
Grzechy Knighta Tom 2: Jej Ogier
Autorzy
Jen Cooper
Lektury
80,2K
Rozdziały
45
JEDEN
Book 2: Her Stallion
STALLION
„Tak! O tak! Pieprz mnie! Mocniej!” krzyczała Clarissa, a zagłówek jej łóżka uderzał o ścianę jego biura. Uśmiechnął się pod nosem, odchylając się w fotelu i słuchając jej krzyków. Udawała.
Znał każdy jej krzyk i wiedział, że facet, którego właśnie pieprzyla, nie dawał jej tego, czego potrzebowała.
Dominic wpatrywał się w ścianę, obserwując, jak wibruje od łóżka po drugiej stronie, podnosząc palce do ust, czekając. Wciąż pachniały jej cipką, taką słodką i pyszną — jego ulubionym smakiem.
Jego kutas pulsował w eleganckich spodniach i musiał się poprawić, wiedząc, że powinien być cierpliwy. Będzie go potrzebowała, jak już skończy z tym klaunem klienta, przed którym odstawiała przedstawienie.
Słyszał już frustrację w jej głosie. Poczuł, jak brzuch ściska mu się z pożądania na myśl o pokonaniu kolejnego potencjalnego zagrożenia dla jego relacji z nią.
Była jego.
Nieważne, ilu klientów pieprzyla — jej ciało zawsze będzie należeć do niego, bo wiedział dokładnie, czego potrzebuje. A teraz jej umysł też był jego, bo to o nim myślała za każdym razem, gdy wychodziła z mieszkania.
Sam się o to postarał.
Bębnił palcami po biurku, gdy komputer sygnalizował połączenie przychodzące. Sprawdził, kto dzwoni, i odebrał.
„Dan,” odpowiedział bratu z uśmiechem.
„Dom. Wyglądasz jak zwykle ponuro i intensywnie. Clarissa pieprzy klienta?” zgadł, a był jedyną osobą, której Dom pozwalał się czytać. Skinął głową, a Dan się roześmiał.
„W takim razie niedługo skończy, bracie. Kiedy nas odwiedzisz? Nie miałbym nic przeciwko wizycie tej twojej dziewczyny. To całe ojcostwo sprawia, że potrzebuję poważnej odskoczni.” Zaśmiał się.
Dom musiał przyznać, że ojcostwo brzmiało okropnie.
Dan bez przerwy narzekał na brak snu i pieniądze. A był cholernie bogaty — jego restauracje były najbardziej dochodowe w całej Ameryce.
Nie żeby wydawał z nich choć grosz. Dan nigdy nie przejmował się stanem swojego konta — dlatego Dom zarządzał jego finansami. To i tak nie ułatwiało słuchania o trudach rodzicielstwa.
Dom nie miał najmniejszego zamiaru tego doświadczać. Dopóki Clarissa nie zmieni zdania w kwestii „nigdy, przenigdy, za żadne skarby nie będę nosić w sobie pasożyta”, te drzwi były dla niego zamknięte na głucho. I miał to gdzieś.
„Przywiozę ją w przyszłym tygodniu,” powiedział Dom, nasłuchując oznak jej orgazmu, ale gburowaty gość w pokoju obok nie dał rady.
Na samą myśl o tym uśmiechnął się pod nosem. Będzie zdesperowana i rzuci mu się na szyję. I będzie wściekła. Nienawidziła, gdy nie dostawała swojej dawki, a to świetnie się układało, bo on uwielbiał jej to dawać.
„Dzięki. Słuchaj, chciałem cię o czymś poinformować,” powiedział, a Dom odwrócił się do ekranu, słysząc poważny ton.
„O czym?”
„Mason kupił mieszkanie w twoim budynku. Zastanawiam się, czy wiedziałeś?”
Dom zacisnął szczękę na wzmiankę o bracie, którego chętnie by się wyrzekł.
Skrzywdził ją. Jego Minx się go bała, a Dom był zdeterminowany, żeby dowiedzieć się dlaczego. Ale do tego czasu nie chciał, żeby się spotykali, a już na pewno nie żeby wpadali na siebie w holu każdego pieprzonego dnia.
Była jego, a Mason wyglądał na kogoś, kto szykuje się do gry, której nie będzie w stanie wygrać.
„Nie wiedziałem,” warknął Dom, po czym chwycił telefon i napisał wiadomość do swojego prywatnego detektywa.
Dom
Mason coś kombinuje. Dowiedz się, co.
Wysłał wiadomość, a potem podniósł wzrok, gdy weszła Clarissa.
Miała zarumienione policzki, ściągała z siebie sukienkę i zrzucała szpilki, a na jej pięknej twarzy malował się grymas złości. Była oszałamiająca. Seksowna do granic.
Długie kończyny, lśniąca, nieskazitelna skóra, idealne piersi stworzone do jego dłoni, płaski brzuch i wytrzymałość jak u suki w rui. A do tego pełne usta i wyzywające spojrzenie.
Jego idealna dziewczyna, a teraz szła w jego stronę z morderstwem w oczach. Warknęła z irytacją, ściągając koronkowe majtki, i wspięła się na jego kolana.
„Rozmawiam, Minx,” powiedział, a ona spojrzała przez ramię, nie przejmując się tym, że jest naga.
Normalnie i tak by się rozłączył, ale chciał, żeby była jeszcze bardziej sfrustrowana, jeszcze bardziej spragniona tego, co tylko on mógł jej dać. Odrobinę się rozluźniła, gdy zobaczyła, że to Dan. Ten wyszczerzył się do niej.
„Hej, mała.” Mrugnął, a ona się uśmiechnęła.
„Hej, Dan, oddzwonię do ciebie,” powiedziała, zamknęła laptopa i skierowała całą swoją złość na niego. Dzięki kurwa. Szarpnęła za jego koszulę, rozpinając guziki.
„Pieprzony palant. Pieprzony kutasik, pompuj-i-spadaj, skurwysyn.” Klęła jak szewc, a on wiedział, że im więcej przekleństw z jej ust, tym mocniej będzie mógł ją pieprzyć. Jego kutas już pulsował na samą myśl.
„Klient nie spełnił oczekiwań, Minx?” zapytał, całując ją wzdłuż szczęki, gdy wyrywała pasek z szlufek, wyciągając go jednym szarpnięciem i trzaskając nim przed jego twarzą. Uśmiechnął się, gdy mu go podała.
Wiedział, czego chce, i wstał. Zepchnęła wszystko z jego biurka i usiadła na nim, czekając, aż przejmie kontrolę. A on zamierzał kazać jej czekać jeszcze dłużej.
„Doszedł, jak tylko wzięłam go do ust, więc siedziałam sobie i byłam seksowna, grałam swoją rolę, słuchałam jego marudzenia, a potem ten skurwiel wreszcie znów mu stanął. Wsiadłam na niego, a on nawet mnie nie doprowadził do orgazmu? Serio? Czekałam całą pierdoloną godzinę!” syknęła, zaciskając pięści na krawędzi biurka.
Ściągnął ją z biurka, odwrócił i przycisnął jej głowę do blatu. Dom zsunął spodnie i przejechał twardym kutasem po jej wilgotnych fałdach. Westchnęła, czekając, aż w nią wejdzie, ale chciał sprawdzić, jak daleko może się posunąć.
Pochylił się nad nią, całując ją po ramieniu i przytrzymując, po czym wsunął pasek pod jej szyję. Przeciągnął go przez pętelkę i szarpnął.
Jej głowa odskoczyła do tyłu, plecy się wygięły, a pośladki idealnie otoczyły jego kutasa. Zacisnął pasek na jej szyi i całował ją po uchu, po twarzy, po plecach, a jego palce muskały jej cipkę, wywołując dreszcze.
„I chcesz dojść, prawda, Minx?” zapytał, a ona wiła się niecierpliwie. Złapał jej ręce i przytrzymał za plecami, podziwiając, jak jej pośladki ocierają się o niego w poszukiwaniu tarcia.
„Tak!” warknęła, a on się zaśmiał.
„A co, jeśli chcę patrzeć, jak czekasz? Jak mnie błagasz?” drażnił ją, a ona próbowała odwrócić głowę i przeszyć go wzrokiem, ale pasek był zbyt ciasny. Ponownie musnął jej fałdy, a ona jęknęła.
„Stallion,” zaskomlała i próbowała wyrwać się z jego uścisku. Klepnął ją w pośladek, a ona sapnęła. Odcisk jego dłoni pojawił się na skórze. Uśmiechnął się i pogładził ślad.
„Cierpliwości, Minx,” powiedział, nie spiesząc się, przesuwając kutasem po jej fałdach, które teraz lśniły od pragnienia, a tego właśnie od niej chciał.
Nie chciał soków, które wytworzyła dla innego faceta. Chciał go pokonać, pokazać jej, kto potrafi dać jej ciału to, czego potrzebuje, gdy inni zawodzili. On nigdy nie zawodził.
Dom rozsunął jej pośladki, splunął na jej odbyt, rozsmarował, wsunął kciuk i zaraz go wyciągnął, po czym znów klepnął czerwony ślad. Krzyknęła, napierając na niego, ocierając się o jego kutasa. Złapał ją za biodra, żeby ją zatrzymać.
„Wsadź we mnie tego pieprzonego kutasa i doprowadź mnie do orgazmu, albo znajdę kogoś, kto…” Wbił się w nią jednym pchnięciem, kradnąc jej słowa i zastępując je jękami.
Wchodził w nią raz za razem, fale czystej ekstazy przenikały go na wskroś, rozpalając i pokrywając potem. Była jego, niczyja inna. Jego.
Wypełniał ją tak szybko i mocno, że usta miała otwarte, a przerywane krzyki i sapnięcia wyrywały się z ciemniejących warg, gdy próbowała oddychać przez pasek zaciśnięty na gardle.
Była taka cholernie dobra, jej cipka zaciskała się na nim jak wygłodniała, a on dbał o to, żeby pragnęła tylko jego.
Dom budował w niej napięcie, utrzymując ją na krawędzi, poruszając się w jej wnętrzu, a całe jego ciało wypełniała intensywna potrzeba dojścia. Gonił ten szczyt, pieprzył ją na biurku, jego biodra wbijały się w nią, wpychając ją w drewno.
Jutro będzie miała siniaki, ale nigdy jej to nie przeszkadzało, gdy zostawiał na niej swoje ślady. Inaczej niż gdy robił to klient. Podobały mu się te różnice.
Jęknął, gdy zacisnęła cipkę na jego kutasie, odpychając się pośladkami naprzeciw jego pchnięć, wpuszczając go głębiej.
„O tak, Minx. Tak cholernie dobrze,” wyrzucił z siebie przez zaciśnięte zęby, gdy wygięła się jeszcze bardziej, a kąt sprawił, że trafiał w to miejsce, od którego jej głos stawał się wyższy z każdym krzykiem.
Uśmiechnął się i wbił się do końca, a jej orgazm przeszył ją na wskroś. Powieki jej zatrzepotały, oczy niemal przewróciły się do tyłu, gdy poluzował uchwyt na pasku.
Wciągnęła gwałtowny haust tlenu, a on wiedział, że to sprawi, iż jej rozkosz będzie jeszcze intensywniejsza. Zacisnęła pięści na papierach leżących na biurku, drżąc przy nim, uda jej się trzęsły, a on uderzył ją otwartą dłonią w pośladek.
Pisnęła bez tchu, krzyknęła znowu, gdy wymusił na niej kolejny orgazm.
Uwielbiał na to patrzeć — jak traci kontrolę, jak próbuje z nim walczyć, odzyskać władzę, gdy on zdobywał jej ciało tak mocno. Ale kiedy się pieprzyli, była jego, a ta myśl sprawiła, że jego własne spełnienie uderzyło go z pełną mocą.
Stęknął, gdy przyjemność przetoczyła się przez niego, zmuszając go do zatrzymania się w niej, a jego sperma wypełniała ją z każdym pulsowaniem kutasa. Pochylił się nad jej spoconymi plecami i ucałował je, przesuwając palcami po jej gardle, masując ślady po pasku.
„Dzięki kurwa,” wydyszała, po czym wstała, drżąc, gdy stanęła na nogach. Zauważył to — jak zawsze zauważał wszystko, co jej dotyczyło — i podniósł ją, sadzając na biurku.
„Lepiej?”
Skinęła głową, a potem spojrzała między swoje nogi, skąd sączyła się jego sperma.
„Ściekam ci spermą na biurko,” zaśmiała się, a on wzruszył ramionami. Nie obchodziło go to, dopóki była to jego sperma.
„To je posprzątaj, Minx,” zażartował, ale ona zawsze musiała go podrażnić i powinien był to przewidzieć. Zebrała jego spermę z biurka i possała ją z palca, posyłając mu przebiegły uśmieszek, po czym zsunęła się z biurka.
„Mam kolację,” powiedziała, po czym chwyciła sukienkę i buty, zostawiając go nagiego i wciąż twardego. To nie było nic nowego. Tak bardzo, jak on jej pragnął i zaspokajał jej potrzeby, tak ona musiała zostawiać go spragnionym.
Taka była ich gra. Wciągnął spodnie i ruszył za nią.
Była pod prysznicem, a on zamierzał podkraść się od tyłu, gdy zadzwonił jego telefon. Spojrzała przez ramię.
„Myślisz, że nie wyczuwam, jak twoje wielkie cielsko się skrada?” roześmiała się, a on pokręcił głową i odebrał telefon. To był jego detektyw.
„Mason kupił mieszkanie w pańskim budynku. Z tego, co ustaliliśmy, to wszystko, co zrobił.”
„Sprawdź jego billingi i historię przeglądania,” rozkazał Dom ściszonym głosem, żeby Clarissa go nie usłyszała przez szum prysznica.
„Sprawdziliśmy, proszę pana. Jest czysty.”
„Informuj mnie na bieżąco.” Dom się rozłączył, gdy Clarissa wyszła spod prysznica i ubrała się w kolejną przepiękną sukienkę dla kolejnego faceta, który jej nie zaspokoi. A może zaspokoi, ale i tak potem przyjdzie do niego, błagając o jego kutasa, i ta myśl wywołała uśmiech na jego twarzy.
„Jesteś piękna,” powiedział, całując ją.
„Wiem. A teraz się ubieraj. Mam klientkę, która lubi, jak ktoś patrzy, a kiedy powiedziałam, że mam idealnego faceta, bardzo się ucieszyła.” Clarissa uśmiechnęła się przewrotnie, a jego kutas drgnął.
„Klientkę?”
Spojrzała przez ramię, skinęła głową i posłała mu łobuzerski uśmiech. „Pospiesz się. Powiedziała, że jak będziesz grzeczny, możesz się też pobawić.” Clarissa drażniła go, a on wziął najszybszy prysznic w życiu, bo miał gdzieś, że ta mała Minx owinęła go sobie wokół palca — bo dokładnie tam chciał być.
Oddałby wszystko, żeby na zawsze zostać jej Stallionem.













































