
Tajemne dziecko szefa
Autorzy
Serene
Lektury
3,8M
Rozdziały
57
Rozdział 1.
CASSANDRA
Cassandra Miller wychodzi spod prysznica. Słyszy kwilenie swojego czteromiesięcznego synka, Alexandra, dobiegające z sypialni. W lipcowym Manhattanie panuje istny żar. Myśli, że to pewnie dlatego jej maluch ma problemy z drzemką w ciągu dnia. Na szczęście chłodna kąpiel zwykle działa na niego kojąco.
Nocą śpi jak zabity, budząc się tylko raz na karmienie.
Cassandra pospiesznie podchodzi do łóżeczka Alexandra. Delikatnie bierze go na ręce i głaszcze po pleckach, aż przestaje pochlipywać.
Patrząc na jego słodką buźkę, Cassandra uważa, że to najpiękniejszy widok na świecie. Ma czarne włoski, ciemne oczka - zupełnie jak jego tata - oraz gęste brwi i rzęsy. Pokochała go od pierwszej chwili.
Alex pojawił się na świecie po tym, jak Cassandra spędziła jedną noc z pewnym mężczyzną. Mimo że ma dopiero 24 lata, Cassandra nie wyobraża sobie życia bez Alexa.
Wspomina wieczór, kiedy spotkała wysokiego, ciemnowłosego przystojniaka, który skradł jej serce. Jej firma organizowała bal maskowy. Ale nawet w masce czuła silną więź z Emilio Rodriguezem.
Nigdy wcześniej nie spotkała faceta, który samym dotykiem wywoływałby w niej takie emocje. Był jej pierwszym - i ostatnim. Nie znalazła innego mężczyzny, przy którym czułaby się tak samo.
Cassandra wzdycha. Kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży, próbowała odnaleźć Emilia, ale nikt nie wiedział, kim on jest. Szukała go w internecie, ale bez skutku. Postanowiła więc sama stawić czoła sytuacji.
Dziewięć miesięcy później przyszedł na świat Alex, a Cassandra była w siódmym niebie - do czasu, gdy trzy miesiące temu jej firma zbankrutowała i straciła pracę. Od tego czasu próbuje znaleźć zatrudnienie jako asystentka lub recepcjonistka.
Sytuacja robi się nieciekawa. Aby związać koniec z końcem, Cassandra poprosiła dawną koleżankę ze studiów, Gwen, o wynajęcie dodatkowego pokoju. Ale teraz firma Gwen przenosi się do Seattle i ona wyjedzie pod koniec miesiąca. To oznacza, że Cassandra będzie musiała sama płacić cały czynsz i robić zakupy.
Zastanawia się, jak sobie z tym poradzi bez pracy. Ma oszczędności tylko na jeszcze jeden miesiąc. Potem ona i Alex mogą wylądować na bruku. Ta myśl spędza jej sen z powiek.
Alex na to nie zasługuje. Cassandra jest zdeterminowana, by do tego nie dopuścić.
Kiedy Alex znowu zasypia, ubiera się. Zaplata swoje długie, rude włosy i przerzuca warkocz przez ramię, żeby Alex nie mógł ich ciągnąć - uwielbia chwytać ją za włosy. Potem idzie do kuchni.
Gdy Cassandra przygotowuje popołudniową butelkę dla Alexa, wchodzi rozpromieniona Gwen. Gwen jest wysoka i szczupła, ma brązowe oczy, mały prosty nos i długie brązowe włosy.
Cassandra jest bardzo niska, mierzy mniej niż 150 cm. Wysokie obcasy dodają jej trochę wzrostu, ale i tak jest tak niska, że większość ludzi bierze ją za nastolatkę, a nie mamę Alexa. Zawsze też była krągła, ponieważ wcześnie się rozwinęła.
Cassandra była pierwszą dziewczyną w klasie, której urosły piersi, co sprawiło, że wielu chłopców zwracało na nią uwagę, gdy tego nie chciała. Dlatego stroniła od imprez w szkole, uczestnicząc w nich tylko, jeśli były związane z projektem klasowym. Zawsze była trochę odludkiem.
Dorastanie było dla Cassandry trudne. Tułała się od jednej rodziny zastępczej do drugiej, nigdy nie poznając swoich biologicznych rodziców. Nigdy nie próbowała ich odnaleźć, myśląc, że skoro jej nie chcieli, to po co miałaby ich szukać?
– Czemu się tak szczerzysz? – pyta Gwen.
– Zgadnij, kto ma rozmowę o pracę w przyszły piątek? – Uśmiech Gwen poszerza się, gdy Cassandra patrzy na nią zdezorientowana. – Ty, głuptasie!
Co? Żadna z firm, do których aplikowała, nie oddzwoniła do niej.
– Nie rozumiem?
– Cass, obiecaj mi, że nie wyjdziesz z siebie tym, co ci powiem.
Cassandra kiwa głową.
– Wysłałam twoje CV do Rodriguez International. Wiesz, tego banku? Właśnie otworzyli kolejne biuro i szukają recepcjonistki. Po cichu wysłałam im twoje papiery i chcą, żebyś przyszła na rozmowę. Mam nadzieję, że to w porządku.
Rodriguez. Cassandra napina się, ale potem przypomina sobie, że w Manhattanie jest wielu Rodriguezów. Dlaczego miałaby być zdenerwowana?
– Nie, Gwen, w porządku. Naprawdę potrzebuję tej pracy. Dzięki, że znowu mi pomagasz.
– Od tego są przyjaciele.
– Gdzie odbędzie się rozmowa?
– W Midtown Manhattan. Ich główne biura są na Times Square, powinnaś być tam o siódmej. Możesz użyć mojego komputera, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o banku; są dość znani.
– Ufam ci, Gwen, a w tej chwili przyjmę każdą pracę, jaką mogę dostać. Nikt nie chce dzielić mieszkania ze mną i czteromiesięcznym dzieckiem.
– Nie trać nadziei. Znajdziesz kogoś – mówi Gwen.
– Oby, bo inaczej ja i Alex będziemy musieli przeprowadzić się do jakiejś klitki.
Trójce było wygodnie w ich dwupokojowym mieszkaniu z małą kuchnią, salonem i łazienką. Cassandra cieszy się też, że Gwen bardzo lubi Alexa, nawet opiekując się nim, gdy ona szuka pracy.
– Będę za tobą tęsknić, Gwen.
– Ja też. Będę dzwonić, kiedy tylko będę mogła, ale na razie wciąż tu jestem. Chcesz zamówić pizzę, żeby to uczcić? Ja stawiam.
– Nie mogę... – zaczyna Cassandra.
– Właściwie to nie pytałam cię, Cass – mówi Gwen, idąc do swojego pokoju.
W tym momencie Cassandra słyszy Alexa przez elektroniczną nianię na kuchennym blacie. Bierze jego butelkę i idzie po niego do pokoju, po czym wygodnie siada na kanapie. Gdy Alex łapczywie je, wydając dużo hałasu swoimi malutkimi ustami, wraca Gwen.
– Brian jedzie z tobą, prawda? – pyta Cassandra. Brian to chłopak Gwen, są razem od pięciu lat.
– Tak. Spotka się ze mną w Seattle, jak skończy tu swoje sprawy. – Gwen dotyka włosów Alexa. – Jest taki słodki, Cass. Jakieś postępy w znalezieniu jego taty?
– Nie, i szczerze mówiąc, przestałam szukać. Nie chcę psuć komuś życia.
– Cassie...
– Dużo o tym myślałam, Gwen. Co jeśli go znajdę, a on ma rodzinę, dzieci, szczęśliwe życie? Nie mogę tak po prostu się pojawić i tego zrujnować.
– Poza tym, to była tylko jedna szalona noc. Prezerwatywa pękła i zanim się zorientowaliśmy, było już za późno. Mógł mnie znaleźć, gdyby chciał. Myślę, że jego milczenie mówi samo za siebie.
– Więc zamierzasz zrobić to wszystko sama. To będzie ciężki orzech do zgryzienia, Cass.
– Wiem, że będzie, ale jestem to winna Alexowi. Nie zrobię tego, co zrobili moi rodzice. Alex może nie mieć taty, ale mogę dać mu życie, jakiego ja nigdy nie miałam.
– Jesteś dzielna, Cass. Wiele kobiet w twoim wieku już by się poddało.
Cassandra delikatnie podnosi Alexa, żeby go odbić. – Wszystko, co robię, robię dla mojego Alexandra. – Pociera jego plecki, aż się odbija.
Godzinę później przyjeżdża pizza, a Cassandra delektuje się każdym kęsem swoich dwóch kawałków. Rzadko jada na mieście; nie ma dużo pieniędzy od czasu narodzin Alexa i utraty pracy. Nie pamięta, kiedy ostatnio kupiła sobie coś ładnego.
Później tej nocy, leżąc w łóżku i nie mogąc zasnąć, Cassandra myśli o ojcu Alexa. Gdzie on jest? Kim naprawdę jest? Czy w ogóle istnieje, czy udawał kogoś innego?
Cassandra nie jest dumna z tego, jak Alex został poczęty, i nie jest pewna, co mu powie, gdy zapyta o ojca. Ale na razie ciemne oczy Emilia i jego głęboki, męski głos - z lekkim akcentem - pozostają w jej snach.















































