
Zakochana w braciach mafii: Dziedzictwo i żądza
Autorzy
Lektury
209K
Rozdziały
14
Rozdział pierwszy
Anton
Mam już dość tego samego gówna. Moi ojcowie przygotowują mnie do przejęcia organizacji, odkąd moja siostra Evie powiedziała, że tego nie chce. Nie winię jej. Jest jak nasza matka. Ma zbyt dobre serce, by robić to, co konieczne.
„Nie musisz mi tego znowu powtarzać. Wiem, co mam robić, i możesz mi zaufać.”
Mój ojciec Max, na którego mówię Otets, męczy mnie najbardziej. Właśnie robi mi wykład o tym, że muszę mieć zaufanych ludzi blisko siebie. Mam wielu ludzi, którym ufam. Mam kuzynów, rodzeństwo i kilku przyjaciół.
„Potrzebujesz ludzi, którzy będą cię wspierać”, powtórzył mój ojciec Dimitri.
Tata zazwyczaj jest najbardziej wyrozumiały i daje trochę luzu. Jednak teraz brzmi zupełnie jak Otets.
„Możemy porozmawiać o czymś innym?”
„Co chcesz robić w swoje dwudzieste pierwsze urodziny?” zapytała moja matka, wchodząc do pokoju. Nawet po ponad dwudziestu latach bycia razem, wciąż kocha obu moich ojców.
„Nic.”
Naprawdę nie chciałem nic robić. Moim planem było wyjście z przyjaciółmi i upicie się w trupa. Chciałem znaleźć ładną dziewczynę do pieprzenia i dobrze się bawić.
„Jesteś pewien?” zapytała matka.
„Całkowicie. Planuję wyjść z kilkoma przyjaciółmi.”
„Pilnuj wszystkich. Twój ojciec i ja nie chcemy sprzątać bałaganu.” Otets wraca do moich osiemnastych urodzin. Miejsce, które wynająłem, zostało zdemolowane przez niektórych moich tak zwanych przyjaciół.
„Dostałem nauczkę. Ludzie, którzy sprawiali problemy w przeszłości, nie są już moimi przyjaciółmi.”
„To dobrze, bo musisz otaczać się ludźmi, na których możesz liczyć, skoro przejmujesz stery.”
Nasza rozmowa dobiegła końca, gdy do środka wszedł Lev.
„Właśnie przerwałem wam rozmowę, prawda?”
„Skończyliśmy”, rzuciłem krótko.
Lev to mój najlepszy przyjaciel. Nasi rodzice nas do siebie zmusili, ale on jest w porządku, a moi rodzice mają szczęście. Lubię Leva i jego rodzinę. Jego rodzice, Anatoli i Violet, zawsze byli blisko nas. Nie miało znaczenia, czyim byłeś dzieckiem. Traktowali cię jak swoje własne.
„Jesteś gotowy na dzisiejszy wieczór?” zapytał Lev. „To będzie impreza roku.”
Wstałem, poklepałem go po plecach i wyprowadziłem z kuchni.
„Dostawałeś kazanie, prawda?”
„Tak, o dzisiejszym wieczorze i o tym, co muszę zrobić z rodzinnym biznesem.”
„Przejmujesz władzę?”
Pokiwałem twierdząco głową. „Teraz to już codzienność.”
„Kurwa, to znaczy, że mój tata też zacznie się mnie czepiać.”
„Przynajmniej nie będę sam. Więc kto w ogóle przyjdzie dzisiaj?”
„Ci co zwykle. Ja, część twojego rodzeństwa i mojego. Będzie tam Maddie, więc na pewno będę się świetnie bawić.”
Pokręciłem głową. Maddie to teraz jego przyjaciółka do łóżka. On zdecydowanie chce wykorzystać moją imprezę, żeby zaliczyć. Nie winię go za to. Planuję zrobić dokładnie to samo.
***
„Solenizant przybył!!!” krzyknął Lev, a sala wybuchła brawami.
„Jest tu za dużo ludzi”, narzekałem.
„To wymknęło się spod kontroli. Ludzie zaczęli zapraszać innych ludzi.”
„Jeśli coś się stanie, ty weźmiesz za to winę.”
„Nie bądź taki spięty. Baw się dobrze. Dwadzieścia jeden lat ma się tylko raz”, powiedział Lev.
Ma rację. Nie muszę się martwić o to, co by było gdyby.
„O, tam jest Maddie. Zobaczymy się później.”
„Baw się dobrze.”
„Mam taki zamiar.”
Gdy tylko Lev odszedł, podeszła do mnie Myra. „Wszystkiego najlepszego, Anton. Przyniosłam ci piwo.”
„Dzięki, ale wolę przynieść sobie sam.” Szczerze mówiąc, nie chciałem mieć z Myrą nic wspólnego. Raz ją przeleciałem, a od tamtej pory próbuje złapać mnie w sidła związku.
Odszedłem od niej i skierowałem się w stronę drinków. Kiedy sięgałem po piwo, ktoś na mnie wpadł.
„Przepraszam, Anton. Nie chciałam. Potknęłam się.” Wiedziałem, kto to był, jeszcze zanim na nią spojrzałem.
Sofiya to jedna z młodszych sióstr Leva. Jest o dwa lata młodsza ode mnie.
„Co ty tutaj robisz?” zapytałem.
„Myślisz, że przegapiłabym okazję, by wyjść z domu i się upić?”
Uniosłem brew, patrząc na nią.
„Żartuję. To twoje urodziny, a ja przyszłam z kilkoma przyjaciółmi.”
Zawsze uważałem, że Sofiya jest ładna. Jednak dziś wieczorem było w niej coś innego. Miała na sobie obcisłą niebieską sukienkę i czarne szpilki. Jej włosy były rozpuszczone, co podkreślało jej naturalne loki.
„Mam coś na twarzy?” zapytała Sofiya.
„Słucham?”
„Gapisz się. Czy mam coś na twarzy?” zapytała ponownie.
„Nie. Zamyśliłem się, przepraszam. Z kim tu przyszłaś?”
„Z Peterem i Elizabeth.”
Wziąłem łyk piwa i skinąłem głową.
„Wróciliście do siebie z Peterem?”
„Boże, nie. On jest dupkiem. Przyszłam z nim tylko po to, żeby dał mi spokój.”
„Chcesz, żebym się nim zajął?”
„Nie potrzebuję, żebyś mnie ratował.”
Uniosłem ręce w geście obrony. „Tylko mówię. Jeśli ci dokucza, zajmę się nim.”
Przewróciła oczami. „Wszystkiego najlepszego i do zobaczenia później.”
Patrzyłem, jak podchodzi do mojej siostry i tego palanta, którego nazywała Peterem. Nigdy go nie lubiłem. Jest manipulatorem i wiele razy zdradził Sofiyę. Cieszę się, że nie są już razem. Nie podoba mi się jednak, że nadal się tu kręci. To znaczy, że coś knuje. Nie pozwolę, by ten gnojek tknął ją chociażby palcem.
Czekałem na tę imprezę cały tydzień. Teraz jednak nienawidzę tu być. Większość ludzi tutaj jest sztuczna. Tylko nieliczni to rodzina i przyjaciele. Myślę, że to znak, by skończyć z imprezowaniem. Może moi ojcowie mieli rację. Nadszedł czas, bym zaczął traktować sprawy poważnie.
„Hej, odpuszczam sobie resztę imprezy”, stwierdził Lev, kiwając głową w stronę Maddie.
Maddie to dobra dziewczyna. Nie potrzebuje wplątywać się w znajomość z Levem. On mówi, że są tylko przyjaciółmi do łóżka, ale ona owinęła go sobie wokół palca. On nie sypia z nikim innym, chociaż udaje przed wszystkimi, że to robi.
„Dbaj o nią”, powiedziałem, klepiąc go po ramieniu.
Patrzyłem, jak obejmuje ją ramieniem i wyprowadza z domu. On naprawdę już przepadł. Tylko jeszcze o tym nie wie.
„Hej, widziałeś gdzieś Sofiyę?”
Odwróciłem się i zobaczyłem stojącą za mną Elizabeth.
„Nie. Ostatni raz widziałem ją, jak wracała do ciebie i tego palanta.”
Westchnęła ciężko. „Poszła do łazienki, a kilka minut później Peter gdzieś zniknął. Obawiam się, że próbuje przekonać ją do powrotu. On ma bardzo wybuchowy charakter…”
„Spokojnie, Beth. Znajdziemy ją. Gdzie już szukałaś?”
„Na zewnątrz i na piętrze, ale nigdzie jej nie było.”
„Sprawdziłaś wszystkie pokoje?”
„Nie wszystkie. Niektóre drzwi były zamknięte na klucz.”
„Zaczekaj tutaj. Ja sprawdzę te pokoje.”
Pobiegłem po schodach, biorąc po dwa stopnie na raz. Wiedziałem, co Beth miała na myśli. Przysiągłem sobie, że zabiję tego skurwiela, jeśli tylko ją dotknie.
Zapukałem do pierwszych drzwi. Kiedy nikt nie odpowiedział, krzyknąłem: „Jeśli nie otworzycie tych pieprzonych drzwi, to je wyważę.”
Kilka sekund później zamek pstryknął i drzwi się otworzyły.
„Jaki masz problem, Anton?”
„Przepraszam. Widziałeś Sofiyę i Petera?”
„Tak. Kiedy tu wchodziliśmy, szli do pokoju na końcu korytarza.”
„Dzięki.”
Pobiegłem na koniec korytarza i uderzyłem w drzwi. Gdy się nie otworzyły, kopałem w nie aż do skutku. Na ten widok krew się we mnie zagotowała. Wszystko dookoła zrobiło się czerwone. Myślałem tylko o tym, by zabić tego skurwiela.
Ściągnąłem Petera z niej i rzuciłem go na podłogę. Zacząłem go bić. Uderzałem go w twarz raz za razem. Ogarnęła mnie wściekłość. Całkowicie straciłem nad sobą kontrolę.
„Anton, przestań. Zabijesz go.”
Nie obchodziło mnie to. Chciałem jego śmierci.
„Proszę, przestań.” Sofiya położyła dłoń na moim ramieniu i wtedy przestałem.
„On nie jest tego wart, Anton.”
„Nie jest wart? Kurwa, Sof, on prawie... On zamierzał...” Nie mogłem nawet dokończyć zdania.
„Ale ty przyszedłeś i tylko to się teraz liczy.”
„Weź to.” Dałem jej swoją koszulę. Jej bluzka była rozerwana, a ja nie chciałem jej takiej oglądać.
Na jej policzku i szyi już robił się siniak.
„Co się stało?”
Przerwała kontakt wzrokowy ze mną i spojrzała na ziemię.
„Wychodziłam z łazienki, a on mnie uderzył. Nie wiedziałam, co się dzieje, dopóki nie było za późno. Przepraszam, że zniszczyłam twoje urodziny.”
Uniosłem jej podbródek, zmuszając ją, by na mnie spojrzała.
„Nic nie zniszczyłaś. Miałem dość tej imprezy już w chwili, gdy tu przyszedłem. Nie możesz wrócić do domu w takim stanie. Możesz zostać u mnie. Poproszę Beth, żeby przyniosła ci jakieś ubrania i kosmetyki.”
„Dziękuję. Jeśli tata to zobaczy, na pewno zabije Petera.”
„On zasługuje na śmierć.”
„Jak już mówiłam, on nie jest tego wart, Anton.”
Podałem jej kluczyki do mojego auta i kazałem jej tam na mnie czekać. Musiałem powiedzieć Beth, co zaszło. To był ostatni raz, kiedy ten skurwiel z nią zadarł.















































