
Geek
Autorzy
Emily Dash
Lektury
386K
Rozdziały
38
Pan Samotny
Ian Miller był tym rodzajem faceta. Takim, z którego wszyscy się nabijali, bo nadal mieszkał z rodzicami, mimo że miał już dwadzieścia cztery lata.
Nosił koszulkę z nadrukowanym komiksem, a on sam wyglądał, jakby nigdy nie wychodził na słońce i ciągle siedział przed komputerem… Tak, właśnie takim facetem.
Ian przeciągnął się i odstawił mop z powrotem do wiadra, po czym wycisnął wodę i znowu skupił się na myciu podłogi.
Suterena była czysta i przyjemna. Mieszkał tu od liceum. Terapeuta powiedział jego ojcu, że Ian powinien tu pozostać, jeśli pobyt tutaj poprawia jego nastrój i czuje się bezpiecznie.
Ian wiedział, że rodzice liczyli na to, że z tego wyrośnie. Wiedział, że wszyscy sądzili, że to nie potrwa wiecznie. Wszyscy myśleli, że przepracuje swoje problemy i stanie się tą samą osobą, którą był kiedyś.
Cóż, tamten Ian odszedł. Tamten Ian umarł tego dnia, kiedy jego matka…
Wepchnął mop do wiadra z wodą zbyt mocno. Dlaczego nie mogę po prostu tego przeboleć? Dlaczego nie mogę… przestać taki być?
Jego pokój był bardzo czysty. Nigdy nie przyjmował gości, ale nie był też bałaganiarzem.
Ian zarabiał wystarczająco dużo na streamowaniu gier i sponsoringu, byc móc się wyprowadzić już lata temu. Często był naprawdę zaskoczony, że jego widzowie tak bardzo lubili oglądać, jak gra w gry wideo. Raz było ich więcej, raz mniej.
Ale zawsze wracali. Tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu. Miał ogromną grupę fanów, którzy śledzili go online. Uważał, że to naprawdę szalone, gdy się nad tym zastanowił.
Lęk Iana przed wychodzeniem z domu zaczął się, gdy miał piętnaście lat – krótko po śmierci matki.
Jego ojciec szybko zaczął się umawiać z kobietami. Gdy ojciec poprosił Valerie o rękę, Ian nie wychodził ze swojej sutereny przez ponad sześć miesięcy. Valerie została jego macochą, gdy Ian miał siedemnaście lat. Przyprowadziła swoje dzieci, Carol Ann i Thaddeusa, by zamieszkali w dużym domu nad jego schronieniem.
Co jakiś czas jego ojciec schodził na dół i spędzał z nim czas. Pytał o jego życie i plany. Ian zarabiał na tyle dużo, że nie potrzebował pomocy ojca. To było dla niego ważne. Nie potrafił zmusić się do opuszczenia tej cholernej piwnicy.
Nie mógł znieść tego, że jego ojciec zawsze wracał na górę smutny. Rozsierdzało go to, że prawdopodobnie był dla nich wszystkich obciążeniem, a dodatkowo zachowywali się tak, jakby nie istniał.
Był samotny. Straszliwie samotny.
Ian tak naprawdę nie zauważył tego wcześniej, ale dzisiaj zdał sobie sprawę, że te „samotne” chwile zdarzały się coraz częściej. Zdarzały się regularnie, kiedy nie streamował gier, nie organizował swoich kolekcji kart ani nie malował figurek… tak bardzo pragnął kontaktu z ludźmi.
Nie miał problemu z tym, by ludzie odwiedzali go w jego sutenerze. Właściwie ucieszyłby się z tego, ale nikt nigdy tego nie robił. Kto by chciał? Jedyną osobą, która go odwiedzała był jego ojciec. Nie miał w okolicy żadnych znajomych, którzy by wpadali.
Ian był całkowicie sam i strasznie z tego powodu cierpiał.
Kiedy się denerwował, sprzątał. Patrząc na to, jak perfekcyjnie czyste było jegomieszkanie – które lubił nazywać „lochem”– był bardzo zdenerwowany albo zestresowany. A może jedno i drugie.
Ian odstawił mop i przeszedł się po mieszkaniu. Spojrzał na swój sprzęt do ćwiczeń. Nie było tego dużo, jedynie ławka do ćwiczeń i maszyna Bowflex.
Ławkę zamówił, gdy był jeszcze nastolatkiem. Ćwiczył przez cały okres młodości, kiedy był skupiony na tym, żeby nie zostać uznanym za słabego bądź chudego.
Spodziewał się, że jego mięśnie urosną i będzie wielkim mężczyzną, z którym nikt nie będzie chciał zadzierać. Rzeczywistość była jednak zgoła inna. Nadal był bardzo chudy, ale wyglądał na krzepkiego chłopaka. Bowflex był prezentem od ojca.
Ćwiczenia dawały mu możliwość rozładowania napięcia i przez jakiś czas naprawdę dobrze mu to służyło. Ale po pewnym czasie to nie wystarczało. Nic nie mogło sprawić, że poczuje się lepiej.
Był dziś niespokojny. Może jest jakaś rozgrywka, do której mogę dołączyć online. Jest wczesny wieczór, ale…
Potarł dłonią podbródek. A może powinien się ogarnąć. Twarz była pokryta kilkudniowym zarostem.
Kiedy włączył światło w łazience, zauważył, że włosy też już są trochę za długie. Czarne kręcone loki zaczynały opadać mu na oczy.
Jego matka również miała kręcone włosy. Odziedziczył to po niej. Jego ojciec był szatynem i miał brązowe oczy. Oczy jego matki były z kolei orzechowe, dlatego sama mawiała, że piwne oczy miał po babci.
Wyciągnął szyję i dotknął policzków. Muszę się ogolić. Ian nie spieszył się. Nałożył krem do golenia na twarz, odczekał chwilę, by włosy trochę zmiękły, a potem ostrożnie przesunął maszynką po twarzy i szyi.
Po każdym pociągnięciu płukał ostrze i umywalkę. Kiedy jego twarz była wystarczająco gładka, wytarł blat w łazience jeszcze raz i upewnił się, że nie ma nigdzie ani jednego włoska, a potem zgasił światło w łazience.
Wysłał SMS-a do Melanie, kobiety, która przychodziła strzyc mu włosy. Była fryzjerką, która jeździła do domów starszych ludzi i tam strzygła klientów. Miała słabość do Iana i pomagała mu z włosami przez ostatnie cztery lata.
Odpisała mu emotikoną, a on poczuł smutek. Nierozsądnym było oczekiwać czegoś więcej. Nikt nie chciał z nim rozmawiać. Nikt nie chciał spędzać z nim czasu – dwudziestoczteroletnim świrem, który nie potrafił normalnie funkcjonować poza tą przeklętą sutenerą.
Czuł do siebie szczerą niechęć. Ian nienawidził siebie.
Opadł na swój fotel gamingowy i wpatrywał się w swój komputer. Oparł głowę o oparcie i kołysał się powoli, a jego dłoń wylądowała na myszce.
Sprawdził swoje konta streamingowe, sprawdził media społecznościowe, a potem przez chwilę czytał coś na Reddicie i oglądał pomalowane figurki, które inni fani Warhammera publikowali w sieci.
Przygryzł dolną wargę. Ian spojrzał za siebie na schody prowadzące do domu. Był już w takim wieku, że nie powinien czuć się zakłopotany onanizacją. Naprawdę nie powinien.
Drzwi do jego pomieszczenia były zamknięte. Choć był to jedynie zatrzask na klamce, to nikt nigdy nie wchodził tu bez pukania.
Nikt nie powinien go przyłapać na… dwuznacznej sytuacji. Lecz sam fakt, że miał walić konia sprawiał, że czuł się… zawstydzony.
Ian wyłączył wszystkie światła, zostawiając jedynie lampkę biurkową. Chwycił ręcznik, wrócił do biurka i usiadł, zanim wziął głęboki oddech.
Zajęło mu chwilę, zanim się rozluźnił. Zawsze tak było. Nawet jeśli czuł się spięty, potrzebował dużo bodźców, żeby skończyć. Nie mógł po prostu… robić tego na sucho. Próbował pod prysznicem kilka razy, mając nadzieję, że absolutna prywatność pozwoli mu osiągnąć orgazm.
Bez względu na to, ile odżywki nakładał na dłoń, nigdy nie udało mu się dojść pod prysznicem. Bez względu na to, ile lubrykantu czy balsamu używał, nie mógł tego zrobić też w łóżku.
Ian nie był pewien, czy to oznaczało, że był impotentem, czy po prostu… miał niskie libido, ale prawie zawsze musiał się zmuszać, by poczuć przyjemność.
Usiadł w fotelu, otworzył kilka okien przeglądarki w trybie incognito i zaczął przeglądać filmiki. Wcisnął bezprzewodową słuchawkę do lewego ucha, a drugie zostawił wolne na wypadek, gdyby ktoś zapukał do drzwi.
Jęki i odgłosy ostrego seksu sprawiły, że zmrużył oczy.
Tu robi się dziwnie.
Przynajmniej tak mu się zdawało. Nie miał odwagi się o tym przekonać. Nadal był zbyt nieśmiały i zawstydzony, żeby poruszyć to ze swoim terapeutą.
Miał obsesję na punkcie piersi i pępków. Jeśli chodzi o kolor włosów, rasę czy cokolwiek innego, nie obchodziło go to zupełnie.
Chodziło o piersi i pępek, które sprawiały, że krew błyskawicznie napływała do jego fiuta. Kiedyś oglądał dużo BDSM, myśląc, że całe to szarpanie za włosy i bicie wystarczą, żeby… osiągnąć szczyt.
Przez jakiś czas to działało. Potem przerzucił się na ASMR. Podniecały go głośne dźwięki palców i kutasów wpychających się w mięciutkie cipki. Następnie zainteresował się softcore, gdzie kobiety były wysmarowane oliwką, rozciągane i powoli doprowadzane do orgazmu.
Ciekawe, jak by to było? zastanawiał się nie po raz pierwszy.
Ian czytał erotyczne opowiadania. Wiedział, jak kobiety i mężczyźni opisywali damski orgazm.
Jakie to uczucie? Czy naprawdę kobieta czuje się tak, jakby była dojona? Czy czuje trzepotania i ściśnięcia? Czy to jest silne uczucie? Jak silna jest w ogóle cipka?
Jego ostateczną fantazją było, żeby kobieta doszła na jego kutasie, podczas gdy jej idealne piersi wisiałyby nad jego ustami. Lizałby i ssał sterczące sutki, jakby nie było jutra.
Ian potarł dłonią swojego fiuta. Nadal siedział we flanelowych spodniach od piżamy i nie był jeszcze w pełni twardy.
Ściągnął koszulkę przez głowę i upuścił ją z boku biurka. Jego brzuch się napiął. Przesuwając dłonią po klatce piersiowej i brzuchu, kliknął na kolejny link. Ten mu odpowiadał.
Wyszkuwiał filmy, które na niego działały, ale to zajmowało dużo czasu. Ponieważ był zdenerwowany, że ktoś może sprawdzić jego historię przeglądarki lub pliki, nigdy ich nie zapisywał. Za każdym razem było to poszukiwanie idealnej dziewczyny… idealnego tempa.
Czterdzieści minut później ją znalazł. To była animacja 3D, która zazwyczaj na niego nie działała, ale ta… ta była czymś innym.
Zapętlił film. Dziesięć minut sceny, w której piękna dziewczyna jest powoli ruchana przez mężczyznę bez twarzy. Komputerowy kutas wypełniał ją tylko do połowy, podczas gdy mężczyzna leniwie pocierał kciukiem jej łechtaczkę.
Jej sztuczne piersi i pępek podskakiwały w rytm jego pchnięć.
Tak, to jest to.
Ian w końcu wyciągnął swojego fiuta i zaczął się dotykać. Chwilę później był tak twardy, że zapomniał o całym świecie.
Zsunął się w fotelu i jęknął, gdy się onanizował. Dostosował się do tempa filmu, podkręcił głośność i słuchał ścieżki dźwiękowej, którą twórca filmu dodał, żeby pasowała do akcji.
Jęki i pomruki kobiety dochodziły przez słuchawkę. Na końcu filmu krzyknęła, biodra mężczyzny szarpnęły, po czym wyciekła z niej bialutka sperma. Film włączył się od początku. Kutas mężczyzny znalazł się z powrotem w dziewczynie, a jego ręka gładziła jej łechtaczkę.
„Lubisz to, prawda?” powiedział cicho Ian. „Lubisz, jak mój kutas wchodzi w twoją cipkę”.
Przeszył go dreszcz. Jestem taki żałosny. Rozmawiam sam ze sobą i oglądam animację 3D, gdzie nieprawdziwa dziewczyna jest rżnięta przez sztucznego faceta.
Jego oczy skupiły się na jej piersiach. Przyglądał się, jakkołysały się w górę i w dół.
„Spuszczę się na te cycki” warknął. „Obleję cię moją spermą”.
Drgnął w fotelu. Tak, tak. Zaraz dojdę.
Dłoń Iana poruszała się szybciej i mocniej na jego kutasie. Odchylił się do tyłu, sapnął, a potem…
Wystrzelił gorącą spermą wysoko, niemal na wysokość jego głowy, po czym wylądowała na jego gołym brzuchu i udach. Oddychając ciężko przez zaciśnięte zęby, pozwolił swojemu ciału się uspokoić.
Sięgnął powoli po ręcznik i zaczął się wycierać. Jeśli miał być ze sobą szczery, a lubił myśleć, że był, miał więcej fantazji przy animowanych pornosach.
Nigdy nie miałby szans, by przytulić się do kogoś, ocierać twarz o czyjeś miękkie piersi i całować się z prawdziwą dziewczyną. Mógł jedynie marzyć, by pocierać dłońmi czyjś miękki brzuch i patrzeć, jak jego opuszki palców robią wgłębienia w miękkiej skórze…
Ian nie pamiętał, kiedy ostatni raz ktokolwiek go dotknął. Jego ojciec go nie przytulał… Nigdy nie naruszał jego przestrzeni osobistej.
Nie wynikało to z jego lęku. Po prostu ludzie go tak traktowali. Jakby jego strach przed wychodzeniem na zewnątrz oznaczał, że bał się też dotyku.
Usłyszał za sobą stukot, a całe jego ciało się napięło. Zerwał się z fotela, naciągając na siebie spodnie. Trzasnął dłonią o klawiaturę i klikał gorączkowo w myszkę, aż w końcu ekran zgasł.
Odwrócił się, wyjął z ucha słuchawkę i wpatrywał się szeroko otwartymi oczami w schody. Ian był bezradny. Jego usta były rozdziawione, a klatka piersiowa unosiła się, gdy tak się gapił…
W jego „lochu” była jakaś dziewczyna.











































