Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Bracia Brimstone Książka 6: Jeździec

Bracia Brimstone Książka 6: Jeździec

Autorzy
Elizabeth Gordon
Lektury
168K
Rozdziały
24
Autorzy
Elizabeth Gordon
Lektury
168K
Rozdziały
24
💕Romantyczne🌛Bogowie i boginie💪🏻Obrońca🎭Dramatyczne🧙‍♂️Paranormalne i fantasy🧙‍♀️Czarodziejki i magowie😇Anioły i demony

Kiera kurczowo trzyma się starej baśni, podczas gdy zima zaciska swój śmiertelny uścisk. Jej miasteczko balansuje na krawędzi głodu, a strach zwraca mieszkańców przeciwko niej — bo, jak mówią, wiedźmy przynoszą klątwy. Kiedy uznają, że to ona jest ofiarą, która może ich ocalić, wydaje się, że zgasła wszelka nadzieja. Ale wtedy — na śniegu rozlega się tętent kopyt. Pojawia się tajemniczy jeździec, który wyrywa ją z płomieni i zabiera do świata jak z najbardziej szalonego świątecznego snu. Pomyśl: mroczny wybawca, zaczarowane krainy i może kilka bardzo nieprzyzwoitych myśli w samym środku śnieżycy. Miłość, magia, króliczki, niedźwiedzie polarne i, o tak — cukrowe laski. Historia Kiery nie jest baśnią, którą jej opowiadano. Jest czymś dzikszym, mroczniejszym... i o wiele słodszym.

Bitwa o Marzec

Księga szósta: Rider

NIEZNANY

Śnieżne zaspy były umazane czerwonymi i brązowymi barwami, rozlanymi podczas długiej, trzydniowej bitwy. Emerald oparł się o śnieżną zaspę, dysząc ciężko i próbując złapać oddech.
Z podziwem spojrzał na swojego godnego przeciwnika. Bóg zimy leżał twarzą w śniegu zaledwie kilka kroków od niego, poobijany i wyczerpany.
Emerald z miejsca, w którym stał, słyszał jego urywany oddech, ale nie był na tyle głupi, by uwierzyć, że bóg zimy został pokonany; bogowie szybko wracali do zdrowia i powrót odpoczywającego bóstwa do pełni sił był tylko kwestią czasu.
Chociaż nie zdołał powalić boga, nie mógł nie czuć zadowolenia ze swojego osiągnięcia; nawet w ziemskich postaciach bogowie byli potężni. Nie spodziewał się, że przetrwa tak długo, lecz podejrzewał, że bóg zimy po prostu czerpał przyjemność z walki i dlatego pozwolono jej trwać.
Do tej pory bóg zimy bawił się Emeraldem niczym kot, który zagonił w róg małą mysz. Emerald wiedział, że to tylko kwestia czasu, zanim bóg zimy się znudzi i postanowi zakończyć tę grę.
Emerald spojrzał na krzywą laskę, która wypadła z dłoni boga zimy i wylądowała w śniegu, tuż poza jego zasięgiem. Narzędzie to, niegdyś śnieżnobiałe, było teraz pokryte czerwonawo-brązowymi smugami od ciosów wymierzanych przez boga tym, którzy go irytowali.
Emerald miał już okazję doświadczyć gniewu laski i doskonale rozumiał siłę tej surowej broni. Rozważał, czy po nią nie skoczyć, lecz gdy tylko ta myśl przeszła mu przez głowę, strach przeszył jego kręgosłup, a ugięte nogi odmówiły posłuszeństwa.
Emerald nie przyszedł tutaj walczyć. Kiedy zbliżył się do boga zimy, padł na kolana, błagając o zakończenie mroźnej pory, aby ludzie mogli zasiać swoje plony.
Jednak bóg zimy tylko go wyśmiał, zdając się być całkowicie głuchym na błagania Emeralda o zakończenie niesprawiedliwego mrozu, który pochłonął już tak wiele żyć. Wściekły Emerald pod wpływem impulsu wymierzył pierwszy cios i powoli zaczynał żałować tego czynu.
Jako czarnoksiężnik, Emerald miał święty obowiązek chronić równowagę przed wszystkimi siłami z góry i z dołu, ale bóg zimy nie należał do żadnych z nich. Był on po prostu faktem, a z doświadczenia Emeralda wynikało, że z faktami trudno dyskutować.
Bóg spodziewał się, że po odrzuceniu jego prośby Emerald po prostu odejdzie, jednak czarnoksiężnik pozostał nieugięty. Bóg zimy roztrzaskał lód pod stopami z nadzieją, że ten pokaz siły wystarczy, by pozbyć się irytującego maga, który ośmielił się rzucić mu wyzwanie.
Emerald był jednak nie tylko mistrzem żywiołów; jego zwinność pozwoliła mu uciec przed śmiercią. W ramach odwetu wywołał lawinę, która pogrzebała zimne królestwo boga zimy, mając nadzieję, że ten pokaz umiejętności skłoni go do posłuchu.
To jednak zaledwie jeszcze bardziej rozwścieczyło boga zimy. Wkrótce Emerald musiał zmierzyć się z nim w walce wręcz. Bóg zimy nabrał krzepy podczas swoich długich rządów i chociaż Emerald dwoił się i troił, by odeprzeć ciosy, po chwili został wgnieciony w śnieżną zaspę.
Chociaż walka przeniosła się z poziomu magii do fizycznych ciosów, Emerald uznał, że to nie czas na trzymanie się zasad. Wyczarował sople z pobliskich drzew, by przebić potężnego przeciwnika, i to właśnie wtedy wszystko stało się poważne.
Rozpoczęła się trzydniowa bitwa, sprawdzian sprytu, magii i wytrzymałości. Chociaż z pomocą zmęczenia Emerald był w stanie sprawić, że bóg zimy zaczął ustępować, wiedział, że nie wygra tego starcia i spodziewał się, że tego dnia pożegna się z życiem.
Nie zdążył w pełni dojść do siebie, gdy bóg zimy zaczął się poruszać. Emerald przygotował się na najgorsze i modlił się do bogini Luny o szybką śmierć, ale bóg zimy, ku jego wielkiemu zaskoczeniu, wcale nie ruszył do ataku.
Zamiast tego przeczołgał się po popękanym lodzie i wyciągnął potężną gałąź. Emerald był pewien, że użyje jej jako maczugi, więc zasłonił twarz ramionami z nadzieją, że przeciwnik dobije go jednym szybkim ciosem.
Emerald mocno zacisnął oczy i choć minęło tylko kilka chwil, czuł się tak, jakby czekał całą wieczność. Zirytowany zwłoką otworzył gwałtownie oczy. Już miał zacząć domagać się, by bóg przeszedł do rzeczy, ale spoglądając w górę zauważył, że zamienił on gałąź w pochodnię i niesie ją w stronę czarnoksiężnika w niegroźny sposób.
Pod wrażeniem zuchwałości Emeralda, tej wiekopomnej nocy bóg zimy zawarł z nim rozejm. Zgodził się zakończyć zimę, podpalając pochodnię, którą Emerald będzie musiał zanieść do marca, aby oficjalnie położyć kres zimie i zwiastować początek wiosny.
Każdej zimy Emerald powracał do królestwa na Biegunach, aby odzyskać pochodnię, a po śmierci kontynuował to zadanie jako duch. W czasach Emeralda historia ta była faktem, ale przez wieki zmieniła się w baśń, o której większość ludzi ostatecznie zapomniała.
A przynajmniej działo się tak aż do pewnej śnieżnej zimy, kiedy to bóg zimy nie zapalił pochodni, a Emerald nie był w stanie jej nieść.

Odkryj Galateę

Osobista AsystentkaUpragniona partnerka alfyDecyzje pożądania 3: Dominacja czy kłamstwoAkademia Czarnego Słońca: Nowe pokolenie 1Seria Wilczyca Książka 3: Panowanie Wilczycy

Najnowsze publikacje

Nasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocWrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: Beau

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28

Przeczytane z serii

by Panna Anna

liczba książek: 83

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 61

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33