicach to niewyraźne twarze, które krzyczały i biły się nawzajem.
Potem nagle znalazłem się na środku drogi, sam i zagubiony.
Wcześnie nauczyłem się, że nie mogę nikomu ufać.
Kiedy miałem pięć lat, kilka miesięcy po tym, jak zostałem sam, jakaś kobieta mnie przygarnęła. Powiedziała, że da mi jedzenie, ale biła mnie, kiedy była zła.
Uciekłem po tygodniu, głodny.
Nauczyłem się też słuchać tego, co mówi mi moje ciało.
Kradzież to coś, o czym wszyscy wiedzą – stoisko z jedzeniem, gdy sprzedawca odwróci wzrok albo odejdzie, łatwo okraść, a wszystko w sklepie jest łatwe, jeśli jest wystarczająco małe.
A jeśli mnie złapią: uciekać szybko i przewracać rzeczy, żeby ich zatrzymać.
Teraz mieszkam w zaułku między dwoma pustymi budynkami. Przez lata zdobyłem różne rzeczy, żeby zrobić sobie małe schronienie.
Duża niebieska plandeka wisi między czterema luźnymi cegłami, chroniąc moją głowę i mój stary koc.
Nawet znalazłem poduszkę na poboczu drogi przed blokami.
Lubię ciszę mojego zaułka.
Nikt tędy nie przechodzi z głównej części miasta. Przejeżdżają samochody, ale niewiele osób.
A jeśli już, nie rozmawiam z nimi. Obcy zazwyczaj dają mi spokój. Jestem brudny, a moje ubrania są za duże i podarte.
Jedyną osobą, z którą rozmawiam, jest facet z lokalu w dole ulicy. Daje mi resztki z posiłków, których nikt nie zjadł.
Głównie warzywa i jaskrawo kolorowe rzeczy – facet nazywał je owocami i warzywami.
Nie wiedziałem, że tak się nazywają. Po prostu nazywałem je jedzeniem.
Czasami daje mi pełne posiłki, ale powiedział, że zostałby zwolniony, gdyby jego szef zobaczył, że daję mu jedzenie na zewnątrz.
Kiedy go po raz pierwszy spotkałem, miałem około siedemnastu lat. Jedno z pierwszych wspomnień, jakie mam o nim, to jak nazywa mnie głupim.
Nie znałem tego słowa, więc mi je wytłumaczył i się zgodziłem.
Czasami słyszę, jak kobiety lub mężczyźni pytają dzieci: „Jak było w szkole?”
Kiedyś mnie to myliło, bo nigdy nie chodziłem do czegoś takiego jak szkoła.
Rozumiem tylko dlatego, że musiałem nauczyć się różnych rzeczy, żeby przetrwać. Niektóre słowa wciąż mnie mylą i pewnych rzeczy nie rozumiem, ale wszystkiego innego tak naprawdę nie potrzebuję.
Tylko spać, jeść i biegać.
Więc chyba jestem głupi.
Ale przynajmniej wiem, jak przetrwać. Dopóki żyję, nie obchodzi mnie, czy wiem, co jem.
Moje dni nie są zbyt zajęte.
Budzę się i szukam śniadania. Blok dalej jest stoisko z jedzeniem, które sprzedaje naprawdę dobre hot dogi, jak głosi szyld.
Potem chodzę sobie. Wieczorem idę do miejsca, gdzie jest ten miły facet, po resztki, a potem wracam do domu, do mojego zaułka.
Dziś jest zimniej niż zwykle. Cienka koszula i spodenki, które znalazłem, nie są zbyt ciepłe, ale przynajmniej mam coś na sobie.
Wracam do swojego zaułka.
Nie ma mnie tam za dużo w ciągu dnia. Z jakiegoś powodu ludzie hałasują w środku jednego z budynków i stoją tam duże pojazdy z różnymi rzeczami.
Robią to już od dłuższego czasu, a hałasy mnie denerwują.
Ale faceta ze sklepu spożywczego nie było przy tylnych drzwiach, a wszystkie stoiska z jedzeniem są zamknięte, więc nie mam innego wyjścia, jak wrócić do domu i poczekać, żeby zjeść jutro.
Kiedy dochodzę do swojego zaułka, widzę długą kolejkę ludzi w dziwnych strojach stojących przed budynkiem, który wcześniej był pusty.
Na górze jest jaskrawofioletowy szyld, który kłuje mnie w oczy. Napisane jest PLAYHOUSE.
Głośna muzyka wydobywa się za każdym razem, gdy ciemne podwójne drzwi otwierają się, żeby wpuścić kolejną grupę.
Jakiś facet czyta coś, co dają mu ci dziwni ludzie. Albo ich odpycha, albo otwiera drzwi.
Nie podoba mi się to. Za dużo hałasu i za dużo ludzi.
Niektórzy rzucają mi brudne spojrzenia, gdy jasne światła i szyld rozświetlają ciemność.
Odwracam się i biegnę w głąb zaułka, żeby się od nich oddalić.
Jestem tu bezpieczny, pod moją plandeką i z moim kocem.
Kładę się i zamykam oczy, mając nadzieję, że głośny hałas z wnętrza ustanie, ale nigdy nie ustaje. Czuję, jakby wstrząsał ziemią.
Okrzyki i głosy dochodzą zza rogu.
Mój oddech staje się cięższy. Boli mnie i piecze w klatce piersiowej. Mam mokre oczy i policzki, ale nie wiem, kiedy zacząłem płakać.
Nie wiem, co się ze mną dzieje.
Nigdy wcześniej nie czułem się tak przestraszony, nawet kiedy byłem mały i nowy na ulicach. Czasami się bałem, ale szybko mi przechodziło.
To jest nowe i nie wiem, co robić.
Dlaczego się boję? Dlaczego się trzęsę i płaczę?
Nagle robi mi się zimniej niż wcześniej i zwijam się w kłębek.
Nie podoba mi się to. Nie podoba mi się hałas, ludzie ani nowe miejsce.
Chcę tylko, żeby wróciła cisza.
***
Powoli wracam do swojego zaułka z błyszczącym czerwonym jabłkiem od faceta z restauracji.
Nie chcę, żeby dziwni faceci z nowego budynku na mnie patrzyli. Hałas nie ustał, więc zajmuję jak najwięcej czasu, żeby dotrzeć do domu.
Czuję się nieswojo w pobliżu mojego zaułka. Nie dlatego, że się go wstydzę, ale przez facetów, którzy przechodzą obok mojego domu i obserwują mnie z długiej kolejki.
Kiedy któryś mnie zobaczy, wskazuje mnie, a potem mam grupę gapiącą się na mnie, jakbym był czymś, co nie powinno tu być.
Kiedy to oni nie powinni tu być.
Byłem tu pierwszy. To mój zaułek.
Niestety, to niezbyt długi spacer. Jak tylko skręcam za róg na moją ulicę, słyszę muzykę.
Trzymam się ściany, mając nadzieję, że kolejka tym razem nie zwróci na mnie uwagi.
Ta nadzieja pryska, gdy dochodzę do wejścia do mojego zaułka. Facet w czarnych błyszczących spodniach i z łańcuchem na szyi wskazuje mnie większemu facetowi, z którym jest.
Schylam głowę i biegnę do zaułka, do mojego koca, siadając z kolanami przy klatce piersiowej.
Muzyka brzmi jakoś głośniej, jakby podkręcali ją każdego dnia przez ostatnie dwa tygodnie.
Próbuję skupić się na moim jabłku, biorąc małe kęsy, żeby wystarczyło na tyle długo, by mnie trochę nasycić. Potem skupiam się na żuciu, żeby odwrócić uwagę od hałasu.
Wydaje się, że to pomaga, ale tylko odrobinę. Wkrótce nie mam już jabłka.
Zwijam się na kocu i zakrywam uszy rękami i poduszką. To nie pomaga, ale przynajmniej słyszę własne myśli.
Zaczynam liczyć cegły. Dochodzę do dwudziestu, zanim moje oczy się zamykają.
Czuję, jak ziewam, zbliżając się do snu…
…aż słyszę echo buta w zaułku.
Zrywam się w samą porę, żeby złapać światło w oko. Dysząc, zakrywam oko i mrugam kilka razy.
Kroki się zbliżają.
Mogę tylko cofnąć się w kąt, przygotowując się do ataku i obrony mojej przestrzeni.
„Co ty tu robisz? Nie mogę mieć żebraków na mojej posesji”.
Głos jest męski, głęboki i szorstki, surowy, odbijający się echem od ścian.
Tylko warczę, jakbym chciał go odstraszyć. To nie działa.
„Klienci narzekają na twój brudny tyłek. Wynoś się”.
Skamlę, gdy kroki zatrzymują się przede mną. Światło pokazuje mój koc i plandekę, które szybko zrywa na ziemię.
Zwijam się w kącie i warczę. Czuję, jak oczy napełniają mi się łzami, gdy obcy niszczy dom, nad którym tak ciężko pracowałem, żeby go znaleźć i stworzyć.
Prycha, kierując światło z plandeki na mnie, widząc moje zaszklone oczy i sposób, w jaki szczerzę zęby.
Światło jest zbyt jasne, żebym go zobaczył, ale słyszę, jak mamrocze: „Kurwa”.
Słyszałem, że to brzydkie słowo i zakładam, że wyglądam źle. Wiem, że tak jest, ale to wciąż trochę boli.
Moje oczy śledzą ruch światła, gdy opuszcza się niżej.
Słyszę, jak facet się porusza, podchodząc bliżej. To tylko sprawia, że próbuję jeszcze bardziej wcisnąć się w kąt, znowu warczę na obcego.
Cicho się śmieje na ten widok. „Gadatliwy chłopak, co?”
Jestem zdezorientowany, co ma na myśli, ale nie ruszam się z napiętej pozycji, gotowy gryźć lub drapać, żeby go odepchnąć ode mnie i mojego zaułka.
„Przepraszam za to, co powiedziałem i zrobiłem twojemu małemu dachowi. Zdaję sobie sprawę, że cię nie znam ani nie wiem, dlaczego tu jesteś. To nie było zbyt miłe z mojej strony i mam nadzieję, że możesz mi wybaczyć”.
Jego głos zmienił się na miękki i łagodny. Surowy ton zniknął.
Wpatruję się w zarys faceta. Światła z ulicy świecące na niego i to, które trzyma, zasłaniają mi jego twarz.
Widzę, że jest duży. Ma ogromne ramiona, grubą rękę.
„Jestem Axel. Jak masz na imię, mały?”
Słyszę, jak jego stopy szurają po ziemi, jakby się zbliżał.
Ściana boli moje kościste ciało, ale muszę się jakoś chronić. Klatka piersiowa znowu zaczyna mnie boleć.
Wszystkiego jest dziś za dużo. Dźwięk wciąż dudni – a teraz facet przede mną chce mnie przegonić z mojego domu.
Mój oddech się łamie i staje się cięższy. Oczy zalewają mi się łzami.
Zdaję sobie sprawę, że znowu się trzęsę, jak pierwszej nocy, gdy pojawiła się muzyka. Wciąż nie rozumiem, dlaczego to się dzieje. Wiem, że się boję, ale na tyle, żeby płakać i tak się trząść?
Facet, Axel, mnie uwięził. Nie mogę nic zrobić poza zakryciem uszu rękami, zamknięciem oczu, żeby oszukać siebie, że wszystko zniknęło.
To nie działa. Dudnienie muzyki przez ścianę dochodzi nawet przez moje ręce i czuję jego obecność.
„Cholera, uspokój się, chłopcze. Wszystko w porządku, nie skrzywdzę cię. Głęboki oddech, weź głęboki oddech”.
Słyszę, jak jego oddech staje się głośniejszy.
Nie wiem, co robi, ale wydaje się wiedzieć, co jest ze mną nie tak. Więc próbuję zrobić, co powiedział, oddychając tak głęboko, jak mogę.
To nie działa natychmiast, jak bym chciał. Obcy wciąż dziwnie oddycha i mówi mi, żebym podążał za oddechem.
Nie ufam temu ani nie myślę, że to zadziała, ale próbuję na wypadek, gdyby jednak zadziałało. To się znowu dzieje.
Po długim czasie mój płacz ustał. Trzęsienie nie jest już takie złe, a klatka piersiowa nie boli.
Oddychanie pomogło. Zapamiętam to na przyszłość, jeśli taka sytuacja się powtórzy. Mam nadzieję, że się nie powtórzy.
„No właśnie, oddychaj powoli przez kilka minut, uspokój się. Dobrze, o wiele lepiej”.
Obcy mówi tak dalej, gdy robię, co mówi. Mam nadzieję, że poczuję się lepiej i odejdzie.
Gdy moje ciało się uspokaja, oczy robią mi się ciężkie. Kiedy mrugam, widzę wszystko podwójnie.
Wiem wystarczająco dużo, że kiedy tak się dzieje, powinienem spać albo coś zjeść. Ale nie mogę zrobić ani jednego, ani drugiego. Jest facet, który chce zabrać mój dom, a miłego faceta, który daje mi jedzenie, nie było dziś wieczorem w restauracji.
Zakładam, że taka dziwna noc – intruz i kolejny dziwny atak płaczu – to było dla mnie za dużo.
Nie jestem przyzwyczajony do ludzi, zwłaszcza tak blisko i rozmawiających ze mną.
Moje ciało wydaje się chcieć spać. Próbuję to powstrzymać, ale nie słucha, nawet gdy moje oczy się zamykają.
















































