
Jupiter's MC Książka 1: Duch
Autorzy
Lektury
682K
Rozdziały
34
Prolog
CLARISSA
Zastanawiałaś się kiedyś: co by było gdyby? Co by było, gdybyś miała inne życie i podejmowała inne decyzje? Kim byś była w zupełnie innym życiu?
Myślę o tym każdego dnia, pozwalając myślom błądzić, podczas gdy moje stopy uderzają o chodnik. Soczysty zielono-brązowy krajobraz miarowo mnie mija. Jedyną rzeczą, która trzyma mnie przy ziemi, jest pieczenie w płucach i miarowy rytm rozbrzmiewający w słuchawkach.
Wiele wyborów, których dokonałam w przeszłości, sprawiło, że zaczęłam kwestionować to, kim jestem jako osoba, ale jeden z nich wyróżnia się bardziej niż pozostałe.
Jestem zakochana w tym samym chłopaku, odkąd skończyłam piętnaście lat, a mogłabym równie dobrze być dla niego niewidzialna. Od zawsze widział we mnie tylko dziecko i chociaż już dawno nim nie jestem, nie mogę przestać się zastanawiać, czy nadal tak mnie postrzega.
Co by było, gdybyśmy nie spotkali się, gdy byłam tak młoda? A co, gdybyśmy poznali się później, kiedy byłam już dorosła? Czy wtedy poświęciłby mi czas? Czy w ogóle bym go polubiła?
Te pytania kłębią się w mojej głowie i zanim się orientuję, mój bieg dobiega końca, gdy na końcu ścieżki wyłania się duży, ogrodzony teren.
Docieram do otwartych bram i ruszam w stronę głównych drzwi klubu, wzdychając z ulgą na myśl o przyjemnym, gorącym prysznicu i sycącym śniadaniu.
Kiedy mijam główny pokój, kierując się w stronę schodów, wita mnie chór powitań. Sam ten dźwięk napawa mnie ciepłem, które nawet po tych wszystkich latach wciąż mi się nie znudziło.
Przez długi czas jedyną osobą, na której mogłam polegać, był mój starszy brat. Axel praktycznie mnie wychował po tym, jak nasi rodzice zmarli, gdy miałam dziesięć lat. Dołączył do Jupiter’s MC, gdy miałam około czternastu lat, a jako jego podopiecznej, pozwolono mi zostać w klubie.
Technicznie rzecz biorąc, nie jestem jednak członkiem klubu, a co za tym idzie, nie wolno mi brać udziału w niektórych klubowych wydarzeniach. Jednym z przykładów są treningi. Bardzo chciałabym móc trenować z braćmi...
Przez lata prosiłam o to kilkakrotnie, ale za każdym razem spotykałam się z odmową, ponieważ uznawano to za zbyt niebezpieczne. Słyszałam wiele przerażających historii o wyczerpujących treningach, przez które przechodzą bracia, ale domyślam się, że to cena za siłę i umiejętności.
Zaproponowano mi podstawowy trening samoobrony, na który zgodziłabym się w ułamku sekundy...
Sęk w tym, że trener to jedyna osoba, której pragnę unikać przez całą wieczność.
Ghost jest obiektem każdego mojego snu, koszmaru i pragnienia. Kiedy Axel dołączył do Jupiter’s MC, Ghost budził we mnie strach. Był przerażający ze swoimi ciemnymi włosami i wiecznie ponurym wyrazem twarzy. Ale ten strach wkrótce przerodził się w ciekawość, by ostatecznie doprowadzić do czegoś znacznie głębszego.
Staram się na niego nie gapić, ale kiedy tylko jest w pobliżu, przyciąga mój wzrok jak magnes. Z powrotem w swoim pokoju, w roztargnieniu odkręcam wodę pod prysznicem i pozwalam, by parujące krople uderzały w moje obolałe mięśnie. Uczucie czystej ulgi przepływa przeze mnie, gdy ciepło rozchodzi się po moich żyłach, kojąc bolące ciało.
Mimo że bardzo chciałabym jeszcze się pomoczyć, muszę iść do kuchni, by pomóc Holly w przygotowaniu śniadania.
Holly jest niesamowita. Zarządza klubem, upewniając się, że wszyscy są nakarmieni, pranie zrobione, a dom nie brudzi się zbyt mocno.
Jest ucieleśnieniem idealnej mamy i prawdopodobnie moją ulubioną osobą w całym klubie, ponieważ chociaż jest najsłodszą kobietą na świecie, potrafi też skopać tyłki i trzyma wszystkich braci w ryzach.
Śniadanie mija błyskawicznie, a bracia przewijają się w drodze na trening lub z powrotem. Próbuję pomóc Holly w sprzątaniu, ale ona wygania mnie za drzwi, żebym mogła iść do pracy.
Gdy idę w stronę mojej ciężarówki, Tim, miejscowy kurier, zatrzymuje obok mnie swoją furgonetkę. „Dzień dobry, Clarissa. Mam dla ciebie paczkę”.
Tim pospiesznie wręcza mi paczkę, po czym zawraca furgonetkę i opuszcza teren klubu. Macham mu, gdy znika za rogiem z piskiem opon. Przysięgam, że ten facet nigdy dla nikogo nie zwalnia.
Moja uwaga wraca do paczki w moich dłoniach. Ostatnio niczego nie zamawiałam, więc jestem ciekawa, co w niej jest.
Wskakuję do ciężarówki i sięgam po scyzoryk, który trzymam w schowku. Otwieram pudełko, ale nie rozumiem tego, co widzę.
Jest pełne zdjęć. Moich zdjęć.
Zdjęć, na których biegam ścieżką za klubem, spaceruję po mieście, prowadzę ciężarówkę czy pracuję w recepcji na siłowni.
Niektóre z nich już wcześniej widziałam. Co kilka miesięcy dostawałam wiadomość tekstową z nowym zdjęciem, na którym jestem. Te wiadomości zawsze przychodziły z nieznanego numeru, a ja po prostu je zbywałam. Zawsze myślałam, że to któryś z moich przyjaciół robi mi głupi żart.
Ale tu musi być blisko sto zdjęć i wiem, że to coś więcej niż tylko żart.
Kiedy przeszukuję pudełko, moja dłoń muska skrawek materiału na samym dnie; krew ścina mi się w żyłach. Pod zdjęciami znajdują się moje majtki, w dodatku takie, których też ostatnio nie mogłam nigdzie znaleźć.
Dreszcze ogarniają moje ciało, a brzegi mojego pola widzenia zamazują się. Żołądek kurczy się na tyle, że mam ochotę zwymiotować swoje śniadanie.
Nie wiem, jak długo siedzę w swojej ciężarówce, kiedy słyszę delikatne pukanie w szybę. Podskakuję na ten dźwięk, wydając z siebie cichy pisk na skutek tego nagłego wtargnięcia. Odwracam się i napotykam zmartwione i znajome spojrzenie mojego brata.
Spoglądam w dół na paczkę, która wciąż leży na moich kolanach. Wiem, że nie mam już żadnych szans, aby to przed nim dłużej ukrywać.















































