Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Gorączka hokeja

Gorączka hokeja

Autorzy
C.l.o.x.a.
Lektury
16,7K
Rozdziały
65
Autorzy
C.l.o.x.a.
Lektury
16,7K
Rozdziały
65
🏈Historie sportowe🏃🏿‍♂️Sportowcy🔺Trójkąt miłosny🏙️Współczesne💕Romantyczne💄Przygoda na jedną noc🏒Hokeiści

Dziennikarka sportowa Savannah Carter otrzymuje zlecenie na reportaż z nieograniczonym dostępem do kulis drużyny Denver Storm – tylko po to, by odkryć, że pewny siebie nieznajomy, którego zabrała do domu, to Wes Dalton, gwiazda zespołu. Zmuszona do przebywania blisko niego podczas wywiadów i w szatni, Savannah walczy o zachowanie profesjonalizmu, podczas gdy Wes nieustannie przesuwa granice.

Gdy skryty obrońca, Nolan Reed, napomyka o pogrzebanej historii, której nikt nie chce ujawnić, Savannah musi zdecydować, ile zaryzykuje dla poznania prawdy.

Zadanie z Piekła Rodem

SAVANNAH

Wpatrywałam się w e-mail, czytając treść zlecenia po raz trzeci, podczas gdy ból głowy groził rozsadzeniem mi czaszki.
Savannah Carter przygotuje obszerny artykuł o ulubionej drużynie hokejowej naszego miasta, Denver Storm. Wywiady z zawodnikami, dostęp za kulisy oraz analiza kulturowego znaczenia tego sportu.
Nienawidziłam sportu. Nie w jakimś dramatycznym stylu, z wymachiwaniem pięściami czy dożywotnią vendettą — raczej z chłodną obojętnością kogoś, kto nigdy nie rozumiał, co jest atrakcyjnego w uganianiu się za krążkiem po zamarzniętej tafli lodu albo zapamiętywaniu nieskończonego potoku statystyk o zawodnikach, których nigdy nie spotkałam i którzy w ogóle mnie nie obchodzili.
Byłam pisarką, do cholery, a nie dziennikarką sportową. A jednak jakimś cudem dostałam zlecenie, które miało mnie prześladować przez kolejne trzy miesiące: dogłębne spojrzenie zza kulis na profesjonalny hokej z perspektywy osoby z zewnątrz.
Hokej. Ze wszystkich możliwych rzeczy.
Mój redaktor przedstawił to jako świeże spojrzenie, coś innego od typowych, bezkompromisowych analiz sportowych. „Czytelnicy to pokochają, Sav” – powiedział, klepiąc mnie po plecach, jakby wcale nie skazał mnie właśnie na sportowy czyściec. „Zintegrujesz się z drużyną, porozmawiasz z zawodnikami, poczujesz prawdziwy klimat gry. Potraktuj to jako przygodę”.
Przygodę. Jasne. To przypominało raczej powolną i bolesną śmierć od strzału z klepy.
Jęknęłam, opadając na oparcie krzesła i sfrustrowana potarłam skronie. Nie wiedziałam o hokeju absolutnie nic poza tym, że wiązał się z lodem, kijami i niepokojącą liczbą wybitych zębów.
A jednak jakimś sposobem oczekiwano ode mnie, że napiszę obszerny artykuł o drużynie, która owinęła sobie wokół palca całe miasto. Żadnej presji, prawda?
Po godzinie bezowocnego szukania informacji — z czego większość czasu spędziłam na próbach rozszyfrowania, co do cholery oznacza „uwolnienie”, i rozpraszaniu się kompilacjami brutalnych bójek na lodzie na YouTube — zatrzasnęłam laptopa z większą siłą, niż to było konieczne.
Potrzebowałam drinka.
Zanim wyszłam z biura, moje nerwy były już zszargane. Miałam dwa tygodnie na przeprowadzenie wstępnych wywiadów przed oficjalnym dołączeniem do drużyny i dwa tygodnie na wymyślenie, jak, do cholery, miałam udawać, że znam się na hokeju.
***
Rzadko wrzucałam na luz. Moje życie stanowiło starannie wyselekcjonowany balans między terminami, nocnymi sesjami pisania i niezdrową ilością kofeiny.
Ale dziś wieczorem chciałam zapomnieć o hokeju, o moim zleceniu i w ogóle o wszystkim, z wyjątkiem przyjemnego pieczenia whisky w gardle.
Bar, do którego wpadłam, nie był miejscem w moim stylu. Panował tam półmrok, dudniła w nim muzyka z ciężkim basem, a wnętrze po brzegi wypełniali ludzie już głęboko pogrążeni w piątkowych hulankach. Powietrze było ciężkie od zapachu rozlanego piwa, taniej wody kolońskiej i czegoś lekko dymnego.
Wsunęłam się na stołek barowy, opierając łokcie na zniszczonym, drewnianym blacie, i zamówiłam czystą whisky, bo skoro miałam dokonywać wątpliwych wyborów, równie dobrze mogłam pójść na całość.
Byłam w połowie drugiego drinka, a pieczenie rozlewało się po moich żyłach jak powolny szum, kiedy go zauważyłam. Wysoki. Szeroki w ramionach. Ten typ mężczyzny, który wyglądał, jakby pasował na okładkę ekskluzywnego magazynu sportowego albo do jednego z tych strażackich kalendarzy, które co roku wyprzedawały się na pniu.
Jego ciemne włosy były o drobinę zbyt rozczochrane, jakby o jeden raz za dużo machinalnie przeczesał je palcami. Linia szczęki była na tyle ostra, że można by nią ciąć szkło, a całości dopełniał bardzo delikatny zarost.
A kiedy uśmiechnął się do mnie szelmowsko z drugiego końca baru, coś ścisnęło mnie w żołądku. Może to była zasługa whisky, a może stresu związanego ze zleceniem. Może chodziło o sposób, w jaki się poruszał — ta cała pewność siebie, niewymuszona męskość i odpowiednia dawka arogancji, która sprawiła, że mój puls przyspieszył.
Cokolwiek to było, kiedy usiadł na miejscu obok mnie i zapytał: „Ciężki wieczór?”, ku własnemu zaskoczeniu odpowiedziałam szczerze.
„Nawet nie wiesz, jak bardzo”.
Odwróciłam głowę, napotykając ostre, niebieskie spojrzenie mężczyzny, który wyglądał jak kłopoty owinięte w ponad metr osiemdziesiąt czystej pokusy, z ironicznym uśmieszkiem zwiastującym złe decyzje i rodzaj odskoczni, jakiej desperacko pragnęłam.
Kupił mi kolejnego drinka. Rozmawialiśmy, chociaż ledwo pamiętałam o czym. Coś o podróżach, o zimach w Montrealu i o tym, że byłam nowa w mieście.
Jego głos był głęboki i gładki, a jego słowa spływały po mnie jak miód. Rozmowa toczyła się lekko i bez wysiłku, pełna przekomarzań i flirtu, a ja po raz pierwszy tego dnia nie czułam, że duszę się pod ciężarem mojego zlecenia.
A potem jego palce musnęły mój nadgarstek – lekko, ale celowo – niosąc w dotyku ciche pytanie. Moja skóra zapłonęła w tym miejscu, a po ramieniu rozszedł się dreszcz, przypominający uderzenie prądu.
Odpowiedziałam bez namysłu, przysuwając się minimalnie bliżej – ruch był ledwie zauważalny, ale wystarczający, żeby to odnotował.
Jego uśmieszek się poszerzył, a głos opadł niżej, gładki jak grzech. „Może chociaż dziś wieczorem przestaniesz myśleć”.
Sugestywność w jego tonie przyprawiła mnie o dreszcze na plecach. Powinnam była odmówić. Nigdy tego nie robiłam — nie podrywałam nieznajomych w barze, nie poddawałam się lekkomyślnym i impulsywnym wyborom.
Ale dzisiejszej nocy, kiedy alkohol szumiał mi w żyłach, a ciężar zlecenia przytłaczał mnie z każdej strony, chciałam poczuć coś innego niż stres i zagubienie.
Kiedy więc pochylił się bliżej, a jego ciepły oddech owiał moje ucho, gdy mruknął: „Co ty na to, skarbie?”, nie wahałam się ani chwili.

Odkryj Galateę

Seria Niewidzialnych Książka 3Niefortunni przyjacieleBurze i Cienie Księga 1: Cień KoronyPoskromienie HarleyAlfa i jego niechętna partnerka 2: Sekret łotra

Najnowsze publikacje

Związani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocDobrzy, źli i upiorniWrzące żądze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Hot

by goshka

liczba książek: 106

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74