
Elegancko-Nieformalny
Autorzy
Katie Keane
Lektury
1,7M
Rozdziały
49
Czerwone wino
EVIE
Rzuciwszy okiem, by upewnić się, że drzwi do łazienki są zamknięte, odpięłam pasek tego pięknego mężczyzny i rozpięłam jego dżinsy. Dźwięk zamka przesuwającego się w dół był muzyką dla moich uszu; desperacko pragnęłam zobaczyć grubą erekcję ukrytą pod dżinsami.
Ciężki materiał opadł na jego stopy, a jego dumny członek wyskoczył w moją stronę.
Kurwa. To był najlepszy kutas, jakiego w życiu widziałam. Chciałam go w sobie natychmiast – tu i teraz, nie dbając o to, kto nas usłyszy.
„Więc” – powiedział z uśmiechem – „zgaduję, że jesteś zadowolona?”
„Jeszcze nie” – powiedziałam. – „Ale będę”.
DWIE GODZINY WCZEŚNIEJ
Jak dotąd, wspaniały, cierpki smak czerwonego wina był jedyną rzeczą, która mi dziś wyszła. Za każdym razem, gdy zamykałam oczy, widziałam tylko mój podpis na papierach rozwodowych, sfinalizowanych zaledwie kilka godzin temu.
Wesołych świąt dla mnie.
Przynajmniej pub Finnigana nie był zbyt zatłoczony jak na wtorkowy wieczór. Skorzystałam z okazji i wyciągnęłam nogi na brzydkiej, jasnobrązowej kanapie, przynosząc ulgę moim pulsującym z bólu stopom.
Wiem, wiem, ten ból był z mojej winy, bo założyłam piętnastocentymetrowe obcasy. Ale te buty były tego warte – kruczoczarne szpilki w szpic, które zawsze dodawały mi pewności siebie. Skoro miałam być singielką po raz pierwszy od prawie dziesięciu lat, chciałam wyglądać seksownie.
Mały elektryczny grzejnik na ścianie wyświetlał migoczący obraz kominka. Nie był tak dobry jak prawdziwy, ale tańczące pomarańczowe „płomienie” były wesołe, a buchające ciepło wystarczyło, aby ogrzać moje nagie uda pod rąbkiem obcisłej, czarnej sukienki.
Bile bilardowe co jakiś czas stukały za mną, a z szafy grającej dobiegało ciche buczenie jakiejś kiepskiej piosenki. Mimo to, ten przytulny kącik wydawał się odizolowany od reszty baru, idealny na spędzenie trochę czasu w samotności.
„Co taki anioł jak ty robi w takim miejscu?” – zapytał męski głos.
Spojrzałam w górę i aż musiałam spojrzeć drugi raz, kiedy napotkałam wzrok nieznajomego, przypominający płynną, ciemną czekoladę. Był solidnie zbudowany, miał opaloną skórę i uśmiechnął się do mnie, górując nade mną. Jego krótkie, brązowe włosy w półmroku wydawały się niemal czarne.
Chociaż brązowa skóra zakrywała jego ramiona, widziałam, że regularnie podnosi ciężary. Te bicepsy były grube, umięśnione i z powodzeniem mogłyby znaleźć się na okładce magazynu.
Mimo to nie miałam ochoty na podryw, nawet ze strony tak seksownego faceta.
„Z czystej ciekawości” – uniosłam brew – „czy ten tekst zawsze u ciebie działa?”
„Wyraźnie nie, bo jeszcze nie zaprosiłaś mnie, abym usiadł”. Wskazał na miejsce, gdzie moje długie nogi zajmowały poduszki. „Masz coś przeciwko?”
„Tak” – powiedziałam – „właściwie, to mam”.
Spodziewałam się, że zrozumie aluzję i odejdzie, ale zamiast tego chwycił mnie za kostki i wsunął się pod moje nogi, sadowiąc się na kanapie z moimi udami opartymi na jego kolanach. Posłał mi uśmiech.
Co za arogancki dupek.
„Cóż, czyżbyś miał jaja wielkości grejpfrutów?” – powiedziałam z sarkazmem.
„Jeśli te robią na tobie wrażenie, powinnaś zobaczyć, do czego są przymocowane”.
Tak, założę się, że bardzo byś tego chciał, co?
„Jestem Tony Martinez” – powiedział, uśmiechając się przez swoją krótką bródkę.
Co za tupet. Jak śmiał mi przeszkadzać, kiedy byłam zajęta użalaniem się nad sobą nad kieliszkiem cabernet? Jak śmiał mnie dotykać, nie mówiąc już o zostawieniu tam swoich rąk?
„Mam na imię Holly” – skłamałam. Moje prawdziwe imię to Evangeline Beckett, ale nie podaję go przypadkowym, natrętnym nieznajomym w barach.
Powinnam była zabrać swoje nogi i wyjść, ale nie byłam jeszcze gotowa na powrót do domu moich rodziców. Oni tylko by gadali o tym, że muszę znowu zacząć wychodzić do ludzi i znaleźć sobie nowego mężczyznę, żebym nie umarła w samotności. Nie, lepiej było się tu ukryć, aż bezpiecznie zasną w swoich łóżkach.
„Więc, co cię sprowadza do starego, dobrego Vermont?” – zapytał Tony.
Zmarszczyłam brwi, biorąc łyk wina. „Skąd wiesz, że tu nie mieszkam?”
„Bo gdyby w Burlington mieszkała kobieta wyglądająca tak jak ty, znalazłbym ją wieki temu” – powiedział z uśmieszkiem.
Nie mogłam powstrzymać się przed lekkim złagodnieniem na ten komplement. Rób tak dalej, Tony Martinez, a może zarobisz u mnie kilka punktów. „To moje rodzinne miasto” – powiedziałam. – „Właśnie wróciłam tu ze stanu Waszyngton”.
Moi rodzice prawdopodobnie właśnie kwitują odbiór mojego bagażu. Spakowałam do trzech walizek tak dużo ołówkowych spódnic i sukienek, jak to tylko możliwe; jutro miałam zacząć nową pracę w Vázquez and Associates, najlepszej kancelarii prawniczej w Vermont.
Niestety, jedynym wolnym stanowiskiem była posada sekretarki dyrektora generalnego, Samuela Vázqueza. Naprawdę nie uśmiechało mi się zaczynać od nowa na stanowisku początkującym, skoro przez lata prowadziłam własną firmę. To był kolejny powód, dla którego ten cały rozwód był do dupy.
„Więc nie zrozum mnie źle” – wzrok Tony'ego powędrował po moich nogach – „wyglądasz w tej sukience cholernie seksownie, ale sądząc po wyborze koloru, albo właśnie byłaś na pogrzebie, albo ktoś cię rzucił”.
„Blisko”. Zrobiłam przerwę, biorąc kolejny łyk. „Rozwód. Właśnie dzisiaj podpisałam papiery”.
Jego oczy rozszerzyły się, wyglądając jak roztopiona czekolada spływająca po pergaminie. „Nie…”
„Och, tak” – westchnęłam, szeroko otwierając oczy. „Chyba pokojówka trochę zbytnio obsłużyła mojego byłego męża”.
Tony zmarszczył czoło. „Wybacz moje słownictwo, ale ten dupek ma nierówno pod sufitem. Po co wychodzić na burgery, skoro w domu ma się steka?”
Trzy punkty dla Tony'ego.
„Będąc precyzyjną, to wcale nie wyszedł, ale doceniam te słowa” – powiedziałam, wypijając ostatnią kroplę mojego cabernet.
„Cóż, żebyś wiedziała, ja mógłbym jeść steka przez całą noc” – powiedział, uśmiechając się i posyłając mi powolne, gorące spojrzenie.
Zarumieniłam się. Musiałam przyznać, że miło było być podziwianą.
„Jeszcze jedno czerwone wino?” – zapytał. Wskazał na mój pusty kieliszek.
Uśmiechnęłam się półgębkiem. „Cóż, no proszę, ale się starasz”.
„Co mogę powiedzieć?” Wzruszył ramionami. „Tak wspaniała kobieta jak ty potrafi sprawić, że facet staje się zdeterminowany”.
Pięć punktów.
Skinęłam głową, a Tony przywołał barmana, którego najwyraźniej dobrze znał. „Jacka Danielsa, poproszę, Jarred, i jeszcze jedno to samo dla tej pani”.
„Cabernet” – przypomniałam Jarredowi, chociaż przy tak małej liczbie osób w barze, prawdopodobnie pamiętał moje wcześniejsze zamówienie.
„Robi się” – powiedział i wrócił kilka minut później z naszymi drinkami.
Po wypiciu połowy drugiego kieliszka zaczęłam odczuwać gorąco i przyjemne mrowienie. Uff, może powinnam zwolnić. Upijanie się w towarzystwie kogoś, kogo nie znałam zbyt dobrze, nie było dobrym pomysłem.
„Więc” – powiedziałam do Tony'ego, chętna, by odwrócić uwagę od siebie i mojego smutnego życia – „co sprawia, że jesteś tu zupełnie sam we wtorkowy wieczór?”
Mruknął cicho znad swojej szklanki z whisky. „To drażliwy temat”.
Teraz byłam zaintrygowana. Jakie trupy w szafie ukrywał ten przystojny mężczyzna? „No weź” – poprosiłam, trzepocząc rzęsami i celowo przesuwając łydkę na jego krocze. – „Powiedz mi”.
Zmarszczył na mnie brwi przez chwilę, zanim ustąpił. „Ukrywam się. Moi rodzice zaprosili moją byłą żonę, Carlę, do miasta na święta. Była częścią naszego życia przez dziesięć lat, więc to rozumiem, ale nadal wolałbym unikać rozmowy z nią tak długo, jak to możliwe”.
Była żona… Więc Tony był albo podrywaczem jak mój ex, albo doskonale rozumiał, przez co przechodzę.
„A co gorsza, przyprowadza swojego nowego męża”.
Wow. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak bym zareagowała, gdyby Greg przyszedł do domu moich rodziców na święta, nie mówiąc już o przyprowadzeniu swojej kochanki.
„Cóż, nie chcę być bezpośrednia, ale... mam szczęście” – powiedziałam z uśmieszkiem.
„Dlaczego?” – zapytał.
„Bo gdybyś nadal był żonaty, mogłoby cię tu nie być i nie ogrzewałbyś mi nóg”.
Czy ja naprawdę to powiedziałam? Czy ja naprawdę flirtowałam z tym facetem? To musiał być alkohol. Przełknęłam ostatnią resztkę wina.
„Takie ładne nogi nie powinny marznąć” – powiedział Tony, czule głaszcząc spód mojej łydki.
Piętnaście punktów.
Wpatrywaliśmy się w siebie z głodem w oczach. Całe ciepło mojego ciała spłynęło między uda, topiąc moją lodowatą niechęć w płynny entuzjazm.
To było kilka długich miesięcy prawników, papierkowej roboty i podziału majątku, kiedy próbowałam zamknąć etap życia, które zbudowałam z byłym mężem. Moja pewność siebie legła w gruzach. Może oszałamiający orgazm był dokładnie tym, czego potrzebowałam, by wyciągnąć się z tego dołka.
W końcu i tak nigdy więcej nie musiałabym widzieć tego faceta.
„Mam do ciebie pytanie, Tony…”
„Pytaj, Holly” – powiedział, odstawiając pustą szklankę na stół obok kanapy.
Holly? Ach, racja. Podałam mu fałszywe imię. To chyba i dobrze.
„Zabierasz mnie do domu czy nie?” – zapytałam, pozwalając sobie na śmiałość.
Przygryzł wargę. „Bardzo chciałbym zabrać cię do domu” – powiedział. – „Ale niestety w moim domu trwa remont i jest tam straszny bałagan. Nie chcę cię na to narażać”.
Cholera. „Cóż, nie mam tu jeszcze mieszkania, a miejsce, w którym się teraz zatrzymałam, nie wchodzi w grę”. Boże, przyprowadzenie faceta na jedną noc do domu moich rodziców brzmiało jak koszmar. Może jednak nic z tego nie wyjdzie.
Tony przysunął się bliżej, a ja uniosłam biodra, by mu na to pozwolić. Właściwie to siedziałam teraz bokiem na jego kolanach, przez co mogłam z łatwością poczuć, jak z każdą sekundą wybrzuszenie w jego dżinsach staje się coraz twardsze, ocierając się o mój tyłek.
Jego dłoń powoli przesuwała się w górę po wewnętrznej stronie mojego uda, posyłając iskry do mojego brzucha, podczas gdy jego drugie ramię obejmowało moje plecy.
Przycisnęłam pusty kieliszek do piersi, drżąc z oczekiwania. Zbliżył twarz tak blisko mojej, że mogłam poczuć w jego oddechu zapach whisky, gęsty i odurzający.
Jego usta otarły się o moje, ledwie muśnięcie pocałunku, ale to wystarczyło, bym zadrżała. Na każdym calu mojego ciała pojawiła się gęsia skórka, gdy zapragnęłam bliższego kontaktu.
Cabernet i whisky stworzyły cudowną mieszankę, którą tylko Tony i ja mieliśmy luksus smakować. Moje majtki pod sukienką były już przemoczone. Byłam pewna, że Tony to zauważył; jego palce były zaledwie kilka centymetrów od dotknięcia mnie tam, gdzie najbardziej tego potrzebowałam.
Jego usta oderwały się od moich, tylko po to, by zadać szeptem pytanie. „Więc w jakiej sytuacji nas to stawia, Holly?”
Dobre pytanie. Od ponad dziesięciu lat nie całowałam żadnego mężczyzny poza moim byłym mężem. Możesz nazwać mnie zdesperowaną, ale byłam spragniona, by zobaczyć, co jeszcze Tony ma do zaoferowania.
„Damska toaleta” – powiedziałam, kiwając głową przez ramię w stronę korytarza obok szafy grającej. – „Spotkajmy się tam za dwie minuty”.
„Kobieta z klasą…” – wyszeptał tuż przy moich ustach.
Lekko się zirytowałam. „Hej, jeśli nie chcesz—”
„Nie, chcę” – przerwał mi Tony. – „Będę tam”.
Zeszłam z jego kolan, doskonale zdając sobie sprawę z tego, dokąd powędrował jego wzrok, kiedy wstałam. Moje obcasy stukały po drewnianej podłodze, gdy szłam do łazienki, celowo dodając odrobinę więcej kołysania w biodrach.
Nigdy wcześniej nie robiłam czegoś takiego. Nigdy nie uprawiałam seksu w łazience, nie mówiąc już o łazience w barze w moim rodzinnym mieście. Ale kurwa, to tylko sprawiało, że było to jeszcze bardziej seksowne.













































