
Z królewskiej rodziny
Autorzy
Alex Fox
Lektury
2,0M
Rozdziały
48
Nowy Rozdział
ANYA
„Powiedz to jeszcze raz. Co on ci powiedział?”
Moja mama, Petunia, roześmiała się radośnie. Jej kręcone, rude włosy poruszyły się, gdy krążyła po kuchni, parząc nam herbatę. Była zimna noc. Zawsze mówiła, że noc, kiedy mnie znalazła, była najzimniejszą nocą w jej życiu w Nowym Jorku.
Znalazła mnie, gdy byłam niemowlęciem, więc Petunia była moją przybraną mamą. Ale nigdy tak o tym nie myślałam. Była moją mamą od momentu, gdy wyciągnęła mnie ze śmietnika. Niewielu ludzi by to zrobiło.
Była drobna, z garbatym nosem. Wokół oczu i ust zaczynały pojawiać się zmarszczki. Miała oczy w dwóch różnych kolorach – jedno brązowe, drugie niebieskie.
Wszystko w niej było trochę dziwne. Ktoś kiedyś powiedział, że wygląda jak krasnoludek przez te łaty, które przyszywała do naszych używanych ubrań. Ale jak zawsze mówiła, to, co dla jednego śmieć, dla drugiego skarb.
I nie chodziło tylko o ubrania.
„Dobra, więc podałam mu naleśniki. Miał na sobie policyjną odznakę i zapytałam, czy potrzebuje czegoś jeszcze. I...” – Jej twarz zrobiła się różowa, gdy sięgnęła po miód. Machała wolną ręką przed twarzą.
„I?” – powiedziałam, pochylając się nad blatem. Chciałam usłyszeć resztę.
Roześmiała się znowu, kołysząc się lekko na boki. „Chyba wciąż potrzebuję pani numeru” – powiedziała głębokim głosem, spoglądając przez ramię i mrugając szybko oczami. Obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
Kiedy postawiła przede mną herbatę, a ja otarłam łzy z oczu, zapytałam: „Czyli to znaczy, że do ciebie zadzwoni?”
„Cóż, został jakoś tak po mojej zmianie, więc usiedliśmy i rozmawialiśmy przez chwilę...” – Urwała, czerwona na twarzy, myśląc o ich rozmowie.
„Więc dlatego nie było cię w domu, zanim poszłam spać!” – powiedziałam głośno, stawiając filiżankę i zasłaniając usta dla żartu. Wróciła późno, ale nie za późno. Wiedziałam, że po prostu się z nią droczyłam następnymi słowami.
„Mamo, nie poszłaś z nim do domu, prawda?”
Nasze rozmowy o facetach i seksie były pewnie zupełnie inne od tego, o czym większość dziewczyn rozmawiała ze swoimi mamami.
Byłam trochę spóźniona z tymi sprawami, głównie dlatego, że byłam ostrożna z facetami. Żaden z nich nie był tak dobry jak ci z gier randkowych, w które grałam, albo z romansów, które czytałam, odkąd zostałam nastolatką.
Dzięki pogadankom mojej mamy o seksie wiedziałam o tym więcej niż większość dzieci w moim wieku. Wiedziałam, co może się stać, jeśli nie jest się ostrożnym.
Jeśli chodzi o moje własne doświadczenia z facetami, mogłam je policzyć na palcach jednej ręki. Ostatnie było tuż przed wyjazdem do Oregonu.
Nie prowadziłam rachunku, ale miałam nadzieję na więcej doświadczenia przed pójściem na studia. Nie chciałam wpaść na jakiegoś gnoja tylko dlatego, że byłabym zachwycona tym, co potrafi w łóżku – i zepsuć sobie nauki.
Mama i ja tak naprawdę o tym nie rozmawiałyśmy, ale to chodziło mi po głowie od tygodni.
Nie zamierzałam prosić jej o rady dotyczące randkowania.
Mój ostatni chłopak, z którym uprawiałam seks, zdradził mnie z sąsiadką trzy dni przed końcem liceum. Dowiedziałam się, gdy na nich wpadłam. Planowałam zaskoczyć go pokojem hotelowym na noc po balu maturalnym. To zraniło moje uczucia.
Ale potem zobaczyłam, że to czyste zakończenie. Podczas gdy on ciągle próbował dzwonić lub pisać, ja miałam lecieć przez cały kraj. Mogłam być poza domem przez lata, zanim wrócę.
Dopóki tu byłam, musiałam trzymać się z boku. Rzeczy mogły się zmienić. Miałam przed sobą całą przyszłość, całe życie, które mogło być inne od tego, w którym dorastałam.
Mama prawie zakrztusiła się herbatą. Nie spodziewała się, że tak pomyślę. „Nie! Nie, nie poszłam z nim do domu! Po prostu rozmawialiśmy, a teraz mam randkę jutro wieczorem.”
Byłam równie nieśmiała jak ona, więc rozumiałam, jak bardzo była z siebie dumna. Nie tylko rozmawiała z facetem, ale też umówiła się z nim na randkę. Była moim wzorem do naśladowania w kwestii romansów, porad randkowych, kulinarnych i prawie wszystkiego innego w życiu.
Mimo że lubiłyśmy różne rzeczy – ja wolałam książki fantasy, podczas gdy ona lubiła historyczne.
„Jutro wieczorem? Czyli mogę zamówić jedzenie i zjeść dużo bez tego, że będziesz mnie oceniać za sposób, w jaki jem makaron?” – zapytałam, stukając się w podbródek z uśmiechem.
„Masz na myśli jeść jak dziki zwierzę?” – odparowała, patrząc na mnie poważnie.
„Nie martwię się o swoją sylwetkę. Idę na projektowanie gier. Będę sama w piwnicy, jedząc makaron” – powiedziałam, uśmiechając się. Wiedziała, że się tylko droczę.
Obie dbałyśmy o zdrowe jedzenie, z wyjątkiem czasami zamawiania na wynos. Mama pracowała na dodatkowych godzinach w sklepie na dole, żeby upewnić się, że zawsze mamy zdrowe warzywa i owoce. Jedyną herbatą, którą piłyśmy, była herbata liściasta.
Nie wyglądałam źle. Miałam rozmiar szesnaście i pięć stóp osiem cali wzrostu, z odrobiną nadwagi przez brak ćwiczeń. Moja skóra mogłaby potrzebować więcej słońca. Moje włosy były nudnym brązem z odrobiną fali. Moje oczy były zwykłym niebiesko-szarym kolorem.
Czasami zastanawiałam się, jak wyglądałoby życie w szkole z większymi pieniędzmi albo w mniej zatłoczonym miejscu. Ale miałam szczęście, że zostałam porzucona na ruchliwych ulicach Nowego Jorku z kobietą, która mogła zostawić mnie w domu adopcyjnym.
I byłam wiecznie wdzięczna, że tego nie zrobiła.
Mama wypuściła długie westchnienie, przewracając oczami. „Dobra, śmiało, zamów jedzenie. Wydawaj swoje letnie pieniądze, jak chcesz. Przepuść wszystko na gry wideo, jeśli chcesz. Tylko nie przychodź do mnie płakać, kiedy będziesz potrzebować więcej pieniędzy na jedzenie na studiach.”
Oregon City nie było dużym, ruchliwym miastem, więc szanse, że wydam wszystkie pieniądze, które zaoszczędziłam przez lata, wydawały się małe. Poza tym byłam w stanie zarobić więcej podczas studiów.
Byłam dobra z komputerami i technologią. Kilka darmowych zleceń i trochę miłego gadania ze starszymi ludźmi z sąsiedztwa, a miałabym stałą pracę.
Zawsze były też małe robótki, jak trzymanie znaków czy dostarczanie jedzenia, ale wciąż potrzebowałam samochodu.
„Nie pozwoliłabyś mi głodować” – odparowałam, wiedząc, że pewnie nigdy nie poproszę jej o pieniądze, chyba że miałabym przeszukiwać śmietniki w poszukiwaniu jedzenia. „Więc jeśli go przyprowadzisz, mam mówić do niego »tato« czy »oficerze«?”
„Jesteś niemożliwa! Idź i znajdź sobie własne życie miłosne.”
„Próbowałam. Nie wyszło mi to zbyt dobrze” – odparowałam, próbując ukryć smutek w głosie, ale mój ton zdradzał, jak się czułam.
„Aaron wciąż do ciebie pisze?”
Skinęłam głową, moja mina robiła się coraz bardziej ponura. „Ciągle przeprasza i prosi o spotkanie na kawie, zanim wyjadę.”
„Starbucks czy Andwellas?” – zapytała mama, jej oczy pełne obaw, że mogę powiedzieć tak.
„Starbucks.” – Przewróciłam oczami. Andwellas była moją ulubioną kawiarnią. Była znana ze świeżych herbat. Była pewnie równie droga jak Starbucks, ale Aaron uważał ją za dziwną.
„Cóż, to nie może być aż tak bardzo przepraszający” – powiedziała, dopijając kawę. „Myślisz, że zwiążesz się z kimś na studiach?”
„Może” – powiedziałam, wzruszając ramionami i przewracając oczami z uśmiechem.
„Nie wiem. Byłoby miło. Ciągle mi powtarzasz, że faceci z książek mogą naprawdę być tacy w łóżku, ale brzmi to, jakbyś to wymyślała.”
„Możemy nie rozmawiać o scenach seksu z książek? Mówimy o tym, żebyś faktycznie spędzała czas z kimś innym niż twoi internetowi znajomi, którzy pewnie nawet nie zauważą, że cię nie ma, biorąc pod uwagę ich własne życie.”
Wypuściłam długie westchnienie, kręcąc głową z uśmiechem.
Nie byłam pewna, jak sobie poradzę bez niej, gdy wprowadzę się do akademika. Już wiedziałam, że będę jedną z tych dziewczyn, które dzwonią do mamy każdego wieczoru. Nie obchodziło mnie, czy to sprawiało, że wyglądałam niecool. Kochałam moją mamę.
„Znajdę sobie życie i nawet spróbuję chodzić na wszystkie te imprezy towarzyskie. Będę pewnie tak zajęta, że zapomnę do ciebie zadzwonić.”
„Och, bardzo śmieszne, zapominanie o dzwonieniu do matki. Nawet nie żartuj sobie z tego” – powiedziała, wskazując na mnie łyżką. „Tylko upewnij się, że jeśli idziesz do Changs, zrób to przed zmrokiem. Zanim słońce zajdzie.”
„Jestem już dorosła, mamo. Dam sobie radę z przejściem kilku przecznic.”
„Nie w nocy i nie w mieście.” – Jej głos był stanowczy. Zimny dźwięk w jej głosie sprawił, że przeszedł mnie dreszcz.
Mama nie była zbytnio zaniepokojona magią czy szczęściem. Jasne, rzucała sól przez ramię, gdy ją rozlała, ale uważała, że szałwia śmierdzi, a lalki voodoo są dla wariatów.
Nie wierzyła w takie rzeczy jak wampiry, czarownice czy duchy.
Ale była pewna, że coś niebezpiecznego tam było, coś, co chciało mnie skrzywdzić tego dnia, gdy mnie znalazła.
Wierzyła, że gdyby nie przybyła, kiedy to zrobiła, coś zabrałoby mnie na zawsze. Myśl o tym, że jestem na zewnątrz w ciemności, wciąż ją niepokoiła. Miałam dziewiętnaście lat i wciąż miałam małą lampkę nocną.
„Dobra, dobra. Ale będziesz musiała się zrelaksować, kiedy będę w Oregonie. Słyszałam, że mają imprezy nad jeziorem i ogniska na zewnątrz.”
Zmarszczyła brwi, nic nie mówiąc. Wiedziałam, jak się z tym czuła, ale nie mogłam zostać w środku w nocy na zawsze. To nie tak, że jakiś potwór czekał, żeby mnie porwać.















































