
Zabawa z morderstwem w tle
Autorzy
SJ Wilke
Lektury
15,4K
Rozdziały
48
Rozdział 1
Banter czuła broń przywiązaną do pleców. Nawet się nie zawahała, gdy wykonała ostatni skok. Starannie odmierzyła odległość i wylądowała tuż obok stołu piknikowego.
Po dwóch głębokich oddechach usiadła na blacie stołu, stawiając stopy na ławce. Chwilę później czarny samochód zatrzymał się przy krawężniku.
„Nie podobasz mi się” powiedziała Banter.
Wiedziała, że musi czekać, więc rozciągnęła prawe ramię i patrzyła w stronę parku. To było jej ulubione miejsce, by ćwiczyć parkour. Podobało jej się, że było tu tak dużo ławek.
Niski murek oddzielał część ogrodową, gdzie znajdowały się trzy stoły piknikowe. Były rozmieszczone idealnie, żeby wykorzystać je jako przeszkody.
W parku wciąż były stare metalowe huśtawki z podstawą w kształcie litery A. Lubiła wbiegać na nie i przechodzić górą, jakby szła po wąskiej belce. To był jej sposób, żeby pozostać w formie i zachować sprawność fizyczną.
Banter potarła dłonie, żeby je rozgrzać i pozbyć się złości. Jej cienkie czarne rękawiczki utrzymywały ciepło, którego potrzebowała.
Były też pomocne, gdy musiała otworzyć zamek lub kogoś obrabować. Co ważniejsze, nie zostawiały odcisków palców.
„Daj mi szansę. Śledzę cię od tygodni. Męczy mnie to. Użyję tej broni i się jej pozbędę”.
Poprawiła czarną bluzę z kapturem, mając nadzieję, że wchłonie trochę promieni słonecznych, ale słońce było zbyt nisko na niebie.
„Czekam, a ty mnie nie widzisz. Zaryzykuj”.
Banter nie wiedziała dlaczego, ale ubrana na czarno nie przyciągała żadnej uwagi, jakby była niewidzialna. Zamalowała nawet logo na butach, żeby się nie wyróżniać.
„Mamy towarzystwo” powiedziała cicho, jakby mówiła do swojej broni.
Mała dziewczynka, którą Banter oceniła na około pięć lat, podbiegła do huśtawek, na które wcześniej wspinała się kobieta. Dziecko miało czerwono-żółtą kurtkę.
Kobieta, o której Banter wiedziała, że jest prostytutką i prawdopodobnie matką dziewczynki, szła chodnikiem, gdzie zatrzymał się samochód. Wyglądała na lekko zmarzniętą, ubrana była tylko w obcisłą czerwoną spódnicę i białą bluzkę odsłaniającą dekolt.
„Punktualnie jak zwykle” powiedziała Banter, naciągając kaptur na głowę. „Samochód wygląda na obciążony, nie uważasz? Założę się, że kogoś przywieźli. Co myślisz?”
Jednym z jej dziwnych nawyków, wynikającym z samotnej pracy, było rozmawianie z bronią.
„Założę się, że przywiózł dwie lub trzy osoby. Nie może być ich więcej, bo inaczej nie byłoby miejsca dla dziwki”.
Prostytutka zbliżyła się do auta i ktoś opuścił szybę.
Banter słyszała głosy, ale nie mogła rozróżnić słów. Nagle okno się zamknęło i otworzyły się drzwi. Ktoś wciągnął prostytutkę do samochodu, a drzwi szybko się za nią zamknęły.
„Wątpię, byś wiedziała, w co się pakujesz, dziewczyno” powiedziała cicho Banter, wiedząc, że musi być cierpliwa.
Denerwowało ją, że samochód miał kuloodporne szyby i wzmocnione drzwi. Jednak zakładała, że w końcu popełnią błąd.
Samochód lekko się kołysał.
„Chyba dobrze się bawią. Mówiłam, że to nie najlepszy pomysł, dziewczyno. Założę się, że się nad tobą znęcają. To nie są dobrzy ludzie”.
Banter poczekała dziesięć minut.
„Zaraz się zacznie”. Zeszła ze stołu piknikowego.
„Mamusiu? Mamusiu?”
Banter widziała, że dziecko wygląda na przestraszone, bo matka nagle zniknęła jej z oczu. Dziewczynka odwróciła się, żeby na nią spojrzeć, bo była jedyną osobą w zasięgu wzroku.
„Widziałaś moją mamę?” Dziecko podbiegło do niej.
Banter nie była zdziwiona, że dziecko ją zauważyło. Uznała jednak, że dziewczynka jest zbyt ufna, zwłaszcza biorąc pod uwagę profesję jej matki. Postanowiła to wykorzystać.
„Tak, jest w tym samochodzie”. Banter pomyślała, że dziecko będzie dobrą przykrywką. „Chodź, sprawdzimy, co u niej”.
Banter szła powoli, gdy przechodziła przez park. Słyszała, że dziecko podąża tuż za nią. Uśmiechnęła się na myśl o wykorzystaniu dziecka jako przykrywki.
Banter wyciągnęła broń z kabury. Trzymała ją pod bluzą. Wyciągnęła tłumik z innej kieszeni i przykręciła go do broni.
Broń z tłumikiem nie mieściła się w kaburze, dlatego musiała trzymać je osobno.
Gdy znalazła się w odległości około pięciu metrów od samochodu, drzwi auta się otworzyły. Prostytutka została niemal wykopana z tylnego siedzenia. Wylądowała twarzą na chodniku.
Była na wpół roznegliżowana. Czerwony ślad po ugryzieniu widniał na jej pośladku. Gdzieś zgubiła jeden but.
Jej nogi blokowały drzwi przed zamknięciem.
Z wnętrza samochodu dobiegały głosy i głośny, szorstki śmiech. Banter zrozumiała, że mężczyźni nie zwracają uwagi na to, co dzieje się na zewnątrz.
Wykonała ruch, przygotowana na najgorszy scenariusz: czterech mężczyzn z tyłu, kierowca i pasażer z przodu.
Zbliżyła się i przełożyła broń do lewej ręki, stając pod odpowiednim kątem. Przesunęła ciało tak, by gorące łuski nie odbijały się od jej ciała.
Strzeliła dwa razy przez otwarte drzwi. Jeden strzał w głowę i jeden na wysokości klatki piersiowej. Potem szybko przełożyła broń do prawej ręki i zmieniła kąt.
Strzeliła jeszcze dwa razy, mając nadzieję, że trafiła osobę, która siedziała za kierowcą.
Drzwi kierowcy się otworzyły. Banter czekała na to i oddała strzał w kierunku kierowcy. Jego głowa opadła na kierownicę, gdy ona zbliżała się do maski samochodu.
Pasażer z przodu bardzo chciał się wydostać z auta. Otworzył drzwi na tyle szeroko, by wystawić broń. Miał nadzieję, że ją powstrzyma.
Banter wiedziała, że przednia szyba jest kuloodporna, a on nie wychylił się wystarczająco przez drzwi, by dobrze wycelować. Oddała strzał w jego rękę, a pocisk oderwał mu palec.
Pistolet zwisał mu z dłoni. Zachwiał się, próbując złapać równowagę. Broń, mokra od krwi, uniemożliwiła mu ponowne jej złapanie.
Nie pomagało też to, że próbował jednocześnie skupić na niej wzrok.
Drugim strzałem trafiła mężczyznę w głowę. To był doskonały strzał i mężczyzna padł jak kamień.
Usłyszała dźwięk głowy uderzającej o ziemię.
Banter odwróciła się i stanęła tam, gdzie była wcześniej. Żadne drzwi już się nie otworzyły.
Banter wiedziała, że kierowca i pasażer z przodu nie żyją. Wiedziała, że jej główny cel nie żyje, bo to w niego strzeliła jako pierwszego.
„Ech… spierdalaj stąd” powiedziała Banter niskim głosem z lekkim akcentem. Celowo była nieprzyjemna dla prostytutki.
Kobieta wciąż leżała na chodniku. Bała się ruszyć, bo myślała, że będzie następna. Jej dziecko płakało i ciągnęło matkę za ramię.
Ostre słowa Banter sprawiły, że kobieta wzięła się w garść i wstała. Ściągnęła spódnicę i chwyciła dziecko za rękę.
Jej nos był obtarty i krwawił.
Kobieta nie spojrzała na Banter, jakby wiedziała, że to nie przyniesie nic dobrego. Odeszła, utykając z dzieckiem u swego boku.
Banter szybko rozejrzała się po okolicy, zanim wróciła do stołu piknikowego. Odkręciła tłumik i schowała broń z powrotem do kabury na plecach, a tłumik do kieszeni.
Nie było ani jednej osoby w pobliżu i wiedziała, że bezpiecznie jest poczekać. Chciała wiedzieć, ile osób było w samochodzie.
„Cholera. Powinnam była zapytać dziwkę. Czemu mi nie przypomniałaś, żebym zapytała?”
Spojrzała w kierunku, w którym poszła prostytutka, ale ta zniknęła z pola widzenia.
„Trudno. Przynajmniej jest tu cicho. Wystarczająco daleko od budynków. Otacza nas dużo drzew. Zaparkowali samochód w idealnym miejscu. Wystarczająco daleko od kamer, które obserwują wszystkich”.
Znów rozejrzała się po parku.
„Tak, masz rację. Idealne miejsce. Żadnych świadków. No dobra, dziwka wszystko widziała, ale nikomu nie powie. Będzie się bała zemsty. Tak, dzieciaku, dzisiaj twoja matka miała szczęście”.
Dziecko było jedynym powodem, dla którego Banter nie zabiła kobiety.
„Niesamowite, co facet zrobi dla seksu. Założę się, że wydał też kupę kasy”.
Poruszyła ramionami, jakby szturchała broń, czekając na odpowiedź.
„To nie najlepsze miejsce na umawianie się z prostytutkami. Ta dzielnica jest zbyt ładna. Tak. Seks był jego uzależnieniem. Codziennie inna dziwka. Planował z wyprzedzeniem, zdecydowanie”.
Ptak wylądował na huśtawkach, a potem odleciał.
„Myślisz, że dostał zniżkę?”
Roześmiała się na tę myśl.
„Radość z szybkiego seksu. Wchodzą na kilka minut i wychodzą. Nie dali nam nawet szansy. Do dzisiaj. Tak, stał się nieostrożny. Założę się, że zerżnęli ją grupowo i nawet nie zapłacili”.
Usłyszała syrenę, ale dźwięk zniknął w oddali. Pewien pojazd przykuł jej uwagę.















































