
Zimne prysznice
Autorzy
Lektury
761K
Rozdziały
57
Rozdział 1
JAYDA
Jayda Wright powstrzymywała łzy radości, kiedy zarząd wyczytał jej nazwisko. Właśnie została wspólniczką w najbardziej renomowanej kancelarii prawniczej w Stanach Zjednoczonych, Saunders and Co. W wieku dwudziestu dziewięciu lat była najmłodszą osobą i pierwszą kobietą na tym stanowisku w firmie.
Celowała w to stanowisko, odkąd po raz pierwszy odbyła tu staż. Zapieprzała bez przerwy, zrezygnowała z całego życia towarzyskiego i włożyła w tę posadę całe swoje serce. Zasłużyła na to.
Dotarcie tutaj kosztowało ją mnóstwo ciężkiej pracy, a to był dopiero początek. Rola wspólnika wiązała się z jeszcze większą odpowiedzialnością. Zaszła jednak tak daleko. Zamierzała nadal ciężko pracować i na pewno sobie poradzi.
Nagroda była tego warta. Wyższa pensja, podwójne benefity i, co najważniejsze, jej nazwisko na wygrawerowanej tabliczce na drzwiach nowego biura. Jej marzenia w końcu się spełniły!
„Jayda, gratulacje. Zasługujesz na to wyróżnienie”, powiedział pan Tucker, prezes firmy, ściskając jej dłoń.
Jayda uśmiechnęła się do wysokiego, ciemnowłosego mężczyzny po pięćdziesiątce. „Bardzo dziękuję, panie Tucker, obiecuję, że pana nie zawiodę.”
„Zapracowałaś na to, Jayda. Rzadko przegrywasz sprawy w sądzie. Twoje wygrane bez wątpienia przyczyniły się do dobrej reputacji tej kancelarii. Życzę ci wszystkiego najlepszego na tym etapie kariery. Nie zawiedź nas”, ostrzegł pan Tucker. „Wszyscy teraz na ciebie liczymy.”
„Nie musi się pan o nic martwić. Będę pracować ciężej niż kiedykolwiek”, obiecała.
Inni wspólnicy i starsi prawnicy w sali konferencyjnej również jej pogratulowali. Wznieśli toast i krótko porozmawiali. Wszyscy wydawali się cieszyć jej szczęściem.
Kiedy tylko Jayda zdołała wyrwać się z sali konferencyjnej, poszła do swojego starego biura. Spędziła tu wiele godzin ciężkiej pracy. Mimo to nie zamierzała za nim tęsknić. W poniedziałek miała przenieść się do nowego gabinetu. Na razie sięgnęła do torebki po swojego iPhone'a i zadzwoniła do najlepszej przyjaciółki, Lilian.
„Zgadnij, co się stało, Lily?”, powiedziała z ekscytacją Jayda, gdy tylko przyjaciółka odebrała.
„Ktoś cię w końcu przeleciał?”, zażartowała Lilian.
Jayda przewróciła oczami na ten stały żart przyjaciółki. „Ale ty potrafisz zepsuć nastrój! Nie, z nikim się nie bzykałam. Dostałam awans!”
„Zostałaś wspólniczką?”, pisnęła z zachwytu Lilian.
„Tak! Jayda Wright jest teraz wspólniczką w Saunders and Co.”
„Gratulacje, kochana. Tak ciężko pracujesz”, powiedziała Lilian. „Naprawdę na to zasłużyłaś.”
„Dziękuję.” Jayda zachichotała.
„Musisz wyjść i to uczcić! Poszłabym z tobą, ale jestem dziś zajęta. Muszę dokończyć projekty kilku sukienek. Pokaz mody jest już jutro.” Lilian brzmiała na rozczarowaną.
„Nie martw się, możemy spotkać się jutro po pokazie. Dziś wieczorem pewnie spędzę czas z Zachem”, odpowiedziała Jayda. „Nawet nie powiedziałam mu jeszcze tych dobrych wieści.”
„Koniecznie mu powiedz i dopilnuj, żeby cię dzisiaj porządnie przeleciał. Kto wie, kiedy znów będziesz miała dla nas czas, skoro jesteś teraz wspólniczką.” Lilian znowu zaczęła się z nią droczyć.
Jayda zaśmiała się cicho. „Masz sprośne myśli, Lilian. Zobaczymy się u mnie jutro wieczorem. Ucałuj ode mnie Romana.”
Roman, chłopak Lilian, był lekarzem. Byli ze sobą w poważnym związku już od jakiegoś czasu.
„Jasne, kochana. Jeszcze raz gratulacje”, powiedziała Lilian, po czym się rozłączyła.
Jayda przesunęła palcem po ekranie telefonu, aby zadzwonić do swojego chłopaka. Nie mogła się doczekać, aż opowie Zachowi o awansie. Chciała mu też powiedzieć, że jest już w drodze do niego. Kiedy nie odebrał, spróbowała ponownie. Tym razem również nie podniósł słuchawki.
Następne trzydzieści minut spędziła na opróżnianiu szuflad. Spakowała też rzeczy, których będzie potrzebować w nowym biurze w poniedziałek. Potem wzięła torebkę oraz torbę z laptopem i poszła do samochodu.
Zanim uruchomiła silnik, zadzwoniła do restauracji, aby zamówić jedzenie i deser. Ona i Zach zamierzali świętować w wielkim stylu!
Gdy tylko Jayda dotarła do swojego mieszkania, zadzwoniła do rodziców. Przekazała im dobre wieści, wzięła prysznic i zaczęła przygotowywać się do wyjścia do Zacha.
Jayda była przyzwyczajona do profesjonalnego ubioru, ale dzisiejszy wieczór wymagał czegoś wyjątkowego. Lilian byłaby z niej taka dumna. Udało jej się znaleźć idealną czerwoną sukienkę, która świetnie podkreślała jej kształty. Dobrała do niej pasujące szpilki. Poświęciła też trochę czasu na perfekcyjny makijaż.
W ciągu dnia była wpływową prawniczką i wspólniczką w firmie. Jednak dzisiejszego wieczoru chciała wyglądać odrobinę drapieżnie i seksownie.
W końcu była gotowa. Jayda chwyciła torebkę i butelkę ulubionego czerwonego wina Zacha. Nie mogła się już doczekać, kiedy go zobaczy.
Po krótkim przystanku w restauracji, aby odebrać zamówienie, Jayda pojechała do mieszkania Zacha. Była tak zajęta pracą, że nie odwiedzała go od dłuższego czasu. Nagle poczuła ukłucie winy. Nie poświęcała mu tyle czasu, ile powinna. Ale czy nie było to warte takich poświęceń? W końcu była teraz wspólniczką!
Nie mogła przestać się szeroko uśmiechać, kiedy nacisnęła dzwonek do drzwi. Czekała, aż Zach jej otworzy.
„Hej...” Uśmiech Jaydy powoli zniknął, gdy Zach otworzył drzwi. Jego surowe spojrzenie pokazywało, że nie cieszy się na jej widok. Wyglądał na zajętego. Zachowywał się tak, jakby oczekiwał, że powie, po co przyszła, a potem sobie pójdzie.
„Dlaczego tu jesteś? Nie masz jakiejś pracy do zrobienia?”, powiedział drwiącym tonem.
„Słuchaj, przeprasza...”, zaczęła, ale wpadł jej w słowo.
„Po co tu przyszłaś?”, zażądał odpowiedzi Zach.
„Dostałam awans na wspólnika w firmie!” W jej głosie zadźwięczała ekscytacja. Uniosła w górę torbę z jedzeniem, które przyniosła. „Pomyślałam, że moglibyśmy to uczcić. Przyniosłam nam coś do jedzenia.”
Surowy wyraz twarzy Zacha wcale się nie zmienił. „To żadna niespodzianka. Wiedziałem, że pewnego dnia zostaniesz wspólniczką. Praca to przecież najważniejsza rzecz w twoim życiu. Gratulacje!”
„Co masz na myśli?” To nie była reakcja, na którą liczyła. Serce podeszło jej do gardła. Wyglądał i brzmiał na wściekłego i rozczarowanego, a nie szczęśliwego z jej powodu.
„Wiesz, ile randek i kolacji zaplanowałem i musiałem odwołać, bo coś ci wpadło w pracy? Albo kiedy w końcu się pojawiałaś, jedyne, o czym mówiłaś, to praca, sprawy, którymi się zajmowałaś i jakieś inne gówno. Nigdy nie mówiłaś o nas. Miałaś być moją dziewczyną, ale nigdy się tak nie zachowywałaś.”
Na dźwięk jego słów serce Jaydy zabiło mocniej z bólu. „Co masz na myśli mówiąc »miałaś«?”
„Myślę, że czas, aby nasze drogi się rozeszły.”
Nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. Jayda zamrugała, próbując powstrzymać piekące łzy. „Proszę, nie zrywaj ze mną, Zach. Obiecuję, że się zmienię.”
„Nawet nie byłaś wspólniczką, a już nie miałaś dla mnie czasu. Jak myślisz, co się stanie teraz, po tym awansie?” Zach pokręcił głową. „Oboje jesteśmy pracoholikami. Ale chociaż prowadzę rodzinny biznes i sieć hoteli, nadal znajduję czas, żebyśmy mogli być razem.”
„Proszę”, szepnęła zachrypniętym głosem. „Daj mi jeszcze jedną szansę.”
„Chcę założyć rodzinę, Jayda. Najwyraźniej nie jesteś na to gotowa. Nie jesteś gotowa, żeby się ustatkować, a ja tak.” Posłał jej okrutny uśmiech. „Twoja praca jest na pierwszym miejscu, ty na drugim, twoja najlepsza przyjaciółka na trzecim, a dla mnie nie ma w twoim życiu miejsca.”
Jayda otworzyła usta, by coś powiedzieć. Nie mogła jednak wymyślić żadnego rozsądnego wytłumaczenia, bo wszystko, co powiedział, było prawdą. Jej praca była dla niej ważna, ale dlaczego miałoby być inaczej? Ciężko pracowała, aby dotrzeć do miejsca, w którym się znalazła. Nie chciała jeszcze mieć dzieci. Nie była gotowa, by zostać matką lub żoną.
„To nigdy nie miało sensu, Jayda. Nie mogę dłużej tak ciągnąć”, powiedział Zach. „Życzę ci wszystkiego najlepszego na tym nowym etapie kariery.”
Myśli wirowały w głowie Jaydy. Zach uważał, że to nigdy nie miało sensu? Wiedziała, że to jej wina, bo go zaniedbywała. Nigdy jednak nie sądziła, że było między nimi aż tak źle. Miała zamiar ponownie zacząć go błagać, ale zamilkła, gdy w drzwiach obok niego pojawiła się inna kobieta.
Wszystko nagle nabrało sensu. Jayda poczuła ścisk w żołądku. „To przez nią ze mną zrywasz?”
Tamta kobieta była odrobinę wyższa od Jaydy i, o ile to możliwe, ładniejsza. Jayda z trudem przełknęła ślinę, czując ogromny wstyd. Kiedy ona harowała jak wół, aby osiągnąć sukces, Zach ją zdradzał!
Zach objął kobietę w talii. „Adriana nie ma nic wspólnego z naszym związkiem. Od dawna chciałem to zakończyć, ale nigdy nie miałem okazji się z tobą spotkać. Nie dało się z tobą normalnie porozmawiać przez to, jak bardzo jesteś zajęta.”
Jayda omal nie upuściła torby z jedzeniem na ziemię. Wszystkie jej plany poszły na marne. Najwyraźniej Zach nie spodziewał się jej wizyty. Nawet nie odbierał od niej telefonów.
„Jak długo jesteście razem?”, wykrztusiła Jayda.
Zach wyglądał na urażonego. „Zbyt bardzo cię szanowałem, żeby cię zdradzić, jeśli o to ci chodzi. Poznałem Adrianę miesiąc temu i dopiero się poznajemy. Mamy wiele ze sobą wspólnego, a ona jest gotowa, by założyć ze mną rodzinę.”
„Już po miesiącu?”, krzyknęła przez łzy Jayda.
Zach zmarszczył brwi. „Życzę ci wszystkiego najlepszego w twojej karierze, Jayda. Ja idę dalej i mam nadzieję, że ty też to zrobisz.”
Gorące łzy, z którymi walczyła, spłynęły po jej policzkach w sekundzie, w której zatrzasnął jej drzwi przed nosem. Zostawiła jedzenie i wino pod jego drzwiami. Nie było szans, by zdołała cokolwiek przełknąć. Gdy tylko wsiadła do samochodu, z jej gardła wyrwał się głośny szloch.
Zach był przystojny, bogaty, odnoszący sukcesy, troskliwy i skromny, ale właśnie go straciła. To niesprawiedliwe, że pogoń za marzeniami kosztowała ją aż tyle. Lilian ostrzegała ją, by spędzała z nim więcej czasu, inaczej zaryzykuje jego utratę. Jayda jednak ignorowała te słowa. Teraz to koniec, a ona mogła winić tylko samą siebie.
On zawsze był dla niej wsparciem, o wiele bardziej niż ona dla niego. Przez jej głowę przewinęły się wspomnienia wszystkich randek, które odwołała z powodu pracy. Byli razem od półtora roku, ale czasami potrafili przez miesiąc w ogóle się nie widzieć. Ich kontakt ograniczał się wtedy tylko do pisania wiadomości.
Jak mogła myśleć, że to był udany związek? Ambicje tak bardzo ją zaślepiły, że całkowicie go zaniedbała. Nic dziwnego, że znalazł sobie kogoś innego.
Łzy powinny przynieść jej ulgę, ale wcale nie poczuła się po nich lepiej. Potrzebowała czegoś więcej... Czegoś, czego nigdy wcześniej nie robiła.
Jayda nie była osobą, która dużo pije czy chodzi po klubach. Bez względu na to, ile razy Lilian zapraszała ją na imprezę, Jayda zawsze potrafiła znaleźć idealną wymówkę, by nie pójść. Dzisiejszy wieczór miał być inny. Tak właśnie pomyślała, jadąc do nowego, drogiego baru, o którym kiedyś słyszała. Chodziła tam tylko najwyższa śmietanka towarzyska.
Nie dbając o ślady zaschniętych łez na twarzy, Jayda z gracją wkroczyła do baru. Trzymała głowę wysoko w górze, w dłoniach ściskała kopertówkę i miała tylko jeden zamiar: chciała się upić.
Dlaczego nie? W końcu miała w torebce wystarczająco dużo gotówki, żeby zapłacić za własne drinki. Zasługiwała na to, by uczcić swój awans i opłakiwać rozstanie. Rozsiadła się wygodnie na stołku barowym i kiwnęła na barmana.
„Co macie najmocniejszego?”
Barman uśmiechnął się szeroko. „Shot whiskey?”
Alkohol zapiekł w gardle, a Jayda skrzywiła się na cierpki smak trunku. Jak ludzie w ogóle się do tego przyzwyczajają? Zamierzała dołożyć wszelkich starań, żeby się przekonać.














































