
Brudny Punk
Autorzy
Saint Bryde
Lektury
120K
Rozdziały
7
Rozdział 1
NEVE
Wszystko zaczęło się od spojrzenia, od gęstych rzęs i ciemnych oczu. To nie było spojrzenie miłości. To było spojrzenie kogoś, kto chciał mnie mieć.
„Ty brudna mała dziwko.” Jego głos był ciepły i miękki, sprawiając, że w karku poczułam mrowienie. „Jak długo na mnie czekałaś?”
Jego palce wsunęły się głęboko w mokrą przestrzeń między moimi nogami. Pragnęłam tego od zawsze, od pierwszej wiadomości, którą do mnie wysłał. A teraz mógł mnie zobaczyć, moją skórę całą czerwoną z pożądania pod jego silnymi dłońmi. Przycisnął mój kark z powrotem do poduszki i delikatnie go ścisnął.
Nie mogłam powstrzymać swojego szczęścia. Powietrze opuszczające mój mózg sprawiło, że byłam taka spokojna, taka gotowa na niego. W ciemności mojej sypialni nic nie mogło nam przeszkodzić.
„Uśmiechasz się” gorący oddech musnął moje usta „jakbyś zrobiła coś złego.”
Nagle pojawiło się jasne światło i sen zniknął. Oczy mnie bolały, a ja z jękiem wsunęłam głowę pod kołdrę.
„Kochanie, spóźnisz się na swoją orientację, jeśli nie wstaniesz.”
Ugh, racja. Poczułam się zakłopotana, siadając. Poranne słońce oświetlało służbowe ubranie mojej matki. Już wychodziła do pracy? Spałabym dłużej, gdybym nie okłamała jej w sprawie dnia orientacji. Chodziłam już do Oakland University od trzech tygodni.
Ale lepiej, żeby nie wiedziała. Znalazłaby jakiś sposób, żeby mnie zawstydzić. Przynajmniej kłamstwo na jakiś czas odsuwało problem.
„Wybrałam ci strój. Założysz bluzkę i spódnicę w kratę z pończochami. Będziesz wyglądać jak dobra, pełna szacunku przewodnicząca studentów, którą wkrótce zostaniesz!” Matka zachowywała się, jakby uniwersytet nie miał jasnego dress code'u – czyste białe koszule z plisowanymi spodniami lub spódnicami – i wskazała, gdzie położyła moje ubrania.
To była część naszej codziennej rutyny od dzieciństwa. Matka wybierała mi strój do noszenia, a potem sprawdzała mnie po ubraniu, żeby upewnić się, że moje ubrania są odpowiednie. Można by pomyśleć, że jesteśmy kurwa rodziną królewską obserwowaną przez wszystkich.
Jedyny raz, kiedy założyłam top na ramiączkach na zewnątrz, bo było bardzo gorąco, kazała mi przykryć go sweterkiem. „Nie mogą cię tak widzieć”, powiedziała stanowczym szeptem.
To była tylko skóra.
Zrobiłam, co chciała, i ubrałam się tak, jak lubiła. Właśnie naciągałam rajstopy do końca, gdy mój telefon wydał dźwięk z nocnej szafki. Każdy mięsień w moim ciele napięł się, gdy starałam się nie sięgać po niego.
To był on.
Mężczyzna moich marzeń.
Przygryzłam wargę i spojrzałam na matkę. Nie chciałam ryzykować, że zobaczy wiadomość, więc wstałam i chwyciłam telefon. Otworzyłam i zamknęłam go tylko po to, żeby powiadomienie zniknęło.
Zombi
Jestem na ciebie głodny.
„Głupie powiadomienia z Twittera” powiedziałam cicho, rzucając telefon na łóżko. „O której będziesz w domu?”
Jej nos się zmarszczył.
„O szóstej? Może później.” Pocałowała mnie w policzek i podeszła do drzwi. „Miłej orientacji!”
Uśmiechnęłam się.
„Jasne, mamo.”
Słuchałam, jak schodziła po schodach. Potem podeszłam na szczyt schodów i słuchałam, jak przechodziła przez dom. Jej samochód był w garażu z tyłu domu.
Życie z matką było trudne, ale musiałam zostać w jej domu, dopóki nie znajdę dobrej pracy. A to było łatwiejsze do powiedzenia niż zrobienia. Trudno było znaleźć miejsce gotowe pracować wokół mojego planu zajęć na uniwersytecie. Poza tym mój grafik utrudniał pracę na tyle godzin, żeby zarobić przyzwoite pieniądze.
Próbowałam rozmawiać o mieszkaniu na kampusie, ale dla matki to było nie do przyjęcia. Najpierw przypomniała mi, że nie będę miała prywatności i będę musiała dzielić łazienki z innymi. Żadna z tych rzeczy mi nie przeszkadzała. Potem próbowała mnie przestraszyć historiami o złych współlokatorach i problemach z bezpieczeństwem.
W końcu powiedziała, że odmawia płacenia za to, żebym mieszkała i jadła w akademiku, skoro i tak mieszkamy tak blisko kampusu – dwadzieścia minut jazdy, dodam.
Wracając do pokoju, padłam na łóżko i czekałam, aż usłyszę samochód. Dźwięk silnika przeszedł pod oknem, a w myślach wyobraziłam sobie samochód jadący wokół zakrętu podjazdu, który ukrywał nasz dom przed ulicą. Potem skręcił w prawo w stronę szpitala, gdzie matka pracowała.
Po kilku cichych chwilach otworzyłam oczy. Wyjechała. Z westchnieniem chwyciłam telefon.
Wszystko, o czym śniłam zeszłej nocy, Zombi powiedział w którymś momencie w naszych wiadomościach do siebie. Miałam kilku fanów na Not Safe For Work Twitterze, czyli NSFW, a Zombi był częścią tej grupy. Ale tam, gdzie z innymi chodziło tylko o wymianę zdjęć i było płytkie, z Zombim było inaczej.
Nasza więź była naturalna i nic nie wydawało się fałszywe. Mogłam przyznać się przed nim do rzeczy, których nie mogłam przyznać przed nikim innym, a Zombi wydobywał ze mnie części mnie samej, o których nigdy nie wiedziałam, że istnieją.
Wysłał Jestem na ciebie głodny pięć minut temu, co oznaczało, że prawdopodobnie wciąż był online. Uśmiechnęłam się, gdy moje palce dotknęły materiału pończoch na moich udach. Może ten strój nie był całkowicie nudny. Zawsze była szansa na odrobinę kreatywności!
Podniosłam spódnicę i rozdarłam materiał pończoch w kroczu. Satysfakcjonujący dźwięk trzask wypełnił mój pokój. W lustrze zobaczyłam, że zrobiłam duży otwór, wystarczający, żeby zobaczyć moje jasnoniebieskie bawełniane majtki.
Zahaczyłam palcami, żeby naciągnąć materiał mocno do góry, ocierając łechtaczkę o bawełniane majtki, aż powstała mokra plama.
Zrobiłam dwa zdjęcia. Jedno było zbliżeniem mojego krocza, z majtkami mokrymi i pogniecionymi. Drugie było normalnym zdjęciem majtek, z tym że byłam po prostu mokra. Niektórzy faceci woleli naturalne, gdzie byłam po prostu mokra, jakbym czekała na ich wiadomość całą noc lub po długim dniu. Nacisnęłam wyślij.
***
Oakland University był dużym zielonym kampusem w dziwnej lokalizacji. Ukryty w centrum miasta Danshurst, dawał odrobinę natury pośród betonu. Miał starannie przycięte ogrody z żywopłotów wzdłuż krawędzi i pokryty drzewami park przyrodniczy z przodu kampusu.
To było historyczne miejsce chronione ze względu na swoją historię i piękno, i to był dokładnie taki typ miejsca, gdzie młoda kobieta z dobrej rodziny kontynuowałaby edukację. Dlatego moja matka żądała, żebym tam poszła.
Po zajęciach z literatury wyszłam z głównego łuku wejściowego i zobaczyłam kilka osób, które znałam, machających do mnie z koca piknikowego na trawniku.
Zaprzyjaźniłyśmy się przez kilka zajęć, które dzieliłyśmy, ale nie brałyśmy wszystkich tych samych. Będąc studentką sztuki, już skończyłam zajęcia, które kończyły się w południe. Te trzy, które miały zajęcia do późnego popołudnia, narzekały do swoich kaw.
Jedna z nich spojrzała za mnie, jej oczy zwężyły się, gdy zobaczyła coś w oddali. Podążyłam za jej spojrzeniem na koniec trawnika, gdzie rozciągał się w ścieżkę wyłożoną drzewami przed ruchliwym miastem. Grupa chłopaków wchodziła na kampus, jakby oni też byli studentami.
Podskoczyła i otrzepała spodnie.
„Czas iść.”
Zajęło mi chwilę, zanim zdałam sobie sprawę, że inne dziewczyny też wstały i zbierały swoje rzeczy.
Moje oczy przesunęły się od jednej do drugiej i zaśmiałam się z zakłopotaniem.
„Wychodzicie? Dlaczego?”
„Ci chuligani psują widok. Idziesz?”
Machnęłam ręką w powietrzu.
„Skończyłam dziś zajęcia, pamiętasz?” Mój uśmiech się powiększył, gdy zrobiły niezadowolone miny. „Do zobaczenia później.”
Machając na pożegnanie, przesunęłam się bliżej chłopaków, starając się nie wyglądać zbyt oczywisto. Zatrzymali się pod pobliskim drzewem, wystarczająco blisko miejsca, gdzie stałam, żebym zauważyła ich różne style i kolczyki, i studiowałam każdego, nie zwracając uwagi na nic innego.
Z miejsca, gdzie stałam, nie mogli mnie zobaczyć, więc otworzyłam szkicownik na czystej stronie i narysowałam surowy zarys.
Jeśli chodzi o to, jak wyglądali, byli surowi i niechlujni. Jeden nosił kolczyk w wardze i eyeliner. Inny nosił kolczyki, które rozciągały dziury w uszach. Niektórzy mieli bardzo krótkie fryzury, inni mieli długie, splecione włosy.
Gdy przyglądałam się ich cechom, na mojej stronie szkicu powstał obraz ciemnego i atrakcyjnego połączenia ich, z kilkoma z tych cech złożonymi razem.
Czy ludzie tacy jak oni naprawdę byli niebezpieczni?
Zanim dotarłam do domu, gotowa na prysznic, nadałam szkicowi początek ciała. Była umięśniona szyja z głębokim jabłkiem Adama i szerokie ramiona. Nie mogłam wyrzucić tego obrazu z głowy, a wypełniał mnie uczuciem, o którym nie byłam gotowa myśleć.
Jestem na ciebie głodny.
Woda płynęła gorąca z głowicy prysznica i była cudowna na mojej skórze, ale nie pozwoliłam moim oczom oderwać się od drzwi łazienki. Była dopiero piąta po południu. Matka jeszcze nie wróci do domu, ale wciąż się martwiłam, że nagle się pojawi.
Wyobraziłam sobie narysowanego chłopaka z kolczykami, jak mięśnie w jego szyi wystawałyby jak kable, pokazując się i pulsując z przyjemności.
Mój oddech wychodził krótkimi sapnięciami, robiąc parę na szklanej kabinie, gdy wyobrażałam sobie scenę tylko z nami dwojgiem. Postawiłam stopę na krawędzi wanny, kolano o wykafelkowaną ścianę. Sięgając pod odpowiednim kątem, pocierałam się w kółko, ciepło narastało we mnie.
Pokryłabym go pocałunkami. Na jego ustach, zagłębieniu gardła, jego—
Pukanie rozległo się z drugiej strony drzwi.
„Kochanie, nie widziałam, jak wróciłaś do domu” dobiegł stłumiony głos mojej matki. „Kiedy wróciłaś?”
Szybko odsunęłam rękę i opuściłam stopę.
„O czwartej” zawołałam, starając się kontrolować oddech. Odgarnęłam mokre włosy z twarzy, próbując ochłodzić gorąco z policzków. „Myślałam, że jesteś jeszcze w pracy?”
„Skończyłam wcześniej.”
Wypuszczając powietrze, wyłączyłam prysznic, wyszłam i chwyciłam suchy ręcznik. Teraz zamierzała przeprowadzić ze mną rozmowę, która sprawi, że poczuję się winna.
„Prawie sprawiłaś, że pomyślałam, że ktoś się włamał.”
To był sposób matki, żeby sprawić, bym przeprosiła, mimo że nie zrobiłam nic złego. Nie pozwolę jej na to dziś wieczorem.
„Wow, włamywacz włamujący się na prysznic? Kto by pomyślał?”
Musiała usłyszeć złośliwy ton w moim głosie, bo nagle zrobiło się całkowicie cicho po drugiej stronie drzwi.
„Mamo?”
Czy mój komentarz ją zaskoczył, czy zdenerwował, nie mogłam powiedzieć, ale przeszła do innego tematu.
„Tak, um, tylko informuję cię, że jemy dziś kolację z Harrodami.”
Nie słyszałam tego nazwiska od lat.















































