
Bliźniacy alfa Tom 2
Autorzy
Kelsie Tate
Lektury
18,4K
Rozdziały
21
W sercu watahy Blue Moon, James zmaga się z rozpaczą i zbliżającą się groźbą wojny. Mierząc się z obowiązkami wojownika i burzliwymi emocjami, spotyka Mallory, kobietę z bolesną przeszłością, która może być jego drugą szansą na miłość. Pośród zaciętych bitew i osobistych zmagań, James i Mallory muszą zmierzyć się ze swoimi lękami i niebezpieczeństwami, które zagrażają ich watasze. Czy znajdą ukojenie w sobie nawzajem, czy też cienie przeszłości i widmo wojny ich rozdzielą?
Rozdział 1.
Książka 2:James
James patrzył przez przednią szybę, prowadząc do domu. Mocno ściskał kierownicę. Jego potężne ciało sprawiało, że wnętrze samochodu wydawało się ciasne.
Kręte drogi zwykle działały na niego kojąco, ale nie tym razem. Wracał do domu swojej watahy.
Próbował oczyścić umysł, ale wciąż miał przed oczami obraz Layli. Była piękna i szczęśliwa... ale u boku innego alfy.
James wyznał jej miłość i obiecał na nią czekać. Był przekonany, że Jace'owi nie zależy na niej tak jak jemu.
Ale ona i tak wybrała Jace'a.
James uderzył ze złością w kierownicę. Po chwili gniew ustąpił miejsca smutkowi.
Nie mógł przestać myśleć o tym, jak Layla płakała, gdy odchodził. Oboje wiedzieli, że to koniec ich wspólnej drogi.
Planował kochać Laylę do końca swoich dni.
Kilka godzin później dotarł na teren watahy Błękitny Księżyc. Na myśl o powrocie do pustego domu ogarniał go smutek.
Miał nadzieję dzielić ten dom z Laylą i założyć rodzinę. Często snuli takie plany, gdy wcześniej tu mieszkała.
Zaparkował przed domem i przez chwilę siedział w samochodzie. Zbierał siły, by ruszyć dalej.
James otworzył drzwi wejściowe i spojrzał w ciemny salon. Westchnął ciężko i wszedł do środka. Usiadł na kanapie, wpatrując się w ścianę i zastanawiając się, co teraz począć.
Layla była jego najlepszą przyjaciółką. Wszystko, co radosne w ich domu, było jej zasługą.
Czuł jeszcze większą złość, wiedząc, że oboje zdecydowali się być partnerami, ale stracił tę szansę przez wizytę alfy.
Gdyby Jace nie przyjechał, Layla byłaby tu z nim. Byliby razem.
Teraz nie miał ani partnerki, ani przyszłości. Layla miała szczęście, znajdując drugą szansę. James wiedział, że jemu się to nie przytrafi.
Jego przeznaczony partner go odrzucił, a teraz dziewczyna, którą wybrał, też powiedziała nie. Chwycił lampę i cisnął nią o ścianę. Rozbiła się na kawałki.
Twarz Jamesa pociemniała, gdy pomyślał: ”Niech tak będzie.”
Wstał. Jego potężne ciało napięło się, gdy gniewnie wyszedł przez frontowe drzwi w kierunku placu treningowego.
Gdy dotarł na pole, jeden z głównych wojowników podszedł do niego z uśmiechem.
– James! Wróciłeś! Dawno cię nie było...
– Daj mi kogoś do walki! – warknął James.
– Och... Cóż... wszyscy już mają partnerów. – Rozejrzał się po polu, zanim zawołał do trenera. – Trenerze! James potrzebuje kogoś do ćwiczeń.
– Załatw to – burknął Carson, zanim wrócił do instruowania swojej grupy.
– Chyba możemy poćwiczyć, jeśli chcesz... – powiedział wojownik niepewnie. Wiedział, że James z łatwością mógłby go pokonać.
– Dobra – odparł krótko James, zanim przemieniał się. Był gotowy do walki.
Wojownik też się przemienił. W jego oczach czaił się strach.
James był ogromny i jednym z najlepszych wojowników w watasze. Wszyscy wiedzieli, że zwykle jest miły. Ale teraz był wściekły i nikt nie mógł go powstrzymać.
James wydał przerażający warkot, zanim rzucił się na drugiego wilka. Powalił go bez trudu.
Kilku odważnych młodych wilków to zobaczyło i postanowiło spróbować walki z Jamesem. Przerwali to, co robili i ruszyli na niego. James odwrócił się, podniósł każdego z nich i cisnął przez całe pole.
– JAMES!
Zatrzymał się na moment i spojrzał na swojego trenera po drugiej stronie pola.
– WYSTARCZY! – krzyknął Carson. – Nie wiem, co w ciebie wstąpiło, ale nie toleruję tego na moim polu! Wynoś się stąd i ochłoń!
James warknął, zanim pobiegł do domu. Przemieniał się z powrotem w człowieka dopiero przy drzwiach wejściowych.
– Nie wierzę, że wyrzucił mnie z treningu... – mruknął do siebie, wchodząc do środka i zakładając szorty. – Wszyscy są słabi...
Godzinę później James usłyszał pukanie do drzwi. W głębi duszy miał nadzieję, że to Layla. Że zmieniła zdanie i wróciła do niego. Otworzył. Jego potężne ciało wypełniło całe przejście.
– Chcesz mi powiedzieć, co się dzieje, zanim będę musiał cię zgłosić? – powiedział gniewnie Carson, wchodząc do domu.
– Tak, proszę, wejdź... – mruknął cicho James, zamykając drzwi.
– No więc?
– To nic. Po prostu zły dzień...
– Dopiero co wróciłeś. Jak możesz mieć już zły dzień? – zapytał Carson.
– Nie chcę o tym rozmawiać.
– Cóż, będziemy o tym rozmawiać.
– To nie twoja sprawa! – krzyknął James.
– Stała się moją sprawą, kiedy przyniosłeś ją na pole i zraniłeś wielu swoich towarzyszy!
– Nie wybrała mnie, dobra? – James krzyknął, czując się wyczerpany. – Pojechałem tam, żeby ją sprowadzić - pokazać jej, jak bardzo ją kocham, a Layla wybrała jego.
Carson zatrzymał się i spojrzał na Jamesa ze współczuciem.
– On jest jej przeznaczonym partnerem. Nie było szans, żeby dokonała innego wyboru.
– Miałem nadzieję, że zrobi inaczej – powiedział James, brzmiąc pokonany, siadając na kanapie.
– On jej nie kochał. Nawet z nią nie rozmawiał, gdy tam przyjechałem. Zgodziłaby się, gdyby nie zaczął poświęcać jej trochę uwagi.
– Weź kilka dni wolnego i oczyść głowę. – Carson położył dłoń na ramieniu Jamesa, by go pocieszyć, zanim wyszedł.
James siedział w ciszy. Nie mógł się ruszyć ani myśleć o niczym innym poza swoim smutkiem. To było inne niż poprzednio.
Kiedy jego przeznaczona partnerka go odrzuciła, nie bolało aż tak bardzo. Odmówiła od razu i nie było czasu, by się zżyli.
Ale z Laylą to było prawdziwe. Zakochał się w niej naturalnie, bez pomocy więzi przeznaczonego partnera.
A teraz musiał znaleźć sposób, by o niej zapomnieć.











































