
Dyskrecja
Autorzy
Michael BN
Lektury
455K
Rozdziały
24
ROZDZIAŁ 1: KEVIN
MAX
Hej! Mam na imię Max.
Mam dwadzieścia siedem lat i właśnie dostałem nową robotę w banku. Mam dziewczynę, ale od sześciu miesięcy leży w śpiączce.
Możecie pomyśleć, że nie mam wam za wiele do opowiedzenia poza tym, jak wpadła w śpiączkę.
Ale zamierzam wam opowiedzieć WSZYSTKO.
Moja „dziewczyna” to tak naprawdę moja przyrodnia siostra. Mówię wszystkim w nowej pracy, że to moja dziewczyna, żeby w końcu dali mi spokój.
Ludzie są po prostu...
Obie nasze matki nie żyją, podobnie jak mój ojciec. Jej okropny ojciec siedzi w więzieniu za kradzież dużych pieniędzy. Nora zawsze chroniła mnie przed jego gniewem.
Wypadek motocyklowy wpędził ją w śpiączkę, ale nie poddam się! Jej opieka kosztuje jednak kupę pieniędzy, więc musiałem znaleźć więcej sposobów na zarabianie.
Więc jestem dziwką.
I nie w taki sposób, w jaki jakaś żałosna osóbka z mediów społecznościowych próbuje sprawić, by jej smutne życie seksualne brzmiało fajnie, ale w prawdziwym znaczeniu tego słowa: pracownik seksualny.
Pracuję dla jednej z najlepszych agencji eskortowych w mieście, która obsługuje mężczyzn lubiących innych mężczyzn.
Moi klienci to głównie bogaci starzy geje, ukrywający się geje i biseksualiści albo pary, które chcą po prostu urozmaicić swoje życie seksualne.
Często dostaję miłe kolacje, zabierają mnie do baletu czy opery, a potem pieprzą mnie tak dobrze, jak potrafią. Moja dupa nie jest jednak tania – płacą pięć tysięcy dolarów za moje usługi.
Na początku mówiłem, że robię to dla pieniędzy, ale prawda jest taka, że teraz robię to też dla emocji.
Agencja, dla której pracuję, nazywa się Gentlemen for Gentlemen, czyli G4G. Mimo że żyjemy w czasach aplikacji randkowych, wielu bogatych ludzi wciąż jest gotowych płacić za klasę i dyskrecję.
G4G ma wiele nieruchomości w całym mieście z luksusowymi pokojami i udogodnieniami. Jeden facet, dwóch, trzech – nie ma znaczenia. Są nawet pokoje na duże grupowe imprezy seksualne.
Ponieważ mam pracę w dzień, pracuję dla ich usługi „na wynos”. Niektórzy klienci chcą kogoś przystojnego na publiczne wydarzenie, inni chcą całkowitej prywatności.
Kevin nie był moim pierwszym klientem. Było trzech przed nim, o których wolałbym teraz nie mówić. Kevin jest pierwszym, o którym chcę wam opowiedzieć, bo był... miły.
Ciągle zapominał, że to on jest klientem, że może prosić o wszystko, co chce, w ramach zasad agencji.
Te zasady brzmiały: Żadnego wykorzystywania dzieci. Żadnej zoofilii. Żadnych tortur.
Moje osobiste zasady brzmiały: Żadnego seksu bez prezerwatywy. Żadnego fistingu. Żadnych wielkich zabawek.
Kevin był czterdziestoparoletnim normalnym facetem, który zarabiał naprawdę dobre pieniądze. Miał za sobą wiele nieudanych związków z kobietami, ale nigdy nie pozwolił sobie spróbować drugiej strony...
Aż do mnie.
Powiedział, że nie jest zainteresowany randkowaniem. Chciał przespać się z mężczyzną, który wie, co robi. Nigdy nie użył słowa „pieprzenie”.
Mimo że Kevin zarabiał dużo pieniędzy, nie lubił luksusowych rzeczy. Wychował się skromnie i to przy nim zostało. Powiedział, że miał szczęście studiować właściwą rzecz we właściwym czasie.
Nie powiedział więcej, żeby chronić swoją tożsamość.
Kevin zabrał mnie do popularnej burgerowni. Każdy z nas zjadł cheeseburgera i wypił piwo, rozmawiając o jego zainteresowaniach.
Lubił spędzać czas na świeżym powietrzu i dużo wędrował. Czytał Edgara Allana Poe i lubił używać idei Carla Junga do wyjaśniania kilku osób w swoim życiu. Nigdy nie podawał nazwisk ani osobistych szczegółów.
Im więcej rozmawiałem z Kevinem, tym bardziej mi się podobał. Chciałbym się z nim zaprzyjaźnić, ale wiedziałem, że nasza sytuacja nigdy na to nie pozwoli.
Kevin nigdy nie zaryzykowałby zrujnowania swojej rzeczywistości.
Surowe religijne dzieciństwo wlało mu do głowy tyle pełnej nienawiści trucizny, że wyraźnie nie był w stanie się tego pozbyć.
Moja matka stała się bezduszną suką po śmierci mojego taty, a mój ojczym był potworem z najgłębszych zakamarków piekła, ale nigdy nie musieliśmy żyć w surowym więzieniu, jakim jest zorganizowana religia.
Podobała mi się prosta natura naszej „randki”. Nie chciał wychodzić potem, poszliśmy do niego i oglądaliśmy dokument o starożytnych cywilizacjach.
W połowie położył rękę na moim kolanie, a moje serce zaczęło bić szybko, jak zawsze. Powiedziano mi, żebym nigdy nie przejmował inicjatywy, chyba że klient na to pozwoli, więc czekałem, aż będzie kontynuował.
Czułem jego nerwową energię w powietrzu, gdy jego ręka przesunęła się w górę i do moich spodni.
Złapał mojego fiuta i wydał z siebie cichy jęk, jakby poczuł ulgę, jakby tak długo chciał trzymać kutasa inny niż własny, że sam akt tego był...
Kevin cofnął rękę i otworzył własne spodnie. Wyciągnął swojego fiuta i zaczął go głaskać.
Potem wyszeptał: „Możesz go dotknąć?” Brzmiał tak desperacko, że poczułem gulę w gardle.
Ostrożnie chwyciłem jego na wpół twardego fiuta w dłoń i kolejny jęk wydobył się z jego ust, a potem wypuścił oddech, który prawdopodobnie wstrzymywał przez wiele lat.
Zapytał, czy może mnie pocałować, więc pochyliłem się i dałem mu to, czego chciał.
Od tego momentu poruszał się nieco mniej przestraszony. Obciągnąłem mu, aż jego kutas był ładnie mokry. Założyłem prezerwatywę i pokryłem ją lubrykantem.
Siedząc na jego kolanach, twarzą do niego, owinąłem ramiona wokół jego szyi. Gdy powoli zacząłem podskakiwać w górę i w dół na jego zakrzywionych sześciu calach, wydawałem dźwięki, żeby wyciągnąć go z jego cichej postawy.
Zaskoczył mnie, chwytając moje biodra i przyspieszając ruch. Potem nagle dostał natchnienia i przygryzł jeden z moich sutków.
Nie musiałem już udawać jęków.
Niedługo potem jego nogi trzęsły się, gdy doszedł do prezerwatywy. Jego głowa opadła na moją klatkę piersiową i wyszeptał: „Dziękuję.”
Zaproponował, że mnie wydrze, a ja powiedziałem mu, że powinien to zrobić tylko wtedy, jeśli chce. Poczekał chwilę i powiedział: „Właściwie chciałbym ci zrobić... fellatio.”
O mój Boże! Był taki słodki.
Trochę bałem się zębów, gdy zawinął wargi wokół mojego fiuta. To nie był najlepszy lodzik, jaki kiedykolwiek dostałem, ale wyraźnie się tym cieszył.
Jęcząc i stękając jak gwiazda porno, przypadkowo włożyłem rękę w jego włosy. Szybko ją cofnąłem, ale spojrzał na mnie i powiedział z przydechem: „Proszę, zrób to jeszcze raz.”
Tuż przed tym, jak osiągnąłem szczyt, delikatnie uniosłem jego głowę.
„Robię coś źle?” zapytał nieśmiało.
„Nie! Oczywiście, że nie! Po prostu nie chcę, żebyś...”
„Aaach” powiedział, uśmiechając się. Potem pompował mojego fiuta i pozwolił mi spuścić się na jego koszulę.
Klienci technicznie mieli mnie na dwanaście godzin, więc dla Kevina mogło to obejmować nocowanie. Większość ludzi wyrzucałaby mnie, jak tylko skończyli, ale Kevin skorzystał z oferty.
Rano przyniósł mi duży kubek kawy i powiedział, że przesłał pieniądze, zamiast wprawiać mnie w zakłopotanie gotówką lub kartą kredytową na miejscu.
G4G wysłałoby mi wiadomość o płatności, którą musiałbym potwierdzić przed wyjściem. Wyciągnąłem telefon i otworzyłem aplikację. W skrzynce odbiorczej były już dwie wiadomości.
Potwierdziłem płatność i zauważyłem duży napiwek, za który mu podziękowałem. Kevin wykorzystał pozostały czas, żeby mnie wypieprzać o ścianę pod prysznicem, i ledwo zdążyłem na czas do pracy.
Kevin był jednym z moich ulubionych klientów, ale prawdopodobnie też najbardziej „normalnym”.
Nigdy więcej go nie widziałem.















































