
Przygoda czeka
Autorzy
S. L. Adams
Lektury
819K
Rozdziały
32
Lato po szkole średniej i wszyscy szykują się do wyjazdu na studia. Wszyscy oprócz Kari Montgomery – ona utknęła w Eugene w Oregonie, bo szkoły kulinarne są drogie. Wtedy jej odwieczna miłość, Holt Bennett, nagle prosi ją o podjęcie wielkiej, zmieniającej życie decyzji – takiej, która może zaważyć na jej przyszłości. Czy Kari odważy się również dorosnąć?
Rozdział pierwszy
Oparłam się wygodnie na krześle ogrodowym. Wciągnęłam głęboko powietrze – słodki zapach sosny i szałwii unosił się nad jeziorem.
Stare drewniane domki stały wśród wysokich sosen, w tle góry ze śnieżnymi szczytami. Popołudniowe słońce odbijało się w wodzie. Czapla wielka przelatywała nad nami.
Moja rodzina przyjeżdżała do Whispering Pines Park, odkąd skończyłam dwanaście lat.
Co piątek wieczorem, od Memorial Day do Labor Day, jechaliśmy z domu w Eugene w Oregonie do naszego domku nad Foster Lake.
Kiedy zdobyłam prawo jazdy, zaczęłam spędzać tam czas w tygodniu z przyjaciółmi. Idealne miejsce, żeby uciec od rodziców i trochę się zabawić.
Delikatna bryza musnęła moją twarz. Cykady wydawały głośny, brzęczący dźwięk – piękny sierpniowy dzień dobiegał końca.
Lata w Oregonie są zwykle gorące i suche. Wiele osób myśli, że w Pacyficznym Północnym Zachodzie ciągle pada, ale to nieprawda.
Spojrzałam na moją grupę przyjaciółek. Lato wkrótce się skończy. Poczułam smutek i zaczęłam rozmyślać o przeszłości.
Czy to będzie jeden z naszych ostatnich wspólnych dni w domku? Liceum już za nami. Miałyśmy zacząć kolejny etap życia.
Gwen dostała pełne stypendium przedmedyczne na Stanford. Skończyła jako najlepsza w klasie. Blondynka o niebieskich oczach, która wyglądała jak Barbie, mogła mieć prawie każdego faceta.
Miała idealne życie. Czasami czułam z tego powodu zazdrość.
Jessica planowała iść do community college w Eugene. W ostatniej klasie powiedziała wszystkim, że jest lesbijką. Dla nikogo z nas to nie była wielka niespodzianka. Jessica nigdy nie interesowała się chłopakami.
Bobbi przeprowadzała się do Portland, żeby iść do szkoły fryzjerskiej. Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od pierwszego dnia przedszkola.
Miała trudne dzieciństwo. Dorastała w biedzie, z rodzicami uzależnionymi od narkotyków. Bobbi wiele razy nocowała u nas. Stała się jak siostra, której nigdy nie miałam.
Mój sen o szkole kulinarnej musiał poczekać przynajmniej rok. Koszt wynosił trzydzieści tysięcy dolarów.
Zarabiałam niezłe pieniądze jako kucharka w Earl's Roadhouse. Ale ciężko byłoby uzbierać tyle kasy.
Śpiewny głos Jessiki przerwał moje myśli.
„Prawie piąta, Kari!”
Gwen przewróciła oczami.
„Kiedy w końcu odpuścisz, Kari? On nigdy cię nie zaprosi na randkę.”
„Wiem o tym, Gwen. Przypominasz mi przy każdej okazji.”
„To po co tracić czas na jego obserwowanie?”
„Bo jest cholernie seksowny” – powiedziała Bobbi. Przejechała językiem po górnej wardze.
Holt Bennett pracował w Whispering Pines.
Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, szłam nad jezioro popływać. Moja rodzina poszła beze mnie, bo zapomniałam okularków do pływania i musiałam po nie wrócić.
Biegłam przez trawę w różowym bikini w prążki. Ręcznik z Hannah Montaną miałam na ramionach. Moje piersi zaczęły rosnąć i wypełniały górę bikini. Ale wciąż byłam beztroską dwunastoletnią dziewczynką.
Tak się spieszyłam, że nie zauważyłam ani nie usłyszałam kosiarki. Prawie mnie przejechała.
Kiedy podniosłam wzrok, najwspanialsze oczy wpatrywały się we mnie. Były ciemnobrązowe i piękne.
„Mogłem cię przejechać! Następnym razem uważaj, dzieciaku.”
„P-przepraszam. Nie widziałam cię.”
Nie miał na sobie koszulki. Jego umięśniona klatka piersiowa wyglądała jak należąca do dorosłego mężczyzny. Moje zainteresowanie chłopakami zaczęło się tego dnia. Zakochałam się w Holcie na poważnie.
Nie widziałam go od września do maja. Ale myślałam o nim przez cały rok. Kiedy dorastałam, moje uczucia do niego stawały się coraz silniejsze.
Gwen miała rację. Głupie było spędzać tyle czasu, myśląc o facecie, którego ledwo znałam. Umawiałam się z kilkoma chłopakami w liceum. Ale nie mogłam wyrzucić Holta z głowy.
Gwen chciała, żebym o nim zapomniała i znalazła chłopaka. Chciała mi pomóc jako przyjaciółka. Ale chciała też sama poderwać Holta.
Gdyby go zaprosiła, prawdopodobnie by się zgodził. Ale nie mogła. Miałyśmy zasady. Jedna z nich mówiła, że nie można zaprosić faceta, jeśli inna przyjaciółka pierwsza go polubiła.
Holt wyszedł ze sklepiku kempingowego kilka minut po piątej. Mieszkał w domku w parku przez lato. Zamiast przejść obok i pomachać jak zwykle, szedł w stronę mojego domku.
Dziewczęce pogaduszki nagle ucichły. Czego chciał? Nigdy nie przychodził, chyba że zbierał śmieci albo kosił trawę.
Gryźłam paznokieć kciuka. Żołądek miałam pełen nerwów. Gwen uśmiechnęła się szeroko. A jeśli zaprosi ją na randkę?
Holt miał ciemnobrązowe włosy. Były obcięte na idealną długość, żeby przesuwać przez nie palce. Moje palce, podczas gdy by mnie całował. Ile razy o tym myślałam?
Jego twarz była opalona od pracy na zewnątrz. Miał na sobie jasnoszary t-shirt, który podkreślał jego umięśnione ciało i duże ramiona. Czarne szorty cargo opinały jego mocne nogi.
„Dobry wieczór, panie” – powiedział.
„Cześć, Holt” – powiedziały jednocześnie Jessica i Bobbi. Nie były nieśmiałe w obecności Holta. Zwłaszcza po tym, jak piły twardą lemoniadę przez całe popołudnie.
Gwen wstała i bawiła się kosmykiem włosów.
„Co możemy dla ciebie zrobić, Holt?”
„Muszę porozmawiać z Kari.”
Zmarszczyła brwi i skrzyżowała ramiona.
„Zastanawiałem się, czy moglibyśmy gdzieś pójść i porozmawiać. Może napić się kawy w mieście.”
Czy to sen? Holt nigdy by mnie nie zaprosił. Gdyby mnie lubił, zrobiłby coś dawno temu.
Zamknęłam oczy i otworzyłam je ponownie. Spodziewałam się, że obudzę się w łóżku. Ale nie. Siedziałam na krześle ogrodowym, a Holt wpatrywał się we mnie. Uniósł brwi. Mały uśmiech pojawił się na jego ustach.
„Okej” – powiedziałam piskliwym głosem.
„To chodźmy.” – Wskazał na swoją ciężarówkę. Była zaparkowana przed sklepem.
O! Nie żartował. Chciał, żebym poszła z nim od razu. Nie miałam czasu się przygotować.
Spojrzałam na swoje stare dżinsowe szorty, wyblakłą różową koszulkę i fioletowe japonki. To nie był mój pierwszy wybór stroju na kawę z Holtem.
Przejechałam rękami przez włosy. Były potargane i niezbyt dobrze rozczesane po pływaniu. Pewnie wyglądałam, jakbym właśnie wstała z łóżka.
Poszłam za nim do jego czarnego Dodge'a Rama. Kiedy doszliśmy do ciężarówki, nie otworzył mi drzwi. I dlaczego miałby? Był rok 2018. Faceci już tak nie robili.
A to nie była randka. A może była? Nie miałam pojęcia, czego się spodziewać. Wsiadłam obok niego i zapięłam pas.
Pot pojawił się na karku. Wiercił się na siedzeniu. Ciężarówka była bardzo czysta. Pachniała kolonią i skórą.
Wpatrywałam się w swoje ręce. Przekręcałam pierścionek z liceum na palcu. Jeśli nie znajdę sposobu, żeby się zrelaksować, zrobię z siebie idiotkę.
Kiedy jechaliśmy autostradą, czekałam, aż coś powie. Chrząknął i spojrzał na mnie.
„Nie gryzę, wiesz.”
Przełknęłam ślinę i przygryzłam górną wargę. Próbowałam wymyślić, co powiedzieć. Kiedy na niego spojrzałam, patrzył prosto przed siebie. Potarł kark i westchnął.
Czego się denerwował? Dlaczego zaprosił mnie na kawę, a potem ledwo się odzywał podczas dziesięciominutowej jazdy do miasta?
Zanim zaparkowaliśmy przed Froggy's Diner, byłam bardzo ciekawa. Powinnam była po prostu zapytać, o czym chce porozmawiać. Ale nie mogłam znaleźć odwagi.
Poszłam za nim do baru. Poprowadził mnie do stolika w tylnym rogu.
Froggy's było pełne dźwięków. Grała muzyka country. Brzęczały naczynia. Ludzie rozmawiali. Zapach kawy i smażonego jedzenia wypełniał powietrze. Jadłam tam wiele razy przez lata.
Z przyjaciółkami chodziłyśmy tam na śniadanie dość często. Szłyśmy, kiedy nie chciało nam się gotować. Większość kelnerek to były kobiety w średnim wieku z kiepskim nastawieniem.
„No, cześć, kochanie. Nie jestem przyzwyczajona widzieć cię tu o tej porze.” – Fran uśmiechnęła się i mrugnęła do mnie. Była jedną z milszych kelnerek. „Co mogę wam podać?”
„Poproszę tylko kawę” – powiedziałam.
„Dla mnie to samo” – powiedział Holt.
Po tym, jak Fran przyniosła kawę, Holt chrząknął i wziął głęboki oddech.
„Słyszałem, że nie idziesz w tym roku na studia.”
„Nie. Chcę iść do szkoły kulinarnej, ale to drogie. Więc biorę rok przerwy, żeby pracować i oszczędzać.”
„Nie ma w tym nic złego. To ma o wiele więcej sensu niż branie kredytów studenckich, których spłacanie zajmie lata.”
Wypiłam łyk kawy. Holt nie dotknął swojej. Kiedy podniosłam wzrok, wpatrywał się we mnie. Przełknęłam z trudem. Jego ciemne oczy patrzyły w moje bardzo intensywnie.
„Mam młodszą siostrę. Ma dwanaście lat i niedawno powiedziano jej, że ma białaczkę.”
Zamrugałam. Zajęło mi chwilę zrozumienie nagłej zmiany tematu.
„To straszne, Holt. Będzie z nią dobrze?”
„Mam nadzieję. Ma zacząć sześć do ośmiu miesięcy chemioterapii i radioterapii. Niestety, to zniszczy jej szpik kostny. Będzie potrzebowała przeszczepu szpiku później.”
„Och.” – Och? Musiałam powiedzieć coś lepszego niż och. Co powinnam powiedzieć? Nie jestem bezduszną suką, ale nie rozumiałam, dlaczego zabrał mnie na kawę, żeby opowiedzieć mi o chorobie swojej siostry.
Nie byliśmy przyjaciółmi. Znaliśmy się trochę, jasne. Ale nie byliśmy przyjaciółmi.
„Nie ma gwarancji, że znajdą dopasowanie. Czasami trudno jest znaleźć dawcę. Ja jestem idealnym dopasowaniem, ale nie mogę oddać szpiku.”
„Miałem zbyt wiele wstrząsów mózgu przez lata uprawiania sportu. Lekarz mówi, że nie mogę mieć pobrania szpiku kostnego. Powiedziałem im, że nie obchodzi mnie, czy to dla mnie ryzykowne. Ale nie zrobią tego.”
Wpatrywałam się w ogromną żabę na ścianie. Jej duże, czerwone oczy wyróżniały się na tle zielonych dekoracji baru. Uczucie niepokoju pojawiło się w moim żołądku.
„Następną najlepszą opcją dla mojej siostry jest coś, co nazywa się przeszczepem komórek macierzystych. To właściwie lepsze. Komórki macierzyste nie muszą pasować tak dokładnie jak przy przeszczepie szpiku kostnego.”
„To dobrze. Skąd biorą komórki macierzyste?” – Nie rozumiałam większości tego, o czym mówił. Nie interesowała mnie nauka i biologia, chyba że miało to związek z jedzeniem.
„Komórki macierzyste są pobierane z pępowiny noworodka. Jeśli miałbym dziecko, jest duża szansa, że miałoby wystarczająco dużo markerów, żeby być dawcą.”
Spojrzałam na stół. Bawiłam się saszetką cukru. Uczucie strachu przeszło mi po kręgosłupie.
„Chcę, żebyś urodziła mi dziecko.”
















































