
Skradziona
Autorzy
Alexis Anneb
Lektury
1,9M
Rozdziały
49
Eve myślała, że jej podróż do Brazylii będzie niesamowitą przygodą – zobaczy egzotyczną przyrodę, pozna wyjątkowych i zachwycających ludzi oraz spróbuje lokalnej kuchni. Nie spodziewała się jednak, że zostanie porwana przez obcych i wrzucona do więzienia pełnego wszelkiego rodzaju zwierząt i stworzeń z całego wszechświata. Rzecz w tym, że nie jest tam jedyną inteligentną istotą… wystarczy poczekać, aż spotka Ardaxura, najseksowniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek widziała.
Wstręt od pierwszego wejrzenia
EVE
Myślę, że minęło już około trzynastu „dni”. Nie jestem nawet pewna, jak to nazywać. Miejsce, w którym się znajduję, nie działa w cyklu dwudziestoczterogodzinnym. Działa w dwudziestosześciogodzinnym.
Po kilku dniach wpadłam na pomysł, żeby użyć noża i porysować ścianę w mojej celi. Chciałam liczyć dni.
Wtedy się dowiedziałam, że tych ścian nie da się porysować. Nie mogę ich zadrapać niczym, co mam. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego materiału. Ale wygląda, jakby został stworzony przez kogoś, a nie był naturalny.
Jestem na obcym statku. To wszystko, co wiem. Jestem prawie pewna, że nie porwali mnie na niewolnicę seksualną.
Nie, widzę, jak na mnie patrzą. Jestem dla nich zwierzęciem. Jestem dokładnie jak inne zwierzęta wokół mnie. Niektóre są z Ziemi. Inne zdecydowanie nie.
Myślę, że biorąc pod uwagę to, co mogłoby się stać, nie przeszkadza mi, że widzą we mnie zwierzę. Przynajmniej jestem z tymi innymi zwierzętami.
Śmieję się cicho. Zaczynam obgryzać paznokieć, ale się powstrzymuję. Moje ręce są zbyt brudne. Nie powinnam tego robić. Nie wyglądam nawet tak bardzo inaczej od niektórych kosmitów, których widziałam!
Teraz ma sens, dlaczego mnie ignorowali, kiedy byłam wściekła i krzyczałam. To było wtedy, gdy się po raz pierwszy obudziłam. Moja złość nie utrzyma mnie przy życiu. Moja złość mnie nie uratuje. I mój strach też nie.
To podstawowe emocje. Jestem w sytuacji, w której muszę zachować spokój i być mądra.
Moje włosy są pokryte błotem. Nazbierałam błota, czołgając się na brzuchu po dżunglach Brazylii. Ale chyba nie mogę wyglądać aż tak prymitywnie... prawda?
Próbowałam zmyć z siebie tyle brudu, ile mogłam. Ale dostaję tylko dwie miski wody dziennie. Nie mogę marnować wody.
Przynajmniej nie muszę dzielić celi z żadnym z prawdziwych zwierząt. Przesuwam brudne ręce przez splątane włosy. Pewnie brzmię dokładnie jak kosmici, którzy mnie porwali, kiedy tak myślę.
Jedna dobra rzecz w tym, że widzą we mnie zwierzę, to to, że nie zdali sobie sprawy, że miałam komputer w torbie, kiedy mnie zabierali. To dobrze. To może mnie uratować. Mam na nim oprogramowanie do tłumaczenia języków.
Na początku krzyczałam na nich. Rzucałam rzeczami o kratę mojej celi. Oni odkrzykiwali. Myślałam, że każą mi się uspokoić albo zamknąć.
To dobrze. Moje oprogramowanie może wykorzystać te informacje. Może dodać to do tego języka.
Doszłam do wniosku, że muszą mówić jakimś standardowym lub wspólnym językiem.
Widziałam kilka gatunków kosmitów. Wszyscy mają różne akcenty, kiedy rozmawiają ze sobą. Może jeszcze ich nie rozumiem. Ale słyszę różnice w tym, jak mówią.
Podskakuję, gdy szympansy naprzeciwko mnie zaczynają wrzeszczeć. Tak samo krzyczałam na początku. Jeśli kosmici mnie nie rozumieją, czym to się różni od tego, że ja nie rozumiem szympansów?
Niech to szlag, jakiekolwiek kosmiczne bóstwa słuchają. Jestem nieszczęśliwa, brudna i głodna. Dostaję jedzenie tylko dwa razy dziennie. Po dwóch dniach bez jedzenia musiałam się poddać i zmusić się do przełknięcia tego.
Nie mogę na to patrzeć. Ale wiem, że ma szarawy kolor. Ma kształt kostki. Zatykam nos. Żuję, popijając wodą. Jakoś to przełykam.
Wczoraj wieczorem dokonałam wielkiego odkrycia. To moja jedyna dobra wiadomość. Znalazłam elektronikę. Część to przewody. Ale część wygląda jak lasery w miejscach, gdzie spodziewałabym się innych przewodów.
Nie jestem pewna, czy tak przekazywane są informacje? Udało mi się podłączyć komputer do statku. Zajęło mi to dni i dni prób różnych sposobów.
Nie spodziewam się zrobić czegoś użytecznego, jak przejęcie kontroli nad statkiem i powrót do domu. To nie jest cholerny film. Nie mam pojęcia, co robić. Nie mogłabym nawet wysłać sygnału o pomoc.
Co by w nim było? „Proszę, przyjdźcie mnie znaleźć, rządzie USA, jestem w innym układzie słonecznym...” Właściwie miałabym większe szanse z Elonem Muskiem...
Tak naprawdę chcę tylko, żeby moje oprogramowanie przejrzało wszystko, co może znaleźć. Nawet jeśli to coś w rodzaju kosmicznej wersji encyklopedii.
Chcę wiedzieć, co mówią. Nawet jeśli mnie nie słuchają.
Siadam na małym łóżku w rogu. Zrobiłam je ze szmat, które tu były. Trzymam szyję w dłoniach. Łokcie opieram na kolanach. Tak bardzo staram się nie czuć beznadziei.
W końcu światła przygasają. To sygnał rozpoczęcia nocnego cyklu statku. Wtedy wykonuję większość swojej pracy. Próbuję wymyślić, jak komunikować się z kimkolwiek.
Ale z drugiej strony nie wiem, czy będą słuchać. Nie wiem, czy to będzie miało znaczenie. Mam jak dotąd przetłumaczonych około trzydziestu słów. Ale to za mało. Mam nadzieję na więcej dziś wieczorem.
Nawet cholerna papuga ma więcej niż trzydzieści słów, których może użyć. Żyję po to, żeby odkrywać nowe słowa. To jeden z powodów, dla których jestem taka dobra w swojej pracy.
Nie zawsze masz idealne narzędzie do tłumaczenia. Ale robię, co mogę. Mój komputer był podłączony cały dzień. Oczywiście jest ukryty. Więc mam nadzieję, że zobaczę, co uda mi się zdobyć dziś wieczorem.
Siadam plecami do ściany, żeby widzieć na zewnątrz. Zaczynam wyciągać komputer. Ale nie chcę, żeby ktokolwiek go zobaczył.
Żaden z kosmitów nie był dla mnie okrutny. Ale nie są też specjalnie przyjaźni.
Nie jestem pewna, czy to kosmiczna wersja piratskiego statku. Czy może to reprezentuje wszystkich kosmitów, którzy po prostu biorą, co chcą. Nic dziwnego, że nasz rząd próbował ukryć, że istnieją. Pieprzeni dupki.
Zawsze wiedziałam, że kosmici istnieją. Uwielbiam dobrą debatę o kosmitach.
Ale ta wersja kosmitów zabija moją romantyczną wizję. Kiedyś myślałam, że inteligentny gatunek przybędzie na Ziemię. Będą się komunikować i dzielić informacjami. W ogóle nie podoba mi się ta wersja rzeczywistości, w której się znajduję.
Patrzę w dół na komputer. Serce mi przyspiesza. Oddech mi przyspiesza. Widzę, że mam 143 słowa!
Mogę z tym pracować. Czuję nową nadzieję. Mam zamiar je przestudiować, kiedy słyszę krzyki dochodzące z korytarza. Brzmi jak bójka.
Szybko chowam wszystko. Kucam w rogu. Zwykle w nocy słychać tylko inne zwierzęta.
Czasami tracę sen przez dziwne dźwięki, które wydają te stworzenia spoza Ziemi. Czy to źle powiedziane? Nie wiem. Ale przerażają mnie bardziej niż ziemskie zwierzęta.
Nagle szuranie i krzyki zatrzymują się tuż przed moją celą. Patrzę w górę z przerażeniem. Dwóch kosmitów wpycha trzeciego do mojej celi.
Wszyscy krzyczą. Przybysz zdaje się śmiać z dwóch strażników, którzy go wpychają. Ich pazurowate palce wskazują na niego.
Wspaniale. Właśnie tego mi było trzeba. Potencjalnie agresywny kosmita dzielący moją celę.
Mam nadzieję, że moja teoria o tym, że nie jestem niewolnicą seksualną, jest słuszna. Ten „facet” jest ogromny. I nienawidzę się mylić. Zwłaszcza w kwestii tak poważnej jak niewolnictwo seksualne.
Naprawdę wierzę, że zawsze mam rację. To nie jest czas, żeby odkryć, że się mylę. To byłoby bardzo przykre.
Stoi do mnie plecami. Widzę tylko jego białe włosy. Większość kosmitów, którzy mają włosy, nosi je długie. Ale jego są krótsze.
Zauważyłam wiele różnic między kosmitami. Niektórzy mają pióra, ogony, dziwną skórę. Niektórzy mają zwykłą skórę.
Zauważyłam też wiele drobnych rzeczy, które są podobne do ludzi u prawie wszystkich kosmitów. Chociaż nie widziałam wcześniej tego typu.
Ma ręce we włosach. Jest wyraźnie sfrustrowany. Odwraca się. Dostrzegam jego bok. Ma rogi! Są ciemne, około pięciu centymetrów długości. Nie mogę przestać się na nie gapić, gdy przyglądam się reszcie.
Jego skóra ma jasnoniebieski kolor. Zastanawiam się, czy jego planeta ma gwiazdę, która nie emituje dużo promieniowania UV?
Myśl o odkrywaniu, dlaczego kosmici wyglądają tak, jak wyglądają, jest ekscytująca. Chcę wiedzieć, jak wygląda ich planeta. To by powodowało konkretne cechy fizyczne. Coś do przemyślenia po tym, jak zadbam o swoje bezpieczeństwo, przypominam sobie.
Umiem trochę walczyć. Ale on jest ogromny. Jestem słaba po tylu dniach tutaj. Nie miałam wystarczająco dużo jedzenia. Moje mięśnie nie były używane tak, jak powinny.
W końcu odwraca się, żeby na mnie spojrzeć. Jego oczy wyglądają niemal fioletowo. Ale trudno powiedzieć w tym świetle. I widzę ślady czegoś pod jego skórą. Metal? Przewody? Czy to kosmiczny cyborg?
Nie jestem pewna, co o tym myśleć. Nie byli zbyt przyjaźni w Star Treku. Ale widzę rzeczy pod jego skórą. To wszystko, o czym mogę myśleć. Potem patrzę z powrotem na jego twarz. Wygląda, jakby czuł do mnie wstręt.
Zdecydowanie jestem dla nich wszystkich zwierzęciem. Biorę głęboki oddech i siadam. Moje rozczarowanie przejmuje kontrolę nad ciekawością. Wygląda, jakby też starał się trzymać ode mnie z daleka.
Pewnie nie chce przestraszyć zwierzęcia, prawda? Czuję wstręt. Odwracam wzrok. Chcę tylko, żeby widzieli we mnie osobę. Nawet kiedy wiem, że powinnam być wdzięczna, że żaden z nich tego nie robi.
Po godzinie słuchania, jak narzeka, bawi się włosami i tak, rogami też, cały czas mnie ignorując, nie mogę już tego znieść.
Chcę wiedzieć, czy dobrze przetłumaczyłam rzeczy. Więc zaczynam od czegoś prostego. Mam nadzieję, że we wspólnym języku.
„Cześć” – mówię do głośnika mojego komputera, żeby przetłumaczył. Patrzę prosto na niego. Powiedziałabym, że dostałam rezultat, którego chciałam. Ale nie. Jest lepszy.
Patrzy na mnie ostro. Prawie przewraca się z zaskoczenia.
Tak jest, skurwysynu, potrafię mówić.
Mówi coś cichym głosem. Prawie się trzęsie. Ale nie wiem, co to jest. Jego głos jest miękki, ale głęboki. Nie wydaje się mieć żadnego z akcentów, które dotąd słyszałam.
Decyduję się wyciągnąć komputer, żeby mógł go zobaczyć. Teraz albo nigdy. Patrzę na niego. Jego oczy robią się wielkie. Patrzy z mojej twarzy na komputer.
Teraz wstaje i podchodzi prosto do mnie. Kuca. Nie wiem, czy zamierza mi to zabrać. Ale muszę spróbować.
Zamiast tego chwyta moją twarz i odwraca, żebym spojrzała mu w oczy. Jego jasnofioletowe oczy trzymają moje. Nie mogę się powstrzymać od uśmiechu.
Myślę, że mnie widzi. Wyraz przerażenia na jego twarzy, gdy zdaje sobie sprawę, że nie jestem zwierzęciem, jest idealny.
Odwracam się z powrotem do komputera i zaczynam znowu do niego mówić.
„Nikt mnie nie rozumie. Buduję translator. Pomożesz mi? Trzymają mnie tutaj. Jest mi zimno, jestem głodna i słabnę tutaj”.
Mówię po angielsku do komputera. Tłumaczy, jak myślę, większość słów. Ale myślę, że kilka zmienił.
Wciskam, żeby odtworzył przetłumaczoną wersję. Słucham, jak to brzmi, żebym mogła się sama nauczyć. Jeśli to moja nowa rzeczywistość, nie zamierzam robić tego źle.
Patrzę na niego, kiedy tłumaczy. Jego oczy znowu mnie oglądają. Wygląda na wściekłego. Ale nie sądzę, że na mnie. Wstaje i idzie krzyczeć po kogoś.
Nikt nie przychodzi. Nikt nigdy nie przychodzi, kiedy krzyczysz. Jego pięści są zaciśnięte po bokach. Jego mięśnie są napięte. Jego głos jest głośny.
„To nic nie da, nie przyjdą. Przepraszam, jeśli ci przeszkadzam. Ale jestem tu już od jakiegoś czasu. Muszę po prostu spróbować. Porwali mnie z mojej planety. Traktują mnie jak niewolnicę albo zwierzę. Jesteś jednym z nich?” – mówię wszystko naraz do translatora.
Nie ma sensu dzielić zdań. Pozwolę komputerowi to dla niego przetłumaczyć.
Wraca pędem i klęka obok mnie.
Trzęsie się ze złości. Widzę, jak jego twarz różni się od ludzkiej. Jest wystarczająco podobna, że nazwałabym go dziwnie pięknym. Chociaż jego twarz jest zmieniona przez wściekłość. Patrzy na mnie desperacko.
Zachowuje się tak, jakby widok mnie tutaj był dla niego nie do zniesienia. Wskazuje na mój komputer. Jestem podekscytowana, że chce spróbować. Wciskam guzik i pokazuję mu gestem, żeby mówił.
„Nigdy bym nie zrobił tego, co oni robią” – tłumaczenie brzmi płasko. Ale siła jego głosu sprawia, że mu wierzę. Ale nie jestem jeszcze gotowa mieć nadziei.















































